Frogner Park

avatar
PisanieTemat: Frogner Park   Pon Gru 29, 2014 1:42 pm

Frogner Park
Nie jest zbyt duży, ale mieszkańcom wystarcza. Dużo zieleni, dzieci biegające po trawnikach, rozszczekane psy, śpiewające ptaszki. Żyć – nie umierać! Wzdłuż alejki poustawiano niskie, drewniane ławeczki pomalowane na bordowo. Znajduje się tu także niewielkie oczko wodne i plac zabaw z małą piaskownicą, zjeżdżalnią i dwoma huśtawkami.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 21 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wężousty
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : spikerka w niszowym radio i wynalazca

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Nie Kwi 12, 2015 9:48 pm

Świat staje mi ostatnio na głowie.
Najpierw Elmo powiadamia mnie, że zostanie ojcem. Potem spisuje się mnie w dziwnym spisie ludności i podważa moje bycie czarodziejem. I co najgorsza, to właśnie Elmo stoi po drugiej stronie stołu. Z dnia na dzień tracę pracę w radio, bo bez słowa wyjaśnienia traci ono licencję i zostaje zamknięte. Nawet inwestor zainteresowany moim ostatnim prototypem magicznego generatora ciepła rozpływa się gdzieś w powietrzu - a ja naprawdę wierzyłam w ten wynalazek.
Nie wiem co się dzieje, nie mam pojęcia, jakby świat stanął nagle na głowie. Nie lubię zmian, to wszystko dzieje się za szybko, jest totalnie nielogiczne, nie potrafię się do tego dostosować w żaden z możliwych sposobów.
Więc przejadam stresy.
Siedzę na ławce w parku i jem zimną pizzę mając nadzieję, że to tylko taki okres. Tydzień. Miesiąc. Za chwilę wszystko się uspokoi, wróci do normy. Nikt nie będzie podważał mojego prawa do posiadania różdżki. Znajdę inną pracę. Muszę znaleźć inną pracę, przecież nie będę brać pieniędzy od ojca. Moje poczucie wielkiej porażki minie i znowu siądę do swojego stołu konstruktora. Poprawię prototyp, ktoś wreszcie doceni jego potencjał. Wszystko się ułoży. To tylko taki tydzień.
Ta.
Mam wrażenie, że nawet pizza śmieje mi się teraz w twarz i zarzuca nadmierny optymizm.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Nie Kwi 12, 2015 10:09 pm

Na Odyna, nie mam najmniejszego pojęcia, co się teraz dzieje. Świat totalnie zwariował. I to dosłownie! A ja czuję tylko, że muszę stąd zabrać Ally w jakieś bezpieczne miejsce, gdzie nikt nas nie znajdzie i w końcu będziemy szczęśliwi. Nikt z nas o tym nie wiedział – dziwne, w końcu jestem dziennikarzem, od kilku miesięcy pracuję w renomowanej redakcji w Oslo, mamy swoich niezastąpionych informatorów, a przepływ wiadomości jest zdecydowanie szybszy niż gdziekolwiek indziej. Dobrze wiem, że ostatnimi czasy między nami było naprawdę różnie. Powoli odnoszę wrażenie, że tak już chyba zostanie na stałe, ale jakoś nie potrafię odpuścić, więc po południu wysłałem jej krótki list z propozycją spotkania po mojej pracy. Ally odpisała, że możemy spotkać się w Frogner Park – niedaleko siedziby mojej redakcji. To chyba był zły pomysł umawiać się w publicznym miejscu, jednak było już za późno na jakiekolwiek zmiany. Nie przemyślałem tego, po prostu czułem potrzebę zobaczenia się na moment z Ally. Nie mogłem całkowicie oszaleć.
- Ally! Ally! –  krzyczę z całych sił, biegnąc najszybciej jak tylko potrafię. W końcu przystaję w miejscu, gdzie siedzi, dyszę dość ciężko, gdyż moja kondycja zdecydowanie nie należy do najlepszych. Tak naprawdę nigdy o nią szczególnie nie dbałem, raczej nie marzyłem o karierze aurora czy zawodowego sportowca. Za to zostałem niespodziewanie sławnym malarzem, ale co mi po tym wszystkim, skoro chcą mnie zaraz wpakować do getta wraz z Ally. – Powiedz mi, co się stało? – pytam bez większego zastanowienia, widząc jej wyjątkowo nieszczęśliwą minę i karton ulubionej pizzy obok. Może to było głupie pytanie, ale tak jakoś samo wymsknęło mi się z ust. Po prostu chcę być w jej oczach dobrym eks-mężem.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 21 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wężousty
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : spikerka w niszowym radio i wynalazca

