Niby-drzwi

PisanieTemat: Niby-drzwi   Pon Gru 29, 2014 7:53 pm

Niby-drzwi
Niby-drzwi otrzymały swój urokliwy przydomek z racji tego, iż nie są prawdziwymi drzwiami. To jedynie kamienna ściana usilnie pragnąca zmienić się we wrota, które miałyby prowadzić do jakiegoś sekretnego pomieszczenia. Choć większość studentów zdążyła już wykryć nieśmieszny żart, znajdą się również uczniowie z młodszego rocznika nadal wątpiący w ten wspaniałomyślny kamuflaż i przekonani o istnieniu rzeczywistych drzwi.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : dawno, dawno temu, w odległej galaktyce...
Wiek : 15 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : błędny rycerz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Niby-drzwi   Sob Sie 22, 2015 7:24 pm

Dahlvald okazał się jedynie kolejnym miejscem kaźni (jak próbowano ich zapewnić), zupełnie jak Hogwart, tyle tylko że nieco bardziej rozwiniętym. Nefjólfr doszedł do wniosku, że gdyby jarl jego osady próbował zająć zamek, pewnikiem poniósłby sromotną klęskę, nie nawet przez wzgląd na potężne, magiczne zabezpieczenia, ale strategiczne położenie budowli, które skutecznie udaremniało jej szybkie zdobycie. Jarl Bjønnal działał tylko szybko. I z zaskoczenia. I nie stanowił żadnego wzoru do naśladowania. Nefjólfr zastanawiał się, jak postąpiłby Lambert. Wychodził z założenia, że na obcych ziemiach, wśród obcych, nieprzychylnych im tubylców dobrze byłoby, żeby jego książę miał swój własny zamek, a skoro w jednym ich umieścili i na horyzoncie nie widać było żadnego innego, należało zdobyć ten, który mieli pod ręką.
Władanie wychodziło Lambertowi coraz lepiej, doskonale radził sobie z panowaniem w ich pomieszczeniach sypialnych, toteż Nef miał coraz mniejsze wątpliwości, że Jaśnie Oświecony nie poradziłby sobie z kilkukrotnie większą przestrzenią zamkniętą. A tą najpierw należało poznać i oswoić, by w ostatecznym etapie teren okazał się być im przychylny.
Instytut nie chciał współpracować i kolejny raz wywiódł dzielnego warega na manowce. Niezrażony zagubieniem drogi w wiekowych murach, Nefjólfr szukał jakiejkolwiek wskazówki, dzięki której byłby w stanie odnaleźć drogę w bardziej zaludniony obszar. Tych, co zaskoczyło go w pierwszych dniach pobytu w nowym miejscu, było całkiem dużo – należało tylko wiedzieć, gdzie i w jakiej porze ich poszukiwać. To jednak nie było chyba ani odpowiednie miejsce, ani właściwy ku temu czas. Pchnął najbliższe drzwi. Ani drgnęły. AHA! To jest to! Sekretne przejście, dzięki któremu opanują ten przybytek!
Zsunął z ramion nowo otrzymany podarek. Torby, które wraz z Abhainn i Lambertem otrzymali jako wyprawkę, wcale mu się nie spodobały. Ze swoją wyglądał jakby nie wojem, a klechą był. Poprosił – naprawdę szybko pojął, że wrzaskami niczego nie będzie w stanie osiągnąć – by zabrano go w miejsce, gdzie będzie mógł wybrać coś bardziej odpowiedniego. I w końcu znalazł. Pilnowany przez dwóch potężnych mężczyzn, przemierzając trakty miasta, które, gdy opuszczał rodzinne strony, było niewielką osadą, zobaczył ją. Udręczoną, martwą małpę, z której stworzono torbę, czy, jak mu powiedziano, plecak. Nieciężka i miękka była dokładnie tym, czego potrzebował. Pojawiwszy się z nią w szkolnych murach, niemal natychmiast poczuł, jak zmieniło się nastawienie wszystkich tych dzieciaków. Każdy mijał go teraz z obawą wypisaną na twarzy, gdy na plecach dyndała mu szara małpa wypchana potrzebnymi do nauki przedmiotami. Choć wcale jej nie upolował, jednak czuł się kimś. Wreszcie wyglądał naprawdę groźnie. I teraz z groźną miną wyciągnął z wnętrza plecaka nową różdżkę, zaczynając dłubać nią w zamku nie chcących otworzyć się drzwi.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Vík í Mýrdal, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Niby-drzwi   Nie Sie 23, 2015 1:20 pm

