Krużganki

avatar
PisanieTemat: Krużganki   Nie Gru 28, 2014 3:15 pm

Krużganki
Arkadowe krużganki osłonięte sklepieniem są nieco ubogie w światło słoneczne, jednak fantazyjne kwiaty w kamiennych donicach rozrastają się tam z zawrotną szybkością. W głębi krużganków znajduje się także kilka ławeczek, nieco mniejszych niż na dziedzińcu, jednak wykonanych tą samą techniką i równie chętnie okupowanych przez zmęczonych spacerem po szkole.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Nie Mar 15, 2015 9:03 pm

Ciepło, zimno. Ciepło, zimno. Coraz chłodniej, coraz cieplej. Pogoda się zmienia. Gdzie jest śnieg? Gdzie pokryte mrozem liście. Przecież był styczeń. Przecież powinno być zimno. Zajęcia już się skończyły. Uczniowie kierowali się do swoich dormitoriów albo do wielkiej sali, szukając czegoś do jedzenia. Zakradali się do kuchni, ci spóźnialscy głównie, chcąc znaleźć coś innego niż było na stołach.
Hellia jednak nie potrzebowała jedzenia. Jeszcze chwilę temu pomiędzy zajęciami burczało jej w brzuchu, kiszki grały marsza, ale nie na tyle głośno, żeby ktoś usłyszał. W ogóle nie często można ją było zobaczyć z czymś do jedzenia w ustach. Może dlatego znajdowały się osoby, które jawnie szerzyły poglądy, co by panna Vinter była krwiopijcą.
Arktyczne powietrze przepływające przez jej płuca. Zimne igiełki, niczym szpikulce do lodu przeszywały ją od wewnątrz, kiedy zaciągała się pierwszymi łykami powietrza. Jednak było chłodno. Opuszczając zamek wstąpiła do dormitorium, odłożyła wypełnioną książkami torbę, zabrała biały jak świeży śnieg płaszcz. Szkolną szatę też zrzuciła gdzieś po drodze. Jedna jej część na pewno wylądowała w nogach jej łóżka. Druga w okolicach zagłówka, prawdopodobnie zahaczyła się o jego wystające części. Przywdziała delikatną, białą bluzkę z kołnierzykiem. Cienki materiał nie przysłaniał całkowicie jej skóry, zarzuciła więc na ramiona szary sweter zapinany na guziki. Na nogi zaciągnęła pończochy i równie białą co płaszcz spódnicę ołówkową. Wyglądała jak zawsze. Wyglądała olśniewająco. Na krużgankach znalazła się, o dziwo, sama.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Nie Mar 15, 2015 9:37 pm

Lucipher właśnie zmierzał w kierunku jadalni. Złapał coś do jedzenia i wyszedł równie szybko jak się w niej pojawił. Akurat dziś nie miał ochoty siedzieć w tym jakże gwarnym i jak dla Thornvaldsona uciążliwym miejscu. Wiedział, że nie powinien się tak zachowywać, ale jakoś nie chciało mu się nad tym myśleć. Przecież dzisiejszy dzień przyniósł mu zbyt wiele wrażeń i zbyt często musiał się przyglądać wrzeszczącym i biegającym w różne strony osobom. Był po prostu najzwyczajniej w świecie zmęczony i chciał odpocząć. Gdy przechodził przez pokój wspólny coś go tchnęło. Postanowił posiedzieć, choć trochę na dworze. W końcu jeszcze było mu wolno. Co prawda może nie było to do końca prawdą, ale Lucipher nigdy takimi rzeczami się nie przejmował. Potrafił wyłgać się z każdego szlabanu, więc i tym razem mogło być właśnie tak, a przynajmniej taki tok przyjęły myśli młodego panicza Thornvaldsona. Wpadł, więc do swojego dormitorium jak wiatr i usiadł na łóżku. Zaczął szperać w swoim kufrze zastanawiając się, co włożyć by stać się jak najbardziej nie widocznym dla oczu nauczycieli jak i tych, którzy mieli władzę by go nakryć. W końcu jego wybór padł na szarą koszulę z wykładanym kołnierzykiem i szare spodnie zrobione z grubej tkaniny. Lucek nie był do końca pewny jak ten materiał się nazywa, ale wiedział, że w świecie niemagicznych robi furorę, więc czemu nie spróbować go i w świecie magicznym. Do tego założył długie buty lekko podbite futrem, by było mu ciepło. Na to wszystko narzucił czarny płaszcz ze skóry. Tak przygotowany wyszedł. W ostatniej chwili zdążył tylko złapać szalik w kolorach domu i zniknął z dormitorium, jak zwykle nie tłumacząc się nikomu.
Niezauważony przedostał się do drzwi zamku, a potem wolnym krokiem wdychając chłodne powietrze wieczoru szedł w stronę krużganków. Już z jakiejś odległości zamajaczyła mu ubrana na biało postać. Przyśpieszył, więc kroku by się przekonać czy to jakaś zjawa czy też nowy duch, którego jeszcze nie miał okazji poznać. Dopiero z odległości paru kroków zauważył mgiełkę oddechu wydobywającą się z ust tej dziewczyny. Stanął i nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Dopiero po jakimś czasie odzyskał język w ustach.
- Witaj – powiedział. Przypomniał sobie, że często widywał tę osobę, ale nigdy nie udało mu się z nią porozmawiać na osobności.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Nie Mar 15, 2015 10:05 pm

