Kamienna plaża

PisanieTemat: Kamienna plaża   Nie Gru 28, 2014 3:46 pm

Plaża
Na dobrą sprawę ciężko nazwać to miejsce plażą. Kto lub co naniosło w to miejsce kamieni najróżniejszego rodzaju – nie wiadomo, nie sposób jednak nie uwierzyć, że za wszystkim tym kryje się magia. Znaleźć tu bowiem można drobne kamyczki, które najczęściej służą do puszczania kaczek, ale też olbrzymie głazy, na których położyć mogą się obok siebie nawet cztery osoby i które – głazy – tylko na upartego mogły zostać oderwane od niewielkiego, kamiennego wzniesienia.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : czasoumilacz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienna plaża   Sob Sie 22, 2015 7:36 pm

Plaża kojarzy mi się z wakacjami – szumem fal, schłodzonymi napojami, lodami, zapiekankami sprzedawanymi w budzie przy deptaku i opaloną skórą, do której tak tęskno mi przez cały rok. Rozgrzany piasek otacza nas wtedy ze wszystkich stron, kiedy wylegujemy się wygodnie rozłożeni na kąpielowych ręcznikach. W oczach. W ustach. We włosach. Między palcami. Są wszędzie. Małe, natrętne ziarenka, przed którymi nie da się uchronić, choć w gruncie rzeczy wcale nie miałabym zamiaru tego robić. Nie można narzekać na Naturę. Pewne rzeczy są tak, a nie inaczej zaprojektowane - zapewne nie bez przyczyny - i ludzie nie powinni tego kwestionować. Zresztą nie miałam aż tylu okazji do leniwego plażowania, by istota piasku mogła mi rzeczywiście mocno doskwierać. Tak naprawdę rodzinne wyjazdy do ciepłych krajów, by korzystać z uroków nadmorskich miejscowości, mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki. Nie żebyśmy musieli oszczędzać przez kilka lat, by wyrwać się ze Sztokholmu choćby i na dwa tygodnie. Po prostu na miejscu jest tyle rzeczy do zrobienia… Tata mówi, że musi być stale na bieżąco i żadne urlopy nie wchodzą w grę. Już dawno przypięłam mu etykietkę nadgorliwego pracoholika. (A w końcu "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu".) Przecież wszyscy komentatorzy prędzej czy później potrzebują chwili wytchnienia. Czternaście dni z dala od wyników skandynawskiej ligi Quidditcha nie spowoduje przecież poważniejszych konsekwencji w postaci uszczerbku na jego zdrowiu. Ale nie to nie. A mama? Ona wcale nie jest lepsza, z tym swoim postrzeganiem domu jako centrum dowodzenia. Także – jak to mówią -  „góry nie przeniesiesz, morza nie wypijesz, kobiety nie przegadasz”. Muszę zadowolić się jedynie wspomnieniami z poprzednio odbytych wojaży, a płynące lata wcale mi tego nie ułatwiają. Ah ta demencja.
Tu jest jednak inaczej – piasek zastępują gigantyczne głazy o gładkiej powierzchni, naniesione na brzeg chyba tylko dzięki pomocy całego zastępu olbrzymów, jeśli w ogóle można powiedzieć o olbrzymach, że są pomocne i że występują w zastępach. Nie przychodzę tu często, choć nie można powiedzieć, żeby miejsce było pozbawione uroku. Po prostu potrzeba sporo czasu żeby obejść przyzamkowe tereny, okrążyć las i przedrzeć się przez gęstą roślinność, wyrastającą tuż przy brzegu, w którą właśnie przyszło mi się zaplątać obcasem buta. Ugh. Luno, Ty to masz pomysły.
