Kawalerka

avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Reine, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Neoasgardem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : prawnik

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Kawalerka   Sob Mar 07, 2015 8:06 pm

Jest to doś przestronna kawalerka o raczej surowym wystroju. Minimalistyczny główny pokój, ściany z gołego betonu, meble niemalowanego, surowego drewna, papierowe, szare lampy sprawiają trochę zimne wrażenie, choć wyraźnie emanuje spokojem.
Główny pokój jest duży, z przeszkloną ścianą zbudowaną z przesuwanych elementów wychodzącą na balkon, kilkoma prostymi regałami zawalonymi literaturą, prostym biurkiem i wygodnym krzesłem biurowym. Kącik kujona.
Lululeica nie pierdoliła się nigdy z drobiazgami. Lampeczkami, obrazkami, figurkami, kwiatkami.
W przeciwległym kącie pokoju stoi lodówka i mały stolik z dwoma krzesłami. Za lodówką znajduje się przepierzenie z kolejnego przesuwanego, tym razem drewnianego elementu prowadzące do wnęki, której całą powierzchnię zajmuje wielki, wygodny materac zasłany wieloma warstwami miekkiej i zawsze świeżej pościeli.
Na prawo od drzwi wejściowych stoi wanna, a w małej zabudowanej klitce z tyłu toaleta.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Sob Mar 07, 2015 8:46 pm

O ja cie nie pierdole, przecież tu mieszka Leika nie. Lejeczka moja truskaweczka, no przecież jak bym mógł jej nie odwiedzić mojego pączuszka blond, tygrysicy mojej, mru mru mru, już biegnę. Nie biegnę, ale toczę się czuję przecież z nóżki na nóżkę robię slalom lewą nogą wokół prawej. Zgubiłem Hala gdzieś chyba, bo miałem Hala nie? Mojego przyjaciela, muszę się Lejce pochwalić, że oto mam PRZYJACIELA nie. Bo ja nie miewam przyjaciół nie. Hi hi hi. Śmieszki. Hi hi hi. Tak mi śmiesznie, łapię się kosza, ale ten kosz jest taki, no nie ufam mu, bo się kręci jak cała reszta ziemi. Tylko ja tu jestem stabilny. Słyszysz kurwa, jebany koszu! Tylko ja.
Kopię kosz. Hi hi hi. Ale śmieszki. Schody takie. Takie są. Jak. Schody no. Jak kurwa schody. Idę prosto. Przecież jestem Elmo nie, a nie jakąś pierdoloną wskazówką wagową, się nie kiwam na boki nie kurwa, jak mówię, że się nie kiwam, to idę krok w krok. Hi hi hi. Pukam do drzwi oczczczczywiście bardzdzdzo cicho, bo sąsiedzi śpią hi hi hi. Nigdy nie lubiłem tej kawalerki, jest brzydka. Jest surowa jak ja pierdole i mi się nie podoba no i chuj no i cześć. Lubię rzeczy ładne. Figurkę Buddy. O kurwa gdzie moja figurka Buddy. Macham ręką. Pewnie Halbjorn (mój przyjaciel znaczy się) ją ma. W razie czego sprawdzam jeszcze po kieszeniach, czy tam nie ma Buddy, ale potem to mi się przypomina, że ten Budda to ma metr wysokości nie, więc się chyba nie zmieści? W razie czego sprawdzam w bucie. Chuj, nie ma tam Buddy. A but leży. I co myślisz, że cię podniosę? Łaski mi nie robisz. Leż sobie tu, proszę cię bardzo, jak ci tak jest wygodnie, wiesz co mnie to? Mnie to nic. Kuku. Melo. Nie-e. Se leż.
Drzwi się otwierają, co mnie cieszy przeogromnie, więc od razu zapominając o sąsiadach bucham, pozbywając się z płuc prawie całego powietrza.
- Lejeczka moja śliczna, kochaniutka, Elmo przyszedł do swojej mrusi pusi, daj buziaka mi taki jestem stęskniony, ty tak pachniesz zawsze dziubasku śliczny, ty mała myszko figlarna ty hi hi hi… - Oczywiście nie mam swojej dykcji nic do zarzucenia przecież każdy powinien dobrze słyszeć i zrozumieć jaka Lejeczka jest super babeczka i jak ją dzisiaj wygłaszczę, niech zazdroszczą wszystkie stare rury co tu mieszkają. Hi hi hi. Ładuję się oczywiście od razu na Lejeczkę, na małe przytulanko, śmieszko macanko, trochę mi się nogi plączą, trochę ręce, muszę się ściany podeprzeć, bo nas zaraz przewrócę, ale ściany nie ma. Nigdy tej kawalerki nie lubiłem, no niech mi Odyn kurwa świadkiem, tak tu jest zajebanie brzydko, nie to co u mnie, ja lubię rzeczy ładne a tu co? Same zawody. Ale nie, już mi się wydaje, że te szare ściany, to one chyba są z gąbki? Takiej morskiej co nie, takiej bio. Rozumiesz. Ile tu cyferek! Lubię cyferki. Elmo lubi cyferki.
- Elmo chciałby, żeby mu jego Lejunia zrobiła makaron taki w kształcie cyferek a potem żeby go pocałowała. - Tutaj w usta, mru mru. Jakie ty masz miękkie pośladki, potem na nich zasnę. Miękkie jak te gąbki, jak te ściany twoje szare. O lala, teraz są turkusowe. To jest dobry trik, powiem ci, za-je-bi-sty. Jak ich dotknę to zmienią stan skupienia?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Reine, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Neoasgardem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : prawnik