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Nie Kwi 12, 2015 10:35 pm

- Leo!
Podskakuję słysząc jego ciepły głos, podnoszę się szybko, nawet nie dbam o przewrócone pudełko pizzy. Muszę stoczyć prawdziwą walkę ze swoim ciałem, które chce podejść bliżej, dłońmi ująć jego policzki, ustami dotknąć jego ust. A potem wtulić się z całych sił i już nigdy nie puścić, schować się w jego ramionach przed całym tym światem i szaleństwem dziejącym się dookoła, ukryć przed wszystkim co złe. Ale dobrze wiem, że nie mogę zrobić żadnej z tych rzeczy. Nie mogę już od dłuższego czasu. Zbyt bardzo bałam się, że kocham go za mocno, że kiedy odejdzie złamie mi serce - więc sama to zrobiłam.
Świat nie stanął na głowie tydzień temu - tylko w te felerne święta, kiedy spakowałam karton i wyszłam z domu.
Wychodzi więc dość niezręcznie, jak zawsze, bo nie potrafię kontrolować się aż tak bardzo, dlatego podchodzę o krok za blisko, zbyt dużo rzeczy dzieje się dookoła mnie. Nie mogę zapanować nad wszystkimi słabościami, opieram czoło o tak dobrze mi znany Leosiowy tors, dłoń zaciskając na jego ramieniu. Zamykam oczy, słyszę przyśpieszone bicie serca i nierówny oddech, uśmiecham się na samą myśl o jego słabej kondycji. Leo. Mój Leo.
- Zamknęli radio - mruczę cicho po dłuższej chwili. - Nie dostałam dzisiaj listu od żadnego z braci, nie wiem co się dzieję - dodaję, ta niewiedza doprowadza mnie do szału, przecież to jeszcze dzieci! A ja nie wiem co dzieje się z nimi, nie wiem co dzieje się z papą, nie wiem co stanie się ze mną. Z nami. - Co się dzieje? - pytam w końcu, unosząc lekko głowę i wreszcie patrząc mu w oczy. Leo, mój Leo. Skąd ten list?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Nie Kwi 12, 2015 11:00 pm

Są pewne granice ustalone odgórnie. Nie mogę ich przekraczać, choćbym bardzo chciał. Tak już jest od momentu naszego pamiętnego rozwodu. Teraz jesteśmy dla siebie tylko byłym małżeństwem i nie mogę pozwolić sobie na tyle co kiedyś. To tak nie działa, ten okres mamy już za sobą. Jesteśmy w końcu dorośli, sami o wszystkim zdecydowaliśmy, skazując się na samotność. Mimo że była to najgorsza decyzja na świecie to żadne z nas nie potrafi się do tego głośno przyznać. Ani ja, ani Ally. Dlatego też teraz trwamy w dziwnej, poplątanej relacji, którą trudno sprecyzować. Trochę złamała mi serce, przecież wie, że tak mocno ją kocham, ale to nie szkodzi na przeszkodzie, by odbudować naszą więź. Z czasem – przecież nie da się tego zrobić tak od razu. Teraz ten czas nagle nam zabierają. Czuję jednak głowę Ally na swoim torsie i wiem, że tak powinno już być. Przy niej jest moje miejsce. Na dobre i na złe.
- Jak to zamknęli radio? Z jakiego powodu?! – zadaję pytania, spoglądając na nią z lekkim niedowierzaniem na zmęczonej twarzy. Chociaż chyba nie powinienem być zdziwiony, dzisiaj rano niespodziewanie zrobili pierwszą selekcję w pracy, zabierając stamtąd część moich znajomych. Mnie jeszcze wtedy nie było, zaspałem, ale nie mogę liczyć na kolejnego farta. – Ally, źle się dzieje. –  Sam nie wiem, od czego mam zacząć. Nagle brakuje mi słów. –  Nic, żadnych wieści od braci…? To wszystko przez Sabat, nie podoba mi się to obowiązkowe rejestrowanie czarodziejów. Zabrali dzisiaj siłą Helenę, Folke, Hansa i kilku innych znajomych z pracy. Wszystkich mugolaków – tłumaczę czym prędzej. I co ja teraz mam zrobić? Powiedzieć, że musimy uciekać? My. Ja i ty. Jak najdalej. Nie jesteśmy bezpieczni. Wiem, że wcześniej też nie byliśmy, ale nikt nie spodziewał się, że wszystko nagle się pogorszy.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 21 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wężousty
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : spikerka w niszowym radio i wynalazca

