Karczma „Osiem Mioteł”

avatar
PisanieTemat: Karczma „Osiem Mioteł”    Nie Gru 28, 2014 5:31 pm

Karczma  „Osiem Mioteł”
Lokal na uboczu, choć wcale nie oznacza to, że jest on niedoceniany. Nigdy nie jest tu pusto, lecz panuje tu zdecydowanie mniejszy ścisk niż w podobnych miejscach, tylko przy głównej ulicy. Zawsze pachnie tu ogniem, który buchając wesoło w kominku zalewa wnętrze ciepłym, pomarańczowym światłem. Nigdzie nie ma cennika – właścicielka, choć się nigdy otwarcie nie przyznaje, zawsze ulega targującym się klientom.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Måneström, Norwegia
Wiek : 20 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : piosenkarz-amator

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Nie Sie 09, 2015 10:11 pm

If I could turn the page
In time then I'd rearrange just a day or two
Close my, close my, close my eyes

Granie do kotleta nie jest co prawda spełnieniem moich marzeń jako artysty, ale nawet najwięksi zaczynali od małej publiczności. Siedzę w rogu karczmy, stary fortepian nie stroi do końca dobrze, stołek trzeszczy i buja się przy każdym moim ruchu. O tej porze w Ośmiu Miotłach jest zawsze najwięcej ludzi, większość z nich jest już po dobrych kilku piwach kremowych, mało kto zwraca na mnie uwagę - traktują mnie bardziej jak żywe radio. Nigdy nikt się nie skarżył na jakość moich cowieczornych występów, lecz nikt też nie przyszedł do mnie i nie powiedział "Świetnie śpiewasz! Masz naprawdę super głos". Przyzwyczaiłem się już, że robię to tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Marnych, właścicielka karczmy zamożną kobietą nie jest, bar nie przynosi też kokosów, stąd wynagrodzenie dla pracowników beznadziejne. Ale na czynsz starcza. Jedzenie i picie mam za darmo, więc jakoś daję radę.

No more broken hearts
We're better off apart let's give it a try
Tell me, tell me, tell me lies

Mój repertuar składa się głównie z piosenek innych artystów. Fleetwood Mac, David Bowie, Queen, et cetera. Czasem pokuszę się o jeden czy dwa autorskie utwory, jednak traktuję je bardziej jako próby przed wielkim koncertem, który pewnie nigdy się nie odbędzie. Tematyka? No cóż. Głównie te o miłości, niespełnionej, toksycznej, platonicznej. Czyli całe moje życie.
Robię przerwę w graniu, o czym informuję zebranych w środku gości - tylko garstka zwraca na to w ogóle uwagę i dostaję szczątkowe brawa. Schodzę ze stołka, przeczesuję palcami włosy i podchodzę do baru. - Jedno kremowe - barman nalewa mi trunek a ja siadam na krześle przy ladzie odwracając się tyłem do mężczyzny i rozglądam się po gościach. Jest stary czarodziej z długą brodą, pijący to samo piwo od kilku godzin - nasz stały klient. Jest para młokosów siedzących w kącie i notorycznie trzymających się za rękę - ugh. Jest nauczycielka, którą kojarzę z Dahlvaldu - nieszkodliwa i nudna. Jest jasnowłosy chłopak, może w moim wieku, może trochę młodszy - czułem jego spojrzenie na sobie gdy grałem. Jest też spora grupka mężczyzn w średnim wieku, którzy siedzą przy długim stole na środku sali - śmieją się nieco za głośno i za każdym razem próbują poderwać kelnerkę, moją dobrą znajomą, oczywiście bezskutecznie. Ktoś wymiotuje w toalecie, jakaś stara czarownica zasnęła przy stoliku, na którym świeczka już dawno cała się wypaliła, trzech muskularnych gości przekrzykują się nawzajem przy kominku, wykłócając się jaki rdzeń różdżki jest najlepszy do pojedynków. Barman podaje mi moje piwo i robię duży łyk zimnego napoju. Typowy wieczór Erika Løvenskiolda.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : brzegin
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Nie Sie 09, 2015 10:46 pm

Nie boisz się, wężyku. Nie boisz się w ogóle, choć jesteś sam na obcym terytorium. Nie ma tu Lelu, która zawsze uspokajająco trzyma rękę na twoich plecach i steruje cię ku cichszym kątom. Ostatnio byłeś tu z nią, bo miała urodziny. Zaprosiła cię, bo jakże by nie, a także kilkoro znajomych, którzy nie zajęli cię za bardzo, natomiast wydawali się nad wyraz chętni, by zająć się tobą. I on już tu był. Twój oddech, a więc i cały świat zatrzymały się, gdy zachrypniętym od długich godzin śpiewania głosem zadedykował ślicznej solenizantce Happy Birthday. Zapragnąłeś wtedy być jak prezydent Kennedy, któremu tak śpiewała Marilyn Monroe, żeby światło odbijało się tylko między twoją i jego twarzą, twoimi uszami i tym niezwykłym głosem, jedynym dotychczas dźwiękiem, który nie raził twego słuchu. Żeby wszystko, co ze świata zostało pogrążyło się w ciemności.
Nie możesz pojąć, dlaczego wszyscy nie stoją wmurowani w podłogę tuż przed jego starym pianinem, zasłuchani do granic. Zamiast tego hałasują bezczelnie, wrzeszcząc i rechocząc, rubaszna gawiedź, wśród której niknie delikatna poświata twojej skóry, tak czystsza od brudu barowych lampek. Nie nikniesz jednak całkowicie, nawet w tym pomieszanym tłumie, nigdy nie jest tak, że nikt na ciebie nie patrzy. Czujesz na sobie obce oczy, nawet i obce ręce. Przed sobą ciągle widzisz nowe pełne szklanki, podawane przez barmankę z figlarnym mrugnięciem. Ale to nie jest ważne, bo ważny jest tylko ten głos. Nie możesz oderwać wzroku od pochylonej nad klawiszami szyi.
Aż w końcu muzyka cichnie i twój Orfeusz się zbliża. Siedzi niemal tuż obok ciebie i jesteś wniebowzięty. Wyraźnie czujesz od niego nowy zapach, piżma zmieszanego z impregnatem do skórzanej kurtki.
- E. - nie wiesz, co powiedzieć, panika plami twą doskonałą twarz. Musi wystarczyć, że po prostu podejdziesz. W końcu ludzie tutaj nie wiedzą kim jesteś, nie wierzą, że istnieje jeszcze ktoś taki jak ty. Jesteś figurką z legendy i ludzie to czują. Bierzesz więc jedną szklankę z szeregu, którym obstawiła cię barmanka i zapatrzony nieprzerwanie w śpiewaka idziesz w linii prostej dopóty, dopóki nie stoisz tuż przed nim i oferujesz mu to, co przed chwilą jakiś obcy zaoferował tobie.
- Cześć. - chyba tak się mówi. Musisz próbować, kochanie, jesteś sam. Nawet księżyca nie ma na niebie, a to działa na twą korzyść, amplifikuje tylko twój czar.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Måneström, Norwegia
Wiek : 20 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : piosenkarz-amator

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Nie Sie 09, 2015 11:17 pm

Gwar staje się coraz głośniejszy, jak gdyby wszyscy czekali aż skończę grać. Głowa mi pęka, siedzę tu przecież już szóstą godzinę. Jakiś facet zaczyna śpiewać pijackie przyśpiewki, a ja wiem, że to już czas zapalić. Gdy byłem mały na co drugiej okładce płyty widziałem artystę z papierosem w dłoni, więc gdy sam odkryłem swój talent, postanowiłem, że też nie będę gorszy. I tak to przerodziło się w nałóg. Nie lubię dymu tytoniowego, jednak samo palenie wprawia mnie w przyjemny, niemal nostalgiczny nastrój. Skinieniem głowy daję znak barmanowi, że wychodzę, w kieszeni szukam paczki papierosów, gdy nagle ni stąd ni zowąd podchodzi do mnie ów blondyn, który bacznie mnie obserwował podczas występu. Coś w nim jest nietypowego, tajemniczego, magicznego. Lustruję go z góry na dół i już wiem, że zaraz się odezwie. Przez moment tylko się na mnie patrzy, co wprawia mnie w lekkie zakłopotanie, jednak w końcu wydusza z siebie jedno słowo. Podrywacz to z niego nie jest, co jest nowością w moich relacjach z klientami. Zwykle są to przesiąknięci alkoholem lansiarze, których zbywam na przywitaniu, wykręcając się pracą, której oczywiście w danym momencie nie muszę wykonywać. Jasnowłosy jednak, zdaje się być inny.
- Cześć. Widziałem cię gdy śpiewałem. Chyba jako jedyny zdawałeś się mnie słuchać, za co jestem ci dozgonnie wdzięczny, kolego - mówię wypijając kolejne łyki kremowego piwa. Nie mam ochoty na pogaduszki, nigdy nie mam, lecz chłopak wydaje się tak uroczo zakłopotany i nieporadny, że nie mam serca mu kazać grzecznie odpierdolić się ode mnie. No i zdaje się, że podobał mu się mój występ, co staje się kolejnym powodem do zapoznania się z nieznajomym. - Erik Løvenskiold - wyjmuję rękę z kieszeni i wyciągam ją w stronę chłopaka.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : brzegin
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Nie Sie 09, 2015 11:55 pm

