Huśtawki

avatar
PisanieTemat: Huśtawki   Nie Gru 28, 2014 3:16 pm

Huśtawki
Huśtawka to właściwie tylko nazwa robocza, która jednak szybko przez uczniów się przyjęła. Nie sposób bowiem znaleźć lepsze określenie na różnobarwne opony i deski wirujące i bujające się kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Zazwyczaj nie oddalają się od swojego pierwotnego miejsca położenia na więcej niż pół metra, niektórzy – a jest to naprawdę nieliczna grupka osób – znają jednak sposób, by huśtawki poruszały się po całym terenie dziedzińca i tylko dziedzińca. Jednakże sposobu tego nikt nie zdradza na prawo i lewo, trzymając go jako jedną z lepszych kart przetargowych.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pon Sie 17, 2015 8:30 pm

Huśtamy się, dobrze jest. To znaczy nie tak, jak byśmy chciały. Wzięłam sobie za punkt honoru poznanie sekretu huśtawek, bo o ile nie zwróciłabym wcześniej na to uwagi, tak możliwość poruszania się na oponie po całym dziedzińcu jest niezwykle kusząca. Trzymam się liny, na swojej oponie stoję, czuję się jak Tarzan. Nogi do przodu, plecy do tyłu. Teraz na odwrót. Wiruję wokół, wyglądając za pewne wysoce idiotycznie, ale jest siódma rano, wszyscy śpią. Poza nami. To wciąż nie taki zasięg, jaki bym chciała. Zeskakuję z opony i próbuję rozhuśtać pustą. Pustą się da. Pusta się buja po całym dziedzińcu, a ja latam, trzymając się tej opony. Nie mogę tylko podnieść nóg, bo za chwilę, jak dojdzie do swojego punktu wyjściowego to zaryję twarzą w ziemię.
- Lyberth. Siadaj. - No, na tą oponę wskakuj. Popchnę cię. Nie spocznę, póki nie odkryjemy tej tajemnicy. A może, gdyby się tak udało, rozpędzić z siedzącą Hubbą i w odpowiednim momencie ja bym wskoczyła, to może to zadziała, czy nie…? Nie, to niebezpieczne. Huśtawka mogłaby się urwać, a my zbierałybyśmy zęby z dziedzińca.
Lyberth, masz takie włosy piękne. Gdybyś zaplotła z nich warkocz mogłabyś go używać jako liny, wyglądają na zdrowe, mocne włosy. Dobra, uwaga. Trzymasz się? Kładę dłonie na oponie, pochylając się i. Pcham.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Kulusuk, Grenlandia
Rok nauki : VI
Wiek : 16 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : biedny
Zawód : greenpeace'owa aktywistka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pon Sie 17, 2015 9:08 pm

Śpisz? Nie śpisz? Nieważne, sen jest dla słabych.
Ruszyła się z łóżka mało żwawym krokiem. Przecież to jeszcze nie pora na śniadanie, nic się nie pali, nikt nie skomle o ratunek – zresztą, od ratowania są herosi, superbogowie superneoasów i Vollan na doczepkę, cała reszta może brać wolne, spać o pięć minut dłużej, chodzić pół kroku wolniej, dłonie głębiej wciskać w kieszenie, bo nie będą potrzebne do przytrzymywania nikogo i niczego. Ale jednak. Sen jest dla słabych, a one słabe nie są. Coletti wjechała jej na ambicję, mentalnie dała w twarz, choć zabolało tak, jakby zarobiła naprawdę, więc potem nie było już ociągania się ani wewnętrznego lamentowania o chwilową hibernację, tak tylko na czas spędzony z Coletti. Nieistotne, że okazałaby się nieuprzejma, ludzie wcale nie potrzebują, by traktować ich w pobłażliwy sposób, kiedy nie starają się nawet oszczędzać na zwojach pergaminu. Przecież dzień jeszcze długi, tydzień ma aż siedem dni, a do końca roku szło wyzwolić z niezasłużonej niewoli całe cywilizacje einherjarów, więc jeszcze zdąży zrobić z nią to, co zrobić chciała. Heh. W dupie ci się poprzewracało, Hubba. Równie dobrze będziesz mogła sobie w ciągu każdego następnego dnia wyrwać z doby te zabrane dzisiaj pięć minut. Wyśpisz się za wszystkie czasy, a teraz wskakuj na tę huśtawkę.
- Tylko sobie nie żałuj! – zastrzega, moszcząc się na oponie tak wygodnie, jak tylko może. Nie trzyma się liny, co to w ogóle za pytanie, co za pomysł, gdzie zabawa. Bo może to tak działa? Może nie chodzi o ciężar, ale o połączenie, jakby sznur trzymający oponę w powietrzu był jednocześnie jego mózgiem powstrzymującym od maksymalnego wychylenia. A może nie. To Coletti była mózgiem operacji. Za kilkanaście lat Lyberth zostałaby mianowana Pinkym.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pon Sie 17, 2015 9:17 pm

rzucam żeby sprawdzić czy laseczkom się udało
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pon Sie 17, 2015 9:17 pm

