Salonik

avatar
PisanieTemat: Salonik   Pon Gru 29, 2014 7:18 pm

Salonik
Ot, nic specjalnego. Małe toto, zagracone i zaśmiecone, bo nikt nie miał do tej pory czasu tu posprzątać. Pośrodku znajduje się niewielkich rozmiarów, okrągły stolik wokół którego poustawiano kilka niepasujących do siebie w ogóle foteli. Pod ścianami znajdują się szafki - głównie wypełnione płytami i zastawione starymi gramofonami oraz zepsutymi częściami magicznego sprzętu grającego.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Reykjavík, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Salonik   Nie Sty 11, 2015 10:19 pm

Przede mną stos płyt, za mną stos płyt, pod ręką trzy gramofony, jeden nawet sprawny. Z prawej strony kubek z kawą, w lewej dłoni papieros skręcony chwilę wcześniej. Tylko ja i dźwięki, na zewnątrz całkowita cisza. Jakby śnieg idealnie wygłuszał naturę. Podróż przez późne lata siedemdziesiąte aż po dziś z germańskim nurtem new vawe brzmi dla niektórych depresyjnie. Kiedyś usłyszałam zarzut, że muszę być bardzo smutną osobą, skoro lubię taką muzykę. I że noszę się cała na czarno. Zawsze. Pewnie ktoś jej umarł.
Jedyne, co we mnie umarło, to marzenia.
Ponoć ludzie, który nie marzą, tak naprawdę nie są już ludźmi, a ja ciągle mam czelność nadawać sobie imię tej wcale nieidealnej istoty. Pogrzebałam przyszłość, napisałam nawet własne requiem, mogę ci zagrać, ale pewnie ci się nie spodoba. W przeszłości też nie brodzę. Jedyne, co mnie z nią łączy to muzyka. Mogę słuchać godzinami Mozarta, Mozart jest lekkostrawny. Albo Czajkowskiego, jeśli dni są śnieżne, choć pogodne. Schubert najlepiej sprawdza się wieczorową porą, przy trzaskającym ogniem kominku. Bach jest indywidualistą, nie każdy rozumie jego geniusz. Pamiętam, jak moi rodzice ekscytowali się, gdy osiem lat temu wystrzelono w przestrzeń kosmicznego oceanu sondy, między innymi z nagraniami jego utworów, także Beethovena, Mozarta czy Chucka Berry’ego. Od tamtego czasu za każdym razem, gdy spoglądam w gwieździste niebo, słyszę Arię Królowej Nocy, a Księżyc gra dla mnie melodię Piątej Symfonii C-moll.
Wracam na ziemię z tych podróży międzygwiezdnych. Lepiej się czuję, kiedy działa na mnie grawitacja. Siedzę tutaj, bo wybrałam sobie tę graciarnię na swój własny kawałek podłogi, na przestrzeń prywatną, chociaż otwartą dla każdego. Między lekcjami przychodzę tutaj zapalić papierosa, nauczyciele rzadko wścibiają nosa do radiostacji; wieczorami przesiaduję do późna z książkami i muzyką. Nie potrafię pisać wypracowań w zaciszu biblioteki, a pokój wspólny, choć wypełniony muzyką głosów, straszy obrazami nudnych twarzy. Nie lubię nudnych twarzy. Nie chce się takimi otaczać, bo wtedy chyba sama musiałabym być nudna.
W nastoletnim wieku wszyscy uciekamy od tych samych konwenansów. Może inni robią coś więcej. Ja mogę poszczycić się tylko tym, że w nic nie wierzę. Oraz genialnym gustem muzycznym. Po prostu pogódź się z tym, że jest lepszy od twojego.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Lillestrøm, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Salonik   Czw Mar 12, 2015 4:45 pm

