Klatka schodowa

PisanieTemat: Klatka schodowa   Nie Gru 28, 2014 2:51 am

Klatka schodowa
Najpraktyczniejsza i najprostsza rzecz, która bezwarunkowo pomaga dostać się na wyższe, jak i niższe kondygnacje zamkowe – rozciągłe i spiralne schody wykonane z niezwykle wytrzymałego, jasnego kamienia. Prócz ozdobnych balustrad na próżno doszukiwać się wyjątkowego piękna w tym tworze. Mimo że strzeliste okna zapewniają wystarczająco dużo światła, wciąż nie łagodzą surowości klatki schodowej.  
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Pią Sie 21, 2015 1:32 am

-Hej. - Siadam na schodach obok ciebie i zaplatam dłonie, opierając łokcie o kolanach. Co tu tak tłoczno? Carlo wam nie powiedział, że profesor Erik Eriksen jest chory i nie ma z nim zajęć w tym tygodniu. Aha, już się rozrzedza. Widzę go. Carlo, nie Eriksena. Jak on wygląda w tej szacie. Jak idiota ze szkoły prywatnej, te wszystkie ciule z Syrakuzy tak się noszą, nie cierpię ich szczerze. Mógłby tak nie zalizywać włosów, przecież ma takie przyjemne loki. Wielu ludzi robi sobie ondulację, żeby tak wyglądać, a on to zakrywa. Jestem okropna, ostatni raz wyszłam gdzieś z Izoldą, bo potem plotkuję w głowie sama ze sobą, jak te trzecioklasistki. Są ważniejsze sprawy. Na przykład zniknięcie Oggi. I nierozwiązana sprawa rytuału Schrodingera. Bez względu na to, co Yahto myśli przejęłam się. I zrobiłam swój research. Nie znajdując niczego, czego bym się już nie domyśliła. Na korytarzu siedzą już tylko jakieś pojedyncze jednostki i - jak schylę głowę, żeby widzieć przez schody - w oddali jakieś grupy wychodzące z sal. Spoglądam na Yumę zaczytanego w książce, z której niczego nie wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam i nie było mi to do niczego potrzebne, ale teraz nieznajomość języka angielskiego zaczyna odbijać się na mnie na każdym kroku. A przecież to nie moja wina, u mnie nikt nie uczył się tego języka. Owszem, część rodziny jest w Stanach, ale to wciąż Coletti. Ojczysty jest najważniejszy. Zerkam to na książkę, to na Yumę i nie wiem, czy przerywać mu, czy nie, może ma tam coś bardzo interesującego. W sumie nie moja sprawa. Ale nie powinien siedzieć tutaj, od kamiennych schodów można złapać wilka. W końcu decyduję się szturchnąć go lekko. Hej.
- Yuma, macie wolne.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Pią Sie 21, 2015 12:15 pm

Książka, którą właśnie czytam, nosi tytuł The consequence of wizardry i dość obszernie wyjaśnia, w jaki sposób magia wpływa na organizm ludzki. Zwróciła moją uwagę, bo jako jedna z nielicznych pozycji próbuje podejść problematykę ze strony naukowej. Nie wiem, czemu dopiero teraz zacząłem ją czytać, ani tym bardziej, dlaczego wciąż znajduje się w moim posiadaniu; na pierwszej stronie znajduje się pieczątka biblioteki Kolegium Longbourne, widocznie zaplątała się w moje rzeczy przy pakowaniu. Świetnie, teraz na pewno zostanę na wieki zapamiętany jako młodociany recydywista, do długiej listy moich przewinień należy doliczyć kradzież książki ze szkolnej biblioteki.
Z pewną nerwowością wodzę wzrokiem po tekście w podrozdziale opisującym mikrouszkodzenia w substancji białej w przypadku jasnowidzów. Obok pulsuje czarno biała ilustracja, ktokolwiek zaklinał obrazek, by się poruszał, nie zrobił tego dobrze, obraz przeskakuje bez płynności do kolejnych sekwencji. Nie jest podpisana, ale przypomina trochę obraz z rezonansu magnetycznego.
I co dalej? Dobrze wiedzieć, wzmożone występowanie fal theta, tak, to nawet logiczne, pytanie tylko, co mogę z tym zrobić, by pomóc Carlowi?
Hej. Kto mnie szturcha.
- Hm? - Unoszę głowę, patrząc na ciebie z rozkojarzeniem. - Hej. - Przypominam sobie w końcu o przywitaniu, po czym zamykam książkę i kładę ją sobie na kolana, by oprzeć na niej zgięte łokcie. - Okej. Dzięki. - Nawet się cieszę. Nie czuję się zbyt pewnie na lekcjach, gdy jestem, jakby, absolutnie i wskroś niemagiczny.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Pią Sie 21, 2015 1:17 pm