The member 'Charlie Coletti' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pon Sie 17, 2015 9:32 pm

Bogowie, przecież ty ważysz więcej niż wyglądasz. A może na tej oponie tyle ważysz? Może to ta opona z tobą nagle tyle waży? Napieram z całych sił, ale opona ani drgnie, pcham i pcham, z czołem już przytwierdzonym do twoich pleców, ale stopy tylko ślizgają mi się po nawierzchni. Szlag by to. Biorę oddech prostuję się na chwilę i postanawiam zaprzeć się od tyłu. Kucam, opieram na oponie dłonie i tyłek i wtedy rusza się. Niespodziewanie i zbyt daleko. Spadam pupą na ziemię i słyszę, jak Hubba spada po drugiej stronie, a opona okrąża dziedziniec.
- Miałaś się trzymać! - Hubba Bubba zawsze wie swoje lepiej. Niech cię szlag. Kiedy opona wraca na swoje miejsce łapię ją, żebyś nie dostała w głowę przy wstawaniu. Znając ciebie to możliwe. Teraz ja.
- Może trzeba na leżąco? - Zastanawiam się przez chwilę przyglądając się huśtawce. Wiesz, tak jak w kole dmuchanym. Na plażę. Przenoszę na ciebie wzrok. Co myślisz? Próbować? Próbować. Wbijam do koła, lokując tyłek w dziurze, aż nie zegną mi się kolana. Między nogami mam linę, której się łapię. Ramiona opieram na gumie. Dobra.
- Dawaj laska. - Kiwam na nią. Będzie śmiesznie, jak tu utkwię. Będziesz mnie musiała wyciagać Hubbo. A może to właśnie będzie klucz? Ten zamek jest pełen idiotycznych paradoksów, nie zdziwiłabym się, gdyby rozwiązaniem zagadki był najbardziej kretyński pomysł, jaki może przyjść do głowy. Poprawiam jeszcze pasek spodni, bo wbija mi się w brzuch nieprzyjemnie i szybko na powrót łapię się liny. Bardzo mocno. Widzisz Lyberth, jak mocno? Nie ma bez trzymanki. Nigdy nie wiadomo, co może się stać.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Kulusuk, Grenlandia
Rok nauki : VI
Wiek : 16 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : biedny
Zawód : greenpeace'owa aktywistka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pon Sie 17, 2015 9:39 pm

Hubba wzruszyła ramionami, rozcierając kolana i wycierając dłonie w spodnie. Nic takiego się nie stało. Nic a nic. Prawie rozwaliła sobie nos. Prawie zabiła Claudię. Pewnie prawie też zepsułaby oponę. Ale to wszystko ofiara złożona dla nauki, trochę krwi zawsze musi zostać przelane i lepiej, żeby ta należała do ludzi, nie do zwierząt. Co nie? Tylko dłonie piekły będą przez cały dzień, wypominając jej głupotę w najczystszej ze wszystkich możliwych postaci. Może tak opornie szło Coletti rozhuśtanie, bo się nie trzymała? Ot, bezpieczeństwo przede wszystkim, prawda, Instytucie? Pies cię drapał. Bezpieczeństwo też jest dla słabych. Dla wszystkich tygodniowy, darmowy pobyt w Närjarvi i skończy się głupie gadanie o BHP pracy.
- Twoja wola, choć na moje to niewiele zmienia. – Zawsze na nie, zawsze pod prąd. A zaraz pewnie ruszy tak, że jedyną drogą ucieczki będzie podziwianie jej również z pozycji leżącej, by przypadkiem nie oberwać od rozjuszonej zabawą wirującej masy gumy. Nie do zatrzymania, nie do zdarcia, nie do opanowania, niczym dziecięca wizja Ragnaröku.
Bo to nie tak, że Hubba Bubba zawsze ma rację. Zawsze wszystko dzieje się na opak. Patrz, teraz zleciała. A za moment, gdy tylko… Jeszcze trochę… Popchnie… I… Wszystko się roz… Buja, Coletti stanie się latającą divą. Walkirią na miarę Dahlvaldu, zamiast na koniu, przemierzającą świat na lewitującej oponie.
- Co ty robisz, Coletti? Co to miało znaczyć? Położę się, to będę latać? To nie dywan, a huśtawka. – Z każdym wypowiadanym pytaniem, próbowała napierać na oponę mocniej, by jednak wzbiła się w powietrze trochę wyżej, przesunęła się kawałek dalej, ale to ciągle nie było to. Cały czas zatrzymywała się w jednym, tak bezczelnie nieatrakcyjnym miejscu, nie chcąc zbadać ani odrobinę więcej powierzchni dziedzińca. – Tym szajsem nie rządzą żadne prawa fizyki. To kosmos.
Nie całkiem. Ale gdzieś w jego pobliżu na pewno schowało się rozwiązanie ich problemu.


Ostatnio zmieniony przez Hubba Bubba dnia Pon Sie 17, 2015 10:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pon Sie 17, 2015 9:39 pm

The member 'Hubba Bubba' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 18, 2015 11:04 am

Co się dzieje? CO SIĘ DZIEJE? Powiem wam. Nic. NIENTE. Dannazione! Hubba na pewno za słabo pcha. To musi być to przecież. Ona swoje waży a jak przychodzi co do czego to słabe ma ręce, tylko w gębie mocna. Nie, to nieprawda. Wiem, że to nie prawda. Nie raz nie dwa jej te kostki opatrywałam. Taka niepozorna, ale ja wiem, jak z nią sprawa wygląda. Po jakimś czasie pozwoliłam jej po prostu korzystać z mojej torby, nie mając sił, na kolejne skaleczenia. Laska, wiesz co robić.
- Ale chała. - Wygrzebuję się z otworu i siadam na oponie, tym razem nogi lokując w dziurze.
- Wskakuj. - Może we dwie się uda. Nigdy nie wiadomo. Nie spocznę, dopóki ten szajs się porządnie nie ruszy. Przecież musi, musi być cokolwiek. Nie widziałam co prawda, żeby się ktoś na tym w dwójkę huśtał, ale może dlatego, że rzadko w ogóle zwracam uwagę, na to, co robią inni uczniowie, chyba, że dotyczy to mojej rodziny. Albo akurat siedzę z Isolde. Taki z ciebie kozak, to proszę bardzo wymyśl coś, tylko na mnie naskakujesz. Dawaj nogi tu. Ciasno, stykamy się kolanami. Kościstymi, przesuń trochę w tą stronę nogi, ja w tą i może. Może trochę jeszcze… Zaraz zlecę z tej opony, łapię się liny, ale huśtawka przechyla się niebezpiecznie do tyłu. Muszę złapać równowagę. Dobra. Siedzimy. I co dalej. Przecież się w ten sposób nie rozbujamy. Ani nie odepchniemy nogami. Ok. Próbuję się wydostać z opony, jedną nogą chociaż, żeby wystawić ją na zewnątrz, rany boskie, zaraz zrobię jakiś pokraczny szpagat. Opona przechyla się na moją stronę, prawie dotykając ziemi. Trzymaj się, Lyberth, nie będę ci sto razy powtarzać. Ok. Noga na zewnątrz. To teraz… wystarczy… dosięgnąć stopą ziemi...i… czubkiem buta chociaż i. Popchnęłam. Co teraz. Popycham znów. I znów. I kilka razy, ale wciąż ledwo co się huśtamy.


Ostatnio zmieniony przez Claudia Coletti dnia Wto Sie 18, 2015 11:18 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 18, 2015 11:04 am

The member 'Claudia Coletti' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Kulusuk, Grenlandia
Rok nauki : VI
Wiek : 16 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : biedny
Zawód : greenpeace'owa aktywistka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 18, 2015 11:45 am

