Naleśnikarnia u Hildy

PisanieTemat: Naleśnikarnia u Hildy   Pon Gru 29, 2014 1:51 am

Naleśnikarnia u Hildy
Hilda to niezwykle sympatyczna właścicielka naleśnikarni, którą przejęła po swoim zmarłym ojcu. Kilka lat temu wyremontowała lokal i nadała mu nową nazwę, tym samym zjednując sobie stałą klientelę. W środku jest niezwykle jasno i minimalistycznie, na stołach stoją fikuśne wazony z chabrowymi kwiatami, a krzesła są obite bordowym materiałem. Naleśniki są niepowtarzalne, gdyż przyrządza się je według rodzinnego przepisu Hildy, nic więc dziwnego, że ciężko tutaj o wolne miejsce.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 25 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : poetka i kelnerka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Pon Cze 22, 2015 6:19 pm

Zobaczyć kogoś kogo ostatni raz widziało się kilkanaście miesięcy temu, kogo wtedy można było nazwać przyjacielem, powinno sprawiać, że w brzuchu się kotłuje a na twarzy pojawia się niekontrolowany uśmiech. Tak zapewne by było, gdyby nie fakt, że ów przyjaciel nie odzywał się od czasu ceremonii rozdania dyplomów. Rozumiem oczywiście, że to w końcu Leonard, który świata nie widzi oprócz swojej świętej Ally. Nigdy za nią nie przepadałam. Wydawała mi się niewarta tak wspaniałego mężczyzny, jakim jest Leo. Mężczyzny, który kochał ją, właściwie to pewnie nadal kocha, do granic możliwości. Ale do cholery, dlaczego on całe swoje życie musi podporządkowywać tej jednej  istocie? Jest jednym z najprzystojniejszych facetów jakich znam, ze spokojem znalazłby o wiele lepszą kandydatkę na dziewczynę. Gdyby tylko chciał. Ale on nie chce (boże wydaje mi się że już gdzieś słyszałam te słowa nie nie) i zapewne nigdy nie odpuści. Próbowałam go przekonać, aby dał w końcu spokój z Panną Idealną i zaczął żyć nowym, lepszym życiem. Po części mnie posłuchał, ale tylko odnośnie tej drugiej kwestii. Słyszałam nawet, że jego ostatnia wystawa osiągnęła spory sukces. Choć nie dostałam na nią zaproszenia, to z całkowitą pewnością mogę powiedzieć, że ogrom emocjonalnego patosu, miłosnej rozpaczy i tęsknoty, który wylewał się z tych malowideł (podobieństwo między nami nie nie nie ma żadnego podobieństwa ja taka nie jestem to kompletna bzdura przestań), sprawiłby, iż musiałabym skorzystać z torebki, jaką rozdają osobom cierpiącym na choroby lokomocyjne bądź morskie.
Wczoraj dostałam kruka od Leo. Możemy się jutro w południe spotkać u Hildy? L. To tyle. Żadnych szczegółów, zero pozdrowień, brak jakiegokolwiek zapytania, co u mnie słychać. Siedzę więc w tej obleganej, acz bardzo przytulnej naleśnikarni. I czekam.


Ostatnio zmieniony przez Cornelia Børge dnia Pon Cze 22, 2015 7:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Pon Cze 22, 2015 6:37 pm

Ja wiem, że dość głupio wyszło z Cornelią. Nie da się ukryć, że przyjaźniliśmy się od zawsze – w końcu mieszkaliśmy niedaleko siebie w Sztokholmie, a potem przyszło nam chodzić razem do szkoły, mimo że była nieznacznie ode mnie starsza. Później nasze drogi trochę się rozeszły, ona ukończyła Dahlvald, ja wtedy jeszcze przecież się uczyłem i nie miałem tyle czasu, aby się z nią widywać. W końcu poznałem bliżej Ally, która niespodziewanie zawróciła mi w głowie. Dobrze wiem, że Børge niekoniecznie za nią przepada – zdążyła mnie nie raz i nie dwa o tym poinformować, próbowała odwodzić od pomysłu ze ślubem, ale nie udało jej się. I całe szczęście! Kiedy wzięliśmy rozwód czytałem tylko w listach od niej, że miała rację i jestem głupi, ale przymknąłem na to oko. Albert mi mówił, że chyba się we mnie zakochała, jednak jakoś nie chciałem wierzyć w jego słowa. No proszę, Cornelia? Nie widzę tego absolutnie. Przecież to właśnie z nią chodziłem na piwo czy wszystkie mecze quidditcha, kiedy mieliśmy po te naście lat. A teraz mamy już własne życie, rodziny, dom.
- Nell, nic się nie zmieniłaś! – mówię radośnie na przywitanie, trochę przy tym dysząc ze zmęczenia. Moja kondycja zdecydowanie nie należy już do najlepszych. Całuję ją lekko na powitanie i siadam na krześle, zabierając się za przeglądanie menu. Wiem, nieco się spóźniłem, ale zatrzymało mnie kilka istotnych spraw. I wyjątkowo nie była to Ally tylko moja starsza siostra. – I jak ci się tutaj podoba? – U Hildy lubię bywać, w końcu to moja dobra znajoma od kilku lat, więc niekiedy zdarza mi się ją odwiedzać w czasie przerwy obiadowej i przy okazji zjeść coś pysznego za darmo. Niedawno usłyszałem, że Cornelia wróciła do Oslo, dowiedziałem się tego od naszych starych, wspólnych znajomych, nie mogłem więc się nie odezwać i nie zabrać jej tutaj, szczególnie że teraz mam zdecydowanie więcej czasu na nadrabianie zaległości i odpoczynek. Do redakcji wracam za tydzień, a może nawet za dwa tygodnie – aktualnie budynek jest w remoncie, po tym, jak Sabat jakiś czas temu urządził tam niezłe zamieszanie.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 25 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : poetka i kelnerka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Pon Cze 22, 2015 7:06 pm

I znów ten uśmiech. Szczery i serdeczny. W jednym momencie zapomniałam o tym, że nie odzywał się do mnie przez ten cały czas, a ja zachodziłam w głowę, co się takiego stało, co zrobiłam nie tak. Z jego obecnego zachowania wnioskuję, że nic.
- Witaj, witaj! Czymże zawdzięczam obecność twojej wspaniałej osoby? - mówię pół żartem, pół serio, przybierając na twarz taki sam szeroki uśmiech. Miałam mu robić awanturę, dociec, dlaczego nie mógł wysłać do mnie chociażby jednej, marnej sowy. W jednej sekundzie, gdy przekroczył próg naleśnikarni cała moja złość na niego zwyczajnie wyparowała. To był w końcu wciąż ten sam kochany Leo. - Całkiem przyjemnie, choć do naszej kawiarni w Oslo w ogóle się nie umywa. Opowiadaj co u ciebie! Jak tam twoja luba? - pytam zadziornie, choć wiem, że na odpowiedź uzyskam tylko przewrót oczami. Wszyscy nasi wspólni znajomi jak jeden mąż utwierdzali się w przekonaniu, że mnie i Leo łączy coś więcej niż przyjaźń. W końcu takowa nie istnieje między mężczyzną a kobietą. A kiedy ten głupek ślepo zakochał się w Ally, oberwało się najbardziej mi, że próbuję zniszczyć ich wspaniały, do-grobowej-deski związek. Tylko dlatego, że potrafiłam spojrzeć na nich z dystansem i powiedzieć, że oni prędzej czy później muszą się rozstać. Nie wiem czy mam w rodzinie jasnowidzów, ale jak zwykle miałam rację. Ale nasi znajomi szli w zaparte i z uporem maniaka chcieli nas ze sobą zeswatać. Co tam Panna Idealna, co tam Mikael. Przecież wy musicie być razem. Nie ma mowy, to by było prawie jak kazirodztwo. W każdym razie, nie chciałam się po raz kolejny kłócić o Aureolę. Zwyczajnie kocham, gdy on się irytuje.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Pon Cze 22, 2015 7:38 pm