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Nie Mar 08, 2015 5:46 am

Jest późno, wiem o tym i bez patrzenia na zegarek, wiem przecież ile zajmuje mi praca. Ile czasu poświęcam na swoje drobne obowiązki i czynności, mam ich tak wiele, że gdybym nie wiedziała ile mi zajmują pewnie bym sie w nich zgubiła. Nie to, że sobie odwlekam nimi cokolwiek, to by przecież było idiotyczne, po prostu jestem zarobiona. Już cztery miesiące zarobiona. Próbuję czasem pomysleć o przyszłości, zastanowić się, refleksja drobna to taka ważna rzecz, ale do kurwy nędzy nie mam pojęcia jak ten drobiazg wpasować w moje życie, a sama świadomość nieuchronnego jeszcze bardziej mnie wkurwia.
Poukładam jeszcze tylko książki, papiery też, kałamarze według rozmiaru i pióra wzgledem grubości stalówki. Może zrobie sobię kakao? Albo mleko z miodem. Albo sok pomarańczowy wycisnę. Boże, czy to juz zachcianki? 'Niech Cie jasny chuj' myślę, czochrając palcami włosy nad czołem i zawijając się w bawełnianą narzutkę, którą zdjęłam z oparcia fotela. To ładna narzutka, poprzednia dupa Eliasa używała jej jako szalika, ja myślę, że to raczej narzuta. Na pewno nie wyszłabym w takiej szmacie z domu. Więc kakao czy sok? Zanim zdążę się zdecydować słyszę ktoś puka, jest chyba trzecia, popierdoliło?
Otwieram drzwi z impetem, miną skaczącej kobry, gotowa pluć jadem, czy co tam kobry robią, zanim kolejne uderzenie poniesie się echem po deskach i bogowie mi świadkiem pożałowałam tego w momencie w którym skrzypnął zawias.
Znam przecież te białe włosy, ten nos, okrągłe usteczka dziecka.
- Elmo? - chciałam chyba nawet, żeby zabrzmiało to jak zwykłe szczere zdziwienie. Chciałam? Wyszło jak warknięcie, jak czknięcie przed torsjami, skrzywiłam się chcąc sie poprawić, ale ten bełkot, och boże zrzygam się na poważnie. Nim się zreflektowałam już patrzcie, ładuje mi się do domu, cały taki w alkoholowym oparze, cały taki 'hi hi hi', cały z tą "LEJECZKĄ" na ustach. Zamorduje Cię człowieku, wypatrosze, nie zdążysz zauważyć, a potem wypcham przez nos tą Twoją pusta głowę Twoimi jelitami, a do czoła przykleje Ci Twoją strutą wątrobę.
Przez krótką chwilę chciałam zapytać, czy Cię popierdoliło Elmo, ale przecież ja wiem, że jesteś pierdolnięty. Wywracam więc jedynie oczami, kiedy obejmują mnie Twoje ramiona, wieszasz się, przelewasz i mamroczesz i czuje jak robi mi się słabo. Znasz to? Kiedy krew odpływa Ci z głowy by zaraz uderzyć dudniącą falą wkurwienia.
Ja jebie ale Ty mnie wkurwiasz.
- Elmo, krety... - nie dokończę nawet bo już lecimy na ziemię. Przepraszam bardzo, Ty lecisz, ja usilnie staram się nie, więc kończy się na tym, że Ty leżysz, a ja w dziwnym rozkroku wiszę nad Tobą.
Halo, konduktor? Wysiadam, dla mnei ten pociąg juz jedzie za szybko. Zostawiam Cię na chwilę na tej podłodze, na moim eleganckim przykrytym prawdziwą smoczą skórą parkiecie i ide zapalić papierosa. Jak nie wyjdę na balkon w tej chwili to umrzesz. Albo ja umrę.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Nie Mar 08, 2015 2:29 pm

O ja cie nie pierdole, Lejka zamieniła się w podłogę! Odynie nie! Nie! Dlaczego mi to uczyniłeś. Jak mam całować podłogę? Podłoga jest brudna, a Lejka zawsze była czysta! I miała takie włosy, co ja chciałem jej robić kucyki i potem je maczać w czekoladzie płynnej, a potem zlizywać, jeśli kapało jej na ramiona. Macam dłonią i kurde, dziwna faktura. O kurwa. Leżę na smoku?! O ja cie nie pierdole. Ale jak?! Odwracam się na plecy i no proszę, Lejeczka stoi nade mną. I to jak. Hi hi hi. Puszczam jej oczko, ale sobie odchodzi, o co chodzi? Dlaczego poszła? Przecież mam smoka. Każda laska chce mieć faceta z fiutem i smokiem nie? Ej no. Wilczek to by mi ten pierdolony makaron zrobiła :/
Ale Ona jest smarkata, trochę głupio tak wparować do szkoły po swoją dupę, bo mi się chce makaronu nie. Ale to nie może być byle jaki makaron, więc pierwsza z brzegu kurwa nie może mi go nawet podać. To muszą być cyferki. Kto nie skacze ten z policji. Pomyślałem tak sobie, że fajnie byłoby sobie zapalić nie. Skoro Lejka poszła, to ja też pójdę. Tylko zsiądę ze smoka. Co jest trudniejsze niż myślałem. Strasznie się rusza i wierci i muszę się ścian trzymać, bo mnie bestia chce zrzucić. Nie dam się tak łatwo! Śmieję się, ale przez to tylko tracę równowagę, kocham życie nie, życie mnie bawi. Hi hi hi. Dobijam w końcu do balkonu i się potykam, na szczęście jest barierka. Fiu fiu. Wysoko tu. Tak myślę, bo na dole ciemno, to nie widzę nie.
- Przyleciałem tu na smoku. - Oznajmiam dumnie Lejeczce i pierś wypinam do przodu, spójrz na Elmo Króla Rycerza hi hi hi. W razie czego gdyby, jednak miał wypaść to opieram się o ścianę (ta już nie jest z gąbki) i wyciągam z kieszonki garnituru skręta. Ej kurwa, gdzie mój krawat? Obracam się ze trzy razy dookoła własnej osi, ale krawata nie ma, a mnie się tylko zakręciło w głowie no i chuj no i cześć, znowu się muszę złapać barierki. Podnoszę wzrok na Lejeczkę i od razu się uśmiecham i kiwam głową, siema mała.
Ale mała ma taką naburmuszoną minę, że podaję jej mój majeranek.
- No co jest kwiatuszku weź się tak nie smuć przecież przyszedłem jak obiecałem! - No już, no już, buzi w ucho, chociaż to ty mi powinnaś dawać wiesz, głupia kaczko. No no no. Kiwam na ciebie palcem, stoję jeszcze chwilę, zabieram parę buchów, oddaję, wchodzę do środka, bo coś mi się ten balkon nie podoba, nie będzie mnie chuj obrażał. O, świeża pościel. Ihi hi hi. Hopsa. Jestem marynarzem!
- Lejka! Lejka patrz jak wiosłuję. Jestem Mojżeszem, patrz! - Rozrzucam poduchy na bok i kładę się na samym środku hi hi hi. - Mojżeszem, czaisz? He he he he.
Chrap.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Reine, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Neoasgardem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : prawnik

