Pola

avatar
PisanieTemat: Pola   Nie Gru 28, 2014 11:24 pm

Wrzosowisko
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : TO WSZYSTKO WINA LAMBERTA.
Wiek : 19 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pola   Wto Sie 25, 2015 11:03 pm

Kiedyś z ojcem i wujaszkiem przejeżdżaliśmy naszym wozem obok podobnego wrzosowiska. W oddali wioska (chociaż zupełnie niepodobna do tego… miasteczka, znacznie więcej było w niej drewna. znacznie mniej kamieni), w tle góry, spędziliśmy tam całe dwa dni. Było nam miło, przyjemnie, ciepło. Upolowaliśmy nawet jelenia, jeszcze młodego, ledwo co wyrosło mu poroże. Znalazłam pośród kwiatów wrzosu liście szałwii i rozmaryn, mieliśmy też trochę oliwy i soli, wracaliśmy właśnie z portu gdzie udało się nam sprzedać dużo biżuterii. To dopiero było bogactwo, oliwa i sól, pachniały tak pięknie. Natarliśmy nimi mięso, doprawiliśmy ziołami, upiekliśmy na małym ogniu… Zjedliśmy wszystko już po zachodzie słońca, w świetle ogniska i gwiazd, to była najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek jadłam. I wtedy czułam się naprawdę szczęśliwa. Nie było mi trzeba niczego więcej. Bo i co innego było ważne? Tutaj jest ważnych dużo rzeczy. Najwyraźniej to co nosisz na grzbiecie mówi kim jesteś… chociaż to nie powinno dziwić mnie w żaden sposób. Chyba od zawsze lepiej urodzeni bardziej się stroili. To co szokuje mnie najbardziej to nagość. Jest wszędzie. A na ludziach nie robi to większego wrażenia! Spuszczam wzrok za każdym razem kiedy przechodzę korytarzem tej przeklętej szkoły, czuję, jak płoną mi policzki na widok łydek, łokci, odkrytych brzuchów… Ubrania które dostałam też są za krótkie, nie czuje się w nich dobrze. I te kolory - jak dla nałożnic. Znacznie wolałam swoje ubrania, ale zabrali nam je, z jakichś bliżej niezrozumiałych powodów.
Wszystko jest tutaj niezrozumiałe.
Najbardziej to, że nie możemy wrócić. Ja nie mogę wrócić. Myśl o tym jak papa i wujek się martwią… Albo martwili. Nie rozumem tych całych czasowych zawiłości, przecież widziałam ich nie dalej niż pół księżyca (o nie, tutaj już nie ma księżyca, tutaj są miesiące, widzisz papo, historia zdecydowała) temu, a mówią mi, że minęło nieomal tysiąc lat. Ich kości obróciły się w proch, a kamienie na ich grobach zjadł czas.
I pewnie szukali mnie do samego końca, nigdy nie pozwawszy prawdy. I pewnie jeden z nich ostatecznie został sam, w wozie pełnym wspomnień… Może, może ojca albo wuja nie miał kto pochować. Ileż to razy my napotykaliśmy na to, co niegdyś było ludźmi - kupa śmierdzącego mięsa w otoczeniu brzęczących much czy po prostu nadgryzione kości, w przyrodzie nic się nie marnuje. Samotni ludzie, zawsze wtedy mówiliśmy sobie - mamy się wzajemnie, nas to nie spotka.
A jednak. Ja zawiodłam.
Lambert może zawodzić na kształtem czy tam brakiem królestwa Polskiego, ale on przynajmniej wie co stało się z jego rodziną, całe pokolenia w przód. Największym zmartwieniem Nefa była wyprawka którą nam podarowali.
Nie mam ochoty spędzać czasu w niczyim towarzystwie. Uczyć się tego… nowego świata. Najchętniej przeniosłabym się tutaj, albo znalazła jeszcze mniej… cywilizowane (pierwsze nowe słowo którego mnie nauczyli) miejsce i po prostu poczekała. Przeczekała. Dziesięć, dwadzieścia lat, nie wiem ile tam mi jeszcze zostało. Może… wybuchnę, jak to nas straszyli w tym dziwnym gabinecie.
Smutno mi, tutaj nie rośnie ni szałwia. Ni rozmaryn.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pola   Sro Sie 26, 2015 12:38 am

