Poddasze

avatar
PisanieTemat: Poddasze   Nie Gru 28, 2014 11:41 pm

Poddasze
Na poddasze wieży prowadzą wąskie, dosyć strome schodki. Jest to dość interesujące, a jednocześnie nieco odpychające miejsce. Ciemne, brudne i mroczne, w którym składane są stare półki, lustra, stoliki i krzesła. Spotkać tu także można duchy, które lubią właśnie tutaj przeprowadzać, nigdy się niekończące, filozoficzne rozmowy na temat życia i śmierci. Przy jednej ze ścian wiszą dwie pochodnie, które zapalają się za każdym razem, gdy tylko ktoś wejdzie do pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Sie 19, 2015 10:53 pm

Dobrze, no więc... jeszcze raz.
Od rana próbuję wykrzesać z siebie choć trochę magii, ale wychodzi mi miernie. No dobrze, mam na myśli, że nie przynosi to absolutnie żadnych rezultatów. Okej, Yuma. Rytuał Schrodingera. Wyjdzie ci i będziesz mógł spać spokojnie, tak? No więc coś łatwego. Hm. Hm. Wingardium Leviosa? Okej. Nawet kurz się wzbił się w powietrze. Okej. Za to postawa i dykcja zasługiwały na najwyższą ocenę, możesz sobie przyznać mentalnie złotą gwiazdkę. Okej. No to może. Nie wiem. Accio brudna ścierka? Okej. Jeśli ci zależy, ścierko, możesz tam zostać. Pomyślmy.
Z pełnym zrezygnowania westchnięciem siadam po turecku na podłodze, podpierając podbródek o zgiętą w łokciu rękę. Przecież wiem, że nie ma to najmniejszego sensu, ale mimo wszystko nie mogę pozbyć się wrażenia, że jeśli nie odzyskam magii i coś się przez to wydarzy, będzie to moją winą. Eksperymentalnie dowiodłem, że moje starania nie mają na to żadnego wpływu, więc dlaczego wciąż czuję się tak winny?
Może to jakaś psychologiczna pułapka zastawiona przez siebie samego na mój umysł. Mylenie skutku z przyczyną i tak dalej.
A co jeśli naprawdę za szybko się poddałem? Cóż, Claudia dość dosadnie to ujęła. Nie mam żadnej zdolności sprawczej, nie posiadając w sobie ani grama magii. Chciałbym znaleźć odpowiedzi na kilka pytań, ale kim niby tu jestem? Obcym ze Stanów, znienawidzonym przez trzy czwarte szkoły. Choćby od tego zależało ich życie (a możliwe, że zależy), nie zechcą ze mną współpracować. Amandine ma chyba jakieś kontakty? Na Wielkiego Ducha, nie sądziłem, że kiedyś będą mnie trapiły powiązania rodziny Løvenskiold.
Jest jeszcze przyszły podszef mafii. Hm.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Sie 19, 2015 11:47 pm

Nigdy w życiu nie czułem takiego wstydu. I tak ogromnych wyrzutów sumienia. I niepokoju. I paru innych rzeczy, których nawet nie potrafię nazwać, bo nigdy wcześniej ich nie doświadczyłem. Dużo się stało. Mam nadzieję, że nie za dużo. Nie mogę poskładać sobie w głowie niektórych wspomnień, małe luki, ale pojawiające się w istotnych momentach. Obserwuję cię. Tył twojej nieruchomej głowy. Zgarbiona sylwetka. Claudia opowiedziała mi, co ci zrobiłem. Zaciskam pięści, wiesz, Yumo, nie mogę tego przeboleć. Nie mogę sobie przebaczyć. Nawet już nie chodzi o to, że odsłoniłem się przed tobą, chociaż nie ukrywam, że przez to również robi mi się niedobrze, ale to, jak cię skrzywdziłem. Nawet nie wiem, kiedy to się stało. Nie wiedziałbym, że stało się w ogóle, gdyby mi nie powiedziała. Czy wolałbym nie wiedzieć? Możliwe. Gdyby mi na tobie nie zależało. Nie powinieneś był tego zobaczyć. Nie zasłużyłeś nawet na skrawek tego. Na ułamek tej wizji. W końcu ruszam przed siebie, okrążając cię i siadając po turecku naprzeciw ciebie. Nie będę odwracał spojrzenia, nie po to tu przyszedłem. Wpatruję się więc w ciebie intensywnie. Przyszedłem porozmawiać, a mimo tego nie chcę naruszać tej ciszy, nawet powitaniem. Siedzę więc, nie spuszczając z ciebie wzroku, z dłońmi wspartymi na kolanach, chociaż w mojej postawie nie ma nic z dumy Colettich. Garbię się lekko, ale wiem, że wyglądam mizernie. Nie tylko, przez to, co mnie nawiedza. Widzisz, jestem bardzo zmartwiony. Powiedziałbyś? Dwa miesiące temu, że to się tak potoczy? Ze wszystkich możliwych scenariuszy, które mógłbym sobie wtedy wymyślić, żaden nie byłby nawet w ⅓ bliski temu, co się stało.
Yumo, przepraszam cię.
Wiem, z iloma problemami się obecnie borykasz.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Czw Sie 20, 2015 12:16 am

O wilku mowa.
Obserwuję cię uważnie, wiesz, nie winię cię za to, co się stało, za to uważam, że sam zachowałem się nieostrożnie. Prawda jest taka, że wciąż jesteśmy dla siebie dosyć obcy, nie znam twoich reakcji, a tym bardziej trudno je przewidzieć, gdy znajdujesz się w kryzysowej sytuacji. Nie umiem jednak przełamać tej nerwowości, jaką czuję na twój widok. Wiesz. W skali traumatyczności od zera do dziesięciu oceniłbym zaserwowaną przez ciebie iluzję na mocne siedem i pół. Nie chciałbym, żeby to się kiedykolwiek wydarzyło ponownie. Ja... nie jestem pewien, czy potrafiłbym to znieść. Tak sobie teraz myślę, Carlo, że może za surowo oceniałem własnego ojca.
No więc. Nie jestem zły. Ale trochę się ciebie boję. Taka sytuacja.
Nie uciekam, gdy siadasz naprzeciwko, nie cofam się, nie kulę. Tylko spuszczam wzrok, krążę nim gdzieś po przykurzonych deskach. Powinienem coś powiedzieć? Nie wiem za bardzo, co. Wy, ludzie, nie potraficie wcale przepraszać, zarówno Clairemina jak i ty, Carlo, dajecie piękny popis nieumiejętności. Cóż. Widzę, że ci bardzo przykro. Co ja mam z tobą zrobić?
U nas się mówi, by nie pozostawać nigdy dłużnym. Jeśli ktoś zachowa się wobec ciebie nieuprzejmie, masz pełne prawo odpowiedzieć tym samym. Mogłoby się wydawać, że w związku z taką mentalnością powinniśmy się pozabijać na lata przed przybyciem Europejczyków, ale prawda jest taka, że ten system się sprawdza. Nie toczymy prawdziwych waśni między sobą.
No to co? Też powinienem być niestosowny? W końcu siedzisz tu i milczysz z cierpiętniczą miną.
- Hej. - Chowam różdżkę w rękawie koszuli, po czym spoglądam na ciebie prawie neutralnym spojrzeniem. - Carlo. Wyglądasz gorzej ode mnie i mówię to z pełną świadomością tego, jak ja wyglądam nawet ze względnie nieuszkodzoną twarzą, o chwili obecnej nie wspominając. Jeśli chciałeś na mnie zrobić dobre wrażenie, mogłeś chociaż popracować nad tymi lokami. - Przykładam palec do twojego czoła. - Bo wiesz. Tracisz cały ten swój urok młodego gangstera i przeobrażasz się w przykładnego ucznia szkółki niedzielnej.
Dość niestosowne? Okej. Jesteśmy kwita.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Czw Sie 20, 2015 12:47 am

- Yuma. Przepraszam - przerywam ci, oświadczając po prostu, pewnym tonem. Nie dotarło do mnie prawie nic z tego, co powiedziałeś. Zresztą, czy to istotne? Wiem, że to zapełniacz czasu. Potrzebowałeś coś powiedzieć, aby przerwać tę ciszę. Ale wiem, że wcale nie masz takiego podejścia. Inaczej wytrzymałbyś moje spojrzenie od początku. Kogo chcesz oszukać, Yumo? Myślisz, że ja miałem czas i głowę do tego, aby układać swoje włosy? Wiesz, że nie. Jasne, że zawsze mi przeszkadzają, ale w obliczu tego, co się stało, szepty na korytarzu szkolnym nawet do mnie nie dotrą. Wszystkie te mątwy nie mają pojęcia jak bardzo tonę, jak my toniemy, nie mogąc złapać tchu, a nowe fale tylko dochodzą, wlewają mi się do uszu, do płuc, potrzebuję czegoś, czego mógłbym się złapać. I kiedy myślałem, że może będziesz to ty, wszystko się skomplikowało. Sięgam do twojej dłoni, której palec przykleiłeś do mojego czoła. To ta, tak? Przyglądam jej się przez chwilę, kładąc moją drugą dłoń na jej wierzchu. Wiesz, tym razem możesz ją cofnąć w każdym momencie.
- Nie zamierzałem ciebie, ani nikogo innego nigdy skrzywdzić w taki sposób. - Chyba rozumiesz, dlaczego ukrywam się w wannie nocami i wiedząc, że zaczynają sięgać po mnie oddalam się jak najprędzej od ludzi. Nie chodzi tylko o to, co się ze mną dzieje. Ale o to, co mogę zrobić innym. Co zresztą i tak już robiłem. Mojemu rodzeństwu na przykład. Pochmurnieję i spuszczam głowę. To nie jest rzecz, którą chce się pamiętać, wyrządzenie takiej krzywdy bliskim. Najbliższym. Kiedy nie możesz zrobić niczego, aby to zatrzymać, lub cofnąć.
- Nie masz pojęcia, ile Claudia przeze mnie przeszła. - A mimo wszystko wciąż jest przy mnie. Cofam dłonie, mimo wszystko, bo może jednak nie powinienem. Chciałbym wiedzieć, jaki masz do mnie stosunek. Czy się boisz. Czy mną gardzisz? Ale nie wiem, jak cię o to zapytać.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Czw Sie 20, 2015 1:17 am

- Nie. Nie tłumacz się. - Kręcę tylko głową. Niech was wszystkich szlag weźmie, dlaczego tak wszyscy to utrudniacie? Przyjąłem już twoje niewerbalne przeprosiny, co teraz mam zrobić, pocieszać cię i zapewniać, jak bardzo nie mam ci tego za złe? Carlo, ja potrafię jeszcze obiektywnie spojrzeć na pewne fakty. Wiem, że nad sobą nie panowałeś. A ty powinieneś wiedzieć, że muszę teraz przetrawić swoje lęki i żadne słowa z twojej strony nie sprawią, że znikną. Może po prostu... zapytam Claudię, jak sobie z tym radzi, o ile radzi.
Tak, Claudia. To trochę tłumaczy tę jej ciągłą obojętność, co? Z tego co zauważyłem, większość dnia upływa jej na sprzątaniu bałaganu, który narobiła reszta Colettich, wiesz, nie oszczędzacie jej ani trochę. Zresztą, opatrywanie wam przetrąconych nosów to chyba i tak najmniej drastyczna rzecz, jaką przeżyła. Ile razy wciągałeś ją w swoje wizję? Biedna dziewczyna.
Hej. Carlo, ty psie. Przyznaj się od razu, że przyszedłeś tu tylko na obłapianie. Chociaż, prawdę mówiąc, ta myśl bawi mnie tylko minimalnie. Nie cofam dłoni, wręcz przeciwnie, obracam ją minimalnie w nadgarstku i zginam lekko palce. To nie jest żaden dramatyczny gest, jak zakleszczenie naszych rąk w mocnym uścisku. Tylko tak, o. Może jednak chcę cię trochę pocieszyć, Carlo. Przestań się już tak udręczać, naprawdę.
- Prawdę mówiąc, Carlo, masz na to mniejszy wpływ niż na jutrzejszą pogodę. Z logicznego punktu widzenia nie ma powodu, byś się obwiniał. - Cofam rękę i przeczesują dłonią włosy, wzdychając, dobrze wiem, że nie rozmawiamy o logice, tylko o emocjach. To trochę nie moja dziedzina. - Nie nienawidzę cię, Carlo. Ja... myślę, że to po części też moja wina. Nie powinienem myśleć, że dam radę nad tym zapanować.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Czw Sie 20, 2015 1:40 am