Unoszę brwi w górę. Whoa, żadnego kąśliwego komentarza? Wyczuwam tutaj poważne konsekwencje twojego wypadku. Chyba będę musiała się temu bliżej przyjrzeć. Czuję, że wysypałam ci na twarz niedostateczną ilość brokatu. Carlo miałby ubaw, gdybym zrobiła mu z kochasia księżycowego jednorożca. Słyszałam, że w jakiś rejonach Ameryki wampiry na słońcu się nie spalają, tylko błyszczą. Interesujące. I głupie. Ty byłbyś błyszczącym mangozjebasakiem.
- Jak twoja głowa? - Pytam o wszystko, ale nie chcę się rozdrabniać na szczegóły, po co. W moim pytaniu więc zawarte jest wszystko, a więc jak twoja głowa, jak twój nos, jak samopoczucie, jak twoje myśli i plany. Możesz mi streścić, wtedy wybiorę sobie jeden wątek, który chcę rozwinąć. Tymczasem prostuję nogi i wsuwam dłonie pod tyłek, bo te schody są naprawdę zimne. Na wierzchu dłoni już czuję, jak mi pośladki zmarzły. Spoglądam na swoje stopy, obute w zamszowe mokasyny. Jakiś farfocel mi się tam przyczepił, nachylam się i zdejmuję go, ale kiedy się prostuję, ktoś szturcha mnie w plecy, schodząc ze schodów, więc przechylam się w twoją stronę, dopóki sobie nie przejdą. Wybacz.
- Masz jakieś plany? - Pytam, kiedy wracam do poprzedniej pozycji. To nie jest dobre miejsce na pogawędki, a ja chciałabym z tobą porozmawiać, bez konieczności częstowania cię moim warkoczem, za każdym razem, gdy ktoś schodzi lub wchodzi po schodach. Wstaję w końcu, stając przed tobą, tyłem do zejścia i otrzepując dłonie i tył spodni. Zawsze możemy się umówić na inny termin, gdybyś jednak był zajęty, dla mnie to żaden problem. Chyba coś byś tam dla mnie znalazł, nie możesz przecież zamknąć się w objęciach Carlo na zawsze.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Pią Sie 21, 2015 2:21 pm

Jak moja głowa? Niezgorzej, miałem czym wczoraj zająć myśli, chociaż wiem, że wcale nie o to pytałaś. Nie zdziwiłbym się, gdyby Carlo ci już o wszystkim opowiedział, zdaje się, że nie ma między wami żadnych granic, co?
- Zero nudności czy zawrotów głowy. Jeśli o rytuał chodzi, dalej znajduje się w superpozycji. Popytałem i wyszło na to, że mistrz ceremonii używał jakiegoś dialektu staronordyckiego, co w tej chwili nie daje nam raczej nic. - Prawdę mówiąc, to było raczej oczywiste. Dziwny rytuał odprawiony w sercu magicznej Skandynawii? Cóż, zdziwiłbym się, gdyby podczas niego inkantowano zaklęcia w języku keczua.
Hm, racja, te schody są chyba za wąskie dla dwójki nerdów. Oglądam się krótko za wchodzącą na piętro osobą, po czym wracam wzrokiem do Claudii. Plany. Nie wiem, czy "do zobaczenia wieczorem, Yummy" oznacza jakąś inwitację w wykonaniu Carla Colettiego, mogę więc chyba założyć, że nie, nic nie planowałem. Wzruszam ramionami.
- Zamierzałem znowu spędzić czas na próbie naprawy rzeczy, na które nie mam żadnego wpływu, ale jeśli masz jakieś inne propozycje, chętnie posłucham. - Również wstaję, z tym ogromnym tomiszczem trochę mi niewygodnie, obejmuje książkę obiema rękoma, przyciskając ją do klatki piersiowej. - Stało się coś? - Wiesz, mimo szacunku, jaki do ciebie żywię, nie jesteśmy przecież przyjaciółmi. Nigdy jeszcze nie prosiłaś mnie o pomoc, zresztą, przed tamtym, hm, wypadkiem, właściwie chyba nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy. Czy to będzie rozmowa w stylu "a teraz przedstawię ci zasady umawiania się z moim bratem"? Na Wielkiego Ducha, błagam, nie.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Pią Sie 21, 2015 3:36 pm

