Wzgórze Czarownic

avatar
PisanieTemat: Wzgórze Czarownic   Nie Gru 28, 2014 5:38 pm

Wzgórze Czarownic
Wzgórze Czarownic, mimo niepozornej nazwy, nie należy do popularnych miejsc przechadzek. Z miejscem tym wiąże się legenda o pramatkach i praojcach czarodziejów, spotykających się na wiecach w każdy pierwszy dzień czwartej kwarty księżyca. Nikt nie wie i nikt nie mówi o tym, co tu się działo, jednak energia panująca na tym terenie nie należy do przyjemnych. Miejsce jest mimo to przepiękne. Bogato obrośnięte roślinnością zachwyca widokiem latem, zimą zaś dostarcza równie wielkich wrażeń, jeśli zapuścisz się na samotny spacer pomiędzy śpiącymi w śniegu ogromnymi drzewami.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : animag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : kapitan Rogonów z Oslo, trenerka quidditcha

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 4:24 am

Lubię Wzgórze Czarownic. Jednak gdyby ktoś zapytał mnie konkretnie dlaczego, pewnie nie miałabym odpowiedzi. Może odpowiedź na to wcale nieskomplikowane pytanie była równie prosta, jak ono samo. Może nie było za nią ukrytego wielkiego, trudnego wytłumaczenia. Możliwym było, że samo bo tak starczyłoby za odpowiedź. Mniemam jednak, że kusiła mnie sama nazwa. Lekko przewrotna, a jednocześnie spowita legendą. Wielu ludzi mawiało, że nie lubi atmosfery, jaką to miejsce emanuje. Nie należałam do jednej z nich. Ale może to i lepiej z obu względów. Było to miejsce piękne, ale i spokojne, co pozwalało, bym mogła robić tu to, co chciałam. A może bardziej, bym mogła tu być, tym kim byłam, bez zbędnych pytań czy też tłumaczeń.
Wzgórze pokrywały ogromne drzewa i poza leżeniem na trawie i gapieniem na się korony tych właśnie drzew przychodziłam tutaj też w innej sprawie. Miałam zdolność. Umiejętność, na którą zapracowałam sama w pocie czoła. Nie dostałam jej w prezencie razem z genami jak większość mojego rodzeństwa. Musiałam sama napracować się, by osiągnąć wielkość w dziedzinie animagii, nie zamierzałam się tym jednak przechwalać i nie robiłam tego. Właściwie mało kto wiedział, że posiadałam talent do zmieniania się w zwierzę. Nie zmieniałam sie w uroczego kotka, czy słodkiego pieska. Właściwie nie bardzo rozumiałam, na jakiej zasadzie i przez kogo dobierane jest to, w co się zmienia czarodziej, może to była kwestia tego, co siedziało w nas samych?
Byłam wilkiem. Białym wilkiem. W tej chwili już dorosłym i na swój sposób dostojnym. To właśnie po to zjawiałam się na wzgórzu. By móc nim być, by ćwiczyć i by poczuć znów to więź z naturą, której nie mogłam odczuć jako człowiek. Przychodziłam tutaj i zostawiałam swoje rzeczy dziurze koło starego dębu, a potem zmieniałam się w przypisane mi stworzenie. Czy chciałabym być innym? Szczerze wątpię. Było coś takiego w byciu wilkiem, w sposobie poruszania się, czucia wiatru w sierści, co sprawiało, że w tej całkiem innej postaci, nadal czułam się tak samo sobą. Dziwne. Nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Jyväskylä, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : hodowca smoków

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 1:57 pm

Wzgórze Czarownic.
Trudno nie słyszeć o tych wszystkich legendach, które krążą wokół tego kontrowersyjnego miejsca. Przekazywane z pokolenia na pokolenia, nieustannie przeinaczane przez mieszkańców wioski na swój sposób, jednak każda z opowieści ma w sobie choć ziarnko prawdy. A tutaj nie sposób nie czuć potężnej siły umarłych, nawet jeśli nie wierzy się w te historyjki na dobranoc. To moc Dziewięciu, niegdyś najpotężniejszych i najgroźniejszych czarodziejów na świecie, którzy zostali tutaj spaleni żywcem. Ale czy to prawda? Trudno powiedzieć, w końcu kto tak naprawdę wie, co się działo tutaj wieki temu? Tyle już wydarzeń zostało przecież przez świat zapomniane… Tak jak magia, przynajmniej częściowo, czy ktoś jeszcze pamięta o pradawnej magii krwi, żywiołów, o niewykorzystanej potędze zjawisk atmosferyczny? Nieliczni, choć to znacznie lepiej dla nas. Mamy większe pole do popisu. A dziś energia w tym miejscu jest ogromna i nie do zniesienia – nawet dla mnie, w końcu zawsze tak jest dzień po pierwszej kwadrze księżyca.
Stoję na środku wzgórza, a ostry, kwietniowy wiatr smaga moje policzki zimnem. Wkładam ręce do kieszeni lekkiego, dość przewiewnego płaszcza, uważnym wzrokiem sunąc po bujnych połaciach zieleni w Måneström z oddali. I w pewnym momencie spostrzegam niedaleko wilka. Białego wilka. O tej porze? Właśnie w tym miejscu? Zwykle nie spotykało się ich tutaj – to pobliskie lasy były ich domem, a nie wzgórza. Jest jednak dość daleko ode mnie. Nigdy nie ufałem jednak tym stworzeniom – ani zwyczajnym wilkom, ani wilkołakom. Sam nie wiem dlaczego, zawsze wydawały mi się wyjątkowo zdradzieckie i niegodne zaufania. Psy. Mokre psy. Nie są tak wierne jak moje smoki, mimo że akurat nie da się ich całkowicie kontrolować. Nie mam pojęcia, co mnie jednak tknęło, by zejść z samego szczytu nieco niżej. W dodatku przez przypadek zobaczyłem jakieś leżące rzeczy pod jednym z drzew. Wtedy już wiedziałem, że nie mam do czynienia ze zwykłym zwierzęciem. To musi być jakiś człowiek. Jestem o tym przekonany.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : animag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : kapitan Rogonów z Oslo, trenerka quidditcha