- No wiesz, w końcu kiedyś trzeba się zobaczyć po latach – mówię po chwili zastanowienia, drapiąc się lekko po głowie i uśmiechając się szeroko. I sam już nie wiem, czy raczej powinienem przeprosić za to, że się nie odzywałem przez dość długi czas, czy może puścić ten temat w niepamięć i cieszyć się chwilą spędzoną z moją dawną przyjaciółką. Nic się nie zmieniła, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Może jedynie nabrała trochę powagi i kobiecości, jest w końcu w kwiecie wieku. Nie mamy już przecież po osiemnaście lat, te czasy dawno minęły bezpowrotnie, choć niektóre wydarzenia pamiętam, jakby miały miejsce dopiero wczoraj. – Och! Czyli pracujesz w Oslo! – zauważam, w międzyczasie zamawiając ulubione naleśniki z białą czekoladą i jagodami. Przyznam szczerze, że trochę właśnie zgłodniałem, tak naprawdę przed wyjściem nie zdążyłem zjeść niczego konkretnego oprócz suchego croissanta. Dopóki mieszkam sam w wielkim domu to wiecznie zapominam, że w końcu wypadałoby zrobić porządne zakupy i zacząć jakoś sensownie się odżywiać.
- W sumie wszystko w porządku. – Co mam ci powiedzieć? Nie chcę rozmawiać o tym, co stało się w Frogner Park. Cieszę się jednak, że mamy już to za sobą, nie chciałbym tego przeżywać po raz drugi i nie życzyłbym takiej sytuacji nawet mojemu największemu wrogowi. – Miałem teraz przerwę w pracy, redakcja jest cała w remoncie. Pewnie słyszałaś o tym, co się działo. Sabat – dodaję ze zrezygnowaniem i wywracam ostentacyjnie oczami, kładąc ręce na stole. Trudno było o tym nie wiedzieć, co się ostatnimi czasy wydarzyło, szczególnie że były to wydarzenia, które dotyczyły całej magicznej Skandynawii. – U Ally wszystko w porządku, chociaż ma trochę na głowie. – Dopiero niedawno zdążyliśmy dojść do jakiegoś porozumienia, choć nie jest to na takim poziomie, jakbym chciał. Ale wierzę, że wszystko jest kwestią czasu. – Lepiej opowiadaj, co słychać u ciebie! Byłaś w Sztokholmie?
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 25 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : poetka i kelnerka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Pon Cze 22, 2015 8:39 pm

- Rodzice otworzyli nową kawiarnię, właśnie w Oslo. A że chciałam trochę poznać nowych ludzi, przeprowadziłam się tutaj i właściwie to przez większą część czasu ja ją prowadzę. - Leo widocznie zmizerniał. Oczywiście nadal jest przystojnym, postawnym mężczyzną, jednak jako osoba, która spędzała z nim czasem dzień w dzień, potrafię zauważyć, że nie jada regularnie.
I jak zwykle zamówił naleśniki z białą czekoladą i jagodami. Smak dawnych lat - zawsze zamawialiśmy je w kawiarni moich rodziców. Przesiadywaliśmy tam godzinami, często zostając na noc; gdy wszyscy klienci już wychodzili, my zostawaliśmy i gdy mama nie widziała, zakradaliśmy się do małej kuchni, skąd podkradaliśmy ciastka korzenne i mleko. Te słodycze już chyba na zawsze będą mi się kojarzyły z Leonardem Johansonem. (tak jak milion różnych filmów posiłków piosenek zapachów drinków obrazów książek kojarzą mi się z Mikaelem)
- Ach tak, Sabat. No niezbyt ciekawie to wyglądało. - No tak, każdy słyszał o wydarzeniach minionych dni. Nie do końca mnie to dotknęło, jestem półkrwi, moja mama to czarownica czystej krwi, nie mieli się do czego przyczepić. - No cóż, wspaniała Aureola zawsze wplątana w wir wydarzeń. Nadal nie dałeś sobie z nią spokoju, prawda, Leoś? - Nigdy nie dam za wygraną. Moim przeznaczeniem jest chyba zatruwanie życia swojemu, bądź co bądź, najlepszemu przyjacielowi. Daje mi to niesamowitą radość i satysfakcję. To złośliwie, wiem, ale cieszy mnie fakt, że i tym razem wyszło na moje. - W Sztokholmie byłam ostatnio... Bo ja wiem? Pół roku temu? - zastanawiam się. Nie będę przecież mówić na pierwszym spotkaniu o tym, że byłam tam odwiedzić Mikaela. Wyszłabym na hipokrytkę krytykując Leo za ciągłe uganianie się za byłą żoną, a sama nadal nie mogę permanentnie wykreślić z życia mojego eks-chłopaka.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Wto Cze 23, 2015 10:16 pm

