Clairemina Brohl

avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Bindalseidet, Norwegia
Rok nauki : V
Wiek : 15 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : gimb

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Clairemina Brohl   Pią Kwi 24, 2015 3:29 pm

Clairemina Andrea Brohl
V KLASA | KOLVARIEN | CZYSTA KREW
LAHTI, FINLANDIA | BOGATA | JESTEM ZA PROTAGONISTAMI

Fifteen Feet Of Pure White Snow

Historia mojej rodziny, w tym po trochu mnie jest dość smutna i jeżeli kogoś interesują szczegóły to odsyłam go do lektury “Rodu Brohlów”. Tak, ktoś napisał o nas książkę. A właściwie nie o nas, tylko głównie o mojej babci i mamie. Przeczytałam to całkiem niedawno i poczułam się, jakby ktoś trzymał mnie za szelki tuż nad ostrzem, które wbiłoby się w mój brzuch jak w masło. Nie znam ojca, nie mam po nim nic, zdjęcia, nazwiska, nic o nim nie wiem. Mamę znam bardzo dobrze, z tym wyjątkiem, że od pięciu lat się nie widziałyśmy. Zniknęła, gdy poszłam do szkoły, sprawnie się rozpłynęła w powietrzu tak, że w wakacje nie miałam gdzie wracać, bo poza nią nikogo nie miałam. Wcale mnie to nie zaskoczyło paradoksalnie. Śniłam o tym w ciągu pierwszego roku w szkole jakieś trzy razy. Wtedy myślałam, że to zwykłe koszmary, że podświadomie przeczuwam, że stanie się coś złego, nauczyciele mówili, że może to po prostu nowa sytuacja, długa rozłąka z kimś, kto wychowywał mnie do dziesiątego roku życia. Ale to się nie zmieniło przez następne pięć lat. Wciąż mam koszmary. Okropne nocne lęki, obrazy, które mnie męczą są bardzo realistyczne, choć nie znam ludzi, których dotyczą. Choć kilka razy wydawały mi się z znajome. Staram się do nich przyzwyczaić, ale to naprawdę bardzo trudne. Budzenie się w nocy z krzykiem to dość wstydliwa przypadłość, jak na kogoś w moim wieku. Nie jestem przecież już dzieckiem i nie można powiedzieć, żebym dzieciństwo miała wyjątkowo nieudane.
Mama mnie nie kochała, wiem to, choć świetnie udawała, że tak jest. Dbała o mnie, karmiła mnie, czesała, kąpała, ubierała w ładne rzeczy, ale nigdy z przesadną czułością. Była miła, była dobrą aktorką, ale wierzcie mi, dziecko czuje, kiedy jest niekochane. Bardzo szybko jak na taką małą dziewczynkę przestałam się łudzić, że coś się zmieni. Mieszkałyśmy w wielu miejscach, odwiedzałyśmy czasem jakiś mamy znajomych, dobrze się traktowałyśmy, ale przyjęłam podobną postawę co moja mama, chociaż nie mogę chyba powiedzieć, że przestałam kochać ją zupełnie. Kiedyś przypadkiem zupełnie, odwiedzając Oslo natknęłam się w antykwariacie na tą książkę i pewnie to, co w niej przeczytałam wywołałoby we mnie większy szok, gdyby nie fakt, że o podobnych sytuacjach już śniłam. Wiem, bo część pamiętam, a po części mówiono mi, o rzeczach, które wykrzykiwałam w nocy. No więc w skrócie to pochodzę z rodziny zamieszanej w jakieś zbrodnie, nie znam ojca, po mamie słuch zaginął, miewam lęki nocne, a na dokładkę jestem ruda.
Tak, jestem ruda, chuda i całkiem wysoka. Widziałam w książce zdjęcia mamy z młodości. Jesteśmy identyczne. Tylko ona miała smutniejszą twarz. Zawsze tak mi się zdawało, że była smutna, nawet gdy coś ją rozbawiło. I nigdy nie płakała. Była dość konkretna, rzadko z kimś rozmawiała, a ja wręcz przeciwnie. Lubię z ludźmi rozmawiać, nie czuję się od nich lepsza, wręcz przeciwnie, może przez fakt, że od pięciu lat wracam do tego zapyziałego sierocińca w Lahti sprawił, że czuję się trochę… poniżona. Przez własną matkę, nie będę się okłamywać. Nie jestem biedna, po Brohlach mam w banku niezłą sumę, co z tego, kiedy nie mogę nic z tym zrobić, bo jestem nieletnia. Nie chodzi o to, że w moim nowym domu źle mnie traktują, bardzo lubię całą kadrę i wszystkie te dzieciaki, lubię im pomagać, bawić się z nimi, wiem, że one też mnie lubią, ale wstyd mi, idąc szkolnym korytarzem, ze świadomością, że na wakacje wracam do bidula, jakbym nie miała rodziny, a przecież kiedyś było o Brohlach bardzo głośno i nie ważne, co zrobili, rodzina to rodzina. Ja bardzo nie lubię, kiedy się kogoś ocenia przez pryzmat postępowania jego bliskich. Tak się po prostu nie robi. My nie jesteśmy winni tego, co uczynili nasi przodkowie, przecież każdy z nas jest zupełnie odrębną jednostką. Jestem bardzo cierpliwa, ale poniżanie drugiego człowieka doprowadza mnie do szału. Zawsze staję po stronie uciśnionych, nie tylko dlatego, że rozumiem, przez co przechodzą. Ludzie mają gorzej niż ja, wbrew temu wszystkiemu, nie mogę przecież narzekać. Zawsze czułam, że wymierzanie sprawiedliwości jest mi tam gdzieś pisane, chyba mam do tego żyłkę, a może po prostu serce. Bardzo lubię wynalazki mugoli, choć ich świat show-biznesu trochę mnie przeraża. Wszystko jest takie krzykliwe, neonowe, ale lubię kino, chyba każdy gatunek filmowy. I uwielbiam popkorn. Dwa razy w miesiącu w wakacje zabierają nas do kina, ale poza tym, mając te piętnaście lat mam też przywilej wybierania się do kina, że tak powiem, prywatnie, nie z połową sierocińca. Wtedy idziemy z Jeną i zabieramy kilka młodych, oni na bajki, a my na romanse, wychowawcom potem mówimy, że też byłyśmy na bajce. Więc jak widać poza kilkoma niedogodnościami moje życie nie różni się tak bardzo od życia innych nastolatek.
Powrót do góry Go down
 

Clairemina Brohl

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka-