Statek „Kvitbjørnen”

avatar
PisanieTemat: Statek „Kvitbjørnen”   Pon Gru 29, 2014 1:23 am

Statek „Kvitbjørnen”
Jeden z wielu statków opływających Oslofjord. Jak jego nazwa mówi, cały biały, z figurą niedźwiedzia na dziobie oraz odciskami łap wzdłuż burt. W przeciwieństwie do tramwajów wodnych, łączących wyspy z centrum miasta, ten opływa fjord najdłuższą trasą, aby turyści mogli nacieszyć się zapierającymi dech w piersiach widokami. Dla jego użytkowników są dwa piętra; parter z niewielką restauracją i toaletami, zakryty oraz odkryte pierwsze piętro z ławkami i stolikami, a także płatnymi lornetkami.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Statek „Kvitbjørnen”   Wto Sie 25, 2015 12:02 am

Nie wiem, w którym momencie krew zaczyna pulsować mi w drugą stronę, ten proces przychodzi tak naturalnie, jakby był stałą częścią mnie, kiedy najpierw wydycham, a potem wdycham powietrze, odkładam i przykładam ręce do twarzy, mrugnięcie to milisekundowe otwarcie powiek, bo poza tym są wciąż zamknięte. Woda mnie nie sięga, a mimo to kiedy unoszę dłonie czuję pod opuszkami jej chłód. A może nad opuszkami? Nad opuszkami. Wszystko jest nie tak, jak powinno. Statek stoi w miejscu, ziemia się porusza, bujamy się wspak, stoimy wspak. Wiatr szarpie mi włosy, które plącząc się układają koszyczek, klinują moją twarz w sobie, robią supełki okręcając się wokół szyi, a potem supełki robią się ciężkie i większe i uderzają mnie w plecy, coraz mocniej i mocniej, szarpiąc i wyrywając mi kawałki skóry, ale krew wpływa do środka. Czuję to dokładanie, jej gorąc rozprowadzający się po moim zimnym, bladym ciele. Chciałbym objąć się ramionami, aby lepiej poczuć krążenie, ale boję się, że stawy zaczną zginać się w drugą stronę. Nie mylę się bardzo, kiedy w końcu udaje mi się zamknąć / otworzyć oczy widzę, jak przestrzeń załamuje się płynnie pod kątem ostrym. Jest daleko, nie mogę jej dosięgnąć, ale maszt nie sięga już nieba. Powoli docierają do mnie dźwięki, przytłumione, choć z każdą sekundą trwającą wieczność ich natężenie wzrasta. Ludzie. Są tu ludzie. Krzyczą coś, nie jestem w stanie wyodrębnić wyrazów, zbiegają, dlaczego wprowadzają taki chaos. Co się dzieje? Niektórzy łamią się, jak statek, pod kątem, rozciągając, nie mogąc zrozumieć tej nowej wielowymiarowości. Nie wiedzą jak to jest. Czy chciałem, by to poczuli? Nie. Niekoniecznie. Nie wiedziałem o ich obecności. Nie wiedziałem nawet o swojej obecności tutaj. Nie jestem pewien, czy to dzieje się tu, czy tam. Jaki mamy dziś dzień? Jaki rok? Ile czasu minęło odkąd. Odkąd było stamtąd. Obserwuję ten chaos, ale każdym z oczu widzę inne elementy. Jestem taki zmęczony. Jestem taki senny.
Załamałem czasoprzestrzeń. A ludzie nie potrafią zejść ze statku, bo ląd jest tam, gdzie powinna być woda. Będą skakać? Nie wiem. Zamykam oczy. Nie wiem, czy ktoś kiedykolwiek pokonał tę barierę. Obiekt, o wielkiej masie, wciśnięty w nieskończenie cienką granicę. Niech dzieje się chaos, zapominam o nim, jakby wszystko to było naturalnym zjawiskiem fizycznym.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : V
Skąd : Kitka, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : organizator nielegalnych pojedynków i handlarz czarnomagicznymi przedmiotami

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Statek „Kvitbjørnen”   Wto Sie 25, 2015 2:24 pm