Wieczory skąpane w delikatnym mrozie, oddechy zamieniające się w białą parę. Cudowny, spokojny wieczór, z dala od innych. Z dala od głosów. A jednak.
Mogła wybrać każde inne miejsce prócz tego. Zamek nie był jednym wielkim pomieszczeniem, zajmowanym przez wszystkich na raz. Był podzielony, jak wszystko. Na to, co ludzie znają i lubią, na to, o czym wiedzą, ale nie są fanami, i na to, o czym pojęcie mają tylko niektórzy. Krużganki były miejscem w kategorii pierwszej. W końcu ktoś musiał się pojawić. Ktoś musiał przerwać ciszę. To było tak oczywiste. Może jednak Hellia podświadomie szukała przed snem towarzystwa? Chęć spotkania się z inną duszą nie była przecież czymś nadzwyczajnym.
Druga osoba pojawiła się u jej boku. Chłopak? Dziewczyna? Nieważne. Idź. Albo zostań. Nic nie mów. Chciała się obrócić, ale nie. Najlepiej zaprzeczać odruchom. Chwila ciszy po kilku krokach. Witaj. Takie oklepane, a jednak tak często powtarzane. Jak niezmienny hymn powitań wszystkich spotkań. Tych nowych, pierwszych, starych, przypadkowych. Każdych. Mogłaby się przywitać. Ale po co? Nie widziała osoby, która zajmowała przestrzeń niedaleko jej przestrzeni. Nie zwracała zbytniej uwagi na to, czy to ktoś, kim warto się interesować. Przecież chciała być tu sama. Chciała? Matka cię uczyła, żeby zachowywać się jak człowiek, nie jak suka. Bądź człowiekiem. Bądź kobietą. Zachowuj się jak prawdziwa dama z dobrego rodu, Hellio.
Wzięła jeden głębszy oddech, tak na zaś, gdyby miała się już nie nacieszyć jego delikatnym łaskotaniem w płucach. Chwytając połacie płaszczu, oplotła się nim nieco ciaśniej, w końcu wiało, a chude, blade palce oplotła wokół ramion, które wyprostowała, odsłaniając szyję. Cała panna Vinter była dzisiaj nad wyraz blada. Jakby jej codzienna bladość nie była wystarczająca. Nawet smagające igiełki lodu nie zaróżowiły jej policzków. Gdzieś pod cienką skórą czaiły się jakieś ledwo dostrzegalne rumieńce, ale to jeszcze nie było to.
- Witaj - szepnęła cicho, niczym ledwo dosłyszalny wietrzyk muskający wypuszczone z upięcia luźne kosmyki białych włosów. Przytuliła policzek do ramienia, przymykając na moment powieki. Chciała się najpierw obrócić, zobaczyć swojego gościa. Ale nie. Mały dreszczyk niewiedzy był przecież naprawdę ekscytujący.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Nie Mar 15, 2015 10:31 pm

Cóż, to prawda cisza i magia tego wieczoru była wręcz cudowna. Lucek mógłby spędzić tu całą noc, gdyby to tylko od niego zależało i gdyby nie było tych wszystkich bezsensownych w rozumieniu panicza Thornvaldsona patroli. Młody Norweg nigdy nie rozumiał tej idei. Dla niego to po prostu było jeszcze jedno utrudnienie, lub też wyzwanie, które sprawdzało determinację adeptów magii do tego, co są w stanie zrobić by wyrwać się spod kontroli. Na razie, jeśli o tą stronę patroli chodziło Lucek był w tym mistrzem. Ale to nie był czas na myślenie tylko na działanie. Thornvaldson nie wiedział, ile czasu dane mu będzie, by podziwiać tę zjawiskowo piękną dziewczynę. Jednak miał nieodparte wrażenie, że ona nie ma ochoty na niczyje towarzystwo, nawet jeśli miałoby być to przebywanie z Luckiem. Cóż, trudno się mówi. Przecież nie zawsze możemy mieć to, co chcemy. Jednak Thornvaldson chciał uszanować jej niemą prośbę i po prostu pobyć przy niej i nawet pomilczeć. W końcu, co byłoby w tym dziwnego. No niby nic, ale jego wychowanie i odebrane wykształcenie nie pozwalało mu na takie zachowanie. Musiał się przywitać i tym samym powiadomić osobę, dziewczynę stojącą, obok, że znajduje się koło niej, by się bidulka nie wystraszyła. Jednak reszta zachowania chłopaka zupełnie odbiegała od tego, co słyszał na lekcjach etykiety. Po chwili po prostu wskoczył na mur, z którego było owo miejsce zrobione i opierając się o ścianę przyglądał się zapadającej ciemności i kontrastowi, jaki nadawała temu miejscu osoba Hellii, a dokładnie jej strój. To rzeczywiście było niezwykłe widowisko, bo innego słowa na taki widok Lucipher nie mógł znaleźć.
- Piękny wieczór – rzucił w przestrzeń i nie wiedział czy stojąca obok dziewczyna mu w ogóle odpowie. W końcu to, co mówił było tak banalne i tak błahe, że gdyby jego nauczyciel etykiety go teraz widział i słyszał na pewno dałby niezły wycisk Luckowi. Jednakże chłopak nie zamierzał się tym przejmować. Gdy tylko te słowa przebrzmiały Thornvaldson wpatrzył się w ulotną mgłę swojego oddechu i zastanawiał się jak to możliwe by takie zjawisko jak stojąca obok niego dziewczyna w ogóle może istnieć. Oczywiście widział, że drży, ale tak naprawdę nawet nie wiedział czy oczekiwała od niego jakiejkolwiek pomocy, czy też nie.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Nie Mar 15, 2015 10:50 pm