Wszędzie pusto, żywej duszy nie widać. Szczerze? Jakoś mnie to specjalnie nie dziwi, ale też nie przeszkadza. Stęskniłam się już za Tobą i Twoim poczuciem humoru, także wolałabym mieć Cię na wyłączność. Może Ty też o tym pomyślałeś i stąd też wybór padł na kamienistą plażę? Pewnie przyjdzie mi trochę na Ciebie zaczekać, toteż dobrze, że przed wyjściem zajrzałam do bufetu po prowiant na drogę. W lewej ręce ściskam zawinięte w serwetę kruche ciasteczka, w prawej zaś termos wypełniony po brzegi gorącą herbatą z miodem. Muszę uważać kiedy schodzę po niebezpiecznie nachylonej skalnej bryle. Jeden fałszywy ruch i wyląduję w lodowatej wodzie. Luno, jesteś dobrym pływakiem?
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienna plaża   Sob Sie 22, 2015 9:56 pm

Jestem Luno i jestem wszędzie.
Znajdziesz mnie tam, gdzie nie trzeba. To nie żadna nowość, że nie potrafię długo usiedzieć w jednym miejscu, lubię tak nagle znikać, nie mówić o niczym nikomu i chłonąć życie pełną piersią. Czasem też potrzebuję pobyć sam na sam ze sobą, muszę wtedy poukładać chaos w głowie, by potem w pełni sił wrócić do swoich pobratymców z uśmiechem na ustach i optymistycznym przesłaniem na dzień dobry. Zazwyczaj jednak przebywam właśnie tutaj – kamienna plaża to od lat niezmiennie jedno z moich ulubionych miejsc. Wiesz, kocham to uczucie, gdy ja i deska stajemy się jednością, wtedy czuję ten upragniony wiatr we włosach i śmieję się do utraty tchu, gdy fale niespodziewanie zabierają mnie ze sobą. Trochę więc tęsknię za gorącą Hiszpanią, to przecież część mnie, dlatego też w Norwegii musiałem znaleźć sobie jej namiastkę. I udało mi się! Mimo że więcej tu kamieni niż piasku, chłodu niż ciepła, ale nie przeszkadza mi to w żadnym stopniu – potrafię dostrzec plusy tam, gdzie inni nie potrafią tego zrobić. Nie potrzebuję do szczęścia wiele, nie jestem zbytnio wymagającym człowiekiem, ale to działa też w drugą stronę – nie wymagaj ode mnie. To ja jestem ptakiem, którego nigdy nie zamkniesz w złotej klatce. Nie próbuj tego robić.
Widzę cię już z daleka – dostrzegam jak twoje jasne włosy radośnie tańczą na wietrze, zauważam w dodatku, że coś trzymasz w swoich drobnych rączkach. Pokaż mi, Frido, co tam dla mnie masz, przecież dobrze wiesz, jak uwielbiam słodycze. Zgadłem? Powiedz mi, że tak! Przeskakuję tak z kamienia na kamień, znam je na pamięć, przecież lubię tę zabawę, choć mam od niedawna wrażenie, że teraz bawi już tylko mnie. Odwracasz się w moją stronę, a ja uśmiecham się na twój widok, tak długo się nie widzieliśmy. A znamy się już tyle czasu, nawet go nie liczę, bo nie warto tego robić. Żyjmy dniem dzisiejszym, Frido. Tak jest najlepiej. Wiesz, ja już czuję wakacje, zawsze do nich odliczam, a teraz mamy już maj i nie przypominam sobie, aby ten miesiąc był kiedykolwiek tak ciepły jak teraz; zaraz będzie czerwiec, to czas nicnierobienia, więc przeleci nam przez palce. A potem będziemy się bawić do białego rana, tańczyć w klubach do szalonego disco, pić ohydną wódkę w Muspelheim i prowadzić filozoficzne rozmowy nad brzegiem morza o końcu świata. Czasem mnie ciągnie do katastrofizmu, ale to przecież nic takiego.