O, bogowie, czyżbyś miał się zarumienić, alabastrowy żołnierzyku? Przyzwyczaiłeś się przecież do stania na gzymsie kominka, gdzie otacza cię gorąco. To tylko dlatego, że jesteś tu obcy i aż wszystko cię od tego swędzi. Przeszkadza ci smród potu i garującej w ludziach wódki, i wcale ci się nie dziwię.
Tymczasem udało ci się! Śpiewak przemówił i nawet gotów cię dotknąć. Ale nie tutaj, mój drogi, nie gdzie wszyscy patrzą i tylko dalej będą krzywić się na jego piękną osobę. Widzisz, jak niecierpliwie jego wirtuozerska ręka wierci się w skórzanej kieszeni i już wiesz, co się święci i tym bardziej jesteś ciekaw. Tej ręki, którą ci teraz podaje, tych ust i widoku jak wydychają dym.
Ty też tak potrafisz. Lelu narzeka, że już nigdy nie pozwoli, byś palił w jej obecności. Bo to niezdrowe, tak się zarzeka, ale tak naprawdę to dlatego, że mechaniczne ruchy, głębokie, spragnione wdechy, filigranowe palce więżące cienkiego papierosa. To hipnotyzujące.
- Palisz. - Masz ulgę w głosie i nic na to nie poradzisz. Gdybyś nie uparł się czekać na śpiewaka, dawno by cię już tu nie było, karmił byś się świeżym powietrzem i słabym zapachem rosnących w pobliżu starych topoli. - Chodź.
Wychodzisz, wybiegasz prawie. I wtedy, z pełnym wyrachowanym rozmysłem, jak uścisk dłoni między wami elektryzuje chłopca.
- Christian. Dekker. - mówisz powoli, z trudem, zapatrzony w rytualne ruchy muzyka. - Masz niezwykły głos.
Nie wiesz, jak rozmawiać, nie wiesz, nie wiesz. Na szczęście, w międzyczasie on już zapalił, zaciągnął się. Bez krzty wstydu wyciągasz rękę po papierosa luźno zatkniętego między palcami. Coś w twojej twarzy powie mu, że nie chcesz być poczęstowany nowym.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Måneström, Norwegia
Wiek : 20 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : piosenkarz-amator

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Pon Sie 10, 2015 8:34 am

Wychodzę z nieznajomym przed lokal, by zaczerpnąć świeżego, tytoniowego powietrza. Skórzana kurtka sprawuje się idealnie jako strój sceniczny i zarazem świetnie się nadaje na chłodne, kwietniowe wieczory, takie jak ten. Chłopak jest tak niecodziennie tajemniczy i zmieszany, że nawet gdy bierze ode mnie papierosa zanim ja zdążę go poczęstować, nie protestuję. Przez chwilę przyglądam mu się bacznie. W świetle miejskich latarni wygląda jeszcze bardziej niesamowicie. Jest młody, ma może 18 lat. Długie włosy zdają się być tym typem włosów, które nie wymagają specjalnych wysiłków aby je ułożyć, tak czy siak wygląda bardzo dobrze.
- Dziękuję - czuję, że na mojej twarzy zawitał delikatny rumieniec. Za cholerę nie umiem przyjmować komplementów, co wynika po części z mojej nie za wysokiej samooceny a po części z tego, że nie często je dostaję. - Rzadko kto w ogóle zwraca uwagę, że tu jestem - dodaję po chwili, widząc, że mój towarzysz czeka aż coś powiem. Czy to właśnie jego nieśmiałość i lakoniczność wzbudziły moją ciekawość? W karczmie barman najwidoczniej uznał, że moja przerwa potrwa dłużej niż zwykle - i słusznie, więc włączył gramofon. Ten magiczny, który sam zmienia płyty, dostosowując muzykę do zgromadzonych wokół niego słuchaczy. Doskonale rozpoznaję ten utwór.

