Chata gajowego

avatar
PisanieTemat: Chata gajowego   Pon Kwi 06, 2015 12:38 am

Chata gajowego
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Rochester, Alberta
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Chata gajowego   Wto Sie 25, 2015 9:24 pm

Nie zdążył być w tej szkole nawet pełny miesiąc, by nie zarobić szlabanu. Oczywiście gdy dostał kruka z wyznaczonym miejscem i godziną odbycia kary uśmiechał się szczerze, bo nie chcieli go zawiesić w prawach ucznia, ani też nie był to szlaban za spranie czyjejś mordy. Po prostu włóczył się po nocach po szkole, co najwyraźniej w Dahlvaldzie, tak jak i każdej innej szkole, było rozpatrywane w kategoriach przewinień.
Stawił się u gajowego w samo południe, w dniu wolnym od zajęć, spodziewając się jakiegoś zadania związanego z opieką nad magicznymi zwierzętami. Musiał wtedy przyznać sam sobie, że taki wymiar sprawiedliwości mu odpowiadał, zwierzęta niezwykle go uspokajały.
'No. Przyszedł wreszcie.' gajowy chrząknął przyglądając mu się, niczym krowie na targu mięsnym 'Nada się, chodź za mną.'

'Płynę na połów' powiedział, kiedy Dayton podążył za nim do kurta wyciągniętego na brzeg.
- Mam łowić ryby? - wydukał z okropnym akcentem, unosząc brwi, na co gajowy zareagował gromkim śmiechem. Nie był pewien, czy śmiał się z jego akcentu, czy zdezorientowanej miny.
'Gdyby przysłali mi wychudzonego szczura z Malverianu tak jak ostatnio, pewnie wziąłbym go na ryby, ale Ty możesz się przydać do czegoś innego!' zawołał raźno i grzmotnął amerykanina w ramię 'Twój szlaban czeka za moją chatką! Nie próbuj czarowania, moja polanka jest obłożona zaklęciem antymagicznym, wrócę za kilka godzin.' to rzekłszy zepchnął łódkę na wodę i popłynął.
* * *

Chata gajowego była budynkiem złożonym z trzech pomieszczeń, co od zewnątrz nadawało jej kształt trójkąta. Obszedłszy dwa z nich zatrzymał się jak porażony i mimowolnie jęknął.
Pięćdziesiąt metrów sześciennych polanek, pniak i siekiera.
Słońce w połowie maja nie prażyło wybitnie bardzo, wiosna była jednak wystarczająco ciepła, a pogoda doskonała, by po godzinie zgrzał się jak wyścigowy koń i z koszulą przewiązaną w pasie zaczął błądzić pomiędzy stosami porąbanych polanek w poszukiwaniu czegoś do picia.
- No dalej, nie możesz zostawić tu dzieciaka żeby usechł... - przeklinał pod nosem gajowego na wiele wymyślnych sposobów, prawie każdym amerykańskim obraźliwym określeniem jakie przychodziło mu do głowy.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Chata gajowego   Sro Sie 26, 2015 7:57 pm

Sprawa wygląda tak. Ja, Cezar, obijamy mordy, sobie nawzajem, wybijamy barki, zęby i nosy, a Claudia nas potem składa. Ale teraz Claudia nas nie poskłada, bo cały czas spędza z moim chłopakiem. Taak. Dlatego stwierdziliśmy z Cezarem dziś, ok, wyładujmy emocje stary, tylko nie po mordzie, bo musimy zostać przecież przystojni. I tak każdy swoje w twarz zarobił, dlatego teraz mam małe limo przy kości policzkowej. Nie szkodzi i tak dziś biliśmy się delikatnie jak baby, aż wstyd. Wracamy więc, elo dobrze jest, lecimy kurwa tutaj. Cezar nic nie mówi, bo Czaruś z reguły nie mówi wiele, a w zasadzie, to jak się odezwie, to raz na kwartał, nawet się z profesorami nie wita, niekulturalny brat mój, choć podobno głową kiwnie, to nie tak, że gały wlepia w podłogę, bo on w zasadzie to jest bardzo dumny. Jak każdy Coletti, ma z czego. Ściągnęliśmy koszulki, bo gorąc (a ja chciałam, aby stężenie pedalstwa poszło w górę) i sobie tak spacerujemy, z przewieszonymi szmatami na karku. Ja mam swoją wodę, woda jest ważna, Czarek swoją ma. Ładny dzień, ciepły dzień, spoglądam w kierunku gajowej chatki i oho. Co za ładny dzień. Narka Cezary, Charlie is out, dupa na horyzoncie. I to jaka omamo. Mięknę na chwilę, idąc wolniej, aby się tak podelektować tym widokiem i zastanawiam się przez chwilę, czy nie powinienem mieć wyrzutów sumienia, ale jak tak nasłuchuję, to nie, nic się nie odzywa. Mogę iść dalej. Zejść tam zajmuje mi chwilę, ale kiedy już się zjawiam ze swoim colettiuśmiechem jestem pewny, że to było dobre posunięcie. No spójrzcie na to dzieło sztuki.
- Hej. - Witam się, wyciągając w jego kierunku butelkę z moją wodą, której zostało tam co prawda jakaś ⅓ ale zawsze coś. Jezu. Kto to jest.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Rochester, Alberta
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Chata gajowego   Czw Sie 27, 2015 5:19 pm