- Jestem – mówię radosnym głosem na przywitanie, czule całując twój rumiany policzek i prezentując swój jeden z firmowych uśmiechów. Tęskniłaś za mną, co? Widzę to w twoich oczach, nie musisz nic mówić, perełko. Spoglądam wymownie w kierunku wody, potem zaraz kątem oka na ciebie, znasz mnie już chyba na tyle, że pewnie domyślasz się, o co mi chodzi. Trochę korci mnie, żeby zaraz się rozebrać i rzucić się w otchłań morskich fal. Co z tego, że jest lodowata, szalone pomysły to moja specjalność, chyba wszyscy o tym wiedzą. Tak samo o tym, że jestem dobrym pływakiem. W końcu woda to mój żywioł.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : czasoumilacz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienna plaża   Sob Sie 22, 2015 11:19 pm

Wiesz, nie bez powodu oboje wylądowaliśmy w Malverien. Daleko nam do zdystansowania i chłodnego indyferentyzmu. Jesteśmy lekkoduchami, beztroskę stawiając ponad samokontrolę, introwertyzm zastępując przesadnym emocjonalizmem, w dodatku stale prowadząc igraszki ze zdroworozsądkowością. Nie lubimy siedzieć z założonymi rękami, obserwując jak czas płynie nieubłaganie, a my nic nie możemy na to poradzić. Bezradność to najgorsze w negatywnych uczuć. Posądzają nas o infantylizm. Czy jest w tym coś złego? Zawsze wydawało mi się, że lepiej mieć swobodne podejście do życia, niż traktować je śmiertelnie poważnie. Mamy je tylko jedno i chyba lepiej nie zawracać sobie głowy kwestiami, które z czasem i tak wydadzą nam się błahe. Czerpanie całymi garściami z codzienności to jedyny sposób, by w ostatecznym bilansie zysków i strat wyjść na plus i niczego nie żałować. Powinni nam tego zazdrościć – tych tańców w świetle księżyca na zachodniej wieży, rozszyfrowywania kształtów utworzonych z obłoków na niebie i błądzenia po lesie z zasłoniętymi oczami. Czasem jednak każdy potrzebuje chwili wytchnienia. Doskonale Cię rozumiem.
Ale czemu nie zabrałeś mnie jeszcze do słonecznej Hiszpanii? Tyle o niej opowiadasz, widziałam Twoje albumy, które przywozisz co roku we wrześniu. Przeglądam je zawsze z zafascynowaniem, słuchając tych wszystkich pięknych historii. Wyobrażam sobie jak jestem tam obok Ciebie i patrzę z zachwytem jak pokonujesz żywioł wody. Oh Luno Luno, dobrze wiesz jak lubię się z Tobą droczyć. Prawdziwego pływaka poznasz jednak w sytuacji zagrożenia. Uratowałbyś mnie? Chcesz sprawdzić? Mogę zaraz wskoczyć do wody, o tu, z tej skały. Ja za Tobą wskoczyłabym w ogień. Dosłownie. Musisz mi uwierzyć na słowo, bo nie wyglądasz na kogoś, kto zaraz postanowiłby zanurzyć się w płomieniach. Chociaż… przyzwyczajasz mnie do tego, że jesteś nieprzewidywalny. To w pewnym sensie stanowi jednak przewidywalność.
Słyszę jak żwawo zeskakujesz po kamieniach. Ten głuchy odgłos niesie się echem wzdłuż wody, mieszając z cichym szumem - rozbijających o głazy - fal. To przyjemna dla ucha melodia, możesz tak skakać ile tylko zechcesz, choć nie sądzę żebyś wytrzymał długo. Nie wątpię w Twoją fizyczną kondycję, zwyczajnie wiem, że szybko Ci się znudzi. I nie przepuścisz okazji, by sięgnąć po któreś z ciasteczek, które ciągle ściskam w dłoni, a Ty już je zauważyłeś. Nic się przez Tobą nie ukryje, łakomczuchu. Obserwuję jak jesteś coraz bliżej. Znowu uświadamiam sobie jak jesteśmy podobni. Myślisz, że ludzie postrzegają nas jako rodzeństwo? Słyszałam już opcję o byciu parą. Była rozpowszechniona jakieś trzy lata temu, jeśli pamięć mnie nie myli, choć najmłodsze roczniki nadal mogą wychodzić z takiego założenia.