Względem powagi sytuacji, w jakiej się znaleźliście, bawisz się niepoprawnie dobrze, Yrjä, i nie można mieć ci tego za złe. Ode mnie złego słowa nie usłyszysz, mnie w takim położeniu tez jest całkiem dobrze. W końcu nie codziennie można mieć okazję oglądać takie show – inaczej nie jesteś tego w stanie nazwać – i zastanawiasz się, czy gdy Elmo dojdzie już do siebie, przestanie odstawiać głupie cyrki, będzie w stanie odpowiadać na twoje pytania, czy wtedy zdołasz go nakłonić, by któregoś pięknego wieczora w Przedsionku też dał taką popisówę. Ściany pomieszczenia składające się jak kartonowe pudełko, coraz mniejsze i mniejsze i czasu coraz mniej i wszystko wymyka się spod kontroli. Może to bydło wrzeszczałoby równie głośno jak otaczający was turyści, może wszystko zapadałoby się do wewnątrz, tworząc z tej bandy wykolejeńców gustowne czarki już nie pełne goryczy, a drobnych, złotych gwiazdek, chwytające płatki konfetti wypływające ci z oczu i nosa. A może nie stałoby się nic.
Odynie, jesteś taki zmęczony, za bardzo się wysypiasz, w ogóle się wysypiasz, to niszczy cię od środka. Dłonią przecierasz twarz, stając bliżej Elmo. Przyglądasz mu się z tak bliska. Skórę ma bledszą niż zazwyczaj, wydaje ci się, że widzisz dokładnie całą siatkę naczynek rozlewającą się po jego ciele, jakby Björkson nie był już sobą, ale istotą niematerialną, nie z tego świata, idealnie nadającą się na eksponat jednej z wielu sklepowych witryn na Złośliwej Walkirii. Twoje małe, białe dziwadło, które zamiast porządnie najebać się z tobą, samo urządziło sobie fetę. Trochę masz mu to za złe, a trochę cię to bawi, wymierzasz mu więc policzek, zastanawiając się, czy to doprowadzi go do porządku, czy wyrwie go ze szponów amoku, w jaki wpadł, nim zaroi się tu od nowej magipolicji. To niby nic, większość to starzy, elmowi kumple z Sabatu, pewnie przymknęliby oko na drobne czasoprzestrzenne zawirowania. Tych ostatnio było trochę. I trochę więcej na pewno będzie.
- Ja jebię, uważaj, frajerze! – Odskakujesz, wpadając na Björksona, kiedy pokład za twoimi plecami zaczyna się składać. Jak bardzo go kochasz, tak samo mocno masz ochotę wyrwać mu serce i dać mu się nim nażreć.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Statek „Kvitbjørnen”   Wto Sie 25, 2015 11:37 pm

Uderzasz mnie w twarz i głowa przekręca mi się o 180 stopni. Włosy znów spadają mi na twarz, kiedy stoję wciąż na podłodze statku, a mimo to, wyciągając rękę, mogę dosięgnąć ściany, która też jest podłogą, na której stoisz i. Wszystko się prostuje, otwieram i zamykam oczy, nie krzycz, Yrja, nie podnoś głosu, to mnie irytuje, boli mnie głowa, tak strasznie boli mnie głowa. Potrzebuję wody. Idę w kierunku schodków, kiwając na ciebie głową, kieruję się do baru, przeskakując przez niego i zabierając sobie butelkę. Wypijam niemalże całą naraz. Nikt i tak nie zwraca uwagi na ten akt wandalizmu. Nie pytam, czy coś chcesz, nie dlatego, że jestem nieuprzejmy, ale w tym momencie zupełnie nie przychodzi mi to do głowy. Myśli mam zaabsorbowane czymś innym zupełnie. Stoję tak więc, gapiąc się w przestrzeń, nie trafiając zakrętką w otwór butelki, ale to przecież nie ma żadnego znaczenia. Ludzie biegają wokół nas, czym prędzej starając się wydostać w powierzchni normalnego już statku. Normalność to pojęcie względne, nie uważasz? Mam dość tego hałasu. Rzucam butelkę na podłogę i sięgam do ucha, by wyjąć aparat. Chowam go w kieszeni. Teraz będę musiał patrzeć na twoją mordę, Yrja, aby z tobą porozmawiać. Jestem martwy w środku wiesz, a jednocześnie tak strasznie zmielony, pomieszany, jak benzyna z trocinami. Zastanawiałem się nad tym, od momentu, kiedy naprawdę zacząłem tracić kontrolę. I pomysł ten wydawał mi się na początku zupełnie idiotyczny i niebezpieczny, ale teraz, kiedy wiem, kiedy jest Leica i dzieci i wszystko zaczyna dziać się w tej rzeczywistości nie mogę nie zaryzykować. Tak sądzę. Nie panuję nad tym, co się ze mną dzieje, a wiem, przecież wiem doskonale, że to nie jestem ja. Obłęd zawsze był domeną Lemon, nie moją. Nie mogę sobie na niego pozwolić.
- Yrja, potrzebuję kilku halbjornowych gratów. - Wiem, że się nie cierpieliście, ale to nie ma teraz żadnego znaczenia, przecież nie będę się tłumaczył przed tobą do czego mi one. Ani przed tobą, ani przed nim.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : V
Skąd : Kitka, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : organizator nielegalnych pojedynków i handlarz czarnomagicznymi przedmiotami