Miała cichą nadzieję, że się nie odezwie. Że po tych konwenansach związanych z powitaniem odpuści sobie, skieruje się w swoją stronę i będą się cieszyć razem, chociaż osobno, ginącymi za horyzontem promieniami słońca. W ciszy. Nie dane jej było jednak cieszyć się czasem poświęconym wyłącznie dla niej. Dlaczego ten ktoś musiał być taki ruchliwy? Powinien stać w miejscu, skoro już nie chciał pójść w stronę inną niż Hellia, nie wydawać z siebie oznak życia, i egzystować gdzieś w podświadomości dziewczyny jako obiekt niewymagający uwagi. Ten jednak odezwał się po raz kolejny.
Głos miał całkiem znośny, przyjemny nawet. W swoich krótkich wypowiedziach nie dał jej czasu do rozpoznania, do stwierdzenia, czy się jej podoba czy nie. Na pewno nie był najgorszy. Nawet ciepły, trochę ostry, jak po niedawnym przeziębieniu. Brzmiał jak głos jej brata, kiedy rankiem witał ją w kuchni przy śniadaniu. Ciekawe, co tam u niego. Wypadałoby napisać do niego list. Dawno z nim nie rozmawiała, a szkoda. Może wtedy głos obcego nie brzmiałby jak jego własny.
- Tak, piękny - powiedziała, ni to do siebie, ni to do chłopaka, który zmienił już lokalizację i górował nad nią znacznie, stojąc na murku. W kąciku jej ust pojawił się zarys czegoś, co odważny nazwałby uśmiechem. Nadal nie spojrzała na jego twarz. A co, jeżeli będzie brzydki? Ohydny, szkaradny jak troll po przebudowie szczęki. Albo, co gorsza, będzie całkiem znośny? Przecież ona tak bardzo docenia piękne twarze, przystojnych panów. Wieczór był taki magiczny.
- To takie oczywiste, nieprawdaż? - Wypowiadając te słowa czym prędzej obróciła się powoli na palcach, rzucając szybkie spojrzenie tajemniczemu chłopakowi. Kojarzyła jego twarz. Nigdy nie przyjrzała się mu z bliska, nie miała w tym większego celu, ale znała jego twarz ze szkolnych korytarzy. Widywała go dosyć często, pewnie był z jej domu. Może spotkała go nawet poza murami zamku. Nie był jej do końca obcy.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Nie Mar 15, 2015 11:23 pm

Mówią, że nadzieja matką głupich, ale dziewczyna, która stała tyłem do Lucka nie wyglądała na głupią. Cóż, widocznie chciała mieć spokój. Z jednej strony tak samo jak i on jednakże po prostu musiał jakoś podtrzymać rozmowę. Właśnie tak go uczono. Nie wiedział, co prawda, czemu miało takie podtrzymywanie miałoby służyć. Przecież gdyby on coś takiego słyszał zapewne odszedłby dalej i nie zawracał sobie głowy odpowiedziami. Oczywiście tak by się stało, gdyby Lucek naprawdę chciałby być sam. Jednak tego dnia zmęczony po wrzaskach na korytarzu i lekko nieokrzesane zachowanie co niektórych uczniów tej jakże zacnej szkoły teraz wolał czas spędzać w towarzystwie tej pięknej istoty. Jednakże nie wiedział czy dziewczyna podziela jego zdanie na ten temat. Tym razem Lucipher nie chciał jej od siebie odstraszyć. On po prostu chciał zobaczyć jak zachowuje się zawsze dostojna osóbka z tego samego domu, do którego i on został przydzielony, gdy nie musi udawać swojej wyższości nad innymi. Bo trzeba przyznać, że Hellia jak na standardy wzrostu kobiet w rodzinie Thornvaldsonów była zaskakująco wysoka. Na kolejne słowa dziewczyny tylko pokiwał głową. Przecież nie musiał potwierdzać tego, co już zostało przez ich oboje wypowiedziane. Może nie było to zgodne z etykietą, ale w tym momencie postanowił mieć ją głęboko w poważaniu. Obserwował jak zachodzące słońce złoci, a potem oblewa czerwienią dalekie wierzchołki gór. Ten spektakl Lucek mógł oglądać bez końca. Dlatego tak lubił to miejsce na swoje wieczorne przechadzki. Gdy usłyszał kolejne słowa przez chwilkę nic nie mówił. Wsłuchiwał się tylko w tembr głosu dziewczyny i mógłby przysiąc, że słyszał w nim dzwonienie o siebie sopli lodu. Jednak to nie było w stanie zrazić Lucka do kogokolwiek. Oczywiście, jeśli ten ktoś miał odpowiednią pozycję i stał po odpowiedniej stronie barykady. Dopiero po kilkunastu minutach się odezwał znów zakłócając ciszę.
- Jednakże i oczywistości powinny być wypowiedziane, jeśli okoliczności ich powstania są takie jak w tym momencie – powiedział lekko zagadkowo Lucipher. Miał nadzieję jednak, że dziewczyna zrozumie bardzo zawoalowany komplement do jej urody, która niewątpliwie poprawiła urodziwość tego wieczoru.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Nie Mar 15, 2015 11:46 pm