- No dobra. – Nie zaprotestowała przed kolejnym pomysłem Coletti, choć w głosie nie dało się również wyczuć jakiejkolwiek nuty aprobaty. Dezaprobaty też, ale to nie miało znaczenia.
I to naprawdę wcale nie tak, że Hubba nie wierzyła, że może jednak teraz za sprawą boskiej interwencji uda im się wprawić w ruch to dziadostwo i chociaż przez chwilę, nawet o tym nie wspominając sobie wzajemnie, poczują się jakby wygrały wszystkie możliwe fanty. Nie. Jednak to dokładnie tak, że w to nie wierzyła. Ani przez moment nie dopuściła do siebie myśli, że tym razem próba jednak nie zakończy się fiaskiem. Bo, na litość Odyna, jakim cudem obciążając oponę takim ciężarem będą w stanie w ogóle ruszyć ją z miejsca, nie robią sobie przy tym krzywdy? Albo nie uszkadzając niczego innego przy okazji? No chyba nic z tego, Coletti. Serio. Możesz pchać tak mocno, jak tylko to możliwe, możesz machać nie tylko nogami, ale rękami, głową, całą sobą, ale nawet w przyszłej pięciolatce nie będziesz w stanie rozbujać huśtawki choćby do granicy bezpiecznej. Jak to w ogóle brzmi. Bezpieczna granica!
O cholera! Złapała się mocniej liny, właściwie do niej przywierając, gdy opona z Claudią gwałtownie zmieniła swoje położenie. No dobrze. Siedząc niczym się nie przysłuży, więc podniosła się, próbując stać się nieco lepszą przeciwwagą to kucając, gdy jej kawałek opony znajdował się w górze, to prostując, kiedy wracał na dół. Wciąż nic się nie działo, ciągle tylko bujanie w jedną i drugą stronę, jak na żaglówce w najbardziej słoneczny i bezwietrzny dzień. Aż szło dostać choroby morskiej.
- No, skurwysynu, pokaż na co cię stać. You spin me right round, baby, right round like a record, baby, right round, round, round – zanuciła, ze złością wypychając nogi do przodu. To nie mogło być takie trudne, to tylko huśtawka. Wyjątkowo oporna huśtawka, od której wszelkie możliwe prośby i groźby odbijały się jak groch od ściany. Liczyła, że uda jej się obłaskawić ją dobrym słowem, że wtedy im ulegnie. Ale to tylko olbrzymi, zbity kawał gumy, do którego nie docierało nic. – Nie. Wiesz co, Coletti? To jest bez sensu. – Gdyby ktoś kiedykolwiek miał wątpliwości – tak, Hubba Bubba potrafi oddać walkę walkowerem. Zeskoczyła, na odchodne prawie dostając huśtawką w zęby i zostawiła Claudię samą na polu bitwy. Może jej się uda, ona wierzy w to przecież bardziej.
Już miała odwrócić się na pięcie i odejść, ale zatrzymały ją własne myśli. Zmrużyła oczy, znowu próbując rozhuśtać Coletti, póki huśtawka sama nie zaczęła hamować. Ciągle jednak wydawało się, jakby wkładała w to zbyt mało siły.
- Spróbuj sama. Ja zejdę z drogi, może chodzi o to, że przeszkadzam – rzuciła jeszcze, tyłem kierując się w stronę schodów i unosząc kciuki. No, dajesz, Coletti! Nannuraluk poobserwuje wszystko zza murka. Byleby opona jej nie widziała.


Ostatnio zmieniony przez Hubba Bubba dnia Wto Sie 18, 2015 7:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 18, 2015 11:45 am

The member 'Hubba Bubba' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 18, 2015 7:27 pm

A może magia…? Ta… a może magia. A może nie? Może nie. Może lepiej nie. Nigdy nie wiadomo, co wisi w powietrzu. Niby każdy strzela na prawo i lewo zaklęciami, ale wolę nie ryzykować. Oszukałam Yumę Yahto. Oczywiście, że trochę męczy mnie ten rytuał Schrodingera. I nie wiem, czy coś dziwnego nie roztacza się teraz wokół mnie, mogąc wpływ na moje działania magiczne. Pozostanę więc przy niemagicznych metodach rozbujania huśtawki. A raczej próbach.
- Jesteś bezużyteczna. - Stwierdzam i odprowadzam Lyberth wzrokiem. Jednak w ślad za nią schodzę z huśtawki i wybieram inną. Może błękitną deskę. Dobra. Zaczynam maraton od nowa. Na siedząco już nawet nie próbuję. Więc staję na deskach i przez chwilę sprawdzam, czy się nie połamie na pół, lokując ciężar ciała na brzegach deski. No i dobrze. Poruszam ciałem, aby rozbujać huśtawkę. Po chwili mi się to udaje, ale oczywiście nie wykracza poza swój teren graniczny. A na boki? Też nie. Schodzę w końcu z huśtawki i podnoszę rękę, aby pomachać do Hubby.
- Wracaj tu! - Opona i tak na pewno cię widziała. Myślisz, że twoja jasna głowa będzie w stanie wtopić się w tło? W te brudne mury? Nie ma takiej opcji. Opieram ręce na biodrach i przyglądam się huśtawkom. A może by tak coś innego jeszcze spróbować? Może je pogłaskać? Może trzeba śpiewać. Tak. Śpiewać. I głaskać. Zaraz tego spróbujemy, gdyby nie wypaliło tylko najpierw wróćmy do opon.
- Bierz jedną, ja biorę drugą i spróbujmy się odbić od siebie. - Nigdy nie wiadomo. Jak coś wygląda głupio, ale działa, to znaczy, że nie jest głupie. Wchodzę więc do jednej z opon, tym razem do innej niż za pierwszym razem. Do takiej, która jest dość blisko swojej sąsiadki. Tylko Lyberth, proszę cię, po raz kolejny, trzymaj się. Uda się?
Na trzy odbijamy się.
-Raz, dwa, trzy!