- Myślę, że Oslo to właściwe miejsce dla ciebie. A tobie na pewno przyda się trochę powiewu świeżości. – Przecież dobrze cię znam, chociaż w tym momencie może mi się tylko wydawać. Tak dawno ze sobą nie rozmawialiśmy w cztery oczy. Osobiście nie żałuję, że przeprowadziłem się do tego miasta. Choć z początku natrafiłem na ogromne przeciwności to z czasem wszystko zaczęło się przechylać na moją korzyść. Jestem więc zdania, że nie mogłem podjąć lepszej decyzji, choć pamiętam, jak bardzo się wahałem z przeprowadzką. Sztokholm jednak powoli zabijał mnie od środka, mimo że aktualnie wiążę z tym miejscem wiele przyjemnych wspomnień z dzieciństwa. – Więc gdzie macie tę kawiarnię? Wpadnę do was w wolnym czasie, zobaczę, jak radzisz sobie w roli kelnerki. Wciąż jesteś taka niezdarna? – pytam zadziornie, momentalnie wybuchając gromkim śmiechem. A darmowego jedzenia nigdy dość.
- No proszę cię – mruczę pod nosem z niezadowoleniem, tym samym przewracając oczami. Jak mógłbym zostawić Ally? Nasz rozwód przecież wszystkiego nie przekreśla, przynajmniej ja tak uważam. A ostatnio przecież powoli jest coraz lepiej. – Po prostu ma dużo pracy, jak każdy z nas. Dlaczego niby miałbym sobie z nią dać spokój? – pytam, wzdychając lekko. Ja wiem, że nigdy nie będzie pomiędzy nimi porozumienia, tak samo jak w przypadku Molly, która nieszczególnie przepada za moją żoną. Nic jednak na to nie poradzę, nie zmuszę ich, aby polubiły Ally, mimo że tak naprawdę szczerze nie rozumiem awersji do jej osoby. Sam osobiście mógłbym zapytać o Mikaela, ale może jeszcze nie teraz. – Możemy wybrać się w takim razie do Sztokholmu. Nie byłem tam dawno, a wypadałoby odwiedzić rodziców – kończę i widzę jak sama Hilda z uśmiechem na twarzy podsuwa mi moje zamówienie pod nos.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 25 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : poetka i kelnerka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Sro Cze 24, 2015 1:59 pm

- Kawiarnia jest w centrum, niedaleko Frogner Park. - Oslo jest wspaniałe, to trzeba przyznać. Gdy jeszcze mieszkałam w rodzinnym mieście, wydawało mi się, że to właśnie Sztokholm jest moim miejscem na świecie. Wszystko zdawało się być tak całkowicie zintegrowane ze mną, z moim poczuciem estetyki i z własnymi potrzebami. Tam mieszka moja rodzina, tam poznałam cudownych przyjaciół, takich jak Leo (oraz Mikaela), tam odbyłam nie tylko obowiązkową szkołę ale także niezłe lekcje życia. Dopiero gdy stałam się w pełni dojrzałą i samowystarczalną kobietą (gdy rozstałam się z Mikaelem) zrozumiałam, że nie mogę żyć ciągle w jednym miejscu. W tym samym momencie rodzice jak gdyby czytając mi w myślach, zdecydowali się na otwarcie nowej kawiarni, właśnie w Oslo.
- Wypraszam sobie, to ty ciągle się potykałeś o własne nogi, gdy udawaliśmy kelnerów jak byliśmy mali! - mówię, szczerząc teatralnie zęby do przyjaciela, choć dobrze pamiętam, że byliśmy obydwoje tak samo niezdarni. Naprawdę miło jest ujrzeć uśmiech Leonarda na jego twarzy. Działa na mnie jak antydepresant. Oczywiście, gdy tylko pojawia się temat Ally, z jego twarzy powoli znika radość, pojawia się za to dobrze mi znana mina zbitego Golden Retrievera. - No jasne, po co miałbyś odpuścić, przecież nadal się wzajemnie kochacie, mieszkacie razem i planujecie wspólne urlopy! - dodaję znowu zadziornie, lecz tym razem poważnie przewracam oczami, dając tym samym znać mojemu rozmówcy, że choć nie widzieliśmy się kilka miesięcy, mój stosunek do jego byłej żony nadal pozostaje negatywny. Było wiele prób ze strony Leo, aby zmienił się chociaż na obojętny. Nic z tego.
- Pewnie! Kiedy tylko znajdziemy chwilę czasu, możemy odwiedzić stare śmieci. - Na naszym stoliku pojawiły się zamówione dania, więc przerywam rozmowę, by spróbować mojej ulubionej szarlotki na ciepło z bitą śmietaną i lodami waniliowymi. (zeszłoroczne wakacje w Grecji domek przy plaży Mikael w ciemnych jeansach i samym podkoszulku) - Co robisz dziś wieczorem? Może wyskoczymy gdzieś na miasto, zabawić się?
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Pią Cze 26, 2015 2:55 pm