Konwenanse, dobre maniery, grzeczne zachowania, przytakiwania, lizanie sobie wzajemnie przerwy między pośladkami - to takie w stylu sfer wyższych. Ile razy Hellia próbowała się opierać naukom matki, ile razy wypadała z pokoju krzycząc, że jak jeszcze raz będzie musiała powtarzać, od czego są które sztućce, to w końcu wbije któryś z nich w oko nauczycielce. Nie raz miała dosyć uwag ze strony rodzicielki, jej błyszczącego wachlarza, kiedy delikatnie, acz stanowczo przykładała go do pleców Helli, każąc tym samym się wyprostować. Szału można by dostać na samo wspomnienie.
Nie można jednak zaprzeczyć, że lata trenowania poszły na marne. Panna Vinter trzymała się prosto przez cały czas. Nigdy nie używała wulgarnych słów w towarzystwie starszych, nie biegała po korytarzach jak pięciolatka z nadpobudliwością. Jeszcze chwilę temu, spędzając czas samotnie, zachowywała się jak przystało. Jakby cały czas ktoś ją obserwował, jakby matka miała pojawić się zza winkla jak pies gończy i pacnąć ją wachlarzem po ramionach.
Jej towarzysz zamilkł na dłuższą chwilę, a Helli wcale nie zrobiło się z tego powodu przyjemniej. Choć było to z jej strony całkiem irracjonalne zachowanie, chciała jeszcze raz usłyszeć jego głos. W dłuższej, głębszej frazie. Nadal nie mogła powiedzieć, czy dźwięk jego głosu należał do przyjemnych, czy jedynie znośnych. I tak właśnie, jakby czytając jej w myślach, z ust chłopaka padły kolejne słowa. Nie dbała o ich treść tak bardzo, jak o ich dźwięk. Czasami ton wypowiedzianych słów mógł całkowicie zmienić ich znaczenie. Kochanek może wyszeptać do ucha najgorsze ze scenariuszy, a jednak sposób, w jaki jego usta obchodzą się z pojedynczymi wyrazami sprawia, że chcesz słuchać więcej. Może nawet przytakniesz.
- Powinny? - zapytała, spoglądając na szczyty gór, jednak zaraz przeniosła je na chłopaka, czując a sobie jego wzrok, posyłając jedno z długich spojrzeń spod rzęs. Rozchyliła delikatnie usta, wciągając mroźne powietrze, a kąciki jej warg znów powędrowały nieznacznie do góry. Jej towarzysz nie był żadnym trollem.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Pon Mar 16, 2015 12:17 am

Akurat powtarzanie przeznaczenia poszczególnych sztućców po prostu śmieszyło Luciphera zawsze, kiedy musiał to robić. Przecież na przyjęciach, na których czasem musiał bywać nikt z zebranych nie pamiętał tych wszystkich zasad i tego, do czego służą poszczególne narzędzia służące do jedzenia. Oczywiście Lucek zanim wziął jakiś widelec w rękę i był nie taki jak trzeba od razu dostawał kuksańca w bok od matki, albo groźne spojrzenie ojca. Trzymania się prosto niczym gdyby połknął kij od szczotki również nie wyniósł z lekcji etykiety. Na lekcjach musiał to robić, jednak gdy tylko z nich wychodził wracał do swojej normalnej lekko zgarbionej pozycji i jakoś nikt go na siłę nie prostował. Każdy bowiem dochodził w końcu do wniosku, że chłopak sam do tego dojdzie, że to jedyna słuszna pozycja dla osób z wyższych sfer. Dla Luciphera najgorsze jednak były lekcje tańca, które musiał czasem pobierać przed jakimiś ważnymi wydarzeniami w jego rodzinie. Już wolał siedzieć i słuchać historii rodzinnych niż pląsać w rytm jakiejś głupawej muzyki, które według chłopaka nie miała prawa pojawić się na żadnym normalnym przyjęciu. Jednak niestety jego wyobrażenia boleśnie weryfikowała rzeczywistość. Teraz jednak mógł czuć się w miarę swobodnie i właśnie taj się czuł. Może nie zacznie tu skakać jak małe dziecko z syndromem niespokojnych nóg i wszędobylskości, tylko nie będzie przestrzegać zasad, które przez lata były mu wpajane. Gdy dziewczyna znów się odezwała, melodia jej głosu wytrąciła Luciphera z zamyślenia. Oczywiście zastanawiał się, co też powiedzieć gdyby jego towarzyszka zapytała na temat tego, co powiedział jednak to proste słówko, jakie zostało przez nią powiedziane kompletnie zaskoczyło i zbiło z pantałyku młodego panicza Thornvaldsona.
- Oczywiście, powinny, ponieważ ulotność chwil czasem zostaje zapomniana, a słowa zostają choć przez chwilę w pamięci, jeśli są na tyle intrygujące i warte rozważenia, że warto się nad nimi. – Dopiero gdy skończył mówić, doszło do niego jak banalnie i nieprzemyślanie brzmi jego wypowiedź. Od razu chciał się poprawić, ale uznał, że nie będzie się przyznawał, że wypowiedział coś, co nie było przemyślane.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Pon Mar 16, 2015 12:41 am