Fakt, jest ciepło – dlatego tym razem oszczędziłam sobie szczelnego opatulenia się kocem wyniesionym z pokoju wspólnego. To mój ulubiony patent na wyjątkowo mroźne dni. Zimą zauważyłam kilka moich naśladowczyń. Nie mam nic przeciwko – koców jest u nas pod dostatkiem, raczej nigdy nie powinno zabraknąć dla mnie jednej sztuki. I drugiej dla Ciebie – jeśli tylko będziesz potrzebował. Ale masz południową krew, nie odczuwasz aż tak chłodu. Przyjemny dreszcz przechodzi moje ciało, kiedy składasz mi na policzku pocałunek. Patrząc na Twój uśmiech, chyba nie mogłabym nie odpowiedzieć tym samym. Unoszę więc kąciki ust do góry. Tak, cieszę się, że jesteś.
- Natychmiast tłumacz się co tak Cię ostatnio zajmuje - wyciągam ku Tobie obie dłonie. Bierz co chcesz, smacznego.


Ostatnio zmieniony przez Frida Losnedahl dnia Nie Sie 23, 2015 2:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienna plaża   Nie Sie 23, 2015 12:12 am

Jesteśmy inni, ale do twarzy nam z tą innością.
Wiesz, nie mógłbym być taki śmiertelnie poważny, bawić się na co dzień w te sztywne konwenanse, regularnie chodzić na wystawne bale, uśmiechać się pięknie na zawołanie, rozmawiać o polityce, o której nie mam najmniejszej pojęcia. Nie założyłbym nigdy fraku, nie nauczyłbym się co wypada a co nie, nie potrafiłbym tańczyć w rytm walca, plączą mi się przecież nogi i tańczę jak epileptyk, a wina nie sączyłbym jak przystałoby na prawdziwego arystokratę. Jestem Luno Nevala i pochodzę z przeciętnej rodziny. Co więcej, cieszę się z tego, nie wyobrażam sobie, by mogłoby być inaczej. By ktoś kierował moim życiem za mnie. Chciałabyś być marionetką, szmacianą laleczką, którą sterowaliby twoi rodzice? Wyobrażasz to sobie, Frido? Przez myśl mi to nie przechodzi, że miałbym prowadzić takie życie. My jesteśmy wolni. Niezależni. Silni. Młodzi. Pełni wigoru. To nasze atuty, które powinniśmy wykorzystywać. Mówi się, że jesteśmy nieodpowiedzialni; że nic nie wiemy o życiu. A ja się z tym w ogóle nie zgadzam – wiemy, widzimy i czujemy więcej, jesteśmy bardziej spostrzegawczy niż cała reszta. Przed nikim nie udajemy, nie mamy się czego bać, nikt nas nie powstrzyma przed tym, by sięgnąć swoich marzeń. Daleko mi do realisty, nierzadko nie myślę racjonalnie, ale nigdy mi to nie przeszkadzało. Nauczyłem się kochać siebie i innych, a to najważniejsze.
Nie wiem, dlaczego cię tam nigdy nie zaprosiłem. Musimy więc to zmienić i to jak najszybciej! Może wybierzemy się tam w tym roku? Wiesz, lato ma być piękne, a jest taka miejscowość, najstarsza w całej Hiszpanii – Kadyks, skąd właśnie pochodzi moja mama. Zabiorę cię na Valdevaqueros, to moja ulubiona plaża, zobaczysz jak surfuję, jak nie boję się fal i pokonywać wszelkich przeciwności. Pokażę ci mnie, którego nigdy nie miałaś okazji poznać, lecz tylko słyszałaś o nim z opowieści na dobranoc. Może to właśnie teraz jest ten najlepszy czas, by pokazać ci rodzinne korzenie, część dzieciństwa i miejsca, za którymi nieustannie tęsknię. Ale to nie jest tak, że jest mi tu źle – kocham Oslo i chyba nie wyobrażam sobie tutaj nie mieszkać. Czuję się jednak rozdarty pomiędzy dwoma tak zróżnicowanymi, choć na swój sposób pięknymi krajami. Uśmiecham się do ciebie ciepło, bo inaczej nie potrafię. Patrzę na twoje drobne dłonie wyciągnięte w moją stronę – przecież wiesz, jaki jestem zachłanny. Zabieram kruche ciasteczka, siadając na moim ulubionym głazie, po czym patrzę w twoim kierunku. Gdzie byłeś tym razem, Luno? Zawsze znikasz, nigdy cię nie ma... Luno, jesteś jak wiatr. Nieuchwytny. Niedościgniony. Nieujarzmiony.