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Nie Mar 08, 2015 6:24 pm

Gdybym nie była sobą i stała obok innej dziewuchy w mojej sytuacji to bym od samej siebie zarobiła w twarz za swoje poczynania. Może i nie jest mi na rękę mój wątpliwie błogosławiony stan, ale wiem, że jaranie szlugów nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem. Oczywiście nie zajmuje mi wiele, żeby odpowiedzialność, poczucie winy i zresztą całe zło tego świata zwalić na czołgającego się po dywanie Bjorksona, co też robię z ulgą i satysfakcją. Gdyby nie przyszedł wcale bym już nie paliła... dziś.
Wypuszczam mały obłoczek z ust, patrzę, jak troche świruje tańce-hulańce w powietrzu na tle ciemnego nieba i zerkam do środka. Nie daj bóg mi coś rozpierdoli w chacie, przecież jest napierdolony jak drzwi od stodoły to i o nieszczęście nie trudno. Mi sprezentował nieszczęście życia, kurwa, główną nagrodę, gwóźdź programu.
Głupio mi się przyznać, ale gdzieś pod tym wkurwieniem coś mi niewygodnie, cos mi się smieje w duchu, widze jaki jest uroczy próbując zczołgać się z dywanu, jak ogarnia się nieporadnie, widze te zazwyczaj pozbawioną większych emocji twarz rozciągniętą w pijackim to pijackim, ale uśmiechu i jakoś tak... noż kurwa no, sama sie uśmiecham do siebie jak debilka jakaś!
Jak tam wypadasz niemalże przez tę barierkę to nawet mnie przez chwile zmartwiło, gotowa byłam Cię łapać, ale już ten kretyński, pijacki tekst o smoku sprawił, że jednak pomyślałam o popchnięciu Cię w objęcia tej ciemności. Tylko kto by mi wtedy dawał pieniądze jak już ich będę potrzebować.
Krzywię się więc jeszcze bardziej szpetnie, jakby już samo dzielenie z Tobą przestrzeni było boską karą i odwracam wzrok.
- O kilka miesięcy za późno, kretynie. - rzucam pogardliwie na te odwiedziny i choć Twoje pocałunki wciąż wzbudzają we mnie dziwne dreszcze, to jednak odpycham się, taka jestem niezadowolona zupełnie, pogardzam, z wyższością, dumą i piórkiem w dupie.
Popalamy więc w milczeniu tego skręcika, jest słodki, dobry, niech Cię wszystkie diabły Elmo, potrafisz wszystko tak łatwo naprawiać. Trochę robi mi się lżej, wszystko jedno, jestem nawet zadowolona. Dopalam pecika i wyrzucam go z pyknięciem poza balustradę odprowadzając Cię wzrokiem.
-Cholerny najebańcu. - warczę cicho, patrząc z góry, z krawędzi materaca jak tak leżysz niczym ofiara nieszczęśliwego wypadku. W jednym bucie, prawie elegancki ale rozchłystany- To Ty powinieneś mnie ogarniać do spania, w końcu to ja jestem w ciąży nie Ty. - wzdycham ciężko zdejmując z Ciebie część ubrań, tych niewygodnych, but, skarpety, spodnie, koszulę.
Jesteś tak samo blady jak Cię zapamiętałam, masz taką samą skórę, zagięcia w niej, kościste stawy. Wspominam trochę kiedy stoję pod prysznicem i kiedy wracam już nie jestem taka zła. Może dlatego, że się nie ruszasz i mnie nie wkurwiasz. Popycham więc stopą Twoje zwiotczałe ciało na krawędź łóżka i sama się kładę. Jak ostatnia kretynka patrze się jeszcze chwilę na Twoją spokojną twarz. Tak sobie. Przed snem, nie?

Rano wstaje wcześnie, na pewno przed Tobą zapita mordo i robię naleśniki. Słodkie, z brzoskwiniami bo mam taką ochotę. Nie żebym specjalnie starała się Tobie też zrobić, jak wstaniesz szybko to Ci obstawie może jednego z litości. Nie że z sympatii, nigdy.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Wto Mar 10, 2015 6:33 pm


Fioletowe światła, okrągłe, kółeczka, trochę różu, wirują na ciemnych ścianach, ciepłe lasery, patrzę pod nogi, nie widzę ich, dopiero kiedy fioletowy promień światła pada na chwilę na ziemię jestem w stanie coś zobaczyć. Nie powinno być tu ludzi? Nikogo, ani niczego nie słyszę, ale to nie zmienia faktu, że powinienem wyczuć czyjąś obecność, nawet gdybym nikogo też nie widział. Gdzie są cyfry, moje cyferki, moi mali przyjaciele. Nie wiem, czy otacza mnie muzyka, nie dochodzą do mnie żadne wibracje powietrza, mimo to kołyszę się w swoim własnym rytmie. Przymykam oczy, bo białe, a teraz fioletowe włosy i tak zasłaniają mi widok. Gdzie jesteś? Gdzieś tu byłaś. To pewne przyzwyczajenia, które kojarzą mi się tylko z tobą, chociaż praktykowałem wcześniej i później i choć wszystko było takie samo, a ty nie chodziłaś mi po głowie od paru miesięcy, nagle jesteś tu ze mną. Kręci mi się w głowie, widzę pod powiekami słabą poświatę, na początku jest przyjemna, potem pęcznieje, dostaje mi się do zębów, pod płat czołowy, puchnie w opuszkach palców, robi mi się gorąco, tak gorąco, że zasycha mi w gardle, unoszę dłonie do ust, mam wrażenie, że wargi mi pękają, ale nic nie krwawi, oddałbym wiele, za choć kroplę płynu, nawet gdyby była to moja własna krew. Otwieram oczy i jestem w zupełnie innym miejscu, niż myślałem. W zasadzie nie myślałem, że kiedykolwiek jeszcze znajdę się tutaj. Czy to część tych koszmarnych halucynacji? Dochodzi do mnie alkoholowy odór, mój własny, bez wątpienia. Tak silne oddziaływanie na zmysły nie może być chyba wytworem wyobraźni? Zaraz potem uderza mnie słodki zapach naleśników. I uczucie pękającej czaszki. Elmo. Ty idioto. Co ty znowu zrobiłeś.
Zaciskam dłonie na pościeli i staram się siłą woli uspokoić pulsujący ból gapiąc się w jeden punkt na suficie. Nie mam ochoty konforntować się z rzeczywistością na trzeźwo. Choć nie jestem do końca pewny, czy już wytrzeźwiałem. Nie. Ale potrzebuję wody. Potrzebuję uderzenia. I strzały. Co się działo? Nie wiem, w którym momencie postanowiłem się zapomnieć i iść na całość. Nie wiem, czy chcę wiedzieć, zawsze mogę pozwolić Halbjornowi wyłowić to z mojej głowy. Mogę. Chcę? Nie. Wiem, czego chcę. Ale muszę najpierw wstać i się stąd wynieść. Lululeica nie zareagowałaby lekko pewnie na moje zachowanie. Chyba lądując tu przerwałem trochę swój krąg. Nie mogę się zebrać, chociaż muszę. Nie po to, żeby nie siedzieć jej na głowie, ale muszę się napić, bo zaraz rozpadnę się w proszek. Gdzie moje spodnie? Potem ich poszukam. I tak widziałaś mnie już setki razy. Zwlekam się z łóżka i od razu pcham do kranu. Nawet się nie rozglądam, nie podnoszę głowy dostatecznie wysoko, najpierw priorytety. Szklankę napełniam do granic możliwości, cztery razy, dobrze, lodowata, akurat na gorącą suchotę, ścieka mi to po brodzie, bo tak zachłannie piję. Odstawiam w końcu pustą szklankę od ust i odkładam na blat, o który się opieram. Dopiero teraz mogę podnieść na ciebie wzrok, trochę z miną zbitego psa, trochę wciąż będąc tylko sobą. Hej.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Reine, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Neoasgardem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : prawnik