Sailors fighting in the dance hall.
Oh man! Look at those cavemen go.
It's the freakiest show.

Opieram się plecami o surową elewację lokalu, jedną rękę trzymam w kieszeni kurtki, w drugiej trzymam papierosa, który z powrotem wrócił do swojego pierwotnego właściciela. Biorę go do ust i mogę przysiąc, że czuję smak Nowo poznanego. Las, skały, woda. Nie żebym wiedział, jak smakuje skała, ale dam sobie rękę uciąć, że właśnie to zarejestrowały moje kubki smakowe. Zaciągam się nadal bacznie obserwując Christiana.
- Co cię tu sprowadza? Wyglądasz mi na uczniaka, nie powinieneś być teraz w instytucie?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : brzegin
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Wto Sie 11, 2015 2:08 pm

Już nic nie mówisz, zajmuje cię smak rozczarowania zalegający z dymem w ustach. Ono nie należy do ciebie, oceniasz po chwili, zapadając w bezruch. Wszystko musiałeś zabrać od niego, gorycz i kwas niewysłuchanych próśb i niezasłyszanych wrzasków.
Za chwilę zacznie się zastanawiać, czy ty w ogóle jeszcze oddychasz, jeśli tak będziesz wciąż patrzył, z wilczym głodem absorbując wszystko, co uda ci się wybrać z twarzy śpiewaka. Erika.
Ile ty właściwie masz lat, szczygiełku? Wydajesz się w ogóle nie mieć wieku, z oczyma ze szklanych koralików i skórą jak marmur posągów, które pamiętają wieki przed Chrystusem. Youth has no age, widziałeś to wygrawerowane na zapalniczce dziewczyny, która pewnego dnia cię pocałowała. Pachniała terpentyną i ambicjami.
Za dziesięć lat będziesz wyglądał identycznie jak dziś, obiecuję. Nie dotknie cię upływ czasu, nie muśnie nawet. Nigdy zresztą nie głowiłeś się przemijaniem.
- Teraz jestem, gdzie powinienem być. - mówisz z niezaprzeczalną pewnością. Wstępujesz z rozmysłem coraz dalej i dalej w pułapkę, jaką jest widok smukłego chłopca z papierosem. Chłopiec z papierosem, jak tytuł obrazu. Mógłbyś go takim namalować, czyż nie?
Może i nie lubisz muzyki, ale Lelu już się postarała, że poznajesz jakieś jej szczątki. Długie godziny cierpiałeś podczas wyczerpujących sesji oddawania czci radiu tranzystorowemu, ale i ty je poznajesz.
Piosenki z ładnymi słowami, ale wciąż paskudne, zakłócają ci słuchanie oddechu towarzysza, a tylko na to masz teraz ochotę.
- Jest. Na pewno. - masz na myśli oczywiście życie na Marsie. Widziałeś tego całego Bowie kiedyś na plakacie. Spodobały ci się jego nierówności, plamy brokatu i zygzaki. Może więc i jego muzyka zasługuje na odrobinę uwagi.
Och, możesz opowiadać kłamstwa, szczygiełku, doskonale się nadajesz, wszyscy uwierzą twoim słowom. Miałeś już sześć lat praktyki, a to mnóstwo czasu. Kłamstwo to pierwsza rzecz, jakiej uczysz się od ludzi.
Bardzo mądrze byłoby z twojej strony teraz skłamać. Powiedzieć, że wracasz z pracy, wskoczyłeś na drinka a on po prostu śpiewał właśnie twoją ulubioną piosenkę. Mógłbyś powiedzieć mu takie kłamstewko, ale przecież masz do zaoferowania tyle prawd, których nikt poza tobą nie zna.
Jak rozmawia się z wężami, jak tańczy się z głuchymi, jak za każdym razem, gdy panicznie wąchasz fiolkę z amortencją ukrytą pod materacem pachnie ona inaczej.
Zamiast więc kłamać częstujesz go uśmiechem Jamesa Deana w ten bezksiężycowy kwietniowy wieczór i mówisz:
- Ty.
Ty mnie tu sprowadzasz.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Måneström, Norwegia
Wiek : 20 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : piosenkarz-amator