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 4:16 pm

Lubię Wzgórze Czarownic też z kilku innych powodów. Najważniejszym z nich był jednak fakt, że mało kto tutaj przychodził. Zarówno ludzi, jak i czarodziejów odstraszała atmosfera i legenda krążąca po dziś dzień. Mnie to było zdecydowanie na rękę. Im mniej ludzi się tu kręciło, tym lepiej dla mnie. Mogłam sobie pozwolić na pełny relaks, oddać się temu, co lubiłam, poczuć wiatr we włosach, czy może raczej wiatr w sierści. Las też się nadawał, jednak z jakichś względów tutaj czułam większą swobodę.
Zazwyczaj.
Byłam gdzieś po środku wzgórza, gdy zauważyłam sylwetkę na samym szczycie. Przez chwilę wpatrywałam się w nią nie bardzo zainteresowana. Jednak gdy nieznajomy ruszył w dół, na swojej drodze mając przeciąć dąb, pod którym rzuciłam swoje rzeczy - ruszyłam biegiem. Nie w smak było mi pożegnać się ze swoją własnością, choć nie było to znów coś wielkiego. Dotarłam na miejsce za późno, by móc zabrać rzeczy zanim jegomość zjawi się przy drzewie przede mną. Stanęłam między moimi rzeczami a mężczyzną, którym okazał się Faust. Jego obecność zaskoczyła mnie, choć sama dokładnie nie wiedziałam dlaczego. Czułam, jakby moja prywatność została naruszona, nie chciałam, by ktoś kręcił się tutaj w czasie, gdy zmieniałam się w wilka.
- Odejdź - mówię w myślach. Nie mogę mówić, więc zamiast tego spoglądam na niego błękitnymi ślepiami, ukazuję białe kły i warczę. Znam go, ale to nie znaczyło, że mu ufam. Tak naprawdę nigdy nie ufałam nikomu, nawet własnej rodzinie.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Jyväskylä, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : hodowca smoków

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 5:41 pm

Mieć swoją przestrzeń – to bardzo ważne. A być wolnym – jeszcze ważniejsze.
Mam kilka takich miejsc, w których często bywam, a nigdy nikogo nie ma. Myślałem, że tak właśnie jest ze Wzgórzem Czarownic. Jak widać, myliłem się, co nieczęsto mi się zdarza, więc nie tylko ja upodobałem sobie to odludne, zapomniane miejsce. Muszę przyznać, że nawet jestem ciekaw, kim jesteś, kto kryje się za tą śnieżną sierścią i białymi kłami. Nie bój się mnie, nic ci nie zrobię, nie jestem tu przecież, by krzywdzić przypadkowo napotkane osoby. Przybyłem tutaj w zupełnie innym celu. Tak samo jak ty. Ale spotkaliśmy się – właśnie tutaj, więc wyjaw mi swoją tożsamość. Grajmy w otwarte karty, niech będzie czarno na białym, kimkolwiek jesteś. Ja nie odejdę stąd. Mamy te same prawa – nawet nie wiem, kto był tutaj pierwszy, ale w tym momencie to nawet nieistotne. Albo nawet w ogóle ich nie mamy, to nie nasze terytorium. Tu rządzą duchy wiedźm. Podchodzę bliżej, kilka kroków do przodu, lubię przecież igrać z ogniem i nie wiedzieć, co mnie czeka. Nawet w tej chwili. Ugryziesz mnie? Zostawisz mi blizny na ciele? Rozerwiesz mi gardło? Nie pozostanę ci dłużny zbyt długo, choć wilkiem nie jestem.
Ufać ludziom jest ciężko. W dzisiejszych czasach tak naprawdę liczy się wyłącznie własny interes niż dobro drugiego człowieka. Egoizm jednak niekoniecznie musi być postrzegany jako zły, przynajmniej w moim osobistym odczuciu. Dlatego nie warto ufać nikomu, rozdawać kredytów zaufania jak nic niewarte ulotki przypadkowym ludziom w naszym życiu, by czasem się nie przejechać czy nie popełnić jakiegoś faux pas, które mogłoby słono kosztować. A z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach – piękne stroje, przyklejone uśmiechy na ustach i czułe uściski na zawołanie. Nic więcej nas nie łączy, zabilibyśmy się gołymi rękoma przy pierwszej lepszej okazji. Wiem to chociażby po sobie. Powoli krzyżuję ręce na klatce piersiowej i uważnie spoglądam w twoim kierunku. Więc jak będzie, mój nieznajomy?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : animag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : kapitan Rogonów z Oslo, trenerka quidditcha