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Wto Mar 10, 2015 7:22 pm

Jestem gdzieś pomiędzy brzoskwinią w czwartym naleśniku, a spoglądaniem na dwa pozostałe w zastanowieniem czy je w siebie wepchnę. Oczywiście, że nie, juz niedługo i tak będę wyglądać jak ciężarna krowa, nie muszę się jeszcze faszerować jak gęś. W sumie już jestem ciężarna, niech Cię chuj strzeli. Nie chce się sama przed sobą przyznać, że nasmażyłam więcej, żeby ten zapity kretyn też mógł zjeść. Przecież nie będę dla niego miła, gnoja, zniszczył mi całe życie. Mam wyjebane.
Zaklęciem przywołuję jakąś przyjemną lekturkę do śniadania i opasły tom Historii magii z trzaskiem ląduje na małym drewnianym blacie pomiędzy dzbankiem z lemoniadą, kubkiem kawy, a talerzem z naleśnikami. Nie, nie odwracam swojej uwagi od niego i nie, wcale nie zastanawiam się dlaczego jeszcze nie wyszedł z łóżka. Nie obchodzi mnie jaki jest chory, przecież się zatruł alkoholem. Nie jestem zainteresowana.

Dojadam naleśnika patrząc uparcie w drzwi do sypialni. Odwracam wzrok w sekundzie, kiedy drewniany element sie przesuwa i udaje niezwykle zaczytaną jakimś cholernie nudny rozdziałem o anulowaniu stworzonych zaklęć z rejestru. Udaje że nie widzę Twojego papierowego ciała, tego jak słabym krokiem podążasz do źródła, w ogóle nie zwracam uwagi na łapczywość Twoich łyków ani na te krople płynące po Twojej brodzie. Podnoszę wzrok właściwie dopiero, kiedy szklanka opada na blat.
Kiwa głową, patrzcie go, chojraczek pierdolony. Też kiwam. Kiwam też na naleśniki, jeszcze pewnie troche ciepłe. Wiem, że nie ma sensu się produkować, bo zdjęłam Ci w nocy aparat, żeby przepięcie nie usmażyło Ci mózgu jak z rana na kacu usłyszysz znienacka jakiś pisk czy trzask - przecież domyślam się w jakim jesteś stanie. Leży tu, obok lemoniady. Nie, wcale się nie troszczę.
Nie zdaje sobie nawet sprawy, że zachowuje się przy nim jakoś wybitnie lubieżnie. Powaga. Jestem prawie goła w tych kusych majtach i rozciągniętym podkoszulku, oblizuje jakoś wybitnie dokładnie ten widelec, wydymam usta, łykam kawę, zerkam z lekkim, stuprocentowo udawanym skupieniem na książkę tak czekając aż się przysiądziesz. Przysiądź się. No. Dalej. Wcale mi nie przeszkadza, że jesteś goły, przecież Cię rozpierałam durniu.
- Cześć Elmo, co słychać, dawnośmy sie nie widzieli. - mówię w końcu wybitnie wymownym tonem, kiedy jest z Tobą kontakt, ale nie podnoszę wzroku znad tekstu chociaż wcale go nie czytam tylko nawijam na palec kosmyk jasnych włosów. Zachowuje sie przy Tobie jak jakaś pierdolnięta, weź przestań mi to robić. Chce, żebyś wiedział, że jestem naburmuszona z jakiegoś powodu, jakbyś przypadkiem nie zapamiętał tego z wczoraj, ale nie mam odwagi powiedzieć Ci, że w rzeczywistości nie jestem zła.
W rzeczywistości się bardzo boje i pierdolony gnoju powinieneś ze mną w tym siedzieć kurwa.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Wto Mar 10, 2015 9:41 pm