Dialekt staronordycki, przecież wiem. Zresztą to nic zaskakującego. Nie jest to też informacja, która coś wnosi, bo nie znamy nikogo, kto by się takowym posługiwał. A nawet jeśli, to i tak nie mamy dostępu do treści zaklęcia, które zostało rzucone w noc Schrodingera.
To dobrze, że z głową lżej, wierzę, trochę wiem, że to zasługa przyszłego podszefa mafii, nie zaprzeczysz, ale nie musisz. I tak nie mam zamiaru z tobą o tym rozmawiać. Prawdę mówiąc z nim też nie. I tak węszę niepowodzenie waszej relacji. Nie wtrącam się, nie moje życie, ale swoje mogę powiedzieć Carlo, jeśli mnie pyta o zdanie. Wiem, że Yahto nie podchodzi do tego tak, jak mój brat. Gdybym była podła to bym się z kimś założyła o kilkadziesiąt monet. Ale tego nie zrobię. Bo nie mam z kim tak naprawdę. Czy to oznacza, że jednak jestem podła? Ciężka zagwozdka. Jeżeli mogłabym coś zrobić ale nie robię tego, z takich czy innych powodów, to świadczy o mnie dobrze czy źle? Jeśli się nie zakładam bo nie mam z kim to chyba gorzej. Gdybym się nie założyła ze względów moralnych to inna sprawa. No nic. Trudno.
Chociaż mogłabym spróbować podejść rudą, ale to dziecko mogłoby uciec z płaczem do Yumy. W ogóle się nie potrafi bawić. Wiem, kto by się ze mną założył. Kuzyn Pablo. Skurwysyn, trochę mi go brak.
O tak, mam dla ciebie propozycję. Wsuwam dłonie w tylne kieszenie i otwieram usta, chcąc ci oznajmić, że postanowiłam uczyć się angielskiego i czy nie znalazłbyś chwili aby mi pomóc. I naprawdę nie miałam żadnego problemu, aby wyłożyć ci tutaj moją sytuację, ale wtedy… zadajesz mi pytanie i… mina mi rzednie… Dlaczego zadałeś mi takie pytanie, Yahto? W sekundzie straciłam całą pewność siebie. Zamykam buzię i mrużę oczy spoglądając w bok, jakby to mogło mi pomóc wyjść z tej sytuacji na przykład zniknięciem. Ale problem nie zmniejsza się wraz z zawężonym polem widzenia. Widzisz, to nic takiego, ale przez to poczułam się źle, bo to stawia mnie w - moim mniemaniu - złym świetle. Jakbym przyszła do ciebie tylko i wyłącznie po pomoc, a przecież nie o to chodziło. Nie jesteśmy przyjaciółmi, nie jesteśmy nawet znajomymi, więc pytanie mnie czy coś się stało? nie będzie miało neutralnego tonu. Nie lubię kogoś prosić o pomoc i łatwiej by mi było przedstawić tą sytuację tak, jak chciałam, podciągnąć to pod koleżeństwo, bo dlaczego nie. A teraz nie mogę. Bo byłaby to zwykła prośba o przysługę, a to zniosłabym ciężko.
Wiem, że nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale mnie bardzo ciężko przychodzi nawiązanie więzi.
- Hm. Nie. Nie. W porządku. To nic… ważnego. Nie będę ci zawracać głowy. - Mówię w końcu, spoglądając na ciebie i bujając się na piętach, jakoś automatycznie. To był błąd, bo omsknęła mi stopa i gdybym się nie złapała barierki to wylądowałabym na plecach na samym dole. Claudia, idiotko. I. Dio. Tko.
- Pójdę już… Do Kari… To kura… która jest… moją przyjaciółką i… - Mówię, schodząc bokiem po schodach i błądząc wzrokiem od ciebie do ściany i zastanawiam się, co mi odbiło, że mówię ci takie rzeczy. Przecież to, że jestem niezdolna do zaprzyjaźnienia się z ludźmi i zamiast tego spędzam czas ze zwierzętami gospodarskimi na pewno cię nie interesuje. Odwracam się u stóp schodów i zasłaniam twarz dłońmi, kręcąc głową i idąc przed siebie. To też nie był dobry ruch, bo wpadam na kogoś, aż mnie odrzuca o pół metra, przepraszam niezręcznie i idę dalej, a warkocz bije mnie w plecy, chyba za karę, żebym się w końcu nauczyła rozmawiać z ludźmi. Skompromitowałam się i to przy osobie, z którą na pewno siłą rzeczy będę teraz spędzać czas. Co mi strzeliło do głowy. Całej tej sprawy nie byłoby, gdyby nie pomysł z angielskim i moglibyśmy siedzieć swobodnie obok i rozmawiać tylko krótko na jakiś interesujący temat jak tranzyt Ziemi i Księżyca na tle tarczy słonecznej widoczny z powierzchni Marsa. Widziałam ostatnio zdjęcia w jednym z czasopism. Jestem idiotką.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Pią Sie 21, 2015 4:11 pm