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 6:11 pm

Posiadanie własnej przestrzeni było dla mnie ważne. Tak samo, jak pielęgnowanie swoje daru. Byłam jednak dziwna. W sumie wiadome to było od zawsze. Animag nie potrzebował pozbywania się ubrań. To wilkołak rozrywał je w trakcie przemiany, z tego, co dobrze kojarzyłam. Ja jednak lubiłam pozbyć się wiszących na mnie tkanin przed przemianą. Gdy zmieniałam się w ubraniach miałam dziwne oczucie, podobne do tego, jak zakładasz dwie koszulki na siebie. Niby jest okej, ale jednak wiesz, że to nie to. Możliwe, że i w ludzkiej formie chętnie poruszałabym się bez zbędnych mi ubrań, jednak nie raz zamknięto by mnie za obnażanie w miejscu publicznym czy coś. W swoim mieszkaniu narzucałam na siebie tylko figi i jakąś luźną koszulkę. Chyba w każdej postaci lubiłam czuć na swoim ciele wiatr, niezależnie, czy był to przeciąg w domu, wiatr we włosach w czasie lotu, czy bryza na plaży. Czułam bardzo dużą potrzebę czucia na skórze właśnie tego wiatru, dla mnie tak zbawiennego.
Byłam między młotem i kowadłem. Mogłam zostawić wszystko i odleźć w siną dal, zostawienie jednak mojej różdżki z pewnością nie było mądrym pomysłem. Pokazać mu kim jestem? Nie znałam go.
Faust podszedł kilka kroków bliżej, a ja ponownie warknęłam wystawiając kły i ustawiając się w pozycji z której wygodniej było skoczyć na przeciwnika.
Właściwie chyba nikogo nie znałam na tyle, by chcieć się z nim pochwalić swoją tajemnicą. Nie wyglądał jednak na takiego, który ma zamiar po prostu odpuścić i odejść. Świadczyły o tym dłonie, które skrzyżował na piersi. Nie pozostałam dłużna, moje kły nadal lśniły. Wydawały się jednak nie robić wrażenia na mężczyźnie. Schowałam kły i spojrzałam na stertę rzeczy, na których leżała moja sukienka, a potem pysk znów zwróciłam w stronę Fausta. Nie bardzo wiedziałam, co zrobić. Coś jednak musiałam, nie mogliśmy stać tak w nieskończoność.
W końcu uznałam, że rzucanie się na Fausta nie ma sensu, byliśmy po jednej stronie. Moja tajemnica nie powinna być taką, od której cierpią ludzie. Jednocześnie też nasze ustawienie przypominało trójkąt, w jednym rogu ja, w drugim on, a w trzecim moje rzeczy, gdybym postanowiła do nich ruszyć na pewno przeciąłby mi drogę szybciej niż bym chciała przyznać. Zaczynało męczyć mnie już to rozmyślanie. Z pewnością widział już w życiu gołe kobiety, prawda? Zmieniłam się więc. W ciągu kilku sekund zmieniłam się z białego wilka w człowieka. Kobietę w stroju Ewy. Jedną dłonią zasłoniłam piesi, drugą swoje kobiece części.
-Faust. - odchrząknęłam, wzrokiem wskazując swoją białą sukienkę, nie bardzo miałam jak ją sięgnąć w tej pozycji. Stałam bosa i naga, z potarganymi włosami.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Jyväskylä, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : hodowca smoków