Uśmiecham się w końcu lekko i spoglądam na ciebie. Zawsze taki logiczny, ha? Powinniście się zaprzyjaźnić z Claudią. Podejrzewam, że w momentach gorących dyskusji nie dałoby się z wami wytrzymać, niemniej jednak coś mi mówi, że mielibyście ze sobą o czym rozmawiać. Ta dziewczyna to chodząca biblioteka. Chociaż zważywszy na i twoje i jej podejście do społeczeństwa zaprzyjaźnienie was mogłoby być bardzo trudnym, czasochłonnym procesem. Plus ona wiele czasu spędza w zagrodzie tej świruski z lasu, a ty pewnie nie przepadasz za zwierzętami na uwięzi?
- Nie. - Kręcę głową. Nie powinieneś był tak myśleć. Ale chciałeś działać, nie można cię za to winić. Sam wiem, że chciałbym reagować, gdyby tobie się coś przytrafiło. Oczywiście, nie mam na myśli tego, że chodziło ci o mnie. Akurat zdarzyło się, że człowiek miał straszną wizję na twoim dywanie, a ty z logicznych powodów chciałeś go uspokoić. To, że tym człowiekiem byłem ja to już inna sprawa. I swoją drogą kpina ze strony losu, nie uważasz? Wyciągam ręce do tyłu i opieram je o podłogę, prostując tym samym trochę plecy. Wiem, że to nie zmieni fatalnego stanu, w którym się znajduję, ale od tego przygarbienia już zaczynał boleć mnie kręgosłup. Nie będę pytał cię o magię. Wiem, że wciąż jej nie masz, poza tym nie wiem, czy sobie tego życzysz. To wciąż jednak jest twoja sprawa, a nasza ostatnia próba znalezienia jakichkolwiek informacji skończyła się wyjątkowo niefortunnie. Nie muszę pytać cię też o Claireminę, wiem, że się pogodziliście, to dobrze, chociaż na twoim miejscu, ja oczywiście, postąpiłbym nieco inaczej. Może to wciąż twoja słodka, mała Clairemina, ale ostatnio dała niezły popis drzemiącego w niej zabójczego potencjału. Ona naprawdę nie jest różowym kotkiem, wbrew wrażeniu jakie sprawia, ale może nie powinienem poruszać tego tematu teraz. Albo wcale. Zamiast tego postanawiam zboczyć na o wiele przyjemniejsze tory, skoro nie musimy sobie niczego tłumaczyć, to dlaczego nie mógłbym po prostu z tobą porozmawiać?
- Czy twoja propozycja jest dalej aktualna? - Wiesz, co mam na myśli. Umknęło nam to wspólne pływanie przez to wszystko, ale jeśli wciąż jesteś zainteresowany, to ja tym bardziej. Jeśli nie, cóż, będzie to dla mnie zrozumiałe. Czegokolwiek mi nie powiesz o tym, co przeze mnie przeżyłeś, wiem, że minie czas, zanim dojdziesz do siebie. Ja sam nie mogę uporać się czasem z rzeczami, które zobaczyłem będąc dzieckiem.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Czw Sie 20, 2015 8:15 pm

Carlo Antonio Coletti, jesteś całkowicie niereformowalny.
Nie powstrzymuję się i mimowolnie parskam krótkim śmiechem. Carlo, jeszcze chwila, a faktycznie pomyślę, że po prostu uparłeś się by dopisać mnie do swojej alfabetycznej kolekcji. Zaliczymy wspólne... pływanie i tyle będzie z twojego zainteresowania, co? A szkoda, Carlo, mimo wszystko to bardzo schlebiające, wiesz. Mimo wszystko musisz przyznać, że przejście ze skruszonego Carla do Carla mistrza erotyczne-romantyczne przyszło ci bardzo łatwo. Chyba po prostu jak każda rzecz w przyrodzie dążysz do powrotu do naturalnego stanu.
- Jest aktualna - potwierdzam w końcu, wciąż z uśmiechem błądzącym na ustach. - Myślałem, że do realizacji przystąpimy, kiedy temperatura wody będzie wynosić trochę więcej niż jakieś siedem stopni Celsjusza. Ze swoim gorącym temperamentem mógłbyś nie przeżyć takiej kąpieli.
Wiesz, mimo wszystko podoba mi się twoje podejście. Przeprosiny i powrót do statusu quo. Tak to właśnie powinno wyglądać, co?
Nie mam pojęcia dlaczego, ale to rozbawienie trwa tylko chwilę i znów wracam do ponurego nastroju. Cóż. To chyba z kolei naturalny stan dla mnie. Odwracam twarz w stronę zakurzonego okna, praktycznie nie przepuszczającego żadnego światła. Nie wiem, Carlo. Musisz mi wierzyć na słowo, że chciałbym z tobą pływać i spędzać czas na wiele różnych sposobów, po prostu... nie wiem. Coś ostatnio jest ze mną nie tak, Carlo. Chociaż. Przy tobie czuję się chyba trochę lepiej.
Łapię twoje spojrzenie i uśmiecham się znowu, choć trochę siłowo. No już, Carlo, nie musisz aż tak się przejmować. Dam radę. Hej, mam kontakty w mafii, to prawie jak wygrana na loterii?
- Do tego czasu możemy znaleźć sobie inne zajęcie - proponuję cicho, przyglądając ci się z ciekawością.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Sie 21, 2015 1:01 am