- O, to bardzo blisko mojej redakcji – zauważam z lekkim zaskoczeniem. – Nic nie wiedziałem o żadnym otwarciu nowej kawiarni, nie pisnęłaś ani słówka! – oburzam się, po czym szybko uśmiecham się szeroko i upijam łyk soku pomarańczowego. Najwyraźniej to przeoczyłem, nie sposób wszakże orientować się we wszystkich niedawno otwartych lokalach w okolicy. – Zrozum, jest nam ze sobą zwyczajnie dobrze. A ty nie musisz za każdym razem przypominać mi o tym, jak bardzo nie znosisz Ally – dodaję po krótkiej ciszy, jednocześnie przerywając jedzenie naleśników i patrząc na zadowoloną z siebie Cornelię wymownym wzrokiem. Naprawdę, byłoby mi znacznie milej, gdyby odpuściła sobie małe zgryźliwości kierowane pod adresem mojej żony. Ja raczej nic nie wspominam o Mikaelu, mimo że mógłbym to wielokrotnie zrobić, w końcu tak naprawdę nigdy nie zapałaliśmy do siebie szczególną sympatią.
- Możemy, jak najbardziej. – Kiwam głową na znak, że się zgadzam. Każdemu z nas przyda się trochę rozrywki, w dodatku spędzimy ze sobą więcej czasu. Nie widzieliśmy się przecież wieki! – Spotkajmy się więc przy barze Muspelheim, mam nadzieję, że wiesz, gdzie to jest. Przy okazji muszę coś podać mojemu znajomemu, a potem zobaczymy co dalej. O której ci pasuje? – W sumie to cieszę się, że Cornelia zaproponowała nam wspólne wyjście, przynajmniej nie będę musiał siedzieć samotnie w swoim domu. W końcu Ally miała dzisiaj gdzieś wyjść ze swoimi koleżankami, Albert wczoraj powiedział, że ma coś do załatwienia i będzie bardzo zajęty, a z Arenem – cóż, sam nie mam pojęcia, co się z nim ostatnio dzieje. Chyba zaginął w akcji, musiałbym do niego jutro napisać wiadomość i dowiedzieć się, czy jeszcze żyje. W każdym razie, coś czuję, że dziś jest dobry dzień, by upić się na umór i potańczyć w jakimś klubie z moją kochaną Cornelią. Jak za szkolnych czasów, przecież byłem dość rozrywkowym facetem. No, wciąż jestem, teraz może jednak trochę mniej, ale zupełnie nie mam nic przeciwko szaleństwu.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 25 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : poetka i kelnerka

