Faust Vogler

avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Jyväskylä, Finlandia
Wiek : 31 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : hodowca smoków

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Faust Vogler   Sro Cze 10, 2015 10:06 pm

Faust Vogler
31 lat | Hodowca smoków | CZYSTA KREW
Jyväskylä, Finlandia | Majętny | Jestem neutralny

Sceny z życia Jānisa Kurlaussa

Jestem Jānis Kurlauss.
Urodziłem się na Łotwie w 1954 roku, w Dyneburgu. Słyszałeś pewnie o znienawidzonych Kurlaussach – tak, to my doprowadziliśmy do upadku krajów nadbałtyckich. To my jesteśmy władcami smoków, nie ma siły potężniejszej od tych pięknych i niebezpiecznych stworzeń. Zaczęło się jednak od Kateriny, mojej starszej siostry, która objęła po naszych rodzicach rządy w magicznej Łotwie. Nie okazała się jednak na tyle silna, by utrzymać władzę absolutną w ryzach i kontynuować rodzinną politykę. Byliśmy na piedestale przez kilkadziesiąt lat i tak cały czas koło fortuny kręciło się na naszą korzyść – aż nagle niespodziewanie zostało zatrzymane. Opozycja wygrała, a wraz z tym wszystko obróciło się przeciwko nam. Większość rządu natychmiastowo skazano na karę śmierci, nam cudem udało się uciec, głównie dlatego, że potrafimy zmieniać wygląd – jesteśmy metamorfomagami. Wciąż jednak mnie nieustannie szukają, chcą śmierci Kateriny i Anatola, naszego najmłodszego brata, choć on akurat niczym nie zawinił. Reszcie najprawdopodobniej nie udało się zbiec, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. To był niezwykle trudny okres, każdy musiał troszczyć się o siebie jeśli tylko chciał przeżyć, dlatego też straciłem kontakt ze swoim rodzeństwem. Uciekłem do stolicy Norwegii, Oslo – wtedy rozkwitająca Skandynawia wydawała się idealnym miejscem do rozpoczęcia nowego etapu w swoim życiu. W końcu jednak i kraje północne ogarnął chaos poprzez konflikt pomiędzy trzema ugrupowaniami. Sam po jakimś czasie zdecydowałem się do jednego z nich dołączyć, choć w moim przypadku jest to jedynie kwestia interesów, a nie poglądów. Musiałem znaleźć w kimś oparcie, a Neoasowie wydawali się w tamtym momencie najbardziej kuszącą opcją, która z czasem wzbierała na potędze. Dobrze zdawali sobie sprawę z tego, kim jestem Jānisem Kurlaussem Przyjęli mnie z otwartymi ramionami i załatwili nowe dokumenty i tożsamość. Zostawiłem za sobą przeszłość, a od tamtej pory nazywam się Faust Vogler. Wiedzieli, że im się przydam, a ja wiedziałem, że dołączenie do nich to bilet w jedną stronę. Zaprzedałem duszę fanatykom, ale potrzebowałem wówczas pomocy.

Skóra, w której żyję

Jestem Faust Vogler.
Urodziłem się w 1950 roku, w Oslo. Nie słyszałeś pewnie nawet o Voglerach – tak, nie dokonaliśmy niczego odkrywczego, zawsze woleliśmy być na uboczu, choć nigdy nie poznałem lepszej pianistki od mojej matki. Ale to właśnie czyn jest wszystkim, a sława niczym. Moje życie nigdy nie należało do wybitnie interesujących i wartych atencji – ukończyłem Instytut Dahlvald, poszedłem na studia za granicę, później sporo podróżowałem po Europie i Azji, znalazłem swoje miejsce w świecie, aż w końcu byłem zmuszony wrócić do domu i przejąć rodzinny biznes. I to byłoby na tyle z tych ważniejszych rzeczy, o reszcie nie warto więcej wspominać. Obecnie mieszkam sam w niewielkiej kamienicy w centrum Oslo. Jestem samotnikiem, ale nie z wyboru. Nie takiego życia pragnąłem. Nie mam tutaj zupełnie nikogo, moi rodzice już dawno spoczywają na cmentarzu niedaleko parku Vigelanda, a z rodzeństwem nie utrzymuję bliższego kontaktu. Każdy poszedł w inną stronę, w dodatku za młodu pokłóciliśmy się o jakieś błahostki i żadne z nas nie ma zamiaru wyciągnąć pierwszy ręki na zgodę. Dwa lata temu w moim życiu była jeszcze pewna piękna kobieta o imieniu Magdalena. Znaliśmy się długo, ale dopiero w 1983 roku postanowiliśmy wziąć ślub. To był najpiękniejszy a zarazem jedyny maj z Leną u boku w moim życiu. Nasze małżeństwo, choć było szczęśliwe, nie trwało zbyt długo. Rok temu, pod moją nieobecność Magdalena została zamordowana w naszym mieszkaniu – do tej pory tak naprawdę nie wiadomo, kto jest zbrodniarzem. Sprawca nie pozostawił po sobie żadnych śladów, więc sprawa szybko została zamknięta. Pozbawiono mnie najcenniejszej rzeczy, jaką w życiu miałem, przez co do tej pory nie potrafię pogodzić się z utratą Magdaleny. Wyjechałem na jakiś czas, by wszystko poukładać, niedawno jednak postanowiłem wrócić w swoje rodzinne strony do Oslo. Od tamtego momentu pracuję w niewielkim sklepie alchemicznym na skrzyżowaniu ulicy Szalonej Brunhildy i Złośliwej Walkirii. Długo po tym czułem się jeszcze wyrzutkiem i poszukiwałem swojego miejsca, aż w końcu znalazłem je w szeregach Neoasgardu.

Przerwane objęcia

Kochałem Mariannę, choć wcale nie znaliśmy się długo.
Zostawiła całe swoje życie, aby zacząć wszystko na nowo w Oslo i być ze mną jako Magdalena Vogler. To było dwa lata temu, kiedy musiałem uciekać z naszego kraju ogarniętego chaosem. Tutaj wszystko zaczynało się układać do momentu pojawienia się mojej siostry. Katerina nie mogła zrozumieć, dlaczego ją i zdecydowałem się nie utrzymywać z nią kontaktu. Kiedy znalazła mnie w Oslo – nie potrafiła pogodzić się z tym, że udało mi się zacząć wszystko na nowo i odciąć się od tego, co działo się na Łotwie. Nie chciałem Kateriny w swoim życiu. Dobrze wiedziałem, że jej obecność może pokrzyżować moje plany o spokojnej przyszłości sam na sam z Marianną. A ja musiałem być ostrożny ze względu na wszystkie wydarzenia, które miały miejsce jeszcze przed naszą ucieczką. Rok temu moja siostra zabiła Mariannę z zazdrości. Zamordowała ją z premedytacją i zabrała jej ciało – a bez tego nie mogę nic zrobić. Jestem bezsilny, bez tego nie przywrócę jej do życia. Katerina chce się bawić ze mną w kotka i myszkę, myśli pewnie, że pomogę jej w powrocie do naszego rodzinnego domu albo w zdobyciu kolejnego państwa. A ja nie zamierzam mieć z nią nic więcej wspólnego, najchętniej sam bym ją zabił. W dodatku ostatnio coraz więcej mówi się o niejakiej Lidii Folke, która pojawiła się w szeregach Sabatu. Ja wiem, że to ona. Rozpoznam ją przecież wszędzie. Ze wszystkich krajów świata musiała wybrać właśnie Norwegię - tylko po to, by mnie zniszczyć. Do samego końca. A pojawienie się Kateriny na scenie politycznej to tylko cisza przed burzą.

Twarzą w twarz

Kiedyś staniemy twarzą w twarz – z prawdą, z bogiem, z kimkolwiek, kto rządzi tym światem. Odpowiemy za nasze czyny. Za nasze grzechy. Staniemy przed sądem ostatecznym. Ale jeszcze nie teraz. Może nawet nigdy. Chcę w końcu przechytrzyć cały świat i czas, pragnę być nieśmiertelny i przywrócić do życia Mariannę. By stanąć z nią twarzą w twarz.

Powrót do góry Go down
 

Faust Vogler

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka-