Pokój nr 1

avatar
PisanieTemat: Pokój nr 1   Wto Gru 30, 2014 3:14 pm

Pokój nr 1
Za mahoniowymi, półokrągłymi drzwiami mieści się dormitorium o przyjemnych barwach i przytulnym zestawieniu mebli. Drewniane łoża o cytrynowej pościeli okrywają miedziane kotary, natomiast ściany pokryte są tapetą we florystyczne wzory. Każdy z uczniów może pochwalić się własnym zakątkiem, gdzie zmieści kufer z rzeczami i niezbędne szpargały. Mahoniową podłogę pokrywa duży, brązowy dywan, w powietrzu zaś unosi się słodki zapach cynamonu. Przez okrągłe okna wpadają smugi słonecznego światła, oświetlając łóżka Ezry Vollana i Laszlo Pärta. Te należące do Luno Nevali, Torstena Laxnessa i Þjóðrekura Náttmörðursona skryte są bardziej w cieniu.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Vík í Mýrdal, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nr 1   Sro Sie 05, 2015 5:33 pm

Dzisiaj skończyłem pisać list do rodziców. Ostatni akapit brzmiał mniej więcej tak: mamo, tato, dajcie spokój, ja i tak jestem w trzech czwartych adwokatem. Mama uważa, że mój zegar edukacyjny tyka i najwyższy czas przygotowywać się do wstąpienia na jedyną słuszną ścieżkę kariery (jak powszechnie wiadomo, młodzież albo wyrasta na prawników, albo na lewaków, a żeby poznać się na lewakach, wystarczy pokolegować się z moim przyjacielem Ezrą). Ja uważam, że jestem za głupi na studia prawnicze. To znaczy, to moje oficjalne stanowisko w tej sprawie. W skrytości ducha sądzę po prostu, że nudziłbym się tam strasznie, niewiele nauczył, stracił wiarę w ludzi, a co najgorsze, jeszcze zacząłbym nosić krawaty.
A propos Ezry. Ezra, Ezra, taś, taś, moja zabłąkana kaczuszko.
Nawet nie chodzi o to, że już się stęskniłem. Ezrę jak każdy środek psychoaktywny należy umiejętnie dawkować. Po prostu jeśli przez dłuższy czas nie wiem, co się z nim dzieje, mam pewne prawo podejrzewać, że robi coś potencjalnie niebezpiecznego lub niewyobrażalnie głupiego. Tak czy siak, nie chciałbym tego przegapić.
Ja nawet lubię tę fuchę. Łażenie za profesorami i tłumaczenie im, że moi towarzysze nie są tak nieodpowiedzialni, na jakich wyglądają.
Tym razem nie mam nawet pomysłu, by zgadywać, o co chodzi. Po prostu staję w drzwiach, z rękoma skrzyżowanymi na klatce piersiowej, opierając się barkiem o framugę.
- Koleś - zagaduję i unoszę jedną brew do góry. - Co ty właściwie robisz?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nr 1   Sro Sie 05, 2015 5:59 pm