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Pon Cze 29, 2015 7:43 pm

- Leo, jakim cudem może być wam ze sobą dobrze, skoro wzięliście rozwód? - mówię odrobinę zbyt głośno. Po chwili jednak uspokajam się, biorę kolejny kawałek mojej szarlotki i na nowo uśmiecham się do przyjaciela. - Wspaniale! - dodaję po chwili, ciesząc się tak serio. Tak dawno nie byłam na żadnej imprezie, a wizja zabawy do białego rana, zakraplana dużą dawką alkoholu, do tego z moim ukochanym Leonardem, sprawiała, że mój uśmiech o mało co nie rozerwał mi szczęki. - Muspelheim? Tak, tak, chyba kojarzę. To co, o dziesiątej? Myślę, że do tego czasu się wyrobię.
Ja, Cornelia Børge, cierpię na bardzo uciążliwą przypadłość. Ciągle się spóźniam i nie mam wyczucia czasu. Co prawda wszyscy moi znajomi wiedzą o tym i zdążyli do tego przywyknąć, ale wolałam przypomnieć o tym Leo, tak na wszelki wypadek, gdybym znowu zapomniała o zegarku. Jestem ciekawa czy mój przyjaciel nadal jest takim samym rozrywkowym facetem jak dawniej. Nieraz spędzaliśmy długie godziny pijąc napoje wyskokowe, wałęsając się po wszystkich możliwych klubach w mieście. Rzadko kiedy wracaliśmy do domu przed wschodem słońca, zdarzało się również, że budziliśmy się w nieswoich łóżkach. W końcu to podczas jednego z takich wypadów poznałam Mikaela. Moja ekscytacja jest podwójna; to będzie nie tylko pierwsze nasze wspólne wyjście po latach - będzie to także pierwsza impreza bez obecności Ally. Bez jej wiecznie oceniającego mnie wzroku, bez marudzenia, że Leo bawi się z kimś innym niż tylko z nią, bez tego całego poczucia, że jestem piątym kołem u wozu. Mam nadzieję, że znowu poczuję się jakbym miała osiemnaście lat.
- To co, widzimy się wieczorem? - pytam na odchodne, po czym zostawiam należność za moją szarlotkę. Całuję Leo w policzek na pożegnanie i wychodzę z naleśnikarni. Zapowiada się naprawdę udana noc.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   Sro Lip 01, 2015 10:44 pm

- To tylko rozwód. To nic znaczącego. Stopniowo naprawiamy nasze błędy. – Przecież rozwód nie zawsze musi od razu wszystko przekreślać. Przynajmniej chciałbym, aby tak właśnie było. Nie wiem, czy to, co się dzieje między mną a Ally jest chwilowe, może po prostu tylko łudzę się, że coś między nami jest? Boję się, że te wszystkie wydarzenia, które miały ostatnio miejsce nadszarpną naszą relację. Dużo o tym myślałem. Nie widzieliśmy się przecież od trzech dni. Dzisiaj jednak obiecałem sobie, że przyjdę, zostanę z nią, nawet jeśli nie będzie chciała. Poza tym, nie chcę też mówić całej prawdy Cornelii, wiem, jak zareagowałaby na to wszystko. – Ale nieważne, zostawmy ten temat w spokoju – dodaję po krótkim namyśle, kończąc ulubione naleśniki i popijając je lawendową lemoniadą, którą wcześniej podała mi Hilda.
- W porządku. Pamiętaj, że przyjdę piętnaście minut później, żebyś mogła zdążyć – mówię, zostawiając wyliczone pieniądze na stoliku i śmiejąc się dość głośno. Znam ją za dobrze, zawsze się spóźnia, ale zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że przy niej należy po prostu nie być aż tak punktualnym. Nie przeszkadza mi to jakoś mocno, wiadomo, mnie też zdarza się nie przychodzić na czas, szczególnie do pracy wcześnie rano, ale nie aż tak jak samej Cornelii Børge. Kiwam lekko głową na znak, że się zgadzam, całując ją również w policzek na pożegnanie i wzdychając cicho. Po tym, jak pogawędziłem jeszcze z Hildą o jakichś mało ważnych sprawach i napiłem się ulubionej kawy, stwierdziłem, że w końcu pójdę odwiedzić moją Ally. Wypadałoby przecież, abyśmy wreszcie trochę porozmawiali.

Cornelia i Leo z tematu
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Naleśnikarnia u Hildy   

Powrót do góry Go down
 

Naleśnikarnia u Hildy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Nora należąca do Hieny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Oslo :: Ulica Szalonej Brunhildy-