Współczuję tym dzieciakom, naprawdę. Tak myślę, że gdybym ja trafił do roku trzy tysiące któregoś, pewnie głowa by mi pękła od natłoku informacji. Ech, przecież ta trójka pochodzi z czasów, gdy smak zepsutego mięsa zagłuszano ziołami, a teraz ktoś im pierdoli o tym, jak ważne jest mycie rąk po skorzystaniu z toalety (gdzie sama toaleta również jest dla nich całkiem nowym konceptem). W każdym razie, chodzi mi o to, że położenia im nie zazdroszczę ani trochę, ale to nie zmienia faktu, że cała trójka koszmarnie działa mi na nerwy. Nie no, bądźmy sprawiedliwi, Abhainn nie jest najgorsza, księciunio to porażka, a wiking z wypranym mózgiem nie zaczaił jeszcze, że feudalizm wyszedł z mody ładnych kilka wieków temu.
No a teraz jeszcze wytrzasnął skądś tę małpę. Koleś. Ty ewidentnie chcesz zabić resztę swoich szans na aklimatyzację, jeszcze kilka takich popisówek, a nikt prócz Loli Okeke i miejscowego geek-clubu nie będzie chciał z tobą gadać. Uwierz mi, że pluszowy plecak nie jest tego wart.
Ciekawe tylko, czy istnieje jakiś sposób, by ci to wytłumaczyć. Za twoich czasów pewnie byłeś spoko ziomkiem, jakby cię tu wyciągnąć z odmętów frajerstwa, nim zanurzysz się w nich po uszy?
Podchodzę do ciebie ostrożnie, z rękoma splecionymi z tyłu na znak dobrych zamiarów, i pochylam się przy tobie, zrównując nasze twarze do jednej wysokości.
- Cześć. - Kiwam głową na przywitanie, zagajając po islandzku. Ponoć mój język najmniej się zmienił od czasów, gdy nasi przodkowie napierdalali staronordyckim, może będzie mu nieco łatwiej zrozumieć. - Na imię mi Þjóðrekur, ale nie obrażę się, jak nie zapamiętasz, tu i tak mi wszyscy mówią "Rudy". Taki przydomek, jak Rudobrody czy Sinozęby. - Takie odniesienie będzie chyba dla ciebie zrozumiałe, nie wiem, czy w waszych czasach mieliście coś takiego jak "ksywki"? - Ty jesteś Nefjólfr, no ten, syn Odkela? Aaargh, postrach mórz i łowca małp?
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : dawno, dawno temu, w odległej galaktyce...
Wiek : 15 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : błędny rycerz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Niby-drzwi   Pon Sie 24, 2015 11:38 am

Zbyt zaabsorbowany upartymi wierzejami, nie usłyszał zbliżającego się intruza. Wciąż nie pojmował, jakie czary odpowiedzialne były za to, że jeszcze tydzień temu dzięki swojej wiedzy na temat magii byłby w stanie podpalić te wrota i dostać się do skrywanych za nimi skarbów, a teraz choćby najbardziej prymitywne zaklęcia, które mu wpajano, nie… Sprawdzały się. Jakby poza wszystkim inna była tutaj także magia.
Mimo że było to bardziej niż oczywiste, Nefjólfr nie chciał dopuszczać możliwości, że jego książę zepsuł ich świat. Wszak książęta, jakkolwiek nierozgarnięci by nie byli, z łaski boskiej nie posiadali kompetencji do psucia światów. Ponadto jak ta chrześcijańska miernota nie znająca się na czarach posiadłaby podobne moce, kiedy nawet chabety nie potrafił do siebie przyzwać? Pewnikiem było na to insze wytłumaczenie, jak na przyk… Wystraszony nieoczekiwanym hałasem, jednocześnie cofnął się kawałek i próbował wyszarpnąć z tajemniczych drzwi różdżkę. Coś chrupnęło, z jej końca sypnął lichy snop iskier, a Nef z oczami wielkimi jak denka kufli przestąpił jeszcze kilka kroków w tył, zostawiając żałośnie dyndający patyk w niby-zamku.
Chwilę zajęło mu, nim zreflektował się, że tchórzostwem nic nie zwojuje. Wrócił na poprzednie miejsce, zadzierając brodę do góry.
- Witaj… Þjóðrekurze Rudy! – Ha! Też coś, on miałby nie zapamiętać. Ale jeśli ludzie przyszłości problemy z pamięcią posiadali, nic to dziwnego, że inkantacje uprościli, wywracając świat do góry nogami. Zmieniła się mowa, zmieniły się zwyczaje. Może dlatego też Þjóðrekur nie jest Rudobrodym, bo broda tutaj nie czyni nikogo potężnym wojem?
A może to podstęp Lokiego? Złośliwy bożek wszedł w ciało rudego i pewnym był, że nikt go nie rozpozna. Zdradziła go jednak chrapka na małpy. Nefjólfr nogą przyciągnął plecak do siebie. Po dobroci go nie odda, za to chętnie spierze tego gałgana na kwaśne jabłko, aż Idunn zapłacze.
- To ja. I nie myśl, że ją dostaniesz. Najpierw powiedz, co tu się stało. – Dłonią wskazał na felerne drzwi i palcem szturchnął różdżkę, z której ponownie posypały się iskry, strasząc go tak samo jak wcześniej. – Proszę, panie.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Vík í Mýrdal, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Niby-drzwi   Pon Sie 24, 2015 2:29 pm

Ghmmppff. Nie śmiej się. Rudy, nie śmiej się, mówię. Ale ja nic nie mogę poradzić stoję tak, próbując opanować drżenie warg. On się stara, człowieku, co ty za manianę tu odwalasz, weź się opanuj, bo jeszcze sprawisz mu przykrość. O Boże, przepraszam, chyba nie dam rady. Nefjólfrze, jesteś przecudowny. Zapakowałbym cię w błękitną wstążkę i wręczył Lotcie na urodziny zamiast szczeniaczka, idę o zakład, że byłaby równie zachwycona. No ale dobrze, dobrze. Biorę głęboki oddech, ściągam usta i marszczę brwi, by sprawiać chociaż minimalne pozory bycia poważnym.
No dobra, biedaku, pokaż mi, coś tu nawywijał tym patykiem.
- Nie obawiajcie się, panie, moją intencją nie jest zajumanie wam... to znaczy... kradzież tego oto... zwierza - odpowiadam powoli, z jednej strony po to, by odpowiednio sformułować wypowiedź, z drugiej, by po prostu nie wybuchnąć śmiechem. Z miną eksperta przyglądam się wystającemu z zamka kikutowi różdżki, pocieram z zamysłem brodę i ogólnie staram się wyglądać profesjonalnie. - Bardzo mi przykro, ale to wygląda mi... wygląda mi to na fizykę. - Wzdycham, jakbym zdiagnozował u tego dzieciaka jakąś śmiertelną chorobę. Bogowie. Jestem podły. Jestem okrutny. - Widzisz, kiedy się wystra... kiedy błyskawicznie objąłeś, ee, pozycję bojową, pociągnąłeś za różdżkę, ale zamiast wyciągnąć ją, że tak to ujmę, w poziomie... - I z tymi słowami wysuwam ostrożnie nadający się już chyba do niczego patyk, uważając na wciąż sypiące się z niego od czasu do czasu iskry - pociągnąłeś ją w górę, przez co napotkała opór w postaci zamka, materiał, z której została wykonana, okazał się zbyt mało elastyczny, a za bardzo kruchy, więc... innymi słowy, złamała się. - Oglądam ostrożnie własność wikinga, by upewnić się, czy nie zrobi sobie nią krzywdy, ale nie powinna raczej wybuchnąć. Mam nadzieję. Mimo wszystko obawiam się mu ją oddać, jeszcze zacznie dłubać nią w jakimś innym otworze. Obracam różdżkę dookoła jej osi, po czym przenoszę spojrzenie na Nefjólfra. - Oferuję wam swoją przyjaźń, panie. W dowód krystalicznie czystych intencji osobiście zwrócę ten... artefakt i wystaram się o sprowadzenie nowego. - Żebyś mi się tu przypadkiem nie zabił.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : dawno, dawno temu, w odległej galaktyce...
Wiek : 15 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi
Zawód : błędny rycerz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Niby-drzwi   Czw Sie 27, 2015 5:30 pm