Malverien to plemię. To nie jest jakiś tam dom jak Kolvarien. Moi rodzice też coś mówili o zielonym jak szedłem do szkoły. Przez większość życia myślałem, że chodzi właśnie o tych sztywniaków, ale w końcu udało mi się odkryć o co chodzi w zielonej mądrości. Zostałem zielonym mnichem, pewcą dobrej zieleniny, zieloną wróżką, ale nie zębuszką, bo dentystów się boję. Za zębami też nie przepadam, bo weź ziom obczaj, zęby, amamamamamam i gryź, to takie niebezpieczne. Wolę nie myśleć o swoich zębach. Za każdym razem kiedy to robię to gryzę się w język. Nie wiem jak to działa - ale tak jest. Pomyślę tylko - szkliwo zioooom (szkliwo to wypasione słowo) - i już gryzgryz, auauauauau, całe usta krwi, no tak to się dzieje. Zębom nie można ufać. Zęby to wróg w twoim ciele. Wroga trzeba kochać ziom, tak mówią wszyscy prorocy zieleni. Nie walcz z nim, odpuść, zaakceptuj. Zaakceptuj swoje zęby ziom, oświecam cię!
Nie rozumiem jaki problem jej z tym Kolvazielonym. Po pierwsze zawsze mam poznawczy dysonans bo myślę sobie o Verden, zielony, a tu niebieski. Czuje się oszukany. A potem idę ja, brachol ziom, brachol zieleni, piewca, siewca, mesjasz, mnich zieleń przybywam z dobrym słowem i dobrym dobrem, w oparach buszków i chuszków - a ci sztywni. Zieloni niby, a za grosz zieleni we krwi. Nie mają tej zieleni, nie mają jej w sobie, powinni sobie odpuścić.
Kij w dupie, tak mają.
Próbujesz wyciągnąć to krzyczą. Nic na siłę, tak sobie myślę, odpuszczam, pokój starzy, pokój, żadnych krucjat, to nie mój styl. Na drugi raz zwrócę się z pomocą do Rudego, on wie jak to jest wsadzać w Zielone.
To oznaka jego wielkiej siły, tak myślę, siły i mądrości, że udało mu się przejść przez morze Kijów w dupie. Ja jestem mesjaszem zieleni ziom, ale on to Mojzesz zielonego!
- Sprawdzam czy chomik puszczony z okna na worku będzie latawcem - informuje go. I zanim pojawi się nade mną armia zielonych - hehe - z greenpeacu (chciałem się do greenpeacu kiedyś zapisać, myśląc, że to moi bracia. Okazało się, że potrzebują ode mnie hajsów na zwierzątka. Więc im dałem hajsy bo akurat wracałem z domu, miałem wypchane kieszenie, a i zwierzątka szanuję. Oni jednak się obruszyli na zawartość moich kieszeń i wyzwali od żartownisiów, było mi smutno, bo przecież byłem wtedy bardzo poważny. Zawsze kiedy wracam z domu jestem poważny) to powiem, że ja zwierzątka szanuje. Chomik to po prostu nazwa jednego ze szczepów moich pomidorów. Worka też nie miałem, więc przyszedłem do siódemki bo wiem, że ktoś tu miał ortalionowe spodnie, to dobre na latawiec.
To już nie moja wina, że siódemka okazała się być jedynką.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Vík í Mýrdal, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nr 1   Sro Sie 05, 2015 6:44 pm

Malverien to plemię, hough. Zasada numer jeden - nie oceniamy, chociaż niektórzy z nas aż się proszą, by nakleić im metkę na czole. Im dłużej jednak żyję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że na pozorach można się przejechać. Na przykład taki Ezra. Wydaje się, że nie ogarnia, łazi wiecznie spalony i ogólnie żyje na wielkim oceanie zwanym Kosmicznym Wymiarem, by raz na jakieś pół roku zadekować w porcie Świat Rzeczywisty. Przy głębszym poznaniu okazuje się, że nie ogarnia, łazi wiecznie spalony i... no dobrze, chodzi o to, że w gruncie rzeczy koleś jest w porządku. W Malverienie nie można nie być w porządku.
Nie martw się, Ezra, możesz dryfować sobie w innym czasie i przestrzeni. Stoję na straży twojego świata i pilnuję, żebyś się nie wyjebał o glebę, gdy będziesz przecinał niebo na tym swoim latawcu. Na Odyna, to brzmi strasznie pedalsko. Chyba za dużo czasu spędzam z Luno (kocham cię stary, ale wiesz jak jest).
Patrzę na Ezrę z dobrotliwym politowaniem na twarzy. Ach ty. Nicponiu. Czyje spodnie chciałeś zajumać? Podchodzę do niego i obejmuję go ramieniem, klepiąc mocno w bark.
- Na satynowych majtkach Waltera poleci dalej - zapewniam z uśmiechem. Słowo daję, Walter nosi wielkie, satynowe, koronkowe majciochy. Nie pytajcie, skąd wiem, grunt, że to potwierdzona informacja.
Przysiadam sobie na parapecie i wyciągam z kieszeni bluzy pomidora (takiego prawdziwego). Pomidory jem jak jabłka, wgryzając je i nie przejmując się zupełnie, że sok z bardziej dojrzałych sztuk spływa mi po brodzie. Lotta Ulmann uważa, że to ohydne z mojej strony.
Zdrowie Lotty Ulmann, myślę sobie, i przystępuję do konsumpcji.
- Ale nie wychylaj się tak - ostrzegam profilaktycznie, przeżuwając.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nr 1   Sro Sie 05, 2015 7:39 pm

Czasem łapie mnie spora melancholia i smutek kiedy pomyślę sobie, że podróże w czasie nie istnieją ziom. Bo przecież gdyby istniały to byśmy o tym wiedzieli, poznali jakiegoś zagubionego wybrańca interczasowych podróży, który opowiedziałby nam, że w dwa tysiące dwudziestym to zieleń zalała świat niczym ocean Atlantydę. Smutno mi też się robi kiedy pomyślę o Atlantydzie, to dopiero musiały być ziomeczki. A teraz co. Nie ma ich. Zniknęli jak buszek znika w każdy dzień. Potem myślę sobie, że ziom, jest jeszcze szansa, może jeszcze w tym momencie nikt nie odkrył podróży w czasie, ale to nie znaczy, że za jakiś czas! Ale to chyba nie działa w ten sposób, nurtuje mnie to bardzo, bo czas dzieje się ciągle, to chyba nie działa w ten sposób, że jest liniowo. Bo wtedy jak cofnąć się w przeszłość? Albo pójść w przód? Załap to ziom, jesteśmy właśnie czyjąś przeszłością, czy to nie jest wspaniałe? Albo przyszłością. Ezra Vollan, przyszłość narodów!
Rudy ziom, mój ty Mojżeszu morza zielonego (kto by pomyślał, że może czerwone okazało się być zielonym morzem pełnym kijów w dupie. Ja myślę, że pomyślałem. Prędzej czy później wszystko okazuje się być zielone. Może i nie jest to kolor podstawowy, za to najlepszy z najlepszych, nikt nie zaprzeczy. Uspokaja. Koi nerwy. Łagodzi stany zapalne. Życia! I Umysłu!) ty na pewno wiesz o czasie. To tak jest ziom. Idę do Rudego zawsze, on zna odpowiedzi na każde pytanie. Podchodzę i pytam – Rudy Ziom, która jest godzina – a on mi mówi, że dziewiętnasta, chociaż mógłbym przysiąc, że dla ja widziałem najpierw dziewiętnastą jeden a potem osiemnastą pięćdziesiąt dziewięć. Podchodzę i pytam – jaki jest wzór na przyśpieszenie kątowe, a on mi ot tak mówi, że to zmiana prędkości kątowa razy czas plus przyśpieszenie kątowe razy czas kwadrat przez dwa. I mogę przyjść z każdym nurtującym mnie pytaniem zawsze, nawet kiedy, jak na Mojżesza zieleni przystało, nawraca Zieloną na zieloną stronę mocy.
- Braaaaaachu!!!! – cieszę się słysząc tę nowinę i przystępuję do masowego przeszukiwania satynowych gaci, na tym to dopiero będzie leciało! Pomidory! – Smacznego – dodaję, bo poszukiwania nie osłabiają mojej jarzębiej percepcji, przecież doskonale słyszę jak ci-wcina pomidora ze szczepu Kangurów. Nadzwyczaj pełne w smaku, bogaty bukiet, obfity sok – Z szeregu mam się nie wychylać? – podnoszę głowę znad jednego z kufrów, obleciałem już trzy – Ale jak to, ja zawsze myślałem, że trzeba wiesz, ziom, łamać propagandę, być sobą, nie stać w szarym tłumie! – to jednak jest inaczej?! Rudy, nie! Zejdź z tej drogi? CZYŻBY CIĘ ZIELONA ZARAZIŁA KIJEM?!
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nr 1   Sro Sie 05, 2015 9:07 pm

Włóczę się po zamku jak duch, ludzie się dziwnie na mnie patrzą, a ja w sumie to nawet nie rozumiem, o co im chodzi, więc śmieję im się prosto w szare i smutne twarze, idąc dalej przed siebie żwawym krokiem. Nie przejmuję się niczym – nie mam w zwyczaju tego robić. Taki bezproblemowy i bezpretensjonalny jestem, długo by można o tym się rozwodzić. I bujam się trochę po tych szkolnych korytarzach z miną obłąkanego wariata, ręce mam w kieszeniach luźnych spodni, a głowę daleko w chmurach; czasem zaczepiam przypadkowe osoby na podstawie fajności t-shirtów w skali od jeden do dziesięciu i po chwili spontanicznie zapraszam je na imprezę do starej chaty w przyszły piątek w Måneström. Nie wiem, dlaczego to robię, taki szybki kaprys na dzień dobry, zachcianka Luno Nevali. Naszło mnie na alchemii, jakbym prawie dostał złoty strzał, że w przyszły weekend w sumie można by się rozluźnić w towarzystwie napojów wyskokowych i szalonego disco. To chyba przez ten alkoholowy czar procentów, za dużo się nawdychałem, wciąż go czuję na ręce po porannych zajęciach. Następna stacja – dormitorium Malverien. Trzeba poinformować moich najważniejszych towarzyszy życia o naszych wspólnych planach.
- Hola – mówię głośno, z hukiem otwierając drzwi do naszego wspólnego pokoju i bez zastanowienia rzucając się na swoje zagracone łóżko. Tak się zawsze witam, po tym mnie rozpoznasz, nie znam nikogo innego, kto w Dahlvaldzie witałby się w języku hiszpańskim. Patrzę na uradowanego Vollana, później przenoszę wzrok znacząco na Rudego, wyczuwam w powietrzu chyba jakieś głębokie rozkminy i zapach zielonego cuda, ale słuchajcie, ja tu z wieściami przychodzę. Prorok Luno, tak o mnie kozacko mówią. A teraz wszystkie jupitery na mnie. – Piątek. Ja, wy, inni ludzie. Stara chata w Måneström – zaczynam wyliczać na palcach, stopniowo dawkując nieprawdopodobne napięcie i uśmiechając się coraz szerzej. Będzie przecież cała zacna brać z Malverienu, poczynając od Loli czy Tostera, Isolde (choć mam nadzieję, że nie przyjdzie z tym kaleką), Antoni, Leilani, Nikolas, Lágon i mnóstwo innych osób, których imion na raczej nie pamiętam. – Teraz szybkie pytanie, co z tego wynika? Odpowiadasz, Vollan!
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Vík í Mýrdal, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nr 1   Czw Sie 06, 2015 6:53 pm