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Wto Sie 11, 2015 3:06 pm

Ludzie prości są nudni. Nie znoszę ludzi jednorakich, którzy mówią, że są romantykami, skurwielami, optymistami, pesymistami. Albo kłamią, albo naprawdę są marną podróbką człowieka. Ktoś z krwi i kości ma złożoną strukturę, trudną do rozgryzienia. By dotrzeć do samego mięsa, trzeba długiej wędrówki w głąb danej osoby. Poznając kogoś, widzimy jedynie jego skórę. Zwierzęta zmieniają skórę, jest to zaledwie powierzchowna powłoka. Potem rozcinamy ją, docieramy do czaszki. Mnóstwo krwi, popękane naczynka, cierpienie i rozpacz. W końcu, po długim czasie udaje nam się rozbić czaszkę, będąc jednocześnie tak otumanionym, że mało co kontaktujemy, w stopniu równym co sama ofiara. Niczym psychopata w natarciu. Przez drobną szparę w kości dostrzegamy sedno naszej wyprawy. Coś schowanego głęboko w środku. Coś, do czego dostęp mają naprawdę nieliczni. Potem zwykle jedna osoba umiera. Jak to w morderstwie bywa. Psychopata jest w ekstazie z powodu swojej zdobyczy, jego podniecenie da się wyczuć w powietrzu. I zabiera się za kolejną ofiarę. Co jeśli spotkają się dwie osoby o skłonnościach psychopatycznych? Lub co gorsza - masochistycznych?
Sam traktuję się jako kogoś może aż za bardzo skomplikowanego. Taki też wydaje mi się nowo poznany jegomość.
- Życie na marsie jest chyba niemożliwe, nie sądzisz? To same skały i piasek. Nic. Tylko bardzo smutna i prosta osoba mogłaby się tam odnaleźć - papieros wędruje z jednej dłoni do drugiej, jest w tym coś niesamowicie magnetycznego. Kim jesteś nieznajomy? Inkubem? Jakim urokiem jesteś uraczony, że nie mogę od ciebie oderwać wzroku?
- Ja? Nie udawaj, że to mój śpiew cię tu przyprowadził, słaby podryw, kolego - atak odpierający komplement. Typowa zagrywka serwowana przy każdej takiej okazji. W każdym innym przypadku naprawdę wziąłbym to za tanią próbę uwodzenia, ale Christian mnie otumanił. Spojrzeniem, wyglądem, zapachem, ruchem i słowem. Już wiem, ze to nie będzie jednak typowy, nudny wieczór.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : brzegin
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Wto Sie 11, 2015 4:17 pm

Nie pociąga cię naturalizm, nie chcesz kłopotać się wybebeszaniem ludzkich serc. Nie interesuje cię czerwone, lepkie mięso, jakie w sobie noszą.
Ciekawe, czy twoje serduszko to też tylko kawał mięsa, czy jednak popękane szkiełko. Może figurka z tombaku, kiedy zrobisz dobry uczynek.
Podchodzisz do człowieka zawsze z momentalnej potrzeby, której nie umiesz wytłumaczyć. Nie masz w głowie ułożonych słów, które gładko przed nim wypowiesz. Nie masz zamiarów wybiegających w przyszłość dalej niż kilka minut, bo czas nie istnieje wobec ciebie.
Ludzie otaczają cię biernie, a ty dowolnie w nich przebierasz, czy jest jednak pogarda w twoim dotyku konesera, czy z niechęcią kładziesz ręce na ich niedoskonałych ciałach mokrych od potu? Nie. Nigdy. Kieruje już tobą wtedy nieprzeparta ciekawość, nie ma miejsca na niesmak.
Nic na to nie możesz poradzić, słowiku mój niemy, że twoim pustym i lśniącym oczętom jawi się to akurat, co każdy z nich chce przed resztą ukryć. Ale cóż ciebie interesuje ich wstyd? Sekrety są nudne, nie mają smaku.
A ty wolisz świata smakować, nawet jeśli świat to teraz tani papieros, gryzący dym i pozostałość śliny na filtrze. Powoli, z gracją zakrawającą na okrucieństwo wypuszczasz dym z ust. Na kilka sekund nawet ciebie fascynuje twoja własna egzystencja.
- Myślisz dlatego, że ludzie mówią życie wyłącznie na to, na co oni sami marnują codziennie czas.
Długo formowałeś na języku aż tyle słów. Niedokładnie jeszcze umiesz powiedzieć wszystko, co czujesz i myślisz. Niektórym ludziom zajmuje to całe życie. Ty co prawda nie jesteś do końca człowiekiem i nie boisz się z tym zdradzić - przecież to gołym okiem widać, ale wciąż cię ostrzegają, byś się nieco krył - ale nie spiesz się.
- Smutek nie jest prosty. Ma smak, w przeciwieństwie do-. - on chyba jeszcze nie smakował nawet cudzych łez. Zawsze cię to trochę rozczarowuje, że ludziom nie przychodzi do głowy przyłożyć usta do zapłakanego policzka. Urywasz zdanie. - Poza tym, ludzie żyją ze sobą z przymusu, bo mówią tak samo. Lepiej jest bez potrzeby mówienia.
Śmiejesz się. Już nie możesz poradzić, oto oskarżono cię o podryw. Przez zmrużone, przysłonięte zwianymi na twarz włosami oczy z niedowierzaniem szukasz żartu w twarzy Erika.
Teraz już nie masz słów. Po prostu znów wyciągasz rękę.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Måneström, Norwegia
Wiek : 20 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : piosenkarz-amator