Nefjólfr pobladł. Po pierwsze, ponieważ właśnie nazwany został panem. On! Panem! Na wszystkich bogów i tę lambertową panienkę, co świętą ją zwie. Gdyby tylko doszło to książęcych uszu! Mieszkowic niechybnie kazałby Nefjólfra wychłostać za przywłaszczanie sobie tytułów. Ale co on, biedny, zrobić może. A jeśli w złym tonie będzie wyprowadzenie Þjóðrekura z błędu? Jeśli wówczas intencje jego zmianie ulegną i… Och, Thorze gromowładny, dlaczego nie grzmisz, kiedy tego potrzeba!
Po drugie, Nefjólfr pobladł, ponieważ padło właśnie bezsprzecznie za dużo nieznanych, a bodaj mądrych, słów naraz. Nie wiedział, co robić, więc jedynie z wciąż szeroko otwartymi oczami i rozchylonymi ustami obserwował, co poczyna młodzian i czy aby przypadkiem nie próbuje zaczarować go w jakiś tajemniczy sposób. Chyba nie, acz pewności wciąż nie miał. Powoli zaczął krystalizować mu się plan, by po całym tym przejmującym zdarzeniu udać się w miejsce pozyskiwania życiowej mądrości książnicą zwane. Tymczasem każde wypowiedziane przez Þjóðrekura słowo potwierdzał skwapliwym kiwnięciem głową.
- Aha. Złamała się – powtórzył za nim głucho, obie dłonie przykładając do twarzy, wyraźnie zmartwiony tym, co usłyszał. Zaraz jednak wrócił mu rezon i wystawił rękę po szczątki różdżki. – Niezbadane są wyroki Norn. Czy zechcesz mi ją oddać, panie?
Þjóðrekur obrał inną taktykę. Taktykę, która nie spodobała się Nefowi. Już-już miał nadzieję, że otrzyma z powrotem swoją własność, ale… Wydął wargi.
Ach tak? Chcesz mu, panie, dyskretnie odebrać oręż? I to w imię przyjaźni i krystalicznie czystych intencji. A potem co? Pacyfikacja i zatarganie przed oblicze Jaśnie Oświeconego, by go przed nim zniesławić i pokazać jak jego dzielny wareg dał się naciągnąć na szlachetną mowę tego rudego diabła? Nie, nie. NIE!
- W dowód… Oferowanej przyjaźni powinieneś, panie, podarować mi swą broń, dopóki nie wystarasz się o nową. – Nefjólfr zaproponował inne, lecz w pełni zadowalające go rozwiązanie tego kłopotu.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Vík í Mýrdal, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Niby-drzwi   Sro Wrz 02, 2015 11:15 am

O rany, mamy tu ciężkiego przeciwnika, co? Krzyżuję ręce na klatce piersiowej, zastanawiam się przez chwilę (albo raczej udaję, że w ogóle się zastanawiam). Sprawa wydaje się jednak dość oczywista; mamy tu wikinga z dziesiątego wieku sztuk jeden, nieogarniającego ani trochę podstaw nowożytnej magii, który właśnie zepsuł swoją różdżkę, sprawdzając, jak ona sprawdzi się w roli wytrychu. Teraz pytanie za sto punktów; czy mądry, odpowiedzialny człowiek wręczyłby mu cokolwiek, czym teoretycznie można kogoś zabić? Odpowiedź brzmi: nie, szczerze wątpię.
Wyciągam palec wskazujący do góry, w geście oznaczającym: "aha, mam pomysł, poczekaj chwilę". Grzebię po kieszeniach dżinsowej kurtki, ale nic w nich nie znajduję, więc sięgam do kieszeni. No, jest. Przez chwilę trzymam tajemniczy przedmiot w dłoni, lustruję wzrokiem Nefjólfra, jakbym oceniał, czy jest godny poznania tej tajemnicy, po czym ostrożnie, z absolutnie poważną miną, wyciągam jojo. Mugolskie jojo z wbudowanymi diodami, które świecą przy bardziej energicznym poruszeniu i głośnikiem, wydobywającym falujący dźwięk (cud technologii). Nie spuszczając wzroku z Nefjólfra, rozwijam jojo i pozwalam mu wrócić do swojej dłoni - dzieje się to przy akompaniamencie światełek i zamontowanego w zabawce alarmu.
- Mogę ci zaoferować coś znacznie potężniejszego, Nefjólfrze Odkelsonie - stwierdzam w końcu niemal nęcącym głosem, wyciągając jojo przed siebie. No i jak, Nefjólfrze? Sięgniesz po ten mistyczny artefakt, niczym ta Ewa, która bezmyślnie poczęstowała się zaoferowanym przez węża owocem? - Domyślasz się chyba, że ukazanie ci tego... urządzenia, to dowód najwyższego zaufania - ściszam poufnie głos. - Nawet ja nie znam granic jego mocy. Dopóki nie odzyskasz różdżki, to pozostanie twoją linią obrony. Ale zaklinam na wszystko, Nefjólfrze, nie używaj, ba, nie pokazuj go nikomu, dopóki nie zajdzie absolutna konieczność.
Nie czekając na jego odpowiedź, kładę jojo na jego dłoni i po czym sięgam po jego drugą rękę i przykrywam nią zabawkę, pieczętując zawartą właśnie umowę. Jest twoje, Nefjólfrze. Co zrobisz z tą potęgą?
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Niby-drzwi   

Powrót do góry Go down
 

Niby-drzwi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklepik z AGD
» Komnaty Rhaegara Targaryena(R.I.P.) i Myrielle Targaryen
» Uroczystości świąteczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Poziom trzeci :: Strych-