Chaos, zamęt, nie wiem, co się dzieje. Nie lubię nie wiedzieć co się dzieje, i dlaczego jest tak, a nie inaczej. Pierdzielę taki stan rzeczy. Gdzie jest moja torba? Gdzie jest moja różdżka. A, tu! Mam cię ty badylu! No już, przywołaj mi tajne przez poufne, napój X, cokolwiek, co zmieni ten stan podpadający pod obłąkanie.
Na Odyna, jak ja nie lubię poniedziałków.
Hellia, jak widać w załączonym powyżej monologu wewnętrznym, miała całkiem nieudany dzień, począwszy od pierwszego promyka słońca, który wdarł się pomiędzy zasłony jej łóżka, aż do aktualnej godziny, w której to mogła w końcu złapać oddech i nie myśleć o zajęciach, na które już niedługo będzie musiała wrócić.
Napój bogów nie zadziałał na tego cholernego kaca, który był duchem przeszłości po weekendzie.
Kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby zawlec jej cztery litery do pomieszczenia z alkoholem i nie kontrolować ilości, jakie spożywa? W takim tempie skończy szkołę z poważnym uzależnieniem nie tylko od procentów, ale i od innych używek.
Takie mamy czasy, taki mamy klimat, no nie?
Kwatera radiostacji wydawała się, przynajmniej przez chwilę, dobrym miejscem na odizolowanie się od wydzierających się na korytarzach pierwszaków. Gdyby tylko mogła pozbyć się ich wszystkich stosunkowo szybko i bez wysiłku, już by ich nie było.
Zanotować: Znaleźć sposób na zgładzenie populacji wydającej dźwięki wyższe niż dopuszcza norma.
Hell nie powinna się zdziwić, że ktoś już objął we władanie salonik w radiostacji, a jednak zmarszczyła brwi widząc inną duszę w pomieszczeniu. Trudno się mówi, idzie się dalej. Przecież nie zawróci na pięcie i nie wyjdzie tylko dlatego, że inna osoba dzieli z nią przestrzeń. A może? NIE. Nie izoluj się.
- Hej - rzuciła bez entuzjazmu w stronę dziewczyny i usiadła niedaleko niej.
Kładąc torbę na fotelu obok wyciągnęła z niej czarny notes i długopis. Uderzając rytmicznie o pustą kartkę pisadłem przymknęła oczy, chcąc sobie przypomnieć wszystko, co wcześniej uznała za warte/potrzebne zanotowania.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Reykjavík, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Salonik   Pon Mar 30, 2015 11:45 pm

Przeglądam winyle. Często to robię, choć w domu mam ich trzy razy tyle, co tutaj. Mogłabym kiedyś otworzyć sklep z winylami. Pozwalałabym się im kręcić pod igłą gramofonu całe dnie, a pomieszczenie wypełniałoby się muzyką, kurzem, zapachem kawy i papierosowego dymu. Do mojego sklepu przychodziliby mugole, zdradzając historie swojego życia, a czarodzieje odkrywaliby zupełnie nowy świat muzyki. Tak czy inaczej, otaczanie się melomanami brzmi słodko jak miód, który wytwarzał mój pradziadek, kiedy jeszcze żył. Cała słodkość umarła wraz z nim, kiedy miałam dziewięć lat. Od tamtego czasu nie żyję już złudzeniami. To nie była jakaś tragedia, która odmieniła moje życie. Nawet nie płakałam na pogrzebie. Po prostu za szybko dorosłam. Z dnia na dzień. Nikt mi nie kazał, tak wyszło. Później już wiedziałam, że nigdy więcej nie przywrócę na język tego smaku. Pozostały mi wówczas jedynie cierpkie i kwaśne jagody, od których brudziłam sobie palce i sukienki. Dlatego zaczęłam nosić się tylko w czerni. Teraz mogę jeść wszystkie owoce.
Hipnotyzujący Grauzone posiadał monopol na wypełnianie salonu dźwiękiem do czasu, kiedy przez drzwi przeszła Hellia, siadając przy stole. Sprawiała wrażenie zmieszanej, sama jej obecność w kwaterze była co najmniej dziwna. Może myliłam się co do niej, na dobrą sprawę prawie jej nie znałam, ale nie wydawała się osobą szczególnie związaną z muzyką – z resztą w radiu zazwyczaj przesiadywali albo melomani podobni do mnie, albo wybitni dziwacy, trzymający się na uboczu.
- Wszystko w porządku? – zapytałam ze zwykłej uprzejmości, na chwilę przerywając wertowanie płyt, choć na dobrą sprawę nie wiem, czy bardziej interesowało mnie jej samopoczucie, czy powód, dla którego tu wylądowała. Radiostacja była skrawkiem zamku, który był mi bliższy, niż własne łóżko w dormitorium (gdyby ktoś posiadał taką mapę zamku, która ukazywałaby jednocześnie ruch wszystkich osób, zapewne moje nazwisko byłoby podejrzanie nieruchomym punktem, stacjonującym na parterze), stąd moja konsternacja zdawała się bardzo na miejscu.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Salonik   

Powrót do góry Go down
 

Salonik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Parter :: Kwatera Radiostacji-