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 7:46 pm

A więc to ty, droga Nanno. Dawno się nie widzieliśmy, sam już nie wiem, ile to minęło od naszego ostatniego spotkania. Nie spodziewałem się jednak, że pod postacią białego wilka będziesz właśnie ty. Obstawiałem kogoś, kogo po prostu nie znam, to była najbardziej prawdopodobna opcja. Ale nie wiedziałem o tym, że posiadasz taką umiejętność. Przydatną przede wszystkim, jak każdą inną z list rzadkich genetyk. Transmutacja zawsze mnie ciekawiła, ale nie w tę samą stronę co ciebie, w końcu to dość szeroko pojęta i bogata dziedzina magii, choć jednocześnie trudna. Nie chcę nawet myśleć, ile musiało cię to kosztować wysiłku. Bynajmniej nie krępuje mnie twoja nagość, choć w pierwszym momencie poczułem się lekko skonfundowany. Ale nie mamy po siedemnaście lat, to nie jest żaden nasz pierwszy raz. Widziałem już wiele kobiet w stroju Ewy – nierzadko zrzucały go same z siebie, nawet jeśli nie zdążyłem nic powiedzieć i wykonać jakichkolwiek gwałtownych ruchów. Patrzę na ciebie, świdruję wzrokiem jak obłąkany, ale nie martw się, nie mam wobec ciebie żadnych niewłaściwych zamiarów. Od pewnego czasu jesteśmy po jednej stronie barykady, więc nie zrobię ci krzywdy. Nie mógłbym, inaczej źle mogłoby się to dla mnie skończyć, a dbam o swoje życie. Ja też mam swoje tajemnice, nie jesteś w tym wszystkim sama. Muszę się jednak nieustannie pilnować. Jeden fałszywy krok, a mógłbym tego żałować do końca życia.
- Ładne ciało, Glitnir. – Uśmiecham się dość mefistofelicznie, oblizując lekko kąciki spierzchniętych ust. Śmieję się po chwili, jak gdyby nigdy nic, choć porywisty wiatr mnie zagłusza i sprawia, że nieprzyjemnie dudni mi w uszach. Nie czuję się skrępowany, ty też nie powinnaś. Tak przecież jesteśmy zbudowani, tak nas w końcu stworzono. Widzę, jak wzrokiem wskazujesz na swoją białą sukienkę, podchodzę do niej wolnym krokiem i podaję ci ją. Ubierz się, Nanno, to nie jest zbyt dobry pomysł, by latać nago po wzgórzach przy tak zmiennej, kwietniowej pogodzie. Nie chciałbym mieć cię na sumieniu, choć nawet nie wiem jeszcze, czy je w ogóle mam. – Co tutaj robisz? – Głupie pytanie, choć po krótkim namyśle zdecydowałem się je zadać. W każdym razie, dobrze czułem, że nie mam do czynienia ze zwykłym zwierzęciem.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : animag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : kapitan Rogonów z Oslo, trenerka quidditcha

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 8:16 pm

Witaj, cześć, dzień dobry, właściwie nie wiem, jak witać się z kimś kto zobaczył jak z białego wilka zmieniam się w człowieka. Tym bardziej nie wiem, jak witać się z kimś, kto właśnie mógł podziwiać moje ciało w stroju Ewy. Nie byliśmy podlotkami, więc w sumie nie wiem, dlaczego w pierwszym odruchu zasłoniłam się jak tylko mogłam. Zgaduję, że była to pierwsza reakcja obronna, która stała się samoistnie. Przecież nie wstydziłam się swojego ciała. Pracowałam nad nim, a podstawy dostałam solidne w postaci genów. Próżność była płytka, tak słyszałam. Nie zawracałam sobie głowy swoim wyglądem, były ważniejsze rzeczy od malowania i strojenia.
Faust patrzy na mnie bezwstydnie. A i moje pierwsze odczucie niezręczności z każdą sekundą odchodzi coraz dalej. Czuję się śmielej i pewniej, a jednocześnie dłonie, którymi się obejmowałam zaczynają zdawać się być w niewygodnej pozycji. Opuszczam więc je, jedną z nich wyciągam po sukienkę. Uśmiecham się kącikiem ust na jego komentarz. Ktoś mógłby go uznać za niezręczny czy też nieodpowiedni. Mnie się on podoba. Choć nie wypowiadam tej myśli na głos. Zostawiam ją dla siebie. W żaden sposób też nie komentuję jego słów, tylko odbieram ubranie i zakładam je przez głowę.
- Mogłabym zapytać o to samo - odpowiadam pytaniem na pytanie. Nie często tak robię, nie mam też zamiaru się tłumaczyć. Nie ruszam się z miejsca. Nadal jestem bosa, a moje potargane włosy co jakiś czas unosi podmuch wiatru. Co cię tu dzisiaj sprowadziło? Bywałam tu już nie raz, a to nasz pierwsze spotkanie, jak często tu przychodzisz? Miałam kilka własnych pytań, ale jednocześnie czułam, że pod tym względem, być może tylko tym jednym, byliśmy podobni, każdy z nas miał swoje własne ścieżki, o których mało kto wiedział. Unoszę spojrzenie i lustruję go ślepiami, jakby to miało mi pomóc odczytać jego zamiary.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Jyväskylä, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : hodowca smoków

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 9:52 pm

Jestem bezwstydnikiem i nie mam żadnych moralnych granic. Przekraczam je do woli, namiętnie sprawdzam, ile ujdzie mi płazem, biorę to, co czego w danej chwili pragnę. Mogę więc i obedrzeć cię z godności, skoro z ubrań już nie mogę; z czegokolwiek, co jeszcze ci pozostało i jest warte zabrania, bo ja lubię przywłaszczać sobie cudze rzeczy. Nie wiem, czy masz sumienie, na ile cię jeszcze stać, co masz do ukrycia – znam cię tyle co nic. Widzimy się przecież tylko na wspólnych spotkaniach okazjonalnie organizowanych w naszej siedzibie. Zawsze widziałem te twoje jasne włosy i błękitne oczy w pierwszym rzędzie – nie sposób byłoby ich nie zauważyć. Mógłbym je mieć tylko dla siebie, tak na wyłączność, gdybym tylko chciał, wiesz? Jestem przecież potężny, nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo, moja droga. Koniuszkiem palca dotykam cię po twarzy, schodzę nieco niżej, zatrzymując się gdzieś mniej więcej na wysokości twojej piersi. Cóżże naruszam twoją intymność, w tym momencie nie wzrusza mnie to za bardzo. Nazywam się Faust Vogler i zawsze dostaję to, czego chcę. Zapamiętaj to sobie. Chociażby na przyszłość.
- Kontempluję – zaczynam, spoglądając w kierunku Nanny wyczekująco – naturę. – Uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Lubię się uśmiechać, choć bardziej w niepokojący sposób niżeli czysto radosny. Mówią, że jest w nim coś charakterystycznego i groźnego. Sam zacząłem w to wierzyć, choć nie wiem, jak jest naprawdę. Cofam swoją rękę, gdy widzę jak ubierasz sukienkę, po czym odchodzę kilka kroków dalej.  – Wiesz, że niebezpiecznie jest tutaj bywać dzień po czwartej kwadrze księżyca? – pytam spokojnym głosem. Ja wiem, że to nie jest dobry pomysł. Z tą różnicą, że jestem w nieco lepszej pozycji niż ty.