Są takie dni, kiedy uciekam od całego świata.
Nie daję po sobie poznać, że coś jest nie tak. W końcu jestem Luno Nevala i nie powinienem się smucić – ale nie zawsze tak idzie. Dzisiejszy poranek nie był dla mnie najlepszy. Dowiedziałem się, że tata w nocy trafił do szpitala, podupada ostatnio znacząco na zdrowiu, choć wciąż jest taki młody i w ogóle na to nie zasługuje. Dlaczego więc tak jest? Chciałem go odwiedzić, ale powiedzieli, że nie mogę. Luno, to nie jest najlepszy pomysł w tym momencie, zajmij się szkołą – usłyszałem na wstępie. Więc kiwnąłem tylko głową bez słowa, co innego miałem zrobić. Na wszystkich zajęciach siedziałem przygaszony, nie miałem za bardzo nawet ochoty z kimkolwiek rozmawiać, ale potakiwałem, uśmiechałem się ładnie i opowiadałem nawet żarty. Tak naprawdę jednak zastanawiałem się, co z nim będzie, myślałem nawet o tym, by napisać do mamy. Czy warto ją martwić? Jest przecież daleko w Bukareszcie, teraz ma swoje życie, choć wciąż jesteśmy rodziną. Sam już nie wiedziałem co ze sobą zrobić, dlatego też zdecydowałem się pójść na spacer. Nic tak nie oczyszcza myśli jak świeże, wiosenne powietrze i przebywanie z naturą.
A ja lubię miejsca, w których nie ma zupełnie nikogo. Wtedy jestem tylko ja i głucha cisza, nic więcej się nie liczy. Leżę pośród pięknych wrzosów – dzięki magii w końcu rosną cały rok, więc wdycham ich przyjemny zapach, a majowe słońce lekko przygrzewa moją twarz. W ustach mam źdźbło trawy, ręce z kolei założone pod głowę. Tego mi brakowało, odpoczynku i chwili spokoju od ludzi. Nagle jednak przez przypadek dostrzegam, że jednak nie jestem tutaj zupełnie sam. Mrużę oczy niczym kot, zastanawiając się, kim jest ta osoba. I po chwili już dobrze wiem, z kim mam do czynienia! To ta dziewczyna, która przybyła z przeszłości, nietrudno ją rozpoznać. Ostatnimi czasy wiele się mówi o tym przypadku – wydarzenia po nocy Walpurgii odeszły w niepamięć, a zamiast nich pojawiła się sensacja Dylanem i trójką czarodziejów ze średniowiecza. Nie pamiętam, jak ma na imię, nie jest to jednak w tym momencie szczególnie ważne. Uśmiecham się lekko pod nosem, podnosząc się do pozycji siedzącej i wygładzając spodnie z przyzwyczajenia. Jesteśmy przecież z tego samego domu, a ze swoimi należy się trzymać.
Myślę sobie, że to musi być trudne – niespodziewanie przybyć do innego świata, który tak naprawdę niewiele ma wspólnego z tym, w którym się wcześniej mieszkało. Wszystko przecież jest inne, nawet magia. Chociaż przyznaję, czasem chciałbym się cofnąć w czasie, ale może tylko o te pół wieku. Wtedy mógłbym mieszkać w Ameryce, może w Nowym Orleanie – kusząca opcja. Wyobrażam sobie siebie jako gangstera w eleganckim czarnym garniturze, siedziałbym pewnie w jednym z tych lokali, gdzie puszczają modny jazz, pijąc zakazany alkohol i ostentacyjnie paląc papierosy. Choć może bardziej pasowałbym na ulicznego artystę bez grosza przy duszy. Pewnie zajmowałbym się szemranymi interesami.
Ale czy wyobrażam sobie żyć w średniowieczu?
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Pola   

Powrót do góry Go down
 

Pola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Måneström :: Okolice :: Góry Bardal-