- Mama przyjechała do Oslo na kilka dni – odpowiadam zgodnie z prawdą, z przyjemnością objadając się smakołykami. Tak dawno się z nią nie widziałem, więc musiałem odpuścić sobie zajęcia tylko po to, by się z nią spotkać. – Tyle podróżuje, chciałbym już skończyć szkołę, może zabrałaby mnie w świat ze sobą – przyznaję z nadzieją w głosie, mimo że to raczej nie najlepszy pomysł. Catalina potrzebuje odpocząć ode mnie, od Silasa, choć wiem, że jednocześnie za nami tęskni. – Przywiozła mi Chwanczkarę, to takie gruzińskie wino, przemyciłem je do dormitorium. I popatrz na to! Ponoć jeśli będę go nosił to już na zawsze pozostanę wolny – dodaję po chwili ze szczerym uśmiechem, dumnie pokazując swoją rękę, na której widnieje talizman. Taki właśnie chcę być. A ty, jak widzisz siebie za dziesięć lat?
I nie pytaj mnie, czy bym cię uratował.
To głupie pytanie.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : czasoumilacz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienna plaża   Nie Sie 23, 2015 1:42 am

Aranżowane małżeństwa, uzasadniane utrzymywaniem wysokiego statusu, to jeden z bardziej irracjonalnych pomysłów, jakie wcielają w życie tradycyjne społeczności. Związek bez prawdziwego, intensywnego uczucia, według mnie całkowicie mija się z celem. Nie umiem udawać emocji, pewnych rzeczy nie da się podrobić. A najgorzej oszukiwać samego siebie, choć do tego ponoć też można się przyzwyczaić, jeśli dostatecznie długo wmawiamy sobie dany stan rzeczy. Może na takiej zasadzie to jeszcze jakoś funkcjonuje? Przygotowani od najmłodszych lat do relacji z konkretną drugą osobą w końcu potrafią uwierzyć, że tak właśnie powinno to wyglądać, że taka rola jest jedyną odpowiednią? Nie wiem, mogę jedynie odetchnąć z ulgą, że ta sytuacja całkowicie mnie nie dotyczy. Tak jak najprzeróżniejsze wystawne bankiety, na których musiałabym zachowywać się sztywno niczym po połknięciu kija. Dobrze znam zasady savoir-vivre'u, ale poważna rola wyrachowanej arystokratki to coś, na co robię kwaśną minę i z niesmakiem marszczę brwi. Musiałabym upić się kilkoma (kilkunastoma?) kieliszkami mocnego ponczu, żeby chociaż wytrzymać w takim towarzystwie. A to też przecież nie przystoi młodej damie. Najgorzej.
Tak, koniecznie musisz mnie zaprosić. To znaczy… nie chcę się narzucać, ale byłoby miło. Choć muszę przyznać, że jak by Hiszpania piękna nie była, to nie wyobrażam sobie oddać jej serca. Moje miejsce jest tu, na północy, chociaż niekiedy potrafię biadolić na te siarczyste mrozy. Jestem w stanie wczuć się w Twoją sytuację, a przynajmniej tak mi się wydaje. Też tkwię między Norwegią, a Szwecją, choć to akurat żadna większa różnica, a przynajmniej w oczach większości, bo ja sama postrzegam je nieco odmiennie. Ciągnie mnie jednak do odkrywania nowych zakątków – mówiłeś o swojej mamie po ukończeniu szkoły, jej podróży stopem po Europie. Nowe doświadczenia, miejsca, ludzie. Kocham ludzi, naprawdę. Musiałabym jednak doszlifować mój angielski, to przecież najbardziej uniwersalny język. Porozumiewanie się metodami niewerbalnymi na dłuższą metę mogłoby być nieco uciążliwe.