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Sro Sie 12, 2015 9:43 am

Choć wybitnie nie znoszę ludzi, paradoksalnie nie potrafię żyć samemu. Potrzebuję bliskości ciała, objęć i uścisków, tej energii, którą może wytworzyć jedynie druga osoba. Potrzebuję bliskości ducha, uwagi, rozmowy i wsparcia. Jako człowiek wykazujący podręcznikową postawę werterowską, muszę cierpieć i doznawać bólu. Gdy ktoś jest wobec mnie zbyt nachalny, czuję się dobrze przez moment, potem nadchodzi znudzenie i obojętność. Po co bowiem komuś ktoś, o kogo nie trzeba nawet w najmniejszym stopniu walczyć?
Tak z resztą wyglądały wszystkie moje (krótkotrwałe, zawsze) związki. Podobało mi się zdobywanie, uwodzenie, gra w kotka i myszkę z osobą, która znała jej zasady. A potem zabawa dobiegała końca, bo ten ktoś myślał, że dotarł na metę. Mety nigdy nie ma i nie będzie. Dożywotnia rozgrywka z przerwami na odpoczynek.
Był jeden wyjątek.

I was five and he was six
We rode on horses made of sticks
He wore black and I wore white
He would always win the fight

Czy ten pieprzony gramofon potrafi czytać w myślach czy jak? Bang Bang, tak, kurwa, zastrzelił mnie. Powalił na ziemię, z której nie jestem do końca pewien czy wstałem na równe nogi.
Wracam myślami do teraźniejszości. Jasnowłosy podaje mi ostatki papierosa, ja zaciągam się długo i mocno, czuję jak tytoniowy dym rozprzestrzenia się nie tylko po moich płucach, ale powoli po całym ciele. Patrzę w oczy Christiana. Co jest z tobą nie tak? Bang Bang.
- Ma smak w przeciwieństwie do...? - czy mój towarzysz naprawdę stwierdził, że nigdy nie poczułem goryczy łez? Swoich, cudzych? - Zatem nie mówmy za dużo, chodźmy do środka bo zaraz muszę dokończyć swój recital.
Zrzucam niedopałek na ziemię i niedbale przygniatam go butem. Przez chwilę cały czas utrzymując kontakt wzrokowy z blondynem, wchodzę tyłem do lokalu. Nie wierzę, że po raz pierwszy od dawna dałem się w to wciągnąć. Christianie, kim ty do cholery jesteś?
Bang Bang.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : brzegin
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Sro Sie 12, 2015 5:36 pm