Uśmiecham się szerzej, gdy słyszę twój śmiech. Wiesz, że to chyba po raz pierwszy? Tak, zdecydowanie tak. W przeciwnym wypadku nie byłbym tak mile zaskoczony. Parsknięcia jednak brzmią inaczej, a twój śmiech jest szczery w zasadzie. W tej sytuacji. Dlaczego tak cię to rozbawiło? Nie, żebym narzekał, ale przecież dogadaliśmy się, powinienem jeszcze się kruszyć? Nie lubię. Nie chcę. I tak wiele widziałeś. Emocji, których ja sam u siebie nigdy nie widziałem. A ja wolałbym, żebyś oglądał mnie w innym wydaniu. Może zaraz nawet pójdę zaczesać włosy? Nie. Nie pójdę. Wciąż mi źle. Ale poszczerzę do ciebie zęby, skupię się na twojej wątłej sylwetce i dłoniach. Skupię się na całym tobie, byleby tylko nie dopuścić do siebie innych myśli.
Och, Yumo, nie nalegam przecież, choć trochę, może, ale nie musimy pływać teraz. Masz rację, zamarzłbym tam. Jednak lepiej czuję się w wyższych temperaturach. A może po prostu zabrałbym cię gdzieś, gdzie woda ma przyjemniejszą temperaturę? Kto wie, kto wie.
Podoba mi się to, że mimo wszystko nie skreślasz tej znajomości.
- Jestem do twojej dyspozycji. - Rozkładam ręce, dłonie ubrudziły mi się od kurzu na podłodze, ale nie przeszkadza mi to. Teraz. Potem już będzie. Co tylko chcesz, Yumo. Prawie. Mały, zaproponuj mi coś interesującego. Trochę się obawiam, że jeśli to ja znów przejmę inicjatywę skończymy tak, jak ostatnio. A to mogłoby znów rozrosnąć się w ogromny problem, o którym nam się nawet nie śni. Zabawne, prawda? Jak usilnie los próbuje pokrzyżować nam plany co do siebie nawzajem. Potraktuję to jako wyzwanie, nie przywykłem do poddawania się.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Sie 21, 2015 1:52 am

Do mojej dyspozycji, mówisz. Cóż, mam kilka pomysłów, jak mógłbym cię wykorzystać, myślę, że część z nich mogłaby ci się nawet spodobać. Tutaj co prawda nie spodziewam się uświadczyć Larsa, podejrzewam, że taka ilość kurzu by go zabiła, ale chyba rozumiesz, że sceneria jednak nie jest specjalnie sprzyjająca. Na wszystko jest czas i miejsce, wiesz. Tak się składa, że mam trochę czasu.
Przyglądam ci się przez chwilę z małym uśmiechem, pamiętam, gdy jeszcze do niedawna byłem przekonany, że nigdy cię nie polubię. Następnym razem będę musiał się pilnować z tak radykalnymi stwierdzeniami. Chwytam cię za dłonie i podnoszę się, ciągle trzymając cię za ręce.
- Chodź. - Ufasz mi choć trochę? Uwierz, że będziemy się dobrze bawić. Duchota tego miejsca robi się trochę przytłaczająca, znajdziemy jakąś ciekawszą miejscówkę. Prowadzę cię w stronę wyjścia, korytarz z którego przechodzi się na poddasze w porównaniu z mrokiem poddasza wydaje się bić światłem.
Tak, Carlo, wiesz. Obaj musimy wyjść z tej ciemności.

Charlie i Yumawikvayatawa z tematu
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Poddasze   

Powrót do góry Go down
 

Poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Wieże zamkowe-