Ostatnio zmieniony przez Faust Vogler dnia Pon Lip 06, 2015 11:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : animag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : kapitan Rogonów z Oslo, trenerka quidditcha

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 10:30 pm

Czy i ja byłam bezwystdnicą? Nie wiedziałam. Właściwie nadal odkrywam kim jestem, a kim chcieli bym była moi rodzice. W ich pojmowaniu wstyd nie imał się żadnej wartości i nie nadawał się do niczego, więc i był niczym. Byliśmy uczeni tak, by nie czuć wstydu i by się go nie bać. Co do moralności, starałam się ją gdzieś w sobie znaleźć. Choć czym jest moralność muszę uczyć się sama, z długim opóźnieniem. W mojej szalonej familii to pojęcie nie obowiązywało. Były rzeczy, które należało zaorać, bez pytań, bez własnych myśli i bez emocji. Te też dopiero odnajduję. Uczę się ich jakby od początku, jednocześnie wiedząc, że drzemią gdzieś we mnie. Jednak czy to dobry pomysł, aby je budzić? Może lepiej przejść przez życie bez smutku czy złamanego serca? Sama nie wiem. Jest jeszcze wiele pytań, na które nie znalazłam odpowiedzi.
Nie wiem, kim jesteś, ani co myślisz. Nie bardzo mi na tym zależy, choć nie wiem czemu. Może jestem egoistką, może po prostu emocjonalnie rozwinęłam się na poziomie niemowlaka. Może też być tak, że nie jestem emocjonalną kaleką, niezdolną do uczuć takich jak empatia czy współczucie. Czasem mam wrażenie, że jedyne co umiem odczuwać to złość, ciekawość i nieposkromiony apetyt na adrenalinę. Czuję, że to niedobrze być obojętnym wobec wszystkiego, ale nie umiem tego zmienić.
Nie ruszam się, gdy mnie dotykasz, unoszę tylko w na pozór niewinnym spojrzeniu ślepia na twoją twarz, bo przecież jesteś tak blisko. Daleko mi do niewinności, choć zdarzyli się tacy, co właśnie rzekomo na nią się nabrali. Podoba mi się twój dotyk, pewny, jakbyś był przekonany, że możesz mnie mieć. Jest szorstki, ale jednocześnie przyjemny, czuję, jak dostaję gęsiej skórki, ale zganiam to na poczet podmuchu wiatru. Odpowiadam uśmiechem na twój absurdalnie nieodpowiedni komentarz.
- Piękne widoki - potwierdzam, choć wiem, że żadne z nas nie ma na myśli wzgórza. Zabierasz dłoń, a ja zakładam sukienkę. Unoszę głowę i spoglądam na ciebie, gdy zadajesz pytanie. Czy wiem, że niebezpiecznie bywać tutaj dzień po czwartej kwadrze księżyca? Przygryzam lekko wargę i spoglądam w niebo, próbując przypomnieć sobie, czy coś takiego kiedyś słyszałam. Chociaż to i tak nie ma znaczenia. - Nie boję się - odpowiadam zgodnie ze swoimi myślami. Nie znam uczucia strachu, je też odebrano mi za młodu.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Jyväskylä, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : hodowca smoków

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Pon Lip 06, 2015 11:43 pm

Jest zbyt wiele pytań, na które nie ma żadnej odpowiedzi. Nie ma, po prostu nie ma żadnej recepty na życie. Wyobrażasz to sobie? Więc jak mamy dalej funkcjonować w tak wielkiej niepewności, kiedy życie ucieka nam przez palce i nie daje się w żaden sposób zatrzymać? A ja nie jestem wszechwiedzący i długo nie będę – nie wiem nawet, czy wiem cząstkę tego, o czym chciałbym mieć jakieś pojęcie. To przerażające, że nie ma nikogo, kogo mógłbym spytać o pewne sprawy. Mnie, Faustowi Voglerowi, wcale to się nie podoba. Chcę nieśmiertelności, czy naprawdę tak wiele pragnę? W przeciwieństwie do ciebie znam jednak siebie na pamięć, wszystkie swoje męczące przyzwyczajenia i reakcje zachowań w różnych sytuacjach – trudno mnie zaskoczyć, mogę zaprezentować ci bogatą gamę uczuć, ale po co. Jestem przecież spokojny, wyważony, bezczelny, masz mnie postrzegać tak, jak zechcę. Nie inaczej. Nie pozwalam na to.
- Odważnie, moja droga – mówię po krótkiej ciszy, nieznacznie unosząc podbródek do głowy i spoglądając na ciebie z góry. Sam nie jestem pewien, czy igrałbym z duchami zmarłych czarownic, to niezbyt rozsądne w tym przypadku. – Więc powiedz mi, czego się boisz? – Unoszę prawą brew ku górze, cierpliwie czekając na twoją odpowiedź. Zdradź mi swoje słodko-gorzkie sekrety, nieładne myśli, chcę wiedzieć, co siedzi ci w głowie, co sprawia, że krzyczysz i uciekasz na koniec świata. Wyznasz mi, Nanno? Czy może zatrzymasz to wyłącznie dla siebie? Wiesz, ja nie jestem ustraszony. Mam swoje małe słabości. Uciekam przed sprawiedliwością. Odpowiedzialnością. Śmiercią. Przed wieloma rzeczami. Mam jednak tę przewagę, że nikt nie zna mojej prawdziwej tożsamości. Igram z ogniem i jestem z całym światem na bakier. Odwracam swój wzrok w kierunku Måneström i pytam z cichym westchnięciem:
- Myślisz, że z nimi wygramy?

Skandynawski kocioł kipi.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : animag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : kapitan Rogonów z Oslo, trenerka quidditcha

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Wto Lip 07, 2015 12:11 am

Jest też wiele odpowiedzi, na które nie ma pytań. Naprawdę tak sądzę. Chociaż wolę, jak sytuacje może wyklarować odpowiadając na proste dlaczego albo po co. Wtedy jest najlepiej. Najszybciej. Bez zbędnych niedomówień. Ale my, ludzie, lubimy sobie komplikować życie, nieprawdaż? Zwłaszcza kobiety posiadły tą bzdurną umiejętność do owijania wszystkiego w bawełnę. Nie należałam nigdy do tej grupki, zdecydowanie mnie ona drażni. Podoba ci się facet? Powiedz mu to. Kiedy chcesz zjeść jajecznicę, nie tłumaczysz przez pół godziny kelnerowi, że w sumie, to masz ochotę na coś lekkiego, z dużą ilością białka, a gdy on zapyta o jajecznicę nie kręcisz nosem i nie mówisz, że sam nie wiesz. Nie, gdy chcesz jajecznicę - zamawiasz ją. Tak samo powinno być z każdym innym zdaniem, które wypływa z naszych ust. Ale nie jest. Męczę się, jak muszę słuchać przez pół godziny historii, którą można była powiedzieć trzema zdaniami, a społecznie konwenanse są mi obce. Rzadko mówię to, co należy. Często zaś to, co uważam, może dlatego tak mało osób potrafi mnie znieść?
Pytasz mnie, czego się boję. Spoglądam na ciebie, a na moim czole pojawia się bruzda. Myślę i szukam odpowiedzi na to pytanie, którego wcześniej sobie nie zadawałam. Nie boję się śmierci, wszak co się zaczyna musi się i skończyć, dotyczy to też życia. Nie wiem, czy byłoby mi żal, gdybym umierała teraz, mogłabym jeszcze wiele zrobić, ale wiele też już osiągnęłam. Myślę, że umarłabym zaspokojona. Umysł podpowiada mi odpowiedź na zadane przez ciebie pytanie, ale nadal próbuję sama uchronić siebie przed odpowiedzią. Chciałabym uważać się za nieustraszoną, choć to niemożliwe. Nie wiem, co w tobie jest, jednak coś mocno mnie przyciąga.
- Miłości - odpowiadam w końcu, a moje spojrzenie nadal bada twoje tęczówki. To moje fatum. Wmawiam sobie, że nie wierzę w nią, a jednocześnie obawiam się, że przyniesie mi kiedyś zgubę. Wpadnę w pułapkę, z której nie ma wyjścia. Uczucia się słabością  - tak mówili rodzice i choć w wielu kwestiach się z nimi nie zgadzam z tym jednym mieli rację. Miłość sprawia, że jesteśmy słabi, podatni na zranienie i łatwi do kontrolowania. A ja nade wszystko nie chcę, by ktoś inny przejmował kontroli nade mną. Chciałabym zapytać cię o to samo, ale coś podpowiada mi, że i tak nie dostałabym odpowiedzi. Wolę poczekać, aż przyjdzie do mnie ona sama. Jestem cierpliwa.
Podążam za twoim spojrzeniem, czując jak wiatr ślizga się pomiędzy cienką przerwą miedzy nami. Przez chwilę stoimy w ciszy, a ja zastanawiam się nad odpowiedzią, podziwiając Måneström w oddali.
- Mam nadzieję, że nie przegramy - mówię i mam nadzieję, że Faust mnie zrozumie. W tym wszystkim mogło okazać się, że jest więcej dróg niż tylko w górę lub w dół, obyśmy nie znaleźli się na czarnym dnie.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Jyväskylä, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : hodowca smoków

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Wto Lip 07, 2015 2:09 pm

- Miłości? – Odwracam się w twoim kierunku, uśmiechając się nieustannie. Nie boję się jej. Wierz mi, nie ma czego. Dopada nas przecież prędzej czy później, w najmniej spodziewanych momentach. Swoją miłość życia już przeżyłem i wątpię, aby coś podobnego miało miejsce po raz drugi, choć nie jestem osobą, która przed nią się broni. Najgorsze jednak jest cierpienie, kiedy druga osoba odchodzi, a ty nie masz na to najmniejszego wpływu. To jednak zamknięty rozdział. Przynajmniej na jakiś czas.– Są inne rzeczy, których powinnaś się bać, Nanno – dodaję po krótkiej chwili namysłu. Jak widać, jeszcze niewiele wiesz o życiu. Ale chodź do mnie, moja droga, podaj mi swoją rękę, zaufaj mi, pokażę ci cały świat od kuchni, co tylko zechcesz.
Mam nadzieję, że nie przegramy. Ja też mam taką nadzieję, mimo że robi się coraz trudnej. W końcu jest nas wielu. Rozrastamy się. Z dnia na dzień. Z godziny na godzinę. W dodatku każdy z nas jest inny i na swój sposób wyjątkowy. Jedni parają się alchemią, drudzy zapomnianą magią krewi czy posiadają jakiś unikatowy, wręcz niespotykany dar. Nie widziałem jeszcze, by któraś z jakichkolwiek grup zrzeszała tak zróżnicowane grono ludzi, w którym mam szczęście się znajdować. Nie dlatego, że wierzę w istnienie Asgardu – nie interesują mnie bogowie. W moim przypadku nie była to kwestia poglądów ani wiary. Po prostu potrzebowałem ludzi, którzy mi pomogą zostawić za sobą przeszłość. Coś za coś. Wiem jednak od samego początku, że dołączenie do Neoasów to bilet w jedną stronę. Tutaj nie ma żadnych odwrotów i nie ma drugich szans.
- Nie możemy przegrać – mówię z cichym westchnięciem. Taka opcja nie istnieje. To scenariusz, którego nie akceptuję. Wiesz, jak mogłoby się to dla nas skończyć? Oczywiście, można uciekać, ale nie w nieskończoność. Wiem to po sobie, to staje się momentami dość męczące, kiedy nie ma się miejsca, w którym można pozostać na dłużej. Ale tylko czasami. Bo przyzwyczaiłem się do tego życia, do innego imienia i nazwiska, do nowego wyglądu, do pracy, którą wykonuję w wolnej chwili. To wszystko kwestia czasu.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : animag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : kapitan Rogonów z Oslo, trenerka quidditcha

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Wto Lip 07, 2015 3:57 pm

Odwracasz się do mnie z uśmiechem. Rozbawiłam cię? Marszczę nos, nie rozumiejąc. Wiem, co myślę. I wiem też, czego się boję. Może po prostu byłam śmieszna, ale w swoim odczuciu wiedziałam, że mam rację. Życie bez miłości było prostsze, na nikim nieoparte. Nie wiedziałam, co to miłość. I nie mówię tu teraz o tej romantycznej miłości. Mam na myśli też miłość rodzicielską. Szczerze wątpiłam w to, że moi rodzice kochają, dla nich był tylko obowiązek, który należało wypełnić, nic więcej.
- Powiedz mi - odzywam się, zbliżając się do ciebie o krok. Nadal jestem boso. Uświadamiam to sobie właśnie w chwili, w której wykonuję ruch. Ale uświadamiam sobie też w tej samej chwili coś innego - nie przeszkadza mi to. I nie wiem do końca, czy spowodowane jest to zaangażowaniem w rozmowę, czy może umiejętnością ignorowania bólu i niedogodności. - Czego należy się obawiać? - pytam i mam wrażenie, że od kiedy dziś go spotkałam, moje spojrzenie rzadko zatrzymywało się na czymś innym. Lubię na ciebie patrzeć i nigdy się z tym nie kryłam, na spotkaniach mój wzrok nie raz powędrował w twoją stronę. Nie zerkałam za rzęs jak jakiś podlotek, tylko spoglądałam otwarcie. Coś było w twojej twarzy, co przyciągało moje spojrzenie. Byliśmy grupą różnych ludzi. Młodszych i starszych. Nie wiedziałam, czy wierzyłam w istnienie Asgardu. Bardzo potrzebowałam odciąć się od rodziny, która całe życie przygotowywała mnie do pracy w Sabacie. Przynależenie do tej grupy było chyba w większości głośnym sprzeciwem, choć znów nie tak bardzo kłóciła się ona z moimi przekonaniami.
- Więc nie przegrajmy, dobrze? - upewniam się, po czym przekręcam lekko głowę w lewo. Nie wiem, dlaczego wymagam na tobie zapewnienia, swoistego rodzaju obietnicy, może po to, żebym tak naprawdę miała potem na kogo zgonić, jakby coś poszło nie tak. A może dlatego, że w tym momencie potrzebujesz tego bardziej niż ja? Nie wiem. Mam wrażenie, że przy tobie nic nie wiem.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Jyväskylä, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : hodowca smoków