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Nie Kwi 12, 2015 11:42 pm

Nic nie przeraża mnie bardziej niż myśl o przyznaniu się do błędu.
Przynajmniej tak myślałam do dzisiaj, do kiedy świat nie oszalał.
Nic nie przerażało mnie bardziej niż przyznanie się do błędu. Byłam bliska tak wiele razy. Zaraz po naszym rozwodzie, po dniu w którym podpisaliśmy papiery. Odurzona każdą z możliwych substancji zawędrowałam pod nasze… Wtedy już jego mieszkanie, gotowa błagać go na kolanach, żeby przyjął mnie z powrotem. Stchórzyłam przed drzwiami. Kolejne dni spędziłam naprzemiennie odurzając się jeszcze bardziej z Elmo, a potem trzeźwiejąc u Arena. Nie pamiętam pierwszych trzech tygodni po tamtym dniu, tylko przebłyski, kolorowe światła i zaniepokojone spojrzenie Amdahla.
Przez ostatnie miesiące niemal przy każdym spotkaniu, każdym popsutym sprzęcie mam ochotę złapać go za rękę i powiedzieć „zostań”. Ale boję się najbardziej na świecie, że odsunie się i powie „nie”. Minęło zbyt wiele czasu. Powiedzieliśmy zbyt wiele słów. Poznałem kogoś nowego.
To złamałoby mi serce bardziej niż wszystko do tej pory.
- Niepoprawne treści? Sama nie wiem, po prostu zabrali cały sprzęt i zamknęli budynek - mówię. Dopiero teraz dociera do mnie, że mogli zabrać też moich kolegów z pracy, aż robi mi się niedobrze. Zimna pizza zaczyna ciążyć na żołądku. Znowu mam przed oczami twarze swoich braci i wyobrażam sobie wszystkie najgorsze scenariusze. - Zabrali gdzie? - Nawet nie wiem czy chcę znać odpowiedź na to pytanie, widzę teraz jak wywlekają ich z łóżek, jak prowadzą w rzędzie z innymi mugolakami, jak zamykają w ciemnym, zimnym miejscu, jak… - Ciebie nie ruszyli? - koncentruję całą uwagę na moim Leo, moim Leo. Zimnymi dłońmi sięgam jego policzków, opuszki palców drażni kilkudniowy zarost, zawsze uważałam, że z nim wygląda najlepiej. Dzisiaj wygląda tylko na zmęczonego i przerażonego. - Ciebie nie ruszą? - upewniam się, przecież nie powinni, przecież nie jest mugolakiem. Jak ja. Powinien być bezpieczny, może nosić tę przeklętą opaskę, ale powinien być bezpieczny.
Musi być!
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Pon Kwi 13, 2015 12:13 am

Jesteśmy zbyt dumni i tchórzliwi zarazem, by się przyznać do pieprzonego błędu. Choć chciałem to zrobić, próbowałem wielokrotnie na różne sposoby, ale nie potrafiłem i wciąż nie potrafię się przełamać. To bariera nie do pokonania. Wciąż pamiętam to, jak przeżywałem nasze pamiętne rozstanie – piłem non stop, prawie zbankrutowałem przez wydawanie pieniędzy na alkohol, dzwoniłem do Ally jak popieprzony, ale nigdy nie odbierała. Później włóczyłem się po najgorszych zakamarkach w Oslo i krzyczałem światu, że ją kocham i przepraszam. Nikogo to jednak nie obchodziło. Potem trochę ochłonąłem, ostatecznie dotarło do mnie, że może faktycznie może tak miało być – najwyraźniej siostra i moi znajomi mieli rację od samego początku. Cała nasza historia jest trochę jak jakieś tanie romansidło, ale tak było naprawdę. Rozstaliśmy się z Ally z najgłupszego powodu na świecie i od zeszłych świąt nie jesteśmy już razem. Pomimo że minęło już tyle czasu – wciąż ciężko mi w to jakoś uwierzyć.
- Zaspałem… – Beznadziejnie to brzmi, zdaję sobie z tego sprawę, ale faktyczne tak się stało. Wczoraj wyjątkowo nie mogłem zasnąć, długo czytałem książkę, którą niedawno znalazłem w kartonie z rupieciami. Chyba miałem ją wtedy dostać od Ally na święta. Nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, pewnie jakoś nad ranem. Nie nastawiłem jednak budzika i zaspałem. – No naprawdę, budzik nie zadzwonił, więc przyszedłem do pracy godzinę później. Wchodzę do redakcji z uśmiechem, a tu chaos, zamieszanie… Nagle słyszę, że ich zabrali. Nie wiem dokładnie gdzie, nikt nie wie w sumie – mówię szybko, czując jak nieco bardziej przyciskam do siebie Ally. To wyszło tak samo z siebie, zupełnie niekontrolowanie. – To nie brzmi dobrze, wiesz? – Nie mogę ci obiecać, że mnie nie zabiorą. Mnie też to pewnie czeka, nie ma co ukrywać, nie łudzę się, że będzie inaczej. Ale nie pozwolę, by tobie coś się stało. Musisz być bezpieczna. – Posłuchaj mnie, Ally – zaczynam powoli – musimy stąd uciekać. To znaczy się, ty. – Ja nie jestem w tym wszystkim najważniejszy. Muszę się jeszcze upewnić co z moją rodziną.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 21 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wężousty
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : spikerka w niszowym radio i wynalazca

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Pon Kwi 13, 2015 12:49 am

Świat wariuje dookoła i nagle wszystko inne wydaje się być takie głupie. Jak my. Kiedy braliśmy ślub nie miałam nawet dwudziestu lat, ale to nie było ważne. Już wtedy wiedziałam to, do czego nie chcę się przyznać teraz. Nie wiem skąd nagle pojawił się we mnie ten strach - może kiedy przekroczyłam granicę krzycząc, że powinniśmy to skończyć, a on nie zamiast zaprotestować, tylko przytaknął? W tamtym momencie przestałam oddychać i mam wrażenie, że już nie zaczęłam. Nic nie bolało jak tamten moment. I kolejne. Kiedy zabierałam pudło ze swoimi rzeczami. Kiedy podpisywaliśmy te durne papiery. Do tej pory nie wiem, dlaczego rozwody są takie proste. Przecież kończą coś, co powinno trwać całe życie, przynajmniej jedna osoba powinna nas zatrzymać i powiedzieć nam nie.
Cały świat tylko patrzył na nas jakby chciał powiedzieć - a nie mówiliśmy? Mieliśmy rację, byliście za młodzi, za głupi, zbytnio się pośpieszyliście.
Ja wciąż się z nimi nie zgadzam. Ja, pomimo braku obrączki, wspólnego mieszkania, tych wszystkich barier, które wyrosły pomiędzy nami w przeciągu ostatnich miesięcy, wciąż się z nimi nie zgadzam. Nie. Ja Aureora Johanson wzięłam sobie za męża Leonarda, do końca życia. I on może dał mi odejść, może w świetle prawa już nie mam prawa - ale wciąż jestem jego żoną. Zawsze będę.
Tylko boję się do tego przyznać na głos.
Słysząc, że zaspał z moich ust wyrywa się parsknięcie śmiechu, niekontrolowana reakcja, szybko przeradza się w jakieś histeryczne łkanie, łzy napływają mi do oczu, ale nie będę płakać. Nie. Leo jest bezpieczny, tylko to się liczy, stoi tutaj, przy mnie, ze mną.
- Jak dobrze, że nie zrobiłam ci pod choinkę tego niezawodnego budzika - stwierdzam z mieszanką ulgi i paniki w głosie, zaspał, po prostu zaspał. Tak banalnie, tak prosto, nie przyszedł do pracy na czas. Gdyby jednak zdążył wzięliby i jego, widzę to w jego oczach, wzięliby go pewnie tak jak moich braci. - Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie - kręcę głową słysząc o ucieczce, mojej ucieczce, nie, nie zgadzam się. - Nie Leo, nie, nie mogę - mówię i wtulam się mocniej, chowam w jego ramionach, nie, to nie wchodzi w grę. - Skoro byli już u ciebie w pracy, pewnie byli i w szkole, mają moich braci. Nie mogę uciec, przecież jeszcze coś im zrobią!- To brzmi rodem z koszmaru, przecież ludzie się już nauczyli, że tak nie można, nie potrafię tego zrozumieć, jak, dlaczego?! - Znajdą mojego ojca, Leo, nie - mamroczę w jego płaszcz, nie mogę, to nie wchodzi nawet w grę. - Nie zostawię cię - Nie ma nawet takiej opcji. - Jesteś moim mężem, nie zostawię cię! - I dobrze wiem, że ty nie zostawisz swojej rodziny. Nie potrafiłbyś z tym żyć, tak samo jak ja, ze świadomością, że zostawiliśmy kogoś za nami. - Nie zostawię - powtarzam więc, ciszej, nie zmusisz mnie, Leo. Mój Leo.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Pon Kwi 13, 2015 1:57 am