Mógłbyś żyć ze swymi wężami i być szczęśliwy. Węże adorowały by cię tak samo jak ludzie. Oplotły by cię z czułością i razem siedzielibyście w słońcu i najwyższym zadowoleniu. Lubisz swój bezruch, tak obcy otaczającym cię ludziom. Gdy się nie ruszasz możesz po prostu obserwować i wszystko wokół sobie przywłaszczyć.
Zapamiętasz wszystko z tego dnia, tak jak zapamiętałeś wszystko z tych przed nim. Zapach każdej osoby przechodzącej obok ciebie, smak każdego oferowanego drinka. Zawsze byłeś wiernym jak kamera obserwatorem, lecz nic ponadto.
Doskonała pamięć i brak wspomnień.
Każdego, kogo w życiu spotkałeś, poznasz po tym, jak ich ręce leżą w twoich, sam dotyk wystarczy. Ciało zmienia się, choć oni nie zawsze to widzą, pod wpływem bólu, tęsknot, miłostek utraconych i zmarnowanych.
Kiedy twoja ręka styka się przypadkowo z jego ręką, wyczuwasz podwyższony puls w tętniczce kciuka. Jest nów, ułamek sekundy jaki ci dano wystarczył, by poczuć. By wyobrazić sobie jego smak i stać się nagle bardzo, bardzo głodny.
- Niewarto teraz zajmować się rzeczami bez smaku.
Jest ich trochę, miałeś je już na końcu języka, lecz to już nieważne. Tyle się dzieje tu i teraz.
Cały aż lśnisz na obietnicę śpiewu. W końcu po to tu jesteś i gotowyś całą noc na to przeznaczyć. Z jego głosu weźmiesz przytomność na jutrzejsze zajęcia.
Wchodzisz więc za nim z powrotem do środka, a on już nie może oderwać od ciebie wzroku. Przed zanurzeniem się w tłum patrzysz jeszcze tęsknie na gwiazdy, świecące dzisiaj tym jaśniej, że schował się księżyc, który zwykle je zawstydza. Ach, gdyby tak spróbować gwiazd. Miałyby smak winogron, na pewno. Bez słowa zostawiasz mu dotyk na ramieniu, niezbywalny, który będzie go rozpraszał, nieznośnie ciekawił, odwodził myśli od wyśpiewywanych słów.
Cofasz się uważnie na poprzednio zajmowane miejsce i nie mija nawet pięć minut, a przed tobą nowa pełna szklanka. Gdzieś na wzajemność czeka uśmiech, którego nie widzisz.
Wygląda całkiem jak woda, ale jest nieco kwaśne i gryzie w gardło. Zostanie ci na oddechu, ochłodzi go.
Nie przejmuj się, Erik, jakbyś mówił ostatnim spojrzeniem rzuconym śpiewakowi przed nową piosenką. W takim chłodzie jest i smak i piękno. A ty będziesz tu czekał nawet aż mu zabraknie słów, by to udowodnić.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Måneström, Norwegia
Wiek : 20 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : piosenkarz-amator

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Czw Sie 13, 2015 3:43 pm

Stary czarodziej z długą brodą skończył swoje piwo i nadal siedzi bezradnie przy swoim stoliku; wiem, że zaraz poprosi kelnerkę o kolejne. Para zakochanych właśnie płaci za swój pobyt w karczmie; chłopak wstaje, bierze płaszcz dziewczyny i dżentelmeńsko zakłada go na jej ramiona. Porzygać się można. Do nauczycielki z Dahlvaldu przyczepił się jeden z facetów, którzy w trakcie mojego występu kłócili się o rodzaje różdżek; pozostali siedzą teraz przy barze i wdają się w pogawędkę z barmanem, który grzecznie im odpowiada, ale widać, że ma dość pracy na dziś. Stara czarownica nadal pozostaje w objęciach Orfeusza, mimo kulturalnych uwag pracowników, że to nie hotel. Ile ja byłem na zewnątrz z Jasnowłosym? Wygląda na to, że znacznie dłużej niż przypuszczałem.
Daję barmanowi znak, żeby wyłączył magiczny gramofon i wchodzę na małą scenę w rogu lokalu. Mimowolnie ciągle spoglądam na Christiana, który nie odrywa ode mnie wzroku. To jednocześnie trochę przerażające i podniecające zarazem. Widzę jego twarz, gdy wypija łyk wódki. Co ty kolego, nigdy nie piłeś alkoholu? Zaraz, nieletnim nie wolno.
Kręcę głową pocierając kark, umownie uprzedzając wszystkich gości, że zaraz nastąpi kolejny i ostatni akt mojego występu. Mam pustkę w głowie. Wszystkie nuty jakby ulotniły się z mojego umysłu, patrzę tępo na klawisze fortepianu i przez moment nie wiem do czego służą. Wdech, wydech. Gramofon przestaje grać w końcu Nancy Sinatrę i gdy w karczmie słychać tylko gwar napitych gości, zaczynam się irytować. Dlaczego oni mają mnie w dupie? Powinni mnie słuchać. Powinni podzielać uwagę Christiana i wręcz zahipnotyzowani patrzeć tylko na mnie.
Jak na złość, hałas gawiedzi staje się coraz mocniejszy. Blondyn nadal nie odrywa ode mnie oczu. Słyszę trzask rozbitej gdzieś na środku sali szklanki i wtórujący temu obrzydliwy śmiech. Dosyć.
- Cisza! - wydzieram się z całych sił. Skonfundowani goście przerywają rozmowy w połowie zdania, ci, którzy mieli akurat w ręku kufel z piwem nieruchomieją ze szkłem przy ustach, barman przestaje wycierać umyte kieliszki a kelnerka wręcz podskakuje z tacą i odwraca się w moją stronę.
W końcu dopiąłem swego. To ja tu jestem gwiazdą. Nie mówiąc nic więcej zaczynam grać. Nie zastanawiam się jaką piosenkę, to po prostu samo wypływa ze mnie, palce niczym zaczarowane wydają się bez mojej wiedzy wduszać kolejne klawisze fortepianu.