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Nie Lip 19, 2015 12:50 am

Nie wiem, naprawdę nie wiem wszystkiego, choć wierz mi, że chciałbym, aby tak było. Faust Wszechwiedzący. Faust Wszechmogący. Faust Nieśmiertelny. Może faktycznie życie bez miłości byłoby znacznie prostsze, trudno mi powiedzieć. To nie tak, że w życiu jej nie doświadczyłem – wręcz przeciwnie, choć akurat z moimi rodzicami było to dość różnie. Nigdy nie potrafiłem znaleźć z nimi nici porozumienia, mimo że głęboko zaszczepili we mnie swoje specyficzne poglądy i zamiłowanie do władzy. Zdaję jednak sobie sprawę z tego, że wówczas daleko było nam do obrazka kochającej się, szanującej tradycję i honor rodziny, choć raczej nie miałem okazji do zastanawiania się, dlaczego tak właśnie było. Jest to jednak przeszłość, zamknięty rozdział, do którego nie wracam. Rodzina to temat tabu i najlepiej byłoby, gdyby już tak pozostało.
- Powiem. – Zrobię to, jeśli tylko zechcesz. Powiem wszystko, co tylko wiem, pokażę rzeczy, których zaczniesz się bać. Obiecuję ci, wiesz, ja nie rzucam słów na wiatr. Nie jestem głupi. – Ale jeszcze nie teraz – dodaję po chwili, mrugając porozumiewawczo. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora, Nanno. Po prostu złap mnie za rękę, a pokażę ci prawdziwy świat. Od kuchni. Taki, którego nie znasz, o jakim nawet nie śniłaś. Po prostu daj mi się poprowadzić, proszę. Mogę być twoim przewodnikiem przez życie, może nawet sama mnie czegoś nauczysz. To nic, że się nie znamy, powiedz mi, czy to jest w tym momencie ważne? Kąciki ust wyginam w uśmiech, bo w tej chwili nie potrafię inaczej, choć pewnie jest coś w nim diabolicznego.
- Nie przegramy – przytakuję twardo. Nie możemy. Nie poddamy się łatwo. Nie damy się zaskoczyć. Musimy tylko się zmobilizować, wykorzystać to, że poparcie dla nas rośnie. Każdy z nas jest tutaj z innych powodów, spotykamy się jednak w jednym wspólnym punkcie. I nie jest to dotarcie do Asgardu, przynajmniej dla mnie. – Chodźmy stąd – odzywam się po chwili, patrząc w twoim kierunku wyczekująco.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : animag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : kapitan Rogonów z Oslo, trenerka quidditcha

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   Wto Lip 21, 2015 11:22 am

Wierzę ci. Naprawdę. Sama nie wiem wszystkiego. Czasem mam wrażenie, że wręcz niewiele wiem, nawet mniej niż inni ludzie. Wiedziałam jednak jedno, emocje były w większości zbędne, choć niekoniecznie można było nad nimi wszystkimi zapanować. Nauczono mnie jak ich nie pokazywać i jak grać je, dla mnie czasem to nie było nic więcej niż zwykły teatr. Przedstawienie, które odstawiałam każdego dnia, choć nie wiedziałam po co.
Słyszę, jak mówisz, że powiesz mi, czego należy się obawiać. I wiem, że nie są to słowa rzucone na wiatr. To obietnica, której dotrzymasz, choć twoje kolejne zdanie uświadamia mnie, że jeszcze nie teraz. Może nie jestem gotowa. Może muszę poczekać,  by zrozumieć. Mrugasz do mnie porozumiewawczo i chcę ci zaufać. A przecież ja nie ufam nikomu poza sobą. Nie rozumiem, co się ze mnie dzieje. Mam wrażenie, jakby coś ciągnęło mnie do ciebie z wielką siłą i automatycznie opieram się, by nie pobiec od razu. A tak bardzo chciałabym iść z tobą dalej ramię w ramię. Nie mogę, bo nadal nie rozumiem, dlaczego tego chcę. I póki nie znajdę tej odpowiedzi nie zaznam spokoju.
Uśmiechasz się, a i ja odpowiadam uśmiechem. Lubię patrzeć na twój uśmiech, bo nie jest taki słodki i niewinny jak na reklamach w gazetach czarodziejów. Nie jest sztuczny, może to mnie urzeka. Zapewniasz mnie, że nie przegramy i jest coś w twoim głosie, co sprawia, że zaczynam w to wierzyć. W wygraną, chyba niekoniecznie w Asgard. Proponujesz by stąd pójść, a i ja czuję, że to najwyższa pora. Przytakuję tylko lekko głową i wsuwam stopy w buty. Czuję jak któraś nić połączenia z naturą znika, smuci mnie to trochę. Sięgam jednak po chwili po swoją torbę i z tobą u boku schodzę z Wzgórza Czarownic.

Nanna i Faust z tematu
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Wzgórze Czarownic   

Powrót do góry Go down
 

Wzgórze Czarownic

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Wzgórze Czarownic
» Droga pomiędzy wzgórzami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Måneström :: Okolice :: Góry Bardal-