To nie było wtedy jakoś szczególnie ważne, że nie miałaś na karku nawet dwudziestu lat, a ja byłem niewiele starszy. Zadaję sobie teraz jedno pytanie: czy cokolwiek wówczas się dla nas jeszcze liczyło oprócz tego, że po prostu chcieliśmy być ze sobą szczęśliwi już do końca naszego życia? To miało być takie proste i logiczne, nikt z nas nie spodziewał się takiego finiszu, może oprócz naszych pesymistycznie nastawionych znajomych – oni chyba zawsze wiedzieli w głębi duszy, że to tak naprawdę się nie uda. Ale ja wierzyłem. Wciąż wierzę, że nie wszystko jest jeszcze stracone. Będę na bakier z całym światem tylko po to, aby uświadomić im, jak bardzo się mylili. Nie powiedziałem wtedy nieszczęsnego „nie” – przez gardło mi to słowo nie przeszło, ale teraz tego żałuję. Nie cofnę jednak czasu, nie anuluję naszych podpisanych papierów w sądzie, chociaż… Możemy o nich zapomnieć, możemy je też podrzeć, to tylko formalności, które są nam niepotrzebne. Dla mnie Ally wciąż jest moją żoną, niechętnie dodaję, że byłą, bo nie potrafię się z tym pogodzić. I zapewne nigdy tego nie zrobię. Nic nas nie rozdzieli, nie ma takiej siły, która mogłaby to zrobić. Nasz rozwód jest tylko na głupim papierku. Będziemy ze sobą już do końca.
- Z perspektywy czasu książka była lepszym pomysłem. Przez nią właśnie zaspałem. – Choć dopiero niedawno ją znalazłem, umknęła mi gdzieś w tym przerażającym bałaganie rupieci spowodowanym przez szybką przeprowadzką w nowe miejsce. Do tej pory się nawet nie rozpakowałem, czekałem przecież na kogoś, kto pomoże uporządkować mi moje życie. Patrzę na Ally stęsknionym wzrokiem, dawno nie widziałem jej w takim stanie, tak szczerej i prawdziwej w emocjach. Słowa grzęzną mi w gardle, samemu robi mi się źle, mam ochotę się rozkleić, ale nie mogę. Muszę być mężczyzną! Muszę wziąć się w garść, być silny i twardy, aby jakoś to wszystko rozwiązać i nie pozwolić na to, aby zabrali moją żonę. Mogłem jednak spodziewać się, że Ally nie zechce mnie posłuchać, jest przecież tak samo uparta jak ja. W końcu mamy ze sobą wiele wspólnego. Uśmiecham się beznadziejnie i trochę nieodpowiednio na myśl o porannej sytuacji. Tak, to był fart, że dzisiaj zaspałem i jeszcze mogę tutaj być. Przy niej.
- Ally, ja nie rozumiem. Przeczuwam najgorsze. – Nie rozumiem, dlaczego ludzie potrafią być tacy okrutni. Dlaczego nie możemy być równi? Dlaczego żyjemy w czasach, w których czystość krwi jest głównym wyznacznikiem? W niczym nie jesteśmy gorsi, nie powinniśmy nawet tak o sobie myśleć. Nikt nie wie, co dzieje się z tymi zabieranymi ludźmi. Jestem jednak przekonany, że nie zwiastuje to niczego dobrego.  – Wiem, wiem, że mnie nie zostawisz… Ally, moja Ally… – Czekałem na te słowa naprawdę długo, czuję się jakbym wygrał na loterii, chociaż tego uczucia chyba nie da się do niczego przyrównać. Nie spodziewałem się jednak, że usłyszę je w tak dziwnych okolicznościach. Dobrze wiesz, że chcę jak najlepiej. Nie dla siebie, ale dla ciebie, twojej i mojej rodziny. – Pozwól mi, proszę, się wszystkim zająć. Zabierz najpotrzebniejsze rzeczy, dam ci klucze do mojego mieszkania, a ja w międzyczasie dowiem się, co z naszymi rodzinami...  – Proszę, posłuchaj mnie, choć raz. Ostatni raz, Ally! – Spotkamy się u mnie najszybciej jak tylko się da. Potem dokładnie ustalimy co dalej.  – Jeszcze nie wiem co, nie mam nawet pojęcia, czy uda nam się zrealizować plan, ale nie ma innego wyjścia jak spróbować.
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Pon Kwi 13, 2015 10:49 am