Ostatnio zmieniony przez Claudia Coletti dnia Wto Sie 18, 2015 9:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 18, 2015 7:27 pm

The member 'Claudia Coletti' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Kulusuk, Grenlandia
Rok nauki : VI
Wiek : 16 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : biedny
Zawód : greenpeace'owa aktywistka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 18, 2015 9:33 pm

Oczywiście, że była bezużyteczna. Tyle prób, a ona ciągle nie sprawiła, żeby Claudia szybowała po całej powierzchni dziedzińca. No i oczywiście, że opona ją widziała. Że wszystkie cholerne huśtawki ją widziały, przecież z oczami wielkimi jak runiczne talary oglądała zmagania Coletti z, tym razem, deską. Ale deski nie są tak fajne jak opony. Szlag. Nie powinna tak myśleć. Wszystkie złe myśli na pewno też były przez te ustrojstwa słyszane, to działało na ich niekorzyść. Było trzeba przekonać przede wszystkim siebie, żeby uwierzyć. Może z huśtawkami było jak z wróżkami? Jeżeli nie wierzyło się, że potrafią latać po całym dziedzińcu to nie latały. Umierały samotnie w ograniczającym je kręgu, bujając się coraz bardziej niemrawo, zabierając zabawę nie tylko sobie, ale i próbującym korzystać z nich uczniom. I nie tylko. Psorowie przychodzili tu nocami, kiedy nie widział ich nikt – bo im nie wypada, to rozrywka dla leserów. Pewnie nawet Oggi czasem się tu zapuszczała. Las był tylko przykrywką, prawdziwym rajem okazywał się dziedziniec z osnutymi złowieszczą tajemnica oponami.
- Już biegnę! – Jak powiedziała, tak zrobiła. Tyle, że to nie był dobry pomysł. Kolejne wyrżnięcie, akurat o ostatni stopień.
No nic, przecież zaraz się zagoi, chociaż kamienie poznaczone zostały krwawymi odciskami jej dłoni. Ale zaraz się pozbierała i dopadła wskazanej opony. Dobra. Uda się. Tym razem naprawdę się uda. Bo niby czemu odbijanie się dwóch opon od siebie miałoby nie przynieść rezultatu? Herwig Rüdisser motywował ją do działania swoim pewnym głosem, więc miast myśleć o niepowodzeniu, w myślach powtarzała wraz za nim: when we all give the power we all give the best, every minute of an hour don't think about a rest, when you all get the power you all get the best.
- Gotowa? – Kiwnęła na Coletti, kiedy znalazła się przy huśtawce.
Nim weszła do swojej opony, pociągnęła ją kawałek do tyłu, byle mieć trochę większą siłę, byle odbić się bardziej, byle w końcu zostać cholerną królową dziedzińca. Trochę spóźniła się z odbiciem, po trzech dopiero włażąc na huśtawkę. Błąd, że zaparła się tak mocno nogami. Miała wrażenie, że siła uderzenia prawie jej je połamała. Ale nie spadła! Widzisz? W końcu dotarło! Kurczowo trzymając się liny, odbijały się coraz bardziej, coraz dalej, by wreszcie nie musieć wspomagać się niczym poza pędem bujających się opon.
Dziedziniec został zdobyty.
- Jesteś cholernym geniuszem, Coletti!
Wypadałoby to uczcić. Zajeść czy coś.


Ostatnio zmieniony przez Hubba Bubba dnia Wto Sie 18, 2015 10:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 18, 2015 9:33 pm

The member 'Hubba Bubba' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Sro Sie 19, 2015 1:15 am

Nie, Hubba, nie… Za późno. Oczywiście, że pobiegła. Oczywiście. Przymykam oczy, kiedy się wywraca. Co jest z tą dziewczyną. To z jej powodu zaczęłam do prawie wszystkich maści dosypywać brokat. A potem mi się spodobało, tak psikus, który niby denerwuje, szczególnie, jeśli nie da się go tak łatwo zmyć, a jednocześnie hej, to przecież brokat! Kto nie chciałby mieć brokatowych kolan. I dłoni. I nosa.
Oczywiście, startuje też za późno. Dlaczego los mnie nią pokarał. Dlaczego poza rodzeństwem, jedyną osobą, której towarzystwo na dłuższą metę toleruję jest Nannuraluk Lyberth. Dla. Cze. Go. Nie wiem, co to za magia sprawia, że czasem mam ochotę ją udusić, skacząc na kanapie i jednocześnie częstując najlepszymi ciastkami mojej cioci. Głupia Hubba Bubba.
Poza tym, odkąd Oggi zniknęła większość czasu spędzamy w jej zagrodzie ze zwierzątkami i w ogrodzie. Nie, żebyśmy wcześniej z Lyberth tego nie robiły, ale teraz chyba wyjątkowo dużo czasu na to poświęcamy. I przysięgam, z każdym dniem chyba coraz bardziej się nawzajem obrzucamy błotem. To znaczy… akceptujemy swoje wady. Tak. Właśnie tak.
Po trzecim czy czwartym odbiciu, co zapewne musiało z zewnątrz wyglądać komicznie, huśtawki w końcu zaczynają poruszać się po całej powierzchni dziedzińca. Yu-hu! Trzymam się liny, obserwując wszystko wokół, panie bożeno, ale wysoko. Ale cudownie. Słyszę, jak Lyberth wrzeszczy do mnie, więc wzruszam ramionami z uśmiechem.
- Per favore, dziwko! - Oczywiście, jestem geniuszem. Po tylu próbach w końcu musiało się udać. Nie puszczając liny kładę się na oponie, spuszczając głowę w dół. To jest dopiero uczucie! Bujam się tak, dopóki nie czuję, że to zaczyna być niebezpieczne. Tak, to dobre rozpoczęcie poranka. A może by tak… trochę pomanewrować? Zaplatam nogi wokół liny i znowu zwisam głowa w dół, tym razem puszczając linę rękami. Wiszę praktycznie pionowo, bo cały ciężar mojego ciała przeniósł się na jedną stronę opony.
- Hej, Hubba, patrz! - Jestem cyrkowcem! Nie wiem jak, ale po rozhuśtaniu opon po całym polu, podłoże wydaje się być dalej, niż było, bo wisząc tak, w momencie znajdowania się najniżej, nie zahaczam o kamienne nawet czubkami palców. Cóż. Podrywam się w końcu, wracając do bezpieczniejszej pozycji. Dziedziniec zdobyty. Mały, nieznaczny sukces dzisiejszego dnia, ale za to jaki przyjemny.
- To co, idziemy do zagrody? - Pytam, obserwując Hubbę i wtedy orientuję się, że nie wiemy jak zatrzymać huśtawki. To nic takiego. Prawda? To nic takiego….
- Stop…? - Próbuję niepewnie, ale ani lina, ani opona nie reaguje. Losie. Dla. Cze. Go.


Ostatnio zmieniony przez Claudia Coletti dnia Sro Sie 19, 2015 11:08 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Sro Sie 19, 2015 1:15 am

The member 'Claudia Coletti' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Kulusuk, Grenlandia
Rok nauki : VI
Wiek : 16 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : biedny
Zawód : greenpeace'owa aktywistka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Sro Sie 19, 2015 12:02 pm

Ale właściwie dlaczego: nie? Co złego miałoby być w podbiegnięciu? Wiatr we włosach, drobne kamyczki w skórze dłoni – to prosty przepis na to, by poczuć, że się żyje. Potem dochodzi jeszcze pęd powietrza na twarzy, gdy huśtawka śmiga z jednego końca dziedzińca na drugi, bez skrupułów torując sobie drogę, przekomarzanie się z ludźmi, nieoczekiwanie złapanie dystansu do całego świata i myśl, że w tym wszystkim brakuje tylko pękających raz po raz balonów. Przywierając kolejny raz do liny, by nie zostać wyrzuconą z opony jak pocisk z procy, Hubba sięgnęła do kieszeni szaty, wygrzebując z niej opakowanie gumy. Oderwała kawałek paska, chwilę przytrzymując na języku, nim zrobiła z niego idealną kulkę. Słodko-kwaśna eksplozja owocowego smaku. Już miała wołać Claudię, by podrzucić jej pudełko, ale ta właśnie postanowiła pochwalić się swoimi akrobacjami.
- Na Odyna, pojebało cię! – Hubba naprawdę prawie się wystraszyła, na dłużej zaciskając powieki. – Jak lina przypadkiem się urwie, skręcisz sobie kark! Łap! – Cisnęła w stronę Coletti gumami. Nie całkiem zaspokoją głód, ale pomogą dotrwać im do śniadania, zanim huśtawki przynajmniej trochę zwolnią, by można było w spokoju, bez problemów je wyhamować.
Problem w tym, że chociaż naddziedzińcowe swawole darowały już sobie jakiś czas temu, teraz jedynie bujając się w jedną i drugą stronę, opony nie wyglądały na takie, co miały zamiar zatrzymać się w miejscu i pozwolić dziewczętom zająć się swoimi sprawami, jakby nigdy nic.
- Nooo, tak. To całkiem niezła myśl – odparła z całą paletą wątpliwości wypisaną na twarzy. Serio, Coletti, świetny pomysł, ale jak ty chcesz tam iść, skoro ziemia zdaje się oddalać za każdym razem, kiedy któraś z was próbuje sięgnąć ją stopą. I to wcale nie dlatego, że huśtawka właśnie odchyla się w drugą stronę. – Ale jak ty chcesz się tam dostać, geniuszu?
To przestało być zabawne jakieś trzy minuty temu. Zwisając bezwładnie głową w dół, włosami starając się dosięgnąć choćby kawałka marmurowych płyt, Nannuraluk starała się całą siebie znowu przepełnić wiarą. Przecież to nic trudnego, wierzyła naprawdę mocno, że zaraz, za moment świat zacznie zwalniać, a droga do chatki Oggi nie będzie się to wydłużała to skracała o kilkanaście metrów. Ale kiedy raz rozgniewało się ducha drzemiącego w huśtawkach, nie można było tak łatwo go udobruchać. Pozostały więc dwa wyjścia. Albo zeskoczy, jeszcze bardziej się obijając. Albo przetnie linę i zamortyzuje upadek oponą. Druga opcja wydała się Hubbie bardziej odpowiednia.
- Albo nie. Wiesz co? Zrobimy tak. – Nie powiedziała jak. Zamiast tego wyciągnęła różdżkę i celując w linę, sypnęła snopem iskier. Nitki w jednej chwili zaczęły skwierczeć, pękając i wywijając się, aż wreszcie sznur przy akompaniamencie słów Claudii rozdzielił się na dwie części, a Hubba wraz z oponą wcale nie spadła na dziedziniec. – Ja jebię. Szlag. UWAŻAJ NA GŁOWĘ!
Wirowała teraz nad całą powierzchnią placu, niczym upośledzony latający spodek. Oponek. Zakichany Dahlvald. Musiał postarać się nawet o prywatne ufo z prywatnym kosmitą w środku.