Śmieję się na wzmiankę o winie. Czyżbym miała zarezerwować sobie wolny wieczór? Dobrze, że przy takich okazjach nie musimy wymykać się nocą z dormitorium. Anarchia to wciąż moje drugie imię, jednak kiedy zmorzy mnie sen (a po procentach dzieje się to zdecydowanie szybciej!), mogę iść prosto – choć tylko w przenośni – do własnego łóżka, nie potykając się po drodze o kamienne posągi. Swoją drogą, czy tylko mnie się wydaje, że mają one tendencję do przemieszczania się i zastawiania drogi akurat wtedy, kiedy próbujemy przemknąć szybko i niezauważenie?
Spoglądam z zainteresowaniem na Twój nadgarstek, następnie przenosząc wzrok na przegub swojej lewej dłoni. Ręka Fatimy chroni przed złymi urokami – nieszczęściem, ubóstwem, chorobami i śmiercią. Mam jeszcze kilka – Skarabeusza, Oko Horusa… Wiara w ich moc może i świadczy o naiwności, ale to podobnie jak z przechodzeniem pod drabiną i czarnym kotem przebiegającym przez drogę. Niby nic, jednak wolisz ich unikać. Z czystej przezorności.
- Luno, nawet bez tego talizmanu całkiem nieźle sobie radziłeś – uśmiecham się szeroko. Nie znam drugiej tak ceniącej sobie swobodę osoby. Jaka chcę być? To raczej proste i być może banalne – szczęśliwa, czerpiąc dziecięcą radość z najmniejszych rzeczy. Bo najlepsze rzeczy w życiu są za darmo.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienna plaża   Nie Sie 23, 2015 2:49 am

Wszystko zaplanowane od początku do końca. Wiesz co cię czeka w życiu, jak przez nie przejdziesz i jak ostatecznie skończysz. To dość przykra wizja – ale jeśli dobrze im w świecie obrzydliwych bogactw, pompatycznych przyjęć i aranżowanych małżeństw dla chorego zysku tudzież pogłębienia układów politycznych, to nic mi do tego. Po prostu wiem, że ja bym do niego nie pasował. Nie moja bajka, nie odnalazłbym się tam nawet przez moment, wyznaję przecież zupełnie inne wartości, choć umiem przystosowywać się do wielu warunków, z którymi na co dzień nie mam aż tak bardzo styczności. Potrafię spać na ławce w parku, przetrwać w lesie, gdy zajdzie taka potrzeba; nie przeszkadza mi też chwilowy brak wody czy pieniędzy w kieszeni, ale wcielenie się w rolę wyniosłego arystokraty w moim odczuciu przebija wszystko. Nie twierdzę, że mają łatwo, w sumie wszędzie da się znaleźć plusy i minusy, ale to nie jest życie, którego bym pragnął. I nie zamieniłbym się z nikim, nawet na jeden dzień. To byłoby po prostu o dzień za długo.
Nie narzucasz się, Frido. Nigdy! Wystarczyło powiedzieć, że chcesz się ze mną tam wybrać. Ale obiecuję, pokażę ci Kadyks krok po kroku. Pokochasz to miasto tak, jak kocham ja. Zabiorę cię do mojego ulubionego baru – piłaś kiedyś ogniste drinki, po których zioniesz ogniem jak prawdziwy smok? Na obiad możemy pójść do uroczej restauracji przy samej plaży, gdzie stary Florencio serwuje najlepsze andaluzyjskie gazpacho. I będziemy się gubić w wąskich uliczkach miasta, nocami uciekać przed podejrzanymi typami spod ciemnej gwiazdy. Ze mną nie musisz się bać, będę się bił w twojej obronie, jeśli zechcą nam coś zrobić. Nie obchodzi mnie to, że złamią mi nos czy podbiją oko, przecież są rzeczy znacznie ważniejsze! Możemy skakać z klifów i biegać nago po piaszczystej plaży – jest taka jedna, dzika, zapomniana, nie spotkałem tam nigdy nikogo. Róbmy wszystko i jeszcze więcej. Kadyks to inny świat. Zakochasz się w nim od razu... Chciałbym poznać jeszcze wiele innych miast i uczyć się języków – to wspaniała opcja, jednak oprócz skandynawskich znam tylko hiszpański. Potrafię jeszcze kląć jak szewc po rosyjsku i zaciągać przypadkowe osoby do łóżka w języku miłości, ale na dłuższą metę to chyba mało przydatne umiejętności.
Oczywiście, nie masz innego wyjścia, musisz ze mną spróbować Chwanczkary. Nie po to ją przemyciłem do dormitorium, by później leżała pod łóżkiem bez celu! Może nawet wezmę ją na imprezę do starej chaty w Måneström, która ma się odbyć pod koniec tego tygodnia. Już nie mogę się doczekać, przyda nam się przecież zapomnieć o całym świecie – zważając na to, co ostatnio dzieje się w szkole. A zdecydowanie nie jest dobrze. Nagle Dahlvald, mój kolejny dom, przestaje nim być i nie jest już tak bezpieczny jak kiedyś.
- Wiem, ale to tak na przyszłość, żebym nie zapomniał o tym, co jest najważniejsze – odpowiadam po chwili całkiem poważnym głosem, bawiąc się talizmanem. Czasem zastanawiam się, czy zawsze taki będę jak teraz. Czy życie mnie zmieni? Może za dziesięć lat już nie będę tym samym Luno? A czy ty będziesz wciąż przy mnie? Co z resztą moich przyjaciół? Co się stanie, jeśli nasze drogi się rozejdą? Nie boję się pytać, niekiedy muszę to robić, by uporządkować swoje myśli. Nieczęsto myślę o przyszłości i o tym co będzie, żyję przecież każdą chwilą, najintensywniej jak potrafię, wyciskam z niej to, co najlepsze, ale zdarza mi się też, że mam takie dni – melancholijne i refleksyjne. Wtedy nie muszę udawać kogoś innego, nie zakładam żadnych masek, przy tobie to nie jest konieczne. Jesteśmy przecież przyjaciółmi, a sekrety między nami nie istnieją. Z cichym westchnięciem patrzę w twoim kierunku i dotykam jednego z niewielkich amuletów – ten jeden jest chyba ode mnie. Dałem ci go na piętnaste urodziny, dobrze pamiętam? Uśmiecham się na sam widok, a głowę spokojnie kładę na twoim ramieniu. Przez chwilę nawet nic nie mówię, wsłuchuję się tylko w szum rozbijających się o głazy fal i zamykam oczy.
- A co u ciebie, słońce? Działo się coś ciekawego?
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : czasoumilacz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienna plaża   Nie Sie 23, 2015 6:00 pm

O nienienie, w życiu nie pozwoliłabym żebyś bił się w mojej obronie. A ja co!? Miałabym stać obok i przyglądać się temu przerażającemu obrazkowi, niczym wyjętemu z filmu akcji? Chyba żartujesz. Szybko zebrałabym włosy w wysoki kok, podwinęła rękawy bluzki i starała się pomóc jak tylko mogę. Okej, wiem, że teraz się śmiejesz. Jestem jednak dla lwica, która chroni swoich młodych, jeśli chodzi o bliskie mi osoby. Nikomu z moich znajomych włos z głowy nie spadnie w mojej obecności, nie ma nawet takiej opcji. Zasłoniłabym Cię swoim ciałem, jeśli byłaby tylko taka potrzeba. Bez najmniejszego zawahania. Mimo to na co dzień bliżej mi do dzieci kwiatów i to nie tylko w kwestii życia chwilą. Ruch hipisowski sprzyja popularyzacji idei pacyfistycznej - „peace&love”, mój drogi. Te dwie wartości są mi niezwykle bliskie, tak jak Tobie chęć nieograniczonej wolności. Pragnienie pokoju na świecie kojarzy się z wyborami najpiękniejszej kobiety chodzącej po Ziemi, choć dla mnie ma naprawdę niebagatelne znaczenie. Zwłaszcza w tych czasach, kiedy nikt nie może czuć się do końca bezpieczny. Staram się jednak nie rozmyślać za dużo o zatrważających wydarzeniach