Tańce towarzyskie nie były najgorszą torturą serwowaną przez rodziców w domu Vinterów. Można było w końcu robić to bez zastanowienia, o ile miało się choć trochę poczucia rytmu i dało się prowadzić partnerowi. Bycie płcią teoretycznie słabszą dawało w tańcu tą niewielką ilość swobody. Spędziła długie godziny, przyglądając się starszej siostrze i bratu, którzy jako pierwsi zostali zmuszeni do nauki. Mała wtedy Hellia z chęcią naśladowała majestatyczne ruchy Luvinii, chciała się poruszać tak pięknie jak ona w rytm dźwięków, czarować dookoła spojrzeniem znad ramienia, uśmiechać się grzecznie do ludzi, zachowywać się jak na damę przystało. Przynajmniej do momentu, kiedy skończyła lat trzy.
Dla Hellii największą męką piekielną był obowiązek witania się z gośćmi w progu, całowanie po policzkach starych dziadów z parchami na twarzy, którzy byli jednak na tyle ważni, że jej matka kazała jej ryzykować utratę pięknej cery na rzecz konwenansów. Świat dorosłych, poważnych ludzi był przerażający w każdym calu. Wróćmy jednak do panny Vinter, spędzającej czas na krużgankach w towarzystwie nieznajomego. Trafił się jej, do prawdy, całkiem przyjemny wizualnie kompan. Miał niestety tę jedną wadę, że trochę za bardzo się wywyższał. Co to za maniery, proszę pana? Żeby tak jak ten sęp, patrzeć na niewinną pannę z góry? Gdzie się pan chował, w stodole u mugoli?
Odpowiedź chłopaka nie była czymś, czego się Hellia specjalnie spodziewała. Większość osób nie odpowiadało na jej pytania, jąkało się w pół słowa, albo uciekało. Dlaczego? Przecież Vinter nie była aż tak oziębła i nieprzystępna, za jaką ją ludzie brali. Wystarczyło dać jej szansę. A gdzie tu szansa, jak już cię nie ma?
- Niektóre chwile natomiast zapadną w naszej pamięci na długo. - Spojrzała mu prosto w oczy, zadzierając brodę do góry. - O ile się pan o to postara. - Przez moment nie odrywała spojrzenia od jego ciemnych jak noc oczu, robiąc krok w jego stronę. Westchnęła ledwo słyszalnie. Pajęczymi palcami przesunęła po ramieniu, po szyi, w górę, aż dotarła do linii włosów. Na chwilę zatopiła w nich czubki palców, i już wracała na dół, wierzchem dłoni hacząc o krawędź płaszcza. Przechyliła przy tym głowę na bok, przymykając powieki. Nie przestawała na niego spoglądać. Powinna chyba zabrać z dormitorium szal.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Pon Mar 16, 2015 1:11 am

Ciekawe, co by powiedzieli prawdziwi mugole, gdyby nagle w ich stodole wylądował troll z manierami, jakie posiadał Lucek. Chłopak o mało nie zakrztusił się śmiechem, gdy to sobie wyobraził. Czemu właściwie o tym pomyślał sam nie wiedział, ale coś było w spojrzeniu tej pięknej dziewczyny, co kazało sądzić Thornvaldsonowi, że dziewczyna nie uważa jego zachowania za odpowiednie. Co miał jednak nasz „troll” poradzić, gdy on po prostu starał się czuć swobodnie. Ale odchodząc już od tematyki zasad i trolli w mugolskich szopach czy też stodołach, pora się skupić na nocy, która powoli otulała świat granatem i srebrem gwiazd. Lucipher nie wiedział dlaczego, ale uwielbiał ten moment całej doby, gdy na niebie pojawiały się te małe świecące punkciki, które czasem mrugały z wysokości nieboskłonu. Uważał, że to musi być równie ekscytująca magia, co ta, której się teraz uczą w szkole. Patrzył na Hellię tylko kątem oka. Nie chciał, by czuła się nieswojo pod jego spojrzeniem. Nie zszedł jeszcze ze swego miejsca, z którego miał najlepszy widok na rozgrywające się na niebie przedstawienie. Czasem, nie wiedzieć czemu tęsknił za tym, co krył ten granatowy świat pełny mrugających punkcików. No, ale to nie jest czas na rozkminianie, co też kryje się na niebie. Teraz miał ciekawszy widok. Stała przed nim dziewczyna, która z pewnością mogłaby być uosobieniem bogini zimy. Jej głos brzmiący jak dzwoniące na wietrze sople był tak charakterystyczny dla bogini władającej mrozem i śniegiem idealnie pasował do jej skóry i ubioru. Właśnie to było powodem, dla którego, że Lucipher zainteresował się Hellią. A największym szokiem, jaki chłopak doznał widząc pannę Vinter był właśnie jej śnieżnobiały ubiór. Teraz można było powiedzieć, że to naprawdę Władca Piekieł zszedł na ziemię, by porwać białą anielicę. Na szczęście tak nie było.
- Niektóre chwile i owszem, na pewno zapadną w naszą pamięć, jednak czy my sami równie mocno pożądamy tych chwil i ich nieuniknionej natury, co one same? – zapytał, lekko personalizując coś takie ulotnego jak czas i nadając mu ludzkie cechy jak pożądliwość, choć każdy o zdrowych zmysłach wiedział, że chwila nie może niczego pożądać. Dopiero jednak na kolejną wypowiedź dziewczyny Lucek zastygł na chwilkę i zeskoczył zgrabnie z wykuszu. – Na brodę Odyna, gdzie ja miałem głowę. Proszę mi wybaczyć. Powinienem się przedstawić, byś wiedziała, z kim masz przyjemność. Jestem Lucipher Thornvaldson – powiedział, wykonując poprawny dworski ukłon. Dlaczego akurat ta forma powitania wydała się Luckowi poprawna, sam chłopak nie miał pojęcia. Lecz w ten sposób od jakiegoś nieznajomego „trolla”, który ośmielił się wpaść do mugolskiej stodoły stał się „trollem”, który miał jakieś imię.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Pon Mar 16, 2015 10:58 am

Na Odyna, idź sobie! - przeszło jej przez myśl. Nie chciała, żeby sobie poszedł, o nie! Tylko jej umysł nie akceptował zaistniałej sytuacji. Było ciemno, było coraz chłodniej, a ona siedziała z chłopakiem na zewnątrz, łamiąc w sumie regulamin szkolny! Nie pierwszy, nie ostatni raz.
Czuła, jak wewnętrzne więzy stworzone przez jej rodzicielkę powściągają ją przed zrobieniem czegoś głupiego. A głupich pomysłów pod jasnymi włosami Vinter miała całkiem sporo. Tylko nigdy nie wprowadzała ich w życie. To dopiero byłoby głupie posunięcie z jej strony! No proszę cię, kobieto! Masz własny mózg? Masz! To go używaj, a nie stój jak to ciele na zubożałym polu!
- Bardzo możliwe. - Ucięła rozmowę w tym punkcie. Prawie przyznała mu rację! Weź się Hellia ogarnij, niech cię nie zmylą te ciemne oczy. To diabeł jest wcielony. Jeżeli mieli już wymieniać opinie na wybrane tematy, lepiej, żeby nie zakrawały o filozofię i jej pokrewne. Hellia nie tyle, że filozofii nie lubiła, co uważała ludzi się nią interesującą za nudnych i oderwanych od rzeczywistości. Ciężko było być realistką w świecie pełnym magii, ale do odważnych świat należy, czyż nie?
Zmierzyła chłopaka powolnym spojrzeniem od stóp do głów, nie tyle go oceniając, co po prostu oglądając. Lubiła patrzeć na ludzi, więcej można było wyczytać z ich gestów niż ze słów, które wypowiadali. W dodatku miała na co popatrzeć. Opuścił swój piedestał i w końcu znalazł się na poziomie stóp panny Vinter. Tak był zdecydowanie lepiej. Odsunęła się na bezpieczną odległość, dwa, może trzy kroi w tył. W końcu go nie znała. Gdzie się podział ten dreszczyk towarzyszący nieznanemu? Hm.
Ponownie się odezwał, tym razem zmieniając się w uprzejmego i porządnego chłopaka. Zaniepokoiło to Hellię na tyle, że pomiędzy jej brwiami pojawiła się drobna zmarszczka. Nic poważnego, tylko mała zmarszczka, która zniknie, jak tylko on przestanie zachowywać się tak zmiennie. Przecież to było domeną kobiet - zmieniać się, zdanie, rzucać uśmiechem a potem talerzem. Panowie mają być nieskomplikowani. A ten tutaj właśnie rzucał się przed nią jakby dostał pląsawicy. Mimowolnie wywołało to niewielką relację na ustach dziewczyny. Ni to uśmiech, ni to grymas.
Lucipher Thornvaldson. Gdzieś słyszała to nazwisko. Może jakaś zabłąkana piątoklasistka jęczała coś o jego ciemnych włosach przy śniadaniu, śliniąc się do swojego talerza? Albo przeczytała to nazwisko w porannej gazecie? Możliwe. Skoro jednak on się przedstawił, wypadało zrobić to samo.
- Hellia Vinter. - Dygnęła równie poprawnie. - Niezmiernie miło mi cię poznać, Luciphierze, pomimo zaistniałych okoliczności. - Wyciągnęła do niego rękę, chcąc się przywitać już tak normalnie, wymieniając bakterie naskórka.
Fajnie było tak poudawać przez chwilę, że dyganie jest czymś normalnym. Ostatnim razem Vinter musiała dygać na osiemnastych urodzinach siostry, które zostały zorganizowane zdecydowanie zbyt hucznie, jak na gust młodszej siostry.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Sob Mar 21, 2015 6:48 pm

Choć każda cząstka ciała Luciphera chciała odejść to umysł kontrolujący wszystkie członki mówił stanowcze nie. Dopiero teraz Thornvaldson zaczynał zachowywać się dziwnie. A przynajmniej tak mu się wydawało. Ostry zapach nocnego powietrza wpadający w nos Lucka był zarazem bardzo nieprzyjemny, co kuszący. Lucek czuł się tak jakby jakaś wielka pajęczyna trzymała go na miejscu krępując wszystkie kończyny jego ciała. Nie wiedział czy to głos Helli tak na niego działał czy też to, że ta piękna bądź, co bądź dziewczyna z nim rozmawia. Tyle razy chciałby ich znajomość wreszcie wyszła poza spoglądanie sobie w oczy i tych wszystkich uprzejmości typu cześć, witaj i inne banalne powitania. Teraz miał ku temu szansę i nie wiedział jak ją wykorzystać. Co prawda dziewczyna odpowiadała na jego pytania i jeszcze od niego nie uciekła, co było wielkim sukcesem. W końcu większość osób na sam jego widok chowało się po kątach, bo wiedzieli, czym może się skończyć spotkanie z Luckiem i jego różdżką.
- Widzę, że filozofia czy też podziwianie piękna nocy nie leży w twojej naturze. Cóż trochę szkoda. Gdyby było inaczej zaproponowałbym spacer przy świetle księżyca. – powiedział zanim zdążył się ugryźć w język. No, ale jeśli już to wypowiedział musiał czekać na to, co odpowie jego towarzyszka. Nie spodziewał się zbyt wiele. Wiedział doskonale, że taka propozycja jest zarazem zbyt śmiała, co też głupia i nierozważna, bo zawsze mogliby być przyłapani na poznawaniu terenów wokół zamku i to jeszcze w nocy, a na to Lucipher raczej nie znalazłby żadnego logicznego wytłumaczenia, które nie zakrawałoby na śmieszność, bo kto szukałby swojego pupila po nocach. Zapewne tylko kompletny wariat lub głupek, a takim kimś młody Thornvaldson na pewno nie był. Dopiero oprzytomniał po jakimś czasie, gdy usłyszał nazwisko dziewczyny. Wiedział, że gdzieś je już słyszał, ale jakoś nie mógł sobie przypomnieć, w jakich okolicznościach. Widać było jednak, że dziewczyna była dobrze wychowana. Na pewno miała wpojone dobre maniery i etykietę równą dworskiej. No, ale tego Lucek nie był pewny na sto procent.
- Również miło jest mi poznać i choć zapewne okoliczności temu nie sprzyjają spędzić trochę czasu w twoim towarzystwie. – rzekł spokojnie przechodząc od formy pan, pani na formę ty. Oczywiście ujął dłoń dziewczyny i przez chwilę zastanawiał się czy nie pocałować jej rękę. Jednak wiedząc jak kobiety mogą zareagować na obślinienie tej części ciała zrezygnował. W końcu nie był starym prykiem, który zapewne mógłby bawić się w takie ceremoniały. Dla Lucka to było zbyt staroświeckie i strasznie nie na miejscu.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Sob Mar 28, 2015 6:32 pm

Kim był Luciphier? Tego Hellia do końca nie wiedziała. Mógłby być skrytym romantykiem, który obdarowuje kobiety wielkimi bukietami róż. Mógłby być pięciolatkiem zamkniętym w ciele dorosłego mężczyzny, który próbuje się wydostać na powierzchnię. Mógłby być psychopatą czyhającym na jej życie, i właśnie miał okazję zwabić ją w swoje sidła. Kimkolwiek by pan Thornvaldson nie był, Helia miała to w głębokim poważaniu.
Sama tworzyła obrazy w swojej głowie, samodzielnie tworzyła również opinie o innych ludziach, których poznawała. Gdyby kierowała się za każdym razem opiniami innych, nie przeżyłaby w swoim krótkim żywocie tylu ciekawych przygód, nie miałaby niektórych ludzi w gronie znajomych, nie pocałowałaby nie tego chłopaka co powinna.
Jakich opinii by nie słyszała na temat Lucipphiera, nie chciała w nie wierzyć, a przynajmniej wolała je najpierw sprawdzić na własnej skórze. Ktoś jej kiedyś powiedział, pewnie jedna z jej koleżanek na niby, że powinna się trzymać od niego z daleka, bo jest nieobliczalny i lubi się znęcać nad innymi.
- Skąd możesz być pewien, że bym odmówiła, skoro nawet nie zadałeś pytania? - Uniosła jedną brew, przekrzywiając głowę delikatnie na bok. - Chyba, że wyłącznie filozofia bądź podziwianie piękna nocy stoi jest jedynym powodem, by się przejść...
Ludzie czasem jeszcze zaskakiwali ją brakiem wyobraźni czy odwagi. Na początku bardzo ją to denerwowało. Nie mogła pojąć, jak takie osoby mogą żyć z dnia na dzień i nie umrzeć z nudy. Życie bez śmiałych decyzji jest jak wpatrywanie się w tort karmelkowy, ale bez spróbowania. Nie ma większego sensu.
- Kim jesteś, Luciphierze? - Zapytała, siadając na zimnej ławce.
Założyła nogę na nogę, zaplatając je w kostkach.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Sob Mar 28, 2015 11:39 pm

Na pytanie jaki był naprawdę Lucipher, po jednym spotkaniu z nim, ciężko było odpowiedzieć. Ten młody mężczyzna potrafił zaskakiwać na każdym prawie kroku. Nie był romantykiem ani też pięciolatkiem, który jest zamknięty w ciele prawie dorosłego mężczyzny. Co do psychopaty można byłoby się zastanowić jednak na pewno nie nastawał by na życie uczennicy prawie pod nosem nauczycieli. To byłoby dopiero głupie i nieprzemyślane zachowanie. Jednego na pewno nie można było powiedzieć o panu Thornvaldsonie, że był bezmyślny. Jeśli chciał już się nad kimś znęcać planował to dłuższy czas zanim rozpoczął dzieło. Jednakże panna Vinter była inna, w jej przypadku Lucek nie mógł nic powiedzieć o jej życiu, upodobaniach czy też planie dnia. No ale przecież panicz Thornvaldson kobieciarzem też nie był. Owszem, parę razy spotkał się z paroma dziewczynami, ale nie miało to dla niego żadnego znaczenia. On udawał, że się nimi interesuje tylko po to, by później powiedzieć im, że to co było między nimi, to tylko iluzja. Wiele dziewczęcych serc zostało w ten sposób złamanych. Lucek również nie tworzył sobie obrazu osoby na podstawie opinii, które słyszał na jej temat. Jednak patrząc na Hellię miał wrażenie, że wszystko co usłyszał było prawdą.
- Cóż, filozofia nigdy nie była moją mocną stroną, ale spacery przy świetle gwiazd i księżyca już bardziej leży w moich zainteresowaniach. Wiesz, noc jest taka tajemnicza i obca ludziom, że czasem masz ochotę ją trochę oswoić – powiedział, a w myślach przeklinał się za to, że pokazuje Helli swoją drugą, już dawno wypartą w głąb siebie osobowość. Delikatnego i całkiem miłego chłopca. Jednak teraz nie był już nim od lat i dziwnie się czuł odkopując ową naturę. Słuchał oczywiście co mówiła dziewczyna jednak dopiero po chwili dotarł do niego sens jej słów. – Widzę, że ci ryzyka brakuje, czy też lubisz wyzwania. W takim więc razie, czy zgodzisz się przejść ze mną na błonia dziś w nocy? – zapytał, patrząc dziewczynie prosto w twarz. Teraz dopiero Hellia mogła zobaczyć oczy chłopaka, które nie wyrażały zbyt wielu ciepłych uczuć. Teraz do niej należał kolejny ruch, a gdy został poczyniony, lekko wytrącił z równowagi Luciphera.
- Kim jestem? Wiesz, moja droga, to dość trudne pytanie. Może jestem samym aniołem strąconym z nieba, panem piekieł we własnej osobie, który postawił sobie za cel uprowadzić jedną z najładniejszych dziewcząt z Dahlvaldu. A może jestem po prostu okropnym, zaklętym trollem, który poprzez czyjś czar zdobywa piękne dziewczyny dla swej okropnej pani. A może wreszcie jestem zwykłym, śmiertelnym czarodziejem, który chce w ten sposób zainteresować panią lodu i chłodu swoją skromną osobą – powiedział, podając jej trzy zupełnie różne postaci, z których to właśnie ona powinna wybrać tą właściwą. Oczywiście przedstawiając kolejne wcielenia swojej osoby nie tylko zmieniał lekko tembr głosu, jak również starał się naśladować ruchy owych postaci i stworów. Można powiedzieć, że wyglądało to na jakiś upiorny taniec. Jednak czy właśnie tak zostanie to ocenione przez Hellię Vinter?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Krużganki   Nie Mar 29, 2015 12:29 am