- Hm? - Odwracam się do Ezry z miną wskazującą na głęboką zadumę nad wszechświatem. - Nie, miałem na myśli, żebyś się nie wychylał przez okno. Tak jak ostatnim razem, trzeba cię było potem zbierać z trawnika.
Ja też jestem wielkim entuzjastą indywidualności. I w ogóle wiele spraw mnie wprawia w głęboki entuzjazm. Nauki ścisłe. Kuchnia mojej mamy. Wypełnienie stanika Lotty Ullmann. I tak dalej.
Ale ponieważ jestem również odpowiedzialnym, dojrzałym młodym człowiekiem, muszę czasem się zachowywać tak, by ktoś sobie przypadkiem nie pomyślał, że jednak dojrzałości i poczucia odpowiedzialności w mojej puli genetycznej nie ma. Kończąc swój pomidorowy posiłek, wyrzucam resztki za okno.
- Puśćmy gacie Waltera z balkonu, co? - proponuję, wzruszając ramionami. Jeśli mają lecieć, to w takich warunkach też pofruną (a ryzyko, że z Ezry zostanie miazga, drastycznie spadnie). Zresztą, ponoć rok temu przez jednego kolesia kury szybowały w powietrzu. Przecież nie jesteśmy gorsi od jakiegoś randoma, zgadza się czy nie, Ezro Vollanie? Nasza samoistnie przemierzająca świat bielizna zawstydzi faceta od lewitujących niosek.
- Ależ dzień dobry - witam się uprzejmie z Luno Nevalą. - Zakładam, że Ezra reflektuje, ja muszę sprawdzić w moim kalendarzyku towarzyskim, czy nie mam na ten wieczór jakichś planów. - Robię sekundową przerwę. - Zgaduję, że jednak nie mam.
Luno to powinien zostać odznaczony przez jakąś organizację charytatywną za zapraszanie gdziekolwiek rudych ludzi. Sam bym go zgłosił do pokojowej nagrody Nobla, ale wychodzę z założenia, że pokój na świecie i problematyka głodujących dzieci też się trochę liczą, na politykę antydyskryminacyjną co do rudych jeszcze przyjdzie czas.
Powrót do góry Go down
avatar
Szukający Malverien

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Reykjavík, Islandia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : biedny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nr 1   Sob Sie 08, 2015 1:01 am

Dzisiejszy dzień zdecydowanie był TYM dniem, kiedy każdy skrawek, po którym stąpałem musiał poczuć rytm piosenki I Want You Back, którego tekst i melodia wypływały na świeże powietrze prosto z moich ust. Wiadomo, że w takie dnie każdy na mojej drodze wie, że nadchodzę ja! Król królów w tańcowaniu i śpiewaniu do Michaela, który nie dość, że jest najwspanialszym człowiekiem na świecie, to nie wiedzieć czemu czuję, że jest jeszcze czarodziejem, po prostu to wiem, tak samo jak Ezra zna swoje powiązanie z zielonym pachnidłem, które wdarło się do mojego nochala, kiedy tylko wszedłem do pierwszego pokoju. Nawet nie pamiętałem czy to ten, czy nie ten, w końcu w ciągu siedmiu lat tyle się zmienia, że ciężko mi zapamiętać gdzie mieszkam.
Oczywiście moje wejście nie było zwykłym wejściem, w końcu to był TEN dzień, kiedy muzyka pochłania całe moje ciało i dzieje się prawdziwa magia, taka typowo niewerbalna, więc jak przystało na takowy dzionek, otworzyłem drzwi i wjechałem popowym stylem, który był podstawą do tańca w Dancing Machine. Po wejściu i zamknięciu za sobą drzwi, niczym robot zawiesiłem się w połowie drogi do swojego łóżka, zawieszając głowę w powietrzu i nawet nic nie mówiąc chłopakom, którzy prowadzili ciekawe konwersacje, w końcu naoliwiona maszyna potrzebuje jakiegoś kopa, prawda? Nie moja wina, że zabrakło mi tak niewiele do łóżka, które było wybawieniem dla bolących stóp, które nienawidziły kiedy w nich tańczyłem, z pewnością twierdziły, że najlepiej jak będzie goło i wesoło! W prawdzie to czułem się źle, że tak morduję swoje buty, w końcu piniendzy nie ma, a biedactwa się męczą.
- Witojcie - powiedziałem w zastoju udając robota, w prawdzie nawet nie myślałem o niczym konkretnym, ot tak sobie stałem w zawieszeniu.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Pokój nr 1   

Powrót do góry Go down
 

Pokój nr 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Pokój nr 69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Poziom trzeci :: Dormitorium Malverien :: Pokoje chłopców-