ostatnich miesięcy. Spotkania z Tobą sprzyjają oczyszczaniu umysłu z wszelkich niepokojących mnie wiadomości, na które stale napotykam się w prasie lub zasłyszę przypadkiem, pospiesznie przemierzając zamkowe korytarze. A wiesz co jest najlepszym sprzymierzeńcem poczucia stabilności i równowagi? Właśnie miłość, choć nie taka, którą Ty zdajesz się stale praktykować, całkowicie przeciwna czystej miłości platonicznej. Ale wiem, hormony buzują – trzeba sobie jakoś radzić i wcale tego nie potępiam, Luno. Siebie samej nie widzę jednak w łóżkach przypadkowych przedstawicieli płci męskiej. Oni wszyscy wydają się być pozbawieni jakkolwiek rozwiniętej sfery emocjonalnej. Ty jesteś inny, dobry. Wiesz, że czekam na mojego jedynego księcia z bajki, z którym zagłębię się we wszystkie tajniki mojej seksualności. Niektórzy wmówili mi, że rycerze na białym koniu już dawno wyginęli i mogę się nigdy nie doczekać. Chyba tylko dlatego zdarzyło mi się już całkować z chłopcami. Dla mnie to i tak spore osiągnięcie.
Przyjaźnie powinny być na całe życie, tylko takie zresztą uznaję. Inne w ogóle nie zasługują na to miano, ale zdążyłam przywyknąć już do tego, że wzniosłe słowa nadużywane tracą na wartości. Nawet przez moment nie przyszło mi nigdy do głowy, zastanawiać się co by było, gdyby Ciebie zabrakło. O tu, przy mnie. Widzisz co dzieje się, kiedy nie widzę Cię choćby przez kilka dni. Mam jednak poczucie, że prędzej czy później spotkamy się w opuszczonej klasie w podziemiach, wślizgniemy do tajnego pomieszczenia przez klapę w podłodze bądź usiądziemy na głazach przy akompaniamencie morza, tak jak i teraz. Chyba dzięki temu jeszcze nie wariuję, nie postradałam zmysłów. W wakacje jest najciężej, ale zawsze mam przez sobą perspektywę nadchodzących dziesięciu miesięcy, kiedy to jesteś niemalże na wyciągnięcie ręki. Nie od dziś wiadomo, że w najbardziej beznadziejnych życiowych sytuacjach, ludzi podtrzymuje na duchu jakiś - rysujący się na horyzoncie - cel. Dla więźnia to mijające lata spędzone za kratkami, by w końcu odzyskać wolność, dla zakochanych żyjących na odległość - dni skreślane w kalendarzu do kolejnej okazji, by móc potrzymać się w ramionach. Warto mieć jakiś punkt zaczepienia, nadzieję na poprawę.
Kiedy opierasz głowę o moje ramię, wplatam dłoń w Twoje platynowe włosy, przeczesując je palcami. To zabawne jak bardzo stereotypowym surferem jesteś. Słyszałam, że na Hawajach wszyscy wyglądają tak samo jak Ty. Brakuje Ci tylko opalonej dziewczyny u boku, z zawieszonym na szyi naszyjnikiem z barwnych kwiatów, i chatki nad brzegiem morza ze słomą pokrywająca dach.
- W końcu opanowałam attitude derrière. Koniecznie musisz zajrzeć niedługo na salę - mówię z wyraźnym podekscytowaniem, klaskając radośnie w dłonie. To mój kolejny mały sukces, nic dziwnego, że rozpiera mnie samozadowolenie. Mam tylko nadzieję, że nie zanudzają Cię moje treningi.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Kamienna plaża   Today at 11:43 am

Powrót do góry Go down
 

Kamienna plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Tereny Dahlvaldu :: Wybrzeże-