Co słychać. Bawi mnie ten zwrot, zwłaszcza, że ktoś (ty, ja?) dopilnował, żebym nie miał przy sobie niczego, nawet dostępu do dźwięku. To dobrze. Nie chcę. Teraz potrzebuję ciszy. Uśmiecham się nawet kącikiem ust. Tak, dawno się nie widzieliśmy. Ale nie myśl, że zapomniałem jak wyglądasz. Wiem, jak wyglądasz, kiedy czegoś chcesz, kiedy wchodzisz w tryb kokietki, znam każdą cyferkę, która jest spleciona z twoim ciałem i…
Siadam. Przez sekundę nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby się wstydzić tego, że faktycznie jestem nagi, przecież ty sama niewiele na sobie masz. Z pozoru sytuacja bardzo zwyczajna, gdyby tylko się cofnąć wstecz pięć miesięcy. Wiem, Leica, jestem mistrzem liczb, nie mogę nawet nigdy udawać, że zapomniałem o jakiejś dacie, bo ta i tak wierci się w mojej głowie przez długi czas, czy tego chcę czy nie. Nie dlatego usiadłem, że chciałem naleśnika czy lemoniadę. Wręcz przeciwnie. Niedobrze mi. Zwłaszcza teraz, kiedy widzę. Widzę Leica, że cyfr jest więcej, białe, małe i delikatne, unoszące się wokół twojego brzucha, piersi i ramion. Zaraz zwymiotuję. Nie drażnij mnie, nie próbuj kusić, nie w takiej sytuacji. Kurwa nie. Czy to Loki w swojej złośliwości zesłał mnie wczoraj akurat tutaj? Spokojnie. Nie. Nie kurwa spokojnie. Co mam robić. Udawać, że nie widzę? Nie moja sprawa? Chyba moja. Tak wygląda. Jasny chuj. No. K. U. R. W. A. Zachowaj spokój Elmo. Zawsze jestem spokojny tak. Będę teraz. Nie będę się denerwował. Jej nie można denerwować. Nie dlatego, że coś nosi. Dlatego, że mnie wkurwia, kiedy drze jape. Nawet jeśli jej nie słyszę. To widzę. I chociaż wciąż jest piękna wtedy i normalnie odwróciłbym to wszystko w zupełnie inną sytuację, przecież znam jej guziki, ale nie teraz. Teraz chyba mam lekki wewnętrzny atak paniki. Bo nie wiem jak uciec, żeby nie zdążyć z nią porozmawiać. Potrzebuję czegoś, żeby uspokoić organizm, a potem zacząć wirować od nowa, nie pamiętając, co tu zobaczyłem. Tak zrobię. Muszę pozostać wysoko, bo tego nie zniosę. Muszę się skupić na mojej maszynie, bo narobię pierdół, które tylko niepotrzebnie będą zajmować mój czas. Koniec. Wstaję, idę do łazienki, niedomykam drzwi, na cholerę. Jestem spokojny. Na zewnątrz. Jak zawsze. Ale czuję, że zaraz naprawdę dostanę ataku paniki, wybuchnie mi głowa, albo zarzygam cały kącik toaletowy. Coś na kaca. Coś na uspokojenie. Coś na moralniaka. Musisz mieć tu c o ś. Grzebię w szafeczce nad umywalką. Cokolwiek? Niech będzie to. I to. Może to? Wygląda obiecująco. Najwyżej się naćpam. W końcu o to mi trochę chodzi. Przegryzam piguły, połykam. Popijam wodą z kranu, potem po prostu wkładam pod niego głowę. Próbuję skupić myśli na czymkolwiek innymi, ale nawet zastanawianie się nad wydarzeniami z poprzedniego wieczora nie przychodzi mi łatwo, kiedy mam świadomość, że Leica siedzi tam w stanie. W stanie. W stanie, w jakim się znajduje. Kurwa. Liczę do stu. Cała podłoga jest już mokra. Wyciągam głowę, zakręcam wodę. Kropelki pojawiają się na lustrze, które omijam wzrokiem. Nie lubię swoich odbić. Ciężko przychodzi mi patrzenie na samego siebie, obojętnie, czy to zakłamanie w czasie, czy zwykłe lustro. Nie umiem funkcjonować ze sobą dobrze. Co teraz. Biorę jakiś ręcznik, wycieram włosy, rzucam na podłogę. Nie będę rzygał. Potrzebuję powietrza. Wracam na pokój, idę poszukać spodni, w stercie pościeli, może gdzieś obok książek, po drodze trochę automatycznie zatrzymuję się na chwilę, całuję Leicę w głowę. Bez słów, bo ona chyba już trochę wie, że ja wiem. A nawet jeśli nie, jeśli myśli, że to kac. Tym lepiej. Spodnie znajduję, wciągam je, wracam, wychodzę na balkon. Powietrze, świeże, trochę za jasno, ale zamykam oczy, opieram się o barierkę. Muszę wypróżnić głowę z myśli i nozdrza z wspomnień alkoholowego odoru. Spokojnie. Nie będę rzygał. Ani uciekał. Nie tak po prostu. Co ja mam robić? Ja pierdole. Gdybym tu wczoraj nie zawitał wszystko wyglądałoby inaczej.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Reine, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Neoasgardem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : prawnik

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Sro Mar 11, 2015 7:26 am

No dobrze, bądźmy szczerzy, zachowuje sie ostatnio jak pierdolnięta i bez Ciebie w swoim towarzystwie. Można by się pozastanawiać dlaczego, gdyby nie było to tak oczywiste. Widzę chuju jak gardzisz moim doskonałym śniadaniem, ale też żal mi Cię troche - zawsze jesteś blady ale wyglądasz dziś biednie. Dużo zdarzyło nam się robić w tych momentach kiedy na siebie wpadaliśmy jakiś czas temu, ale chyba nie pamiętam, żebyś kiedykolwiek doprowadził się do takiego stanu. Coś bym Ci powiedziała, skomentowała, że gówniarz bezmyślny i nieodpowiedzialny, ale jakoś .. no nie chce mi się. Nie ma to teraz znaczenia, bo bezmyślny czy gówniarz to jakieś takie małe malutkie słowa przy tym co rzeczywiście do Ciebie teraz czuje i o czym myślę.
Krzywię się znowu. Szpetnie. Nie, tym razem nie z Twojego powodu - mój upośledzony organizm uznał właśnie, że nie chce jednak trawić brzoskwiń, mimo, że miałam na nie tak ogromną ochotę, że śniły mi się w nocy. Niestety, zanim zdążyłam wstać już Ty z jakąś panika w oczach, tak, paniką, nie ukryjesz jej przede mną, nie w tym stanie - możesz być najbardziej zagadkowym facetem na ziemi, a w takim stanie i tak nie będziesz umiał maskować emocji - biegniesz do mojej skromnej łazienki. Krzywię sie jeszcze bardziej i podnoszę dupę z krzesła pocierając palcami kąciki oczu.
Mam dziś tyle obowiązków, wczoraj przygotowywałam cały stos dokumentów na dziś, tyle ważnych spraw przede mną, a ja nie mogę skupić sie na kompletnie niczym niż na czekaniu aż wyjdziesz. I kiedy w końcu to robisz dostaje ponownie jakiegoś dysonansu poznawczego.
Całujesz mnie w głowę.
Czy kiedykolwiek..? Zaraz, poważnie, całowałeś mnie już w różne części ciała, czasem kazałam Ci się całować w różne części ciała, ale ten gest jest dla mnie zupełnie obcy. Kojarzy mi się z ojcem. Tym prawdziwym ojcem madziarem, a nie jego śmieszną imitacją. O kurwa, Elmo. Jesteś ojcem. Wiesz? Wiesz. Teraz to dopiero mi brakuje ojca, on by wiedział co zrobić, on by mi dał to jebane poczucie bezpieczeństwa. Tylko najpierw by Cię wypatroszył jak śledzia, a tego nie chcę. Nie chcę.
Mam minę jak ta niezręczna foka, znasz niezręczną fokę? Odprowadzam Cię wzrokiem na balkon i niewiele się zastanawiając sama idę do łazienki. Może jesteś silny i uparty i wcale nie będziesz rzygał, ale ja po tych kilku miesiącach wiem, że w mojej sytuacji lepiej się wyrzygać. Inaczej cały dzień psu w dupe. Poza tym, no cóż, czasem dobrze sobie rzygnąć.
Po wszystkim zostaje w mojej małej łazience. Lubie ją chyba najbardziej z wszystkich zakamarków mieszkania. Nie ma w niej okien, tylko zaklęty sufit migoczący tajemniczo jak rozgwieżdżone nocne niebo. Kafelki są zimne, więc sobie jeszcze na nich posiedzę, tylko kibel zamknę bo mi sie źle kojarzy. Poza tym jest tu ciasno, a ja od dzieciństwa czuje sie bezpiecznie tylko w ciasnych miejscach, nawet jeśli udaje, że najwygodniej mi na otwartej przestrzeni. Poleżałabym sobie w tej łazience, chociaż kilka minut, ale nie ma na to czasu, mam tyle zajęć, że japierdix, a jednak boje się wyjść.
To wszystko miało wyglądać inaczej. Nie to, że poświęcałam dużo czasu na planowanie tego momentu, bo wierz mi albo nie ale robiłam wszystko by udawać, że to sie nie dzieje przez bardzo długi czas. Mimo to czasem przychodziła mi do głowy taka myśl, żeby Cie poinformować. Ale nie w ten sposób, miało być inaczej, a Tyś to jak zwykle spierdolił.
- Co ja Ci zrobiłam? Dlaczego wszystko mi niszczysz Elmo? - mówię do siebie, przecież i tak nie słyszysz, poza tym pewnie jeszcze mdlejesz na balkonie. Wszystko mi niszczysz, moje plany, moją przyszłość, moje życie. Nawet te jebaną sytuacje rozjebałeś, cały system. Dzięki chłopak, ale wcale mi to nie odpowiada. Tylko co ja moge teraz? Powiem Ci co - gówno. Pozdrawiam.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Sro Mar 11, 2015 1:49 pm