Inni uczniowie, ich opinie o Helli... Co jeden umysł to wyrobione zdanie. Niektóre bardziej trafne od pozostałych, niektóre mijały się z prawdą szerokim łukiem. Vinter nie zależało na dobrej opinii w oczach innych. Mogli ją brać za szaloną wariatkę z upodobaniami godnymi własnego łóżka na oddziale, albo oziębłą panienkę z dobrego domu, co to się ma za lepszą od innych. Tak czy siak, zdania były podzielone. Nudziły ją niemiłosiernie takie rozmowy o wszystkim i o niczym. Może jeszcze chwil kilka temu miała na nie ochotę, ale teraz pod jej blond włosami zaczęły pojawiać się całkiem inne opcje na spędzenie tego wieczoru. Jej nowy kolega wydawał się skory do różnego rodzaju zabaw. Nie stronił od niej, zadawał pytania, sam też nie milczał, kiedy ona mu je zadawała. Można by powiedzieć, że był lepszym kompanem nocy niż niektórzy stali znajomi Helli.
A jednak, było w nim coś niepokojącego. Może to jego ciemne oczy stawiały ją na baczność, albo jego górująca nad nią postura. Głupia była, że usiadła. Chociaż nie była od niego wyższa, w najlepszym wypadku sięgała mu może do ust, ale miała przez chwilę poczucie większej władzy nad całą sytuacją. Teraz była wysokości siedzącego psa, a wewnętrzny głosik podpowiadał jej, żeby z nim nie igrać.
- Bez sensu jest oswajać coś pięknego i dzikiego zarazem - powiedziała bez namysłu, wpatrując się w zamyśleniu w swoje dłonie. Zamilkła na chwilę. Wstała, otrzepując dłońmi biały płaszcz. Odruch, który prawdopodobnie większość z nas ma wyrobiony, był niezbędną czynnością, jeżeli ubierało się w stylu panny Vinter. Nawet jeden okruszek nie mógł zakłócić jej nienagannego wyglądu, o nie.
Czując na sobie jego spojrzenie nie jedna zamarła by w bezruchu. Ale nie Hellia, która sama nie raz spoglądała na ludzi z obojętnością i wyrafinowanym chłodem w oczach. To jak zwalczanie ognia ogniem, albo raczej w tym przypadku - lodu lodem. Obserwowała jego dziwnie upiorny taniec i postanowiła się przyłączyć. Dosyć miała nudy i dworskich uprzejmości. Było już późno. W jego wypowiedzi towarzyszącej tańcowi jak narracja sztuce teatralnej Hellia dosłyszała komplement i nie wiedziała, co o tym myśli, albo raczej co by myśleć chciała.
- Nie jestem pewna, czy chciałabym spędzić tę noc na błoniach z tobą, Lucipherze. - Uśmiechnęła się delikatnie, patrząc gdzieś w bok. - Bo kim ty właściwie jesteś? - Spojrzała na niego, jakby rzucała mu wyzwanie. - Przecież aniołem nie jesteś, w to nie wątpię. Bo gdzie masz skrzydła? Już prędzej w diabła uwierzę! Ale jednak ty to nie on. - Podeszła do niego nagle, niwelując dystans. Spojrzała na niego z czułością. - Jaka byłaby szkoda, gdybyś był zaklętym trollem. - Westchnęła, opierając bladą dłoń na jego piersi. - Taka wielka szkoda. - Zabrała rękę, splatając palce z drugą. - Jeżeli jednak jesteś zwykłym, śmiertelnym czarodziejem... Cóż. W tym wypadku byłabym skłonna udać się z tobą na spacer. - Spojrzała na niego z błyskiem w oczach i stając na palcach szepnęła mu do ucha: - Tylko chodźmy stąd.

Hellia i Lucipher z tematu
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Krużganki   

Powrót do góry Go down
 

Krużganki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Tereny Dahlvaldu :: Dziedziniec-