Korytarz

PisanieTemat: Korytarz   Pon Gru 29, 2014 2:37 am

Korytarz
Podłużny, wysoki korytarz, ogromne okna z jednej strony wychodzą na zatłoczone ulice Oslo, z kolei na przeciwległej ścianie znajdują się drzwi do sal. Na korytarzu często znajdują się pacjenci, spacerujący tam i z powrotem, pragnący na chwilę rozprostować nogi.
Powrót do góry Go down
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Sie 22, 2015 7:49 pm

Ostatnio w szpitalu jestem zdecydowanie za często.
Całe szczęście, mnie nic nie jest, nie licząc nieustannych migren i coraz częstszych utrat przytomności, do których zdążyłem się nawet przyzwyczaić, jeśli mam być szczery. Po prostu zawsze przychodzę tutaj, gdy chcę się spotkać ze swoją mamą, w końcu Brynja od wielu lat pracuje na jednym ze szpitalnych oddziałów. Od pewnego czasu mam jednak kolejny powód, aby bywać tutaj znacznie częściej niż normalnie. A wszystko to przez Maię – martwię się o nią, jak przystało na przykładnego, młodszego brata. Nie da się ukryć, że jest przecież w tragicznym stanie, jej psychika jest w rozsypce, a termin porodu zbliża się nieubłaganie. A gdyby przez to wszystko stało się coś, co miałoby wpływ na jej dzieci? Nie chcę już o dłużej tym myśleć, w ręku trzymam pudełko z najlepszymi słodkościami, a w skórzanej torbie, którą przewiesiłem przez ramię, schowałem kilka książek wypożyczonych z jednej z bibliotek w Oslo. W końcu musi czymś zająć swój czas – wpatrywanie się w sufit przez całą dobę to zdecydowanie nie najlepszy pomysł. Zmierzam więc jednym z korytarzy, wzdychając cicho pod nosem, aż nagle jakaś dziewczyna wpada na mnie z impetem. Już chcę przeprosić, kiedy lekko wybałuszam oczy. Przecież to Laire. Laire Larsen.
- Co ty tutaj robisz…? – pytam z wyraźnym zaskoczeniem w głosie, automatycznie robiąc krok do tyłu i dostrzegając jej uszy. Czy to wina tego przeklętego rytuału? Wciąż robi mi się niedobrze na samą myśl, a od tamtej nocy mam wciąż koszmary, których nie potrafię zrozumieć. W dodatku zawsze kończą się śmiercią, co nie zwiastuje niczego dobrego. – Laire? – powtarzam po chwili, oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi. Spójrz na mnie, nie bój się, nie odwracaj swojego wzroku, przecież nic ci nie zrobię. Czy kiedykolwiek miałem wobec ciebie złe zamiary? Może nie pochwalałem nigdy absurdalnych zachowań Abaddona względem twojej osoby, ale czy to w tym momencie ma jakieś znaczenie? Teraz mamy inne problemy.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Kandałaksza, ZSRR
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wilkołak
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : biedny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Sie 24, 2015 5:06 pm

Jeden krok, drugi, trzeci. Za pięć kroków skręt w lewo, potem dwanaście kroków i w prawo będzie damska łazienka. Jeśli kiedykolwiek ubolewała z powodu bycia zamkniętą w zamku, było to rajem w porównaniu z przebywaniem w szpitalu. Cały jej rewir, całe terytorium ograniczało się do trzech korytarzy, sali szpitalnej i damskiej łazienki na drugim końcu oddziału. Czuła się zamknięta jak ryba w puszce. Bez wody, powietrza, bez możliwości ucieczki. Bo i jak uciekać?
...dziewięć, dziesięć, jedenaście. Stawianie kroków na pół-stopach pół-łapach i balansowanie ciałem na nogach o wydłużonych stawach skokowych i upośledzonych kolanach było bolesne i trudne, jednak wrodzona duma i autodestrukcyjna niemożność przyznania się do swojej słabości zmusiła ją do prób poruszania się bez kul ani chodzika. Bycie mutantem było już i tak wystarczająco uwłaczające. I kolejny krok i kolejny krok, w szeleszczących niby papciach ledwie trzymających się na zniekształconych stopach, ale trzymających się - tak bardzo pragnęła zachować choć resztki pozorów normalności.
Być może właśnie dlatego grzmotnęła w kogoś, zbyt skupiona na utrzymaniu obuwia na kończynach i za chwilę runęła jak długa na tyłek wydając z siebie coś pomiędzy kurwa, a auć.
Podniosła wzrok.
Jedno oko miała szare jak zawsze, drugie karmelowo-złote, z wielką czarną źrenicą. Spiczaste uszy wystawały spod włosów drgając z każdym Twoim słowem, a zakończone szponami palce dłoni zacisnęły się w pięści by zaraz ukryła je pod pachami odwracając się półprofilem.
- Wybacz, nie jestem w najlepszej kondycji na spotkania towarzyskie. - mówi, a głos ma niski, szeleszcząco-warczący, jakby oberwała czymś twardym w krtań- Co tu robię... - blade usta zacisnęły się z trudem chowając pełne uzębienie, nie do końca przypominające ludzkie. Im dłużej się przyglądasz tym przecież dokładniej widzisz te koszmarne szczegóły i deformacje.
Zajmuje jej chwilę by się podnieść i przebąkuje ciche podziękowania gdy jej pomagasz, po czym siada na krześle po jednej stronie korytarza, licząc cicho na to, że po prostu pójdziesz sobie dalej.
Ale nie.
Zostajesz.
Podnosi więc wzrok i wzdycha.
- Mogłabym Cię zapytać o to samo. - nic nie wie o Twojej mamie, ani o siostrze, Twoja wizyta w szpitalu więc jest dla niej zaskoczeniem, choć podejrzewa, że dostałeś jakieś zadanie ze szkoły zorientować się jak się trzymają inni uczniowie. Może przyszedłeś zbierać niusy na plotki? To nie było co prawda w Twoim stylu, ale po ostatnich wydarzeniach Laire nie odrzucała żadnej z możliwości.
Powrót do góry Go down
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Sie 28, 2015 7:34 pm