Ostatnio zmieniony przez Hubba Bubba dnia Sro Sie 19, 2015 11:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Sro Sie 19, 2015 12:02 pm

The member 'Hubba Bubba' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pią Sie 21, 2015 11:07 am

Hubba Bubba niezawodnie zawsze ma przy sobie paczkę gum. Jaki tym razem smak? Arbuzowo-ananasowy? Odklejam sobie więcej, niż chyba powinnam i wpycham do buzi, a pudełko do kieszeni. Przez moment przeżuwam, a nagromadzona, słodko-kwaśna ślina niemalże wylewa się ze mnie, ale szybko opanowuję tą powódź. Uważasz, że to zaspokoi na chwilę głód? Może faktycznie powinnyśmy były najpierw coś zjeść, ale skąd mogłyśmy wiedzieć, że tu utkniemy, a perspektywa bujania się z pełnymi brzuchami nie bardzo mi odpowiada. Ależ mam ochotę na pieczywo z białym serkiem i szczypiorkiem. Mamy szczęście, że uczniowie nie wstają tak wcześnie, więc jeśli się pośpieszymy dostaniemy jeszcze wszystko jak najświeższe. Możemy nawet zjeść na tych przeklętych oponach.
Zastanawiam się jak je zatrzymać i nawet przez chwilę próbuję je pogłaskać, może to coś da, gdy będę uprzejma i…
Hubba, świetnie, najpierw mnie wyzywa a potem robi to samo, nie łudź się mała, nie dosięgniesz tego, przecież próbowałam, widziałaś, że próbowałam, nie ma szans, w tą stronę nie pójdzie. Może musimy się znowu o siebie poobijać? Tak, to może być jakieś rozwiązanie. Trzeba… tylko… na boki rozbujać… i…
- Lyberth co ty robisz?! - Wrzeszczę nagle, zaprzestając prób rozbujania mojej opony w inną stronę i gapiąc się na Hubbę.
- Zaprzestań tego! To nierozważne! Hubba!! - Krzyczę, ale nie mogę nawet dokończyć, bo blondynka przecięła cholerną linę i teraz leci na mnie, schylam się, niemal stając się jednością z moją oponą i kiedy wiem, że już przeleciała podnoszę się cała i wykręcam głowę, żeby tylko ją dojrzeć.
Niech mnie chuj.
I co teraz.
Przyglądam się jak wiruje tak i czuję, jak opadam z sił, naprawdę. Poważnie. Lyberth. Co ty narobiłaś. To gorsze, niż gdybyś spadła po prostu na ziemię, a z drugiej strony czuję ulgę, że nic ci nie jest. Gorzej niż z dzieckiem. Po raz kolejny przeklinam się i ją w duchu, zastanawiając się, czemu los nas powiązał.
Dobrze Claudia. Logika, tego teraz potrzebujecie. Na co opony nie reagowały, co mogłabyś teraz wykorzystać? Może… skoro nie ruszały się z miejsca, gdy na nich stałam, to teraz, gdy wstanę, przestaną się bujać? To nie jest zła myśl. Niemniej jednak naprawa mnie niepokojem. Jak mam teraz wstać? Wzdycham. Biorę kilka oddechów, zaciskam dłonie jak najwyżej i podciągam się z zaciśniętymi powiekami.
Bujanie ustaje, kiedy rozchylam powieki jestem już na ziemi, chociaż moja głowa wciąż wiruje. Wychodzę z opony chwiejnym krokiem i zataczam pijackie koło. Dobrze. Uspkój się. Teraz Hubba Bubba. Trzeba ją stamtąd ściągnąć.
Robię z dłoni łódeczkę i przykładam ją do czoła, bo słońce zaczyna mocniej świecić, trochę mnie oślepia, kiedy zadzieram głowę, by przyjrzeć się powietrznej oponie.
-Nannuraluk… chcesz, żebym poszła po miotłę?