Po obywatelskim spisie obchody ulic, legitymowanie ludzi i domowe wizyty przybrały na sile. Jeśli w ciągu dnia miałeś przyjemność spotkać się z czterema, pięcioma patrolami miałeś względny spokój. Niektórych odwiedzano nawet do dziesięciu razy w ciągu dnia, nagabywano ich podczas spacerów, wypraszano z pracy, by porozmawiać w cztery oczy, bez świadków. Nie były to skrajne przypadki, z którymi mogły kontaktować się ci, którym udało się wymknąć podczas spisu lub w ogóle na niego nie przyjść. Wizytacje nie omijały nikogo: mogłeś być skrajnym sabatowcem, mogłeś być podrzędnym sprzedawcą magicznych łakoci, aurorem lub jednym z setek urzędasów w Ambasadzie. Każdy był na celowniku, dopóki nie wyłapie się wszystkich mugolaków i mieszańców, dopóki każdy z gorszą krwią nie zostanie odseparowany od społeczeństwa piętnującą opaską. Przepływ informacji na temat pobytu takich osób był wyjątkowo sprawny. Trójka rosłych czarodziejów aportowała się przed parkiem już chwilę po wymienieniu przez Johansonów pierwszych słów. To byli oni, dziewczynę dokładnie im opisano, chłopaka – nawet jeśli okazałoby się, że nie był Leonardem – mogli zgarnąć przy okazji, stres na każdego zawsze dobrze działał, po kilku rozmowach ze Sivertsenem wyśpiewa im wszystko.
Okrążyli ich, zbliżając się niespiesznie. Jeden z mężczyzn, nauczony swoim doświadczeniem i cwaniakowaniem szlam, zamknął ich w antyteleportacyjnej bańce. Nie macie dokąd uciec, gołąbeczki. Nawet nie próbujcie. Poklepał znacząco nieodstępującą go ani na krok hienę. Pani Natalie chciała mieć ich wszystkich żywych, ale Frisk nie miał oporów, by zmienić tej dwójce zapach na bardziej apetyczny dla jego małej dziewczynki.
- Miejsce na tak romantyczno-dramatyczne schadzki zarezerwowane macie w dużo przyjemniejszym miejscu, szlamy. Dokumenty.
Trochę wam plany pokrzyżowano. Co dalej będziecie ustalać przerzucając gruz i układając cegła na cegle. Może zbudujecie sobie świetlaną przyszłość.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 21 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wężousty
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : spikerka w niszowym radio i wynalazca