Doskonale widzę, że nie jest to najlepszy moment na spotkania towarzyskie, Laire. Nie mam pojęcia, po co było to wszystko – dlaczego musimy brać w tym udział, po co nas w to mieszają. Powiedz mi, co takiego zrobiliśmy, bo ja tego nie potrafię zrozumieć, choć wielokrotnie próbowałem, przecież nie jestem głupi. Wciąż siebie pytam, to nie daje mi spokoju, lecz nie znajduję klarownych odpowiedzi – wizje też mi wiele nie mówią, jakby na złość szepczą, że tym razem nie ułatwią mi zadania. Podsyłają za to każdej nocy koszmary. Są ścięte głowy znajomych mi osób, rozlew szkarłatnej krwi niewinnych ofiar, wyrwane żywcem serca położone na tacy, pogruchotane kości; słyszę inkantacje niewybaczalnych zaklęć, dostrzegam demony i wyczuwam złowrogą aurę. Ciągle to samo, od dłuższego czasu bez większych zmian. To nie zwiastuje niczego dobrego, nic jednak na to nie mogę poradzić – wizje są zbyt ogólne, by zacząć działać.  Po co mi to w takim razie? Nie zostanę kimś na miarę słynnego Nostradamusa, nie ma na to szans, to okres, w którym musimy się ukrywać.
Czasem chciałbym się pozbyć tego przekleństwa. Nawet znacznie częściej niż tylko czasem. Wtedy nie widziałbym zupełnie niczego, nie byłoby żadnych chorych domniemywań i szeptów na szkolnych korytarzach. Byłbym całkowicie normalny, a teraz… Teraz jestem dziwakiem. Odmieńcem. I ty też nim jesteś, Laire, chociażby biorąc pod uwagę zmiany, które zaszły w twoim wyglądzie. Tajemnica wyszła na jaw, nie myliłem się  – miałem rację co do twego wilkołactwa, choć nigdy nie chciałaś mi się przyznać, gdy zapytałem cię o to wprost.  To jednak zrozumiałe, każdy z nas starał się ukryć swój sekret za wszelką cenę. Sęk w tym, że nie zawsze się da. A ja chciałem ci pomóc, nigdy nie miałem zamiaru zrobić ci krzywdy, Abaddon by mnie chyba za to zabił. Wiesz, Laire, stoimy po tej samej stronie barykady. Wbrew pozorom – jesteśmy podobni. Jesteśmy przecież inni od reszty. To coś, co nas łączy, co nie powinno nas dzielić.
- Odwiedzam rodzinę – wyjaśniam, od razu wyczuwając, że moje towarzystwo nie jest jej dzisiaj na rękę. Nie mogę jednak tego, co się wydarzyło tak zostawić. Oprócz Yahto czy Løvenskiold, widziałem też ciebie, Laire. – Moja mama tutaj pracuje, w dodatku siostra wylądowała kilka dni temu na oddziale – uściślam zaraz, siadając na krześle obok i wbijając wzrok w białe kafelki. Może nawet się tobą zajmuje? Na samą myśl wzdycham ciężko, kątem oka zerkając na Laire. – Jak się czujesz? Po tym, co się ostatnio stało.
Tylko mnie nie okłamuj.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Korytarz.
» Stary korytarz
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Oslo :: Ulica Złośliwej Walkirii :: Szpital Bogini Eir :: Piętro II: Oddział Zatruć i Wypadków Magicznych-