I put a spell on you
Because you're mine
Stop the things you do
Watch out, I ain't lying

Nie mam pojęcia dlaczego akurat ten utwór zdecydowałem się zaśpiewać. Nie przerywając grania, biorę z fortepianu do połowy pełną szklankę wcześniej nalanego bourbonu, i biorę spory łyk. Teraz patrzę się tylko na Christiana. On również bezustannie ma oczy utkwione tylko we mnie, niczym dzika zwierzyna polująca na swoją ofiarę. Kolejny duży łyk trunku i już czuję, że robi mi się ciepło na ciele. Mam słabą głowę do alkoholu, stety lub niestety.
Chcesz się pobawić, Nieznajomy?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : brzegin
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    Pią Sie 14, 2015 2:20 pm

Wnętrze pubu jest ci tak samo ohydne jakim było przed wyjściem, nie poświęcasz nawet uwagi na to, jakich zapachów ubyło, a jakie nowością kręcą ci w nosie. Po drugim, trzecim, czwartym łyku ze szklanki przestajesz w ogóle zauważać część z nich. Słuch ci się wyczula, staje się selektywny. Jeśli teraz się postarasz, usłyszysz kroplę potu spływającą po karku Erika. Oto, co robi z tobą alkohol. Wyostrza zmysły, za to mąci zdolność osądu. Kiedy jednak ktoś musi zmagać się z dojmującym głodem ciała ludzkiego i krwi, potrzeba znacznie więcej, by go otumanić. Matka natura bardzo chyba w ciebie wierzy, skoro ufa, że zniesiesz ten świat na trzeźwo. Kontakt, który bez przeszkód utrzymywaliście na zewnątrz nagle wydaje ci się przerażająco delikatny, jak jedwabna nić rozciągnięta między wami poprzez całą przestrzeń karczmy. Rozglądasz się z niezadowolonym grymasem, a twarze unoszą się i obracają, by ci oddać spojrzenie. Ale nie masz w sobie łaskawości dla nich. Jakże śmią separować cię od muzyki, dla
której tu przyszedłeś.
I znów go słyszysz, ten głos niosący się echem w twojej głowie od tylu dni. Teraz jednak jest zupełnie inny, twardy i zły i tak zdesperowany, że koszmarnie cię śmieszy. Nic na to nie poradzisz i zanosisz się śmiechem w tym samym momencie, gdy jemu udaje się uciszyć tłum.
I nie brzmi to wcale jak setka dźwięcznych porcelanowych dzwonków, ani jak kaskada zimnej wody spływająca z wolna po wiekowych skałach. Ani nawet jak szum liści łaskotanych wczesnowrześniowym wietrzykiem, ni żaden inny obrazkowy dyrdymał. Nie jest to dźwięk do czegokolwiek porównywalny. Ciebie nawet trochę przeraziło jego niezakłócone niczym brzmienie, milkniesz. I oto trwa śpiew, jeszcze twój oddech zmieszał się z pierwszymi uderzeniami w klawisze.
Polować? Zwierzę? Bestia? Wszak to ostatnie słowa, którymi można cię opisać, skarbie. Jesteś zbyt delikatny, zbyt szklany na te określenia. Masz w sobie ptasią lekkość i niepokój bijących łabędzich skrzydeł. Niektórych to odstrasza, inni podchodzą cię uwolnić, byś sobie polatał, poużywał.
Jesteś w pełni kontent, śpiewak jakby już się uzależnił od twojej aprobaty. Pojęcie podbojów jest ci obce, nigdy nie rozsądzasz w kategorii trudne/łatwe. I tak zawsze dostaniesz, co tylko chcesz. Problem leży w tym, że bardziej wiesz, jak mocno po prostu chcesz, niż czego chcesz dokładnie.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Karczma „Osiem Mioteł”    

Powrót do góry Go down
 

Karczma „Osiem Mioteł”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Måneström :: Centrum Måneström-