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Pon Kwi 13, 2015 2:16 pm

Chyba nic nie jest ważniejsze, tak przynajmniej myślę, od tego założenia - że będziemy ze sobą szczęśliwi. Do końca. I co prawda mogę się teraz nazywać mądrą i wielce oświeconą, bo postawiono mnie przed sytuacją ekstremalną, kiedy wszystko zaczęło wyglądać zupełnie inaczej.
Kiedy z pracy wywlekają twoich znajomych, tracisz kontakt z rodziną i nagle tracisz status człowieka na rzecz produktu gorszej kategorii pojawia się strach. Jestem z nim zaznajomiona dobrze, wiem jakie ma wielkie oczy i przez ostatnie miesiące żyłam pod jego dyktando, bojąc się przyznać do błędu, bojąc, że będzie jeszcze bardziej bolało, że któregoś dnia rozpadniemy się kompletnie i nie będzie łączyć nas już nic.
I byłam przekonana, święcie, że nie ma gorszego strachu. Myliłam się.
Teraz ze strachu drżą mi ręce, kolana, nie mogę się ruszyć, nie mogę skupić myśli na niczym innym, jestem sparaliżowana, wszystko dookoła mnie wydaje się być złym snem. I nawet nie wiem czego się boję. Zabierają ludzi. Gdzie? Czy w ogóle gdziekolwiek? Czy może tylko łapią, wywożą w ciemne miejsce i walą kedavrą, tak też może być. I teraz nawet nie boję się o siebie. Tylko widzę po kolei przed oczami jak upadają kolejno mój ojciec, bracia, przyjaciele. I Leo. Tego boję się najbardziej.
Nic innego nie jest ważne.
- Wiedziałam, że ci się spodoba - mamroczę w jego ramię, książka. Coś z innego świata. Lepszego świata. Zanim wszystko się zmieniło i stanęło na głowie. Dowód na to, że kiedyś było normalnie.
Ja też nie rozumiem. Niczego z tego co dzieje się teraz. Ale wiem jedno, nie powinniśmy się teraz rozdzielać. Tak, to nie jest miejsce ani czas na kłótnie, to nie jest moment w którym powinnam popisywać się moim słynnym uporem, nie podoba mi się ten pomysł. Przecież możemy razem dowiedzieć się co z rodzinami, przecież nie musimy niczego pakować, jesteśmy razem, czego nam więcej potrzeba do planu? Ubrania można dostać wszędzie, podobnie jak pizzę, przecież nie uciekamy znowu na zawsze, przecież kiedyś wrócimy, przecież…
Otwieram usta, żeby zaprotestować, ale jest już za późno.
Znowu podskakuję, zaskoczona, nie dowierzając, jak to? Dlaczego? Znaleźli nas? Już? Sama nie wiem co robić, ręką automatycznie sięgając do torebki, wyciągnąć różdżkę czy dokumenty, walczyć i uciekać czy po prostu się poddać. Przecież nie mam różdżki, zabrali mi, nie wiem dlaczego, ale zabrali. To zmniejsza nasze szanse. Czy to przekreśla je całkowicie? W głowie mi szumi, serce wali jak oszalałe, próbuje się uspokoić. Podejść do tego rozsądnie. Logicznie. Przeanalizować sytuację. Wszystkie za i przeciw, wszystkie słabe i mocne strony przeciwników, jak w równaniu. Wszystko da się sprowadzić do prostego równania.
Ale nie potrafię. Nie wiem, co zrobić. Mam pustkę w głowie.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Wto Kwi 21, 2015 12:25 am

Co? Dlaczego? Jak to? Co się dzieje…? Nie zdążyłem zarejestrować tego niespodziewanego zwrotu akcji. Wszystko działo się zbyt szybko, a mój świat legł w gruzach w przeciągu kilku minut. Zdecydowanie nie spodziewałem się takiego obrotu sytuacji – w końcu byłem przekonany, że uda nam się uciec w jakieś bezpieczne miejsce, prawie ją przekonałem do swojego planu, ale nie zdążyliśmy nawet się ruszyć z miejsca. Byli od nas sprytniejsi i szybsi. To koniec. Nie mamy przecież najmniejszych szans w starciu z nimi, nie należy się łudzić, że wyciągnięcie różdżki w tym przypadku coś wskóra. To nie jest tak, że od razu się poddałem tylko realnie oceniłem całą sytuację. Jesteśmy słabsi. Jesteśmy bezbronni. Ale w niczym nie jesteśmy od nich gorsi, mimo że tak właśnie uważają. Czystość krwi to nie powód, by tak nas traktować i obrażać. W głowie tylko dudni mi słowo „dokumenty” – zawsze trzymam je w tylnej kieszeni spodni, choć i tak nie wiem, co odpowiedzieć. Pokazać je, a może po prostu skłamać? I tak prawda wyjdzie na jaw, tutaj nie ma co ukrywać. Nie martwię się jakoś specjalnie o siebie, co ze mną będzie – to nie jest szczególnie istotne. Przeraża mnie jednak myśl, że nie wiem co będzie z Ally czy chociażby z moją starszą siostrą. Czy spotkamy się… No właśnie, nawet sam nie wiem gdzie. Co będzie dalej? Co się z nami stanie? Nikt tak naprawdę tego nie wie, możemy tylko się domyślać, a ja mam teraz pustkę w głowie jak nigdy.
- Nie mam – mówię dość twardo, choć czuję, że głos mi drży. Obronię się jeśli będzie taka potrzeba, choć nie mam pojęcia, na ile będzie to skuteczne. Trzymam tylko za rękę Ally jakbym miał ją zaraz stracić na zawsze. Raz już prawie tak się stało, ale teraz nic już nas nie rozdzieli. Zrobię wszystko, by było dobrze. Przecież prawie ją odzyskałem! W dodatku nie pozwolę na to, aby Ally stała się jakakolwiek krzywda. Nie zasłużyła na to, nikt z nas nie jest niczemu winien. Patrzę na tych dwóch mężczyzn, czuję jak serce wali mi jak oszalałe, kątem oka spoglądam na moją przestraszoną żonę. Chciałbym ci teraz powiedzieć, że będzie dobrze, ale nie chcę cię okłamać. Nie ma takiej pewności, nie mogę ci jej zagwarantować. Wiedz jednak, moja najdroższa Ally, że cię uratuję. Nie widzę innej opcji. Po prostu nie i koniec.
Powrót do góry Go down
avatar
PisanieTemat: Re: Frogner Park   Czw Kwi 23, 2015 12:44 pm