Kluczył chwilę między rozpierdolonymi stosami rozpierdolonych drewienek mamrocząc pod nosem bardzo brzydkie słowa, do momentu, aż ktoś, och któż to, zaszczycił go swoim towarzystwem.
- Hej. - skinął głową biorąc butelkę. Przydałaby się tu scena slo-mo jak z amerykańskiego serialu o nastolatkach, kiedy Dylan odkręca butelkę i pije z niej oblewając się nieco, a szkliste kropelki toczą się po jego drżących od zmęczenia mięśniach. Niestety, po prostu dorwał się do wody i opróżnił zawartość pojemnika w niecałych dwóch haustach. Spojrzał przepraszająco na Colettiego rozkładając bezradnie ramiona i zgniótł butelkę. Wyglądasz na takiego, który mógłby się obruszyć za taką zachłanność. Szczególnie z tym powoli rosnącym limem pod okiem.
- To koniec. - przebąknął z nietutejszym akcentem. Ale Karl, przecież Ty wiesz, co to za akcent.
- On chce mnie zabić. - westchnął jeszcze, podchodząc do pieńka i wyrwawszy z niego wcześniej wbitą na sztorc siekierę przycupnął jak umęczony gargulec.
Rąbał i rąbał, a drewna wcale nie ubywało. Zaczynał podejrzewać, że to jakaś chora sztuczka gajowego z mnożącymi się polankami, mająca na celu nauczyć go czegoś poprawnego. Nie mógł tylko wymyślić czego. Przez krótką chwilę, ważąc w ręku siekierę wyobraził sobie, jak wiele mniej wysiłku kosztowałoby go odrąbanie gajowemu nóg i rąk, oraz jak wiele radości sprawiałoby obserwowanie broczącego krwią kadłubka. Uśmiechnął się pod nosem, odkładając narzędzie na trawę i zgarnąwszy czarną grzywę do tyłu przetarł przedramieniem czoło.
- Dobra pogoda na spacer. - wpatrywał się w brzeg wody z coraz większym pragnieniem piźnięcia wszystkiego po to, żeby pójść się przekąpać. Woda musi być cholernie zimna. Fantastycznie, bajecznie, zachwycająco zimna.
Z wrażenia, na samą myśl, dostał gęsiej skórki.
- Jestem Dylan. - spojrzał na niego z dołu, mrużąc jedno oko i przysłaniając ręką oczy. Coletti stał akurat pod słońce, gorejąc blaskiem niczym matka boska na średniowiecznych obrazach. Niemal odruchowo trącił drugą ręką medalik wiszący na jego szyi, a bozia mrugnęła do Karla. Wierzysz w bozię, Coletti? Stereotypowi Włosi przecież są bardzo bogobojni.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Chata gajowego   Pią Sie 28, 2015 10:22 pm

Poproszę bardzo zanotować sobie tą scenę w głowie a potem i tak odtworzyć w nocy w slo mo, nawet, jeśli dwa hausty, ale za to jakie zachłanne! Nie ma tego złego. Spocony jest tak czy siak, kropelek więc na ciele nie brak. Och, nic nie szkodzi, mój drogi. Wybacz, że to ja tak niewiele miałem ci w tym momencie do zaoferowania. Ale odkupię swoje winy, wynagrodzę ci to. Bo jak ci się tak przyglądam, każdemu mięśniowi z osobna, to jest bardzo wart, byłbym w stanie całą zgrzewkę wody ci tu przynieść. Ale po co, skoro mogę zaoferować ci coś innego na odwodnienie.
Amerykanin. Może powinienem wziąć przykład z Claudii i zacząć uczyć się angielskiego, jeśli w Stanach mają taki ciekawy asortyment. Co jeden to bardziej kuszący, zastanawiam się, jak będzie wyglądał trzeci, którego tutaj z Longbourne odeślą.
Może stereotypowi Włosi są bogobojni, ale moja rodzina nie bardzo. Może wynika to z faktu, że sami stoimy bardzo wysoko, będąc dodatkowo czarodziejami, jesteśmy trochę bogami dla innych. Nigdy się tym nie kłopotałem, nigdy nikt mnie do tego nie zmuszał. Nie obchodzimy świąt. Chociaż spotykamy się. Ale Coletti spotykają się na obfitych kolacjach bardzo często.
- Nie wyglądasz na kogoś, kto tak łatwo da się zabić. - Stwierdzam, korzystając z tego, że patrzysz w inną stronę i jeszcze raz ogarniając całą twoją klatkę piersiową z uśmiechem. Och, mały, ja cię zabiorę na spacer.
- Coletti, Carlo Antonio. - Przedstawiam się nachylając w twoją stronę z wyciągnięta ręką, zakleszczając twoją dłoń w uścisku. W mig zapominam zupełnie o moich wieczornych planach z Yumą.
- Zasłużyłeś na dobry trunek. Zakładam, że nikt ci jeszcze nie pokazał Manestrom? - Chętnie to zrobię. Postawię ci piwo. I inne rzeczy też.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Rochester, Alberta
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Chata gajowego   Pon Sie 31, 2015 7:43 pm

Chwyta rękę Włocha niemal odruchowo, a brew mu nawet nie drgnie na ten przeciągnięty gest uprzejmości.
- Dayton. - dodał. Może słyszałeś? Może nie. Może Twój chłopiec zwierzył Ci się z lęków czasów młodości, a może nic nie wiesz, tylko patrzysz na tę pół-sympatyczną, pół-zagubioną minę i myślisz, że to kolejny gamoń w szkolnych murach. Kolejna rybka w morzu.
Podniósł się z kucek biorąc siekierę w rękę. Czuł się trochę jak heros z bajki, pamiętał dzień, w którym użył siekiery na własnego ojca. Śmieszne narzędzia są niczym w porównaniu z nawet najgłupszym, dobrze wycelowanym zaklęciem. Kości ramienia zrastały mu się tamtego razu całą noc. Pogruchotał go jak skorupkę ślimaka.
- Charlo. Coletti. - powtórzył z namysłem- Moge chcę zobaczyć ten Mamesrom. - genialna składnia, doskonały akcent, ale czy to ważne?-muszę tylko zakończyć. - machnął niedbale siekierą na równo ułożone polanka i sięgnął po kolejne.
- Może nie wyglądam, a jestem delikatny jak... -zawiesił się szukając słowa, po czym z trzaskiem rozłupał drewno- papciuszek? - zły strzał, ale wystarczająco uroczy, by wyrazić co miał na myśli.
Pozbawiona wzruszenia twarz drgnęła kiedy sięgnął po kolejne polanko i zauważył, że na miejscu poprzedniego pojawiło się nowe. Na szyi, tuż nad obojczykiem wybrzuszyła się pojedyncza, gruba żyła, która zapulsowała złowieszczo.
- Fucking asshole... - szepnął przeciągając te dwa słowa z żachnięciem- I'm gonna rip his head of and piss into his neck... - odwrócił się zamaszyście w stronę wybrzeża, na którym już majaczył kuterek gajowego, a sam radosny wąsacz ciągnął po plaży płaskudę w stronę swojej chatki.
Dayton podrzucił w dłoni siekierę wyważając ją lekko. Pora zasłużyć na opinię, jaką zyskał w tej szkole zanim jeszcze zdołał się do kogokolwiek odezwać. Mówili, że zabił w Longu wychowawcę zaklęciem niewybaczalnym. Cóż, w przyszłej szkole wspomną o tym, że zarąbał gajowego jego własną siekierą.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Chata gajowego   Pon Sie 31, 2015 8:26 pm

No nie mogę jebcie mnie moją własną pięścią, tyle uroku w słabej znajomości języka, że zaraz się tu rozpłynę. Ultragay.
- Charlie. - Charlie jest w porządku, chłopcy tak do mnie mówią, czemu ty nie miałbyś. Mam nadzieję, że tak czy siak zasilisz wkrótce grono aniołków Charliego. Pasowałbyś tam bardzo z każdym swoim mięśniem napiętym. Tylko chronologicznie byłbyś zaraz za Yumą, co za kontrast. To wcale nie taka zła sprawa, zawsze sobie upoluję coś w sam raz dla siebie. Samych tylko czarno białych mam w kolekcji. Zadnego rudego, jak tak się teraz nad tym zastanawiam. Nota na przyszłość, znaleźć interesującego rudego. Paru takich na pewno się tu kręci. Staram się tłumić uśmiech kiedy wracasz do swojej pracy, chętnie bym cię tak uwiecznił, jak się prezentujesz męsko. Gajowy wraca, wnioskuję więc, że twoja kara dobiega końca, pewnie chcesz odpocząć, a i ja chętnie zażyję prysznica i poproszę Claudię, o ile ją znajdę, żeby się zajęła tymi siniakami. Albo nie, bo wtedy może musiałbym powiedzieć przed Yumą, że mam już plany na wieczór. Hm. To nie. Siniaki mi tak nie przeszkadzają.
- Spotkajmy się tu za godzinę. - Odpowiada? To chyba wystarczająca ilość czasu, aby doprowadzić się do porządku. Salutuję ci krótko i odwracam się, wspinając się w stronę zamku. Dobrze, a więc Dylan Dayton.

zt
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Chata gajowego   

Powrót do góry Go down
 

Chata gajowego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Chata wuja Toma {Nathaniel i kto tam się jeszcze napatoczy}

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Tereny Dahlvaldu :: Wybrzeże-