Wystawiam twarz na słońce, nie ważne, że stopy mam bose, a głowę mokrą. Jestem zahartowany, zawsze walczyłem z ciepłymi swetrami, kurtkami, szaliczkami, czapeczkami. Nie byłem posłusznym dzieckiem, nastolatkiem tym bardziej. Dorosłym też nie jestem posłusznym. Przecież ja jestem sam dla siebie. Zawsze tak było. Co może wyjść ze mnie dobrego na dłuższy okres czasu? Mogę pomóc ludziom, jeśli mnie o to poproszą, naprawdę mogę. Ale zrobię to raz, dwa. Mam swoje altruistyczne limity. Potem niech każdy sobie radzi. Ja sobie radzę. Znam tylko kilka osób, które nie poradzą sobie bez niczyjej opieki. Kilka. Właściwie jedną. Wypiłem za jej zdrowie, aż swoje nadszarpnąłem. Może już nie żyje? Może w swojej złośliwości to nie Loki, a ona mnie tu zesłała. Znając ją wcale nie zrobiłaby tego złośliwie, a i tak byłbym na nią zły. Znowu liczę do stu. Nie podoba mi się ta sytuacja. Nie teraz. Trzeci raz, to chyba wcale niezły wynik? Mogło być gorzej. Mógłby być dziesiąty. Pierwsza mnie nie interesowała, znałem ją jeden dzień, poza tym byłem dużo młodszy. Druga była mężatką, tym bardziej nie moja sprawa. Ale teraz jest inaczej. Przecież znam Lululeice. Znam ją dobrze. Nie mogę tak wyjść po prostu, wyjść z życia. Nie uważam, żebym był już dostatecznie przygotowany na taką sytuację i każdego dnia moja dojrzałość wisi na włosku, ale. Ale co ja mam zrobić?
Przede wszystkim muszę chyba coś zjeść. Końcówki włosów mam już sucho, znaczy, że stoję tu trochę za długo. Wchodzę do środka. Najlepiej coś tłustego. I jogurtu bym się napił. Wsuwam pozostałe naleśniki. Za mało. Otwieram lodówkę, mam ochotę na jajecznicę a la czyszczenie lodówki. Wrzucam więc wiele rzeczy, które Leica ma w lodówce i nawet dorzucam brzoskwinię. Nie obawiaj się Odynie, nie dostanę po tym sraczki, zawsze pochłaniałem duże ilości żywności naraz. Obojętnie czy pasowały do siebie, czy nie. Tak mi chyba zostało z okresu chłopięcego. W którym pewnie wciąż trochę jestem. Nie liczę, ile szklanek wody wypiłem, ale instynkt mi podpowiada, że jej też się przyda jakiś napój. Herbata? Mięta? Rumianek? Niech będzie rumianek, cholera wie, nie znam się na naparach, ale mięta chyba dobra nie jest. Woda się gotuje, ja sprzątam po sobie, mogę mieć bałagan, ale nie cierpię syfu. Brudna patelnia zalicza się do syfu, koszula na podłodze do bałaganu. Chyba, że koszula zaczyna żyć własnym życiem, wtedy jest już syfem. Staram się z całych sił skupić na czymś innym, na wyszorowaniu talerza, chociaż jest już czysty, znalezieniu ręcznika, byleby tylko odwlec wszystko. Zalewam ten rumianek i przez chwilę patrzę po prostu, jak woda nabiera delikatnych barw. Jak idiota. Krąży wokół mnie ta pustka, która czasem dopada człowieka, wtedy potrafi przesiedzieć dwie godziny, nie robiąc nic, choć przecież trzyma w ręce książkę lub otworzył szafę, żeby poukładać rzeczy. Czuję jak czas płynie, a ja jestem w nim zamrożony. Nie mogę, muszę w końcu wstać, biorę kubek i idę do łazienki. W sumie się nie pierdolę, tylko wchodzę, może nie jak burza, jak cień bardziej, z tym kubkiem, stoję w drzwiach, jak ostatni debil. Kubek jest gorący, więc odstawiam go na umywalkę. No i. Co teraz? Teraz możesz mi powiedzieć. Chyba oficjalnie. Chyba to przyjmę. Lepszej okazji, paradoksalnie nie będzie. Marynarz na kacu, ciężarna syrena. Para idealna, bosko dobrana, tak. Bogowie muszą mieć niezły ubaw. Nie wiem, co zrobić z rękami, co z całym ciałem zrobić. Najchętniej przeleżałbym w takim stanie cały dzień, ale to nie jest wskazane, nigdy nie lubiłem tego robić, zawsze się zmuszałem, do wstania, do ćwiczeń, do zrobienia czegokolwiek, byleby nie gnić na kacu w pościeli. No dobrze. No dobrze. To ja. Wcisnę się tutaj obok ciebie, mogę? Dobrze. Siedzimy sobie. Spokojnie. Siedzimy sobie. Tak. Wszystko się jakoś ułoży.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Reine, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Neoasgardem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : prawnik

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Sro Mar 11, 2015 3:54 pm

Jestem rzeczowym człowiekiem, nie podejmuje działań, które mogą wykroczyć zbyt szeroko poza jakiś uznawany przeze mnie sens. Czasem muszę sobie pofolgować, każdy czasem musi, ale trzymam rękę na pulsie. Mam honor i godność, dobrze zbudowany kręgosłup moralny. Jestem rzeczowym człowiekiem Elmo. Ty przecież też więc ciesze się, że troche w tej swojej naiwnej bezproblemowości mnie rozumiesz.
Siedzimy sobie, nic nie mówie bo nie wiem w zasadzie co mogę Ci powiedzieć. Muszę szybko wymyślić nowy scenariusz tej chwili, a nigdy nie byłam w tym dobra. Nie lubie grać, nie lubie udawać, nie lubie tak manipulować sytuacjami, żeby układały się w scenariusze na które byłabym przygotowana. Więc milcze, tylko czasem jak jakaś głupia myśl mi przyjdzie do głowy to się krzywie. Nie wiem do końca co teraz czuje, wiem, że się boje i jestem zła. Nie czuje się bezpiecznie, mam wrażenie, że moje życie i przyszłość wiszą teraz na włosku, a włożyłam w nie zbyt wiele pracy Elmo. Za dużo poświęcenia włożyłam w siebie, żeby skończyć jak szmatławiec.
Uwierz mi. Znamy się, ale nie wszystko o mnie wiesz. Mam chujowe życie. Sprzedali mnie jak miałam sześć lat do instytucji hodującej bezmózgich psychopatów. W wyższym celu przecież, ale nie moge Ci o tym powiedzieć. Od tamtej pory wszystko to jedno jebane pasmo nieszczęść i niepowodzeń, jakichś pierdolonych nieporozumień z których wyjściem było jedynie zostać tym kim jestem i osiągnąć to, co chce osiągnąć. Pozbawiając mnie tego, ten płód, ta fasola we mnie, pozbawiając mnie moich celów pluje mi w twarz każdy mój wysiłek zniżając do zerowej wartości. Pojawiając się w mojej miednicy szydzi ze mnie, że teraz przecież i tak muszę piznąć wszystko i zajmować się nią.
Wiem, że jest sposób.
Wiem, że moge ją łatwo zamordować i zniknąć z mego wnętrza, ale niech Ci się nie wydaje, że się nad tym zastanawiałam. Nie umiałabym tego zrobić. Kręcę głową przecząco, choć nie wiesz w ogóle o co mi chodzi. Przecież teraz tę rozmowę z Tobą przeprowadzam w mojej głowie. Nic nie słyszysz, ale ja dochodzę do konsensusu.
- Thunder. - mówię w końcu.
Tak będzie sie nazywała. Od trzech dni wiem, że nie będzie nosić fiuta miedzy nogami, więc nazywam ją jak nazywała się moja matka. Takie tam małe spierdolone tradycje rodzinne.- Thunder. - powtarzam i w końcu dźwigam się z podłogi.
Nie to, żebym chciała od Ciebie uciec, ale chyba się popłakałam, mimo, że nie chciałam. To takie pojebane uczucie, kiedy sobie coś rozkminiasz intensywnie, jakieś życiowe sprawy i nagle sie sklejasz, że ci coś po mordzie płynie. Nie lubię sobie płakusiać, odreagowuje czasem coś niszcząc, czasem se rzygnę, ale płacz jest dla miękkich pał nie dla mnie. Nie dla Lejki. Przemywam twarz w małym zlewie z niemal złością i trę ją ręcznikiem.
- Twoja córka, Elmo, będzie się nazywała Thunder.
To było trudniejsze niż myślałam. Trochę jak gilotyna obciążona głazem, czuje, że coś właśnie zostało nam odebrane. Odrąbane bez pardonu. Coś straciliśmy Elmo. Coś.

2 x z/t
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : V
Skąd : Kaposvár, Węgry
Wiek : 27 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : warzelnik

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Sro Kwi 08, 2015 7:01 pm

Znaleźć ją wcale nie było mu trudno. Żyła dokładnie takim życiem w jakim ją zostawił, kiedy był tu kontrolnie ostatnim razem te kilka miesięcy temu. Tak samo głośna i wulgarna, trudna do opanowania i uspokojenia. Tak samo bystra i bezwzględna w swoich działaniach. Mieszkała nawet tam gdzie zwykle, z drugiej strony dlaczego miałaby zmieniać miejsce zamieszkania. Ferenc zadbał o tę kawalerkę, bardziej niż o cokolwiek. Kiedyś skrupulatnie wyśledził wszystkich znających ten adres i postarał się, by nie był on wybitnie znany. Tak dla bezpieczeństwa, dla małej Lilijki. Stawał się trochę nadgorliwy w jej temacie, jednak tak sobie chyba rekompensował jej brak w swoim życiu. Może w ten sposób próbował spłacić swój dług, za bycie tą małą szmatą, która przywiozła ją do tej cholernej Norwegii? Nie myślał o tym dużo, nie miał czasu na nostalgiczne rozterki, szczególnie takie, które nie przynosiły żadnych wymiernych efektów.
Spotkał ją w końcu, stanęli sobie twarzą w twarz, usłyszał co usłyszeć miał, powiedział co powiedzieć planował i wszystko zdawało się jakoś zazębiać. Jego plan jak zwykle nie posiadał wad. Potrzeba wendety popychała go ciągle w kierunku Bjorksona, ale szanował swoją rodzinę znacznie bardziej. Choć policzek wciąż miał jeszcze troche opuchnięty, a siniak pod lewą powieką schodził bardzo wolno, to była bardzo niska cena jaką musiał zapłacić za te wszystkie lata jej samotności. Miała ostatecznie tylko jedną prośbę - choć wiedział, że to potężny eufemizm - Lejka nie umiała prosić. Miał się odpierdolić od Elmo Bjorksona.
Palił więcej niż zwykle, mięśnie przeskakiwały mu w ramionach i karku, potrzebował dwóch porcji eliksiru miast połowy, jednak był gotów taki prezent jej dać. Jej i swojej siostrzenicy.
Odprowadził więc ją do tej zimnej kawalerki w towarzystwie tego sępa z północy, choć wcale nie lubił akurat jego prosić o przysługi. Sprawiał wrażenie wyjątkowo nieudolnego w swoich działaniach i za każdym razem wprawiał Ferenca w zdumienie kiedy jednak osiągał zadowalający efekt. Szentgyorgi nie ryzykowałby gdyby nie musiał, ale kto inny mógłby się tym zająć?
Na to pożegnanie ubrał swój najlepszy garnitur. Ten w zające marcowe. Królicze głowy zerkały mu z klamer szelek i spinek do mankietów, rubinowe oczy zdawały się świecić wewnętrznym blaskiem. Wszedł do mieszkania przed nimi i skierował się do uchylonego okna odpalając kolejnego papierosa. Szybka akcja, tak? Niedoczekanie. Naiwna Lilijko, tyle w Tobie gniewu, ze nawet nie chcesz próbować słuchać głosu rozsądku. To nie będzie przyjemne, to nie będzie lekkie i szybkie. To co chcesz zrobić zostawi Ci pamiątkę na zawsze, bo próbujesz oszukać rzeczywistość. Powiedział Ci o tym wiele razy, powtórzył raz jeszcze zanim uciekłaś do łazienki, upewnił się po raz ostatni, rzucając peta przez okno i wyciągając różdżkę.
W momencie gdy chwytasz rękę tego dziwaka celuje w drzwi i szepcze inkantację trwałego zabezpieczenia.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Reine, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Neoasgardem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : prawnik

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kawalerka   Sro Kwi 08, 2015 7:05 pm

Wchodzimy we dwójkę. Ja i ON. Nie chcę znać jego imienia, takich ludzi o imię się nie pyta. Wydałam wszystko co tylko miałam, sprzedałam książki, sprzedałam nawet moje sukienki, wszystko. Po co mi to, to już nie moje życie, nie chcę tego życia. Jestem ja i jest Thunder, to teraz moje życie, nowe, inne, z daleka od wszędzie, z daleka od tutaj. Jest mi całkiem wszystko jedno co ten czas, ten świat zrobi beze mnie. Już raczej nie wierzę w to, że komukolwiek choć odrobinę zależało na mojej bytności. Już od samego początku, przecież to kurwa pamiętam, już od kiedy ojciec mnie sprzedał tym psychopatom ze szpitala Eir, nie sądzę, że wybitnie mnie chciał. Nie sądzę by mu to robiło różnicę. Matka? Nawet nie pożegnała mnie na stacji, boże kochany, aż słabo mi się robi ze złości. Mam jej w sobie tak wiele, że nie wiem skąd się wzięła i pączkuje we mnie, dwoi się i troi, jak drożdże, produkuje przy tym tyle gniewnego alkoholu, że upijam sie nią z każdym oddechem. Skąd we mnie ten gniew nieprzebrany to ja nawet nie wiem, nie sądzę, by ten durny Elmo był aż tak istotny by to we mnie wywołać. Mógł być jedynie kroplą, jest chyba nawet powiedzenie o goryczy i czarze. Na wszystkich bogów idę i rzygam, zarzyguję kibel, rzygam tak strasznie, że widzę jak wypluwam siebie, jak wypluwam żołądek, jelita, kichy wszystkie, płuca, serce, wypluwam Lejkę w całości, nie jak zazwyczaj przeżute szczątki jedzenia, widzę jej pytające, poirytowane spojrzenie i jasne włosy falujące w muszli klozetowej, widzę jak tam znika pod tą gorzkością i z pełną premedytacją naciskam spłuczkę, znikaj, kurwa, na zawsze.
Ferenc już czekał, na mnie, na nas, ON jest tylko środkiem do celu. Ferenc w całej swojej nieobecnej trosce mówi, że żeby zacząć od nowa muszę zniknąć bez śladu. Nie moge pozostawiać po sobie żadnych luźnych nitek, nie chcę po sobie zostawić nic. Dlatego przyszedł ze mną i z NIM, dopilnować, obserwować, mrugać tymi swoimi oczami nienormalnymi.
Wracam do salonu i widzę jak ON pracuje. Ferenc stoi przy oknie i pali papierosa. Nic nie mówią. ON nigdy nie mówił wiele, spotkaliśmy się kiedyś, wiem kim on jest, widziałam go jak byłam dzieckiem, widziałam go w domu Eliasza. Chodzi przy ścianach, robi krok i dotyka różdżką różnych ich punktów, a z jej końca wypełzają czarne smugi, rozplatają się wielokrotnie, a każde rozgałęzienie rozplata się jeszcze bardziej. Końcówki nitek łączą się błyskając czerwonymi punktami, fascynuje mnie to i chyba chciałabym wiedzieć więcej, ale wiem, że mi nic nie powie. Zawsze był taki milczący. Poza tym czuję na sobie spojrzenie brata, karcące, jakby wiedział co kręci mi się po głowie.
Siadam więc na swoim krześle w kuchni, przy swoim małym, drewnianym stoliku - to wszystko co mi zostało. Wszystko sprzedałam, nawet biurko, lodówkę i tą pieprzoną narzutkę dupy Eliasa. Mam przy pasku szmacianą nerkę wypchaną pieniędzmi i mam Thunder. Ferenca wiem, że mam nawet jeśli nie chcę go mieć. Niczego nie potrzebuję. To już nie jest moje życie, nie chcę go, moje życie mnie nie chciało i az mi siebie żal kiedy myśle o tym jak uparcie walczyłam o to by mieć w nim miejsce. Jak zabiegałam o względy swojego otoczenia, mimo, że udawałam taką krzykaczkę i nerwuskę. Robiłam wszystko co mogłam, uczyłam się najlepiej ze wszystkich, starałam się najbardziej, krzyczałam najgłośniej, obrażałam najwulgarniej prosząc o choć odrobinę uwagi, prosząc, by ktoś w końcu był skupiony na mnie jako Lejce, na mnie po prostu, a nie towarze do sprzedania, kupienia, nie projekcie badawczym, nie studentce, potencjalnym pracowniku, nie cholernej kochance, nie matce swojego dziecka, chciałam być dla kogokolwiek Lejką. Żal mi siebie tak bardzo, że aż mnie boli. Gładzę brzuch, Ty taka nie będziesz, obiecuję Ci. Nawet jeśli ten świat zawsze tak będzie wyglądał to będziesz miała mnie. Zawsze. Potrzebuję Cię, potrzebuję byś mi pomogła zbudować nowe życie w którym już nie proszę, w którym nie próbuję, w którym się nie domagam. Życie Lejki, a nie świata w którym łaskawie pozwala mi się być.

Nie wiem ile czasu mija, robi się ciemno, Ferenc otwiera okna, wpuszcza zimne nocne powietrze, ON staje na środku mieszkania. Nie mam odwrotu, nie chcę mieć odwrotu, chwytam sweter i wstaję, chwytam JEGO szorstką, szeroką dłoń, a srebrzyste sygnety stukają o siebie gdy nerwowo zaciskam palce na JEGO palcach. Wymieniam spojrzenia z bratem, niech sie dzieje.
Poszli.


z/t


Mieszkanie jest od zewnątrz nie do otworzenia. Być może możliwym jest sie tu aportować, jeśli ktoś kiedyś tu był, ale jest po prostu pustą, betonową kawalerką z drewnianym stolikiem i małym obok krzesełkiem, plus lekki odór papierosów.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Kawalerka   

Powrót do góry Go down
 

Kawalerka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Oslo :: Centrum Oslo :: Domy czarodziejów :: Flame-