Leo nie ma dokumentów, Sabat nie ma litości. To jedyny słuszny układ, który jest w stanie doprowadzić do prawdziwej potęgi każde z państw, łącznie z tymi czarodziejskimi. Lecz magiczna Norwegia nie może być jedynie państwem, powinna być prawdziwym cesarstwem. Powinna być jak słońce wokół którego krążą pozostałe państewka układu skandynawskiego, potem Europy, całej Ziemi, by wreszcie to ona stała się centrum wszechświata. Dlatego wszelkie szkodniki, które próbują swoim głupim uporem zepsuć wszystko od środka, należy jak najszybciej wytępić. Ta dwójka mogłaby się stać idealnym tego przykładem, gdyby nie jasne rozkazy, że mają zostać odesłani tam, gdzie nikomu już nie zaszkodzą. Niech więc i tak będzie, bez dokumentów wszystko załatwi się jeszcze szybciej. Bez jakichkolwiek oskarżeń o oszczerstwa, mieli już pewność, że dorwali kogo trzeba. Nordahla szalenie cieszył fakt, że niektóre z tych śmieci wiedziały dokładnie, kim są i nie próbowały tego kwestionować. Mimo to właściwym posunięciem było nadprogramowo pokazać im, gdzie jest ich miejsce i co się z nimi robi. Polecił młodemu zająć się dziewczyną i odciągnąć ją od Leo, sam zajął się mężczyzną. Szybko rzucone ulepszone zaklęcie rozbrajające, tak by ofiara jednocześnie czuła ból jakby smagano ją setką batów, wystarczyło, by ostatecznie powstrzymać potencjalną próbę ucieczki.
- Co to za ton? W taki sposób będziesz mógł rozmawiać ze swoimi – zaśmiał się gardłowo, czubkiem buta przyciskając twarz Leo do ziemi. – Kolegami. My nimi nie jesteśmy, kundlu. – To nie całkiem było prawdą, mężczyzna nie wiedział jednak, że najmłodszy z trójki sabatowców niegdyś często mijał się z Johansonem na dahlvaldzkich korytarzach. Ale co było, a nie jest… Szarpnął nim, podnosząc z ziemi, jakby był niczym więcej jak brudną, cuchnącą szmatą. Gestem ręki przywołał do siebie Friska i Petersona nie bardzo wiedzącego, co zrobić z rozhisteryzowaną panią Johanson. Frisk zamknął jej usta prostą inkantacją, następnie usuwając antyteleportacyjne zabezpieczenie.
Byli gotowi. Teleportacja zbiorowa nie należała do najprzyjemniejszych czynności, jednak nagroda, jaką był promienny uśmiech Natalie Venäläinen, zadośćuczyniła tym kilku sekundom niewygody. Teraz można było wrócić do dużo wygodniejszych zadań.

Ally i Leo z tematu
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Frogner Park   

Powrót do góry Go down
 

Frogner Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Oslo :: Centrum Oslo-