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Statek „Kvitbjørnen”   Sro Sie 26, 2015 12:34 am

Ludzie to gówno, Yrjä. Nie irytuj się, że nie zauważyli niczego, że nie podziękowali, przecież to się zdarza najlepszym, a tu was najlepsi wcale nie otaczają, ogłady nie mają wcale, nawet obok niej nie stali, takie odnosisz wrażenie, kiedy wciąż mijają cię rozdzierając japy, kiedy próbują pociągnąć ze sobą, byleby i ciebie zabrać z pokładu statku, który zaraz zatonie, którego nie czeka już żaden ratunek; próbują cię ściągnąć, jakbyś nie wiedział, co robisz, zostając na nim, twardo dając po mordzie każdemu, kto ci się pod rękę nawinie czy to staruszek, czy spanikowany gówniarz, kobieta z gromadką dzieciarni uczepionej za spódnicę czy już-nie-tak-bardzo-dystyngowany dżentelmen surowo nakazujący każdemu opuścić statek. W myśl zasady: każdemu po równo, nie oszczędzasz nikogo, zwłaszcza Elmo, który dziękować powinien ci po stokroć, a zamiast tego jak oparzony leci gdzieś dalej, masz tylko nadzieję, że nie zamierza już nic więcej rozpierdalać pod twoją nieobecność. Byłoby ci podwójnie przykro. Naprawdę łatwo cię urazić, księżniczko.
Krzywisz się, słysząc jego prośbę. To przecież nie twój biznes, czego Elmo potrzebuje, a czego nie, nie chcesz mieć z tym nic wspólnego, nie wiesz nawet, jaki układ mieszkania miał Halbjorn, nie wiesz, czego Björksonowi potrzeba, więc co cię to wszystko obchodzi. W końcu łapiesz się jednak na tym, że nie ucinasz myśli o tym laluniowatym szajbusie, ale ciągniesz je i ciągniesz, nawijasz jak spaghetti i liczysz, że szybko się nie skończą.
- No i? – pytasz wreszcie, unosząc brwi. Co z tego? Serio, koleś, co z tego, że ich potrzebujesz, wyrażaj się jaśniej. Krążysz wokół Elmo jak natrętna mucha, czekając na więcej. Co to za graty? Gdzie ci je dać? Ile za nie dasz? Ile ich chcesz? Ze znużeniem palcami bębnisz o policzki, raz po raz nachylając się w jego stronę, jak debil udając lądujący szybowiec. – Co z tego będę miał? Odpalisz mi coś?
Nie pytasz, dlaczego sam nie może po nie pójść. To w końcu nie twój biznes, nie pytasz dlaczego. To nigdy nie jest właściwy sposób zdobywania informacji, zeskrobywania resztek zaufania, którym potem możesz, jak solą, posypać ziemię znajomości, by nic więcej na niej nie urosło.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Statek „Kvitbjørnen”   

Powrót do góry Go down
 

Statek „Kvitbjørnen”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Oslo :: Centrum Oslo-