Ostatnio zmieniony przez Claudia Coletti dnia Nie Sie 23, 2015 5:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Pią Sie 21, 2015 11:07 am

The member 'Claudia Coletti' has done the following action : Kostki

'Celność' :
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Kulusuk, Grenlandia
Rok nauki : VI
Wiek : 16 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : biedny
Zawód : greenpeace'owa aktywistka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Huśtawki   Wto Sie 25, 2015 7:20 pm

Pierwszą myślą, jaka zakiełkowała w głowie Hubby po ostrzeżeniu Claudii było: „O kurwa, ja latam!”. Druga, gdyby została zapisana, różniłaby się jedynie ilością wykrzykników na końcu i tym, że od poprzedniej dzieliły ją lata świetlne emocjonalnego wydźwięku. Bo kiedy przy pierwszej dało radę wyczuć choć gram ekscytacji, tak druga po brzegi przepełniona była niczym niezmąconą paniką. Jak i co się właściwie stało okazało się być zagadką, której w locie nie potrafiła rozwiązać. Zataczając nad dziedzińcem olbrzymie kółka, starała się uważnie obserwować, co robi Coletti i nie myśleć o tym, że jeden niewłaściwy ruch i sama zaraz może skręcić kark. To przecież nic takiego. To tylko sinusoidalne wznoszenie się i opadanie nad marmurowymi płytami, nad niezachęcającymi niczym krawędziami murka, nad niewielkimi krzakami z tej wysokości wyglądającymi jak olbrzymie, soczystozielone jeże. Nie. Jak poroża jeleni, na które, jak nieraz sobie wyobrażała, zostaje nabijana za każdym razem, gdy pod jej nieuwagę zaczyna dziać się krzywda jakimś zwierzętom albo roślinom, albo jednym i drugim. I, o Odynie, przecież jeśli nawet teraz by zeskoczyła, gdyby chociaż przez przypadek spadła, opona w końcu o coś – co niewątpliwie miałoby korzenie – by się rozbiła. Czy tak właśnie działała karma, czy co to, do cholery, było?
Przełykając głośno ślinę, spojrzała w dół na bezpiecznie stojącą na ziemi Claudię. Jak… Kiedy ta krowa to zrobiła?
- Nie jestem pająkiem, żebyś mnie miotłą traktowała! – zakrzyknęła wojowniczo, dopiero po minie koleżanki wnioskując, że jednak nie o takie użycie miotły jej chodziło. – Znaczy, no, nie! Tylko mi powiedz jak stąd zejść. I NIE ODCHODŹ! – zastrzegła jeszcze, bo myśl o tym, że zostałaby sama i nikt nawet nie pomyślałby o tym, by spróbować ją złapać, napawała ją jeszcze większym przerażeniem niż lewitowanie kilkanaście metrów nad ziemią.
Potem zaczęła postępować zgodnie z instrukcją, jakiej udzieliła jej Coletti. Stój nieruchomo. To nie mogło być trudne. Tylko poczekać, aż opona znajdzie się nad dziedzińcem, możliwie najbliżej ziemi i powoli z kucek podnieść się coraz wyżej i wyżej i wyżej, rozkładając ramiona dla równowagi i… Gdyby to był rok 1997, brakowałoby jej tylko asekuracyjnego wsparcia od Leo DiCaprio albo innego równie uczynnego młodzieńca, ale Hubba nie potrafiła dzięki swojej ponadprzeciętnej głupocie przenosić się w czasie jak to biedne, średniowieczne trio, więc no. Więc z zaciśniętymi mocno oczami i sercem w gardle czuła jak opona gwałtownie zwalnia. A potem Nannuraluk straciła miękki, gumowy grunt pod nogami, całym swoim ciężkim ciężarem zwalając się na dziedziniec. I, słowo daję, czaszka chyba pękła jej na pół, a wnętrzności wydostały się na zewnątrz, kiedy powietrze raptownie wyrwało się z płuc.
- Ja… – Bardziej wycharczała do siebie, niż do czegokolwiek wokół, przetaczając się na plecy. – Żyję.
Cóż. Zapamiętać na przyszłość: miotła nie byłaby złym pomysłem.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Huśtawki   

Powrót do góry Go down
 

Huśtawki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Tereny Dahlvaldu :: Dziedziniec-