Uhm. Albo w monologu wewnętrznym Claudii właśnie pojawiła się jakoś bardzo dziwna i niespodziewana myśl, przez którą zupełnie zmieniła nastawienie, albo powiedziałem coś nie tak. Przez chwilę patrzę na ciebie, obserwując, jak zmieszanie wykwita na twojej twarzy i naprawdę nie wiem, co powinienem powiedzieć. "Hej, bez stresu, w końcu wszystko między nami okej... chyba?" Albo coś w stylu "hej, Claudio, pamiętasz, jak Clairemina złamała mi nos, ale była heca, nie?". Przez to twoje skonfundowanie sam zaczynam się czuć trochę niezręcznie, choć to chyba wynika z niepewności co do tego, co dzieje się właśnie w twojej głowie. Zresztą, dlaczego to w ogóle mnie interesuje?
Nie, czekaj. Nie tak się załatwia sprawy. Nie mam pojęcia, o co ci chodziło, ale nie widzę powodu, dla którego nie miałabyś dopowiedzieć swojej myśli do końca. Jakby nie patrzeć, mam wobec ciebie dług wdzięczności, prawda? Poza tym, naprawdę mi nie przeszkadzasz. Do licha z wami, ludzie. Wiecznie trzeba za wami biegać i zapewniać, jak mile widzianymi gośćmi jesteście. Claudio. Gdybym nie chciał marnować na ciebie nawet jednej sekundy życia, z całą pewnością nie zatrzymałbym tego dla siebie. Czysta sytuacja, tak to powinno wyglądać.
I, czekaj. Co. Kari, kurza przyjaciółka? Muszę wyglądać w tej chwili głupio, bo przyglądam ci się bez zrozumienia, ale hej, nie chodzi o to, że przyjaźnienie się z kurą wydaje mi się dziwne. Wiesz. Ja miałem raz homara. Zresztą, nieważne. Po prostu dziwi mnie strasznie to, że tak się plączesz, to do ciebie strasznie niepodobne. Już wyglądasz tak, jakbyś żałowała każdego słowa, czy na pewno dobrze się czujesz?
No dobrze. Otrząsam się szybko z tego zdumienia i nadganiam cię szybko, to nie jest trudne zadanie, bo choć narzucasz sobie zabójcze tempo marszu, straciłaś całkiem sporo czasu przez to obijanie się o ludzi. Na Wielkiego Ducha. Co ja ci powiedziałem? Zapytam później Claireminy, czy przypadkiem nie wyszła mi z tego jakaś dwuznaczna sytuacja.
- Claudio, poczekaj. - Zachodzę ci drogę, ale gdy tak na ciebie patrzę, to tracę pewność tego, co chcę właściwie powiedzieć. Uhm. Książka wymyka mi się z rąk, podrzucam ją lekko do góry, by wróciła na swoje miejsce. - Nie zawracasz mi głowy. Ostatnio, hm, raczej ją składałaś do kupy. - Brawo, Yumawikvayatawa, jesteś przezabawny! Mieszam się trochę przez ten cokolwiek nieimponujący żart. - Wiesz, ja chętnie poznam Kari. To znaczy. Zakładam, że Kari nie ma nic przeciwko mniejszościom.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Pią Sie 21, 2015 5:15 pm

Gdybym potrafiła to może bym się zarumieniła, ale nie o to chodzi, że wstyd mi przed nim. Jestem zła na samą siebie, za bycie takim społecznym flakiem. Mogłabym rozmawiać z nim na każdy inny temat, który znajduje się wśród moich zainteresowań, ale wykrztuszenie z siebie kilku zdań aby podjąć zwykłą, koleżeńską rozmowę sprawia, że staję się niezdarna i żałosna.
Zatrzymuję się nagle, kiedy wyrastasz przede mną. Poczekaj, co. Czy ty naprawdę za mną poszedłeś. Czemu? Yumawikvaytawa, mało masz dramatów? Ale mówisz coś, co rozpuszcza we mnie to zażenowanie. Nie, Kari nie ma nic przeciwko mniejszościom. A przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, ale skoro chciałbyś ją poznać, to może sam ją o to zapytasz?
Zaskakujesz mnie, Yumo Yahto, właśnie ci wyznałam, że moja przyjaciółka jest kurą, a ty mimo tego stoisz teraz przede mną. Uśmiecham się w końcu, ale bardzo krótko, ułamek sekundy zaledwie, kiedy moje zęby błysną przed tobą, potem natychmiast ściągam wargi.
- To było żenujące, wybacz, po prostu jestem towarzyską mątwą. - Drapię się w głowę. Nie wiem, nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Nie na takiej płaszczyźnie. To zaskakujące, bo w trakcie rozmów, z wybranymi osobami, które powinny być dwuznaczne, jestem bardzo bezpośrednia. Tak, potrafię komuś otwarcie zaproponować bzykanko, ale wspólną naukę angielskiego już nie. Może dlatego, że to pierwsze nie ma w moim przypadku żadnego połączenia ze stroną emocjonalną. A nauka to już coś, co sprawia, że moja krew gotuje się z podekscytowania. Nie jestem pewna, ale chyba powinno być na odwrót. Wkładam znowu rękę do kieszeni i przyglądam ci się. Niezręcznie. (got it? niezręcznie!). Przez chwilę żuję dolną wargę, ale chyba nie ma sensu przeciągać tego w nieskończoność i od razu przejść do konkretów, skoro jednak stwierdziłeś, że mimo wszystko warto mi poświęcić trochę uwagi.
- Dobrze zatem. - Stwierdzam, nie wiem po co i ruszam korytarzem. Daj mi jeszcze chwilę, muszę się oswoić z tą sytuacją i przygotować do rozmowy. Może to tylko mała, zwykła prośba, ale dla mnie to jak droga do Mordoru. Szczerze wolałabym samej sobie nos nastawiać niż przechodzić przez ten proces nawiązywania znajomości. Jeszcze chwilę. Trochę. Ok. Już.
- Chciałabym nauczyć się angielskiego i zastanawiałam się, czy znajdziesz czas i cierpliwość aby mi w tym pomóc. - Spoglądam na ciebie zastanawiając się, czy to jednak nie jest za duża prośba, w stosunku do rangi naszej relacji. No bo jednak wymaga zaangażowania, a nie wiem, czy nie wolałbyś większości wolnego czasu poświęcać innemu Coletti. Pewnie byś wolał. Ale ja bardzo szybko chłonę wiedzę, nie będę ci przeszkadzać. Mam nadzieję.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Sob Sie 22, 2015 12:01 am

Ależ jesteś promienna. Wystarczyłoby mrugnąć, by przegapić twój uśmiech.
- Wiesz, tak się składa, że należysz do elitarnego grona osób, które nie wymiotują na mój widok. - Wzruszam ramionami. - Powiedzmy, że bycie towarzyską mątwą nie jest jakimś dalekim dla mnie konceptem. - Chociaż, prawdę mówiąc, nie zależy mi specjalnie na zaprzyjaźnianiu się z innymi. Bycie nie nienawidzonym, tak, to byłaby całkiem miła odmiana, natomiast jeśli o sympatię chodzi, to chyba nie zrobiłem nic, by sobie na nią zasłużyć. Ciekawe, na czym polega twój sekret. Nie masz imponujących umiejętności społecznych, ale przecież chyba nikogo w tej szkole nie można nazwać twoim wrogiem.
Może chodzi o to, że bycie twoim wrogiem na dłuższą metę jest daleko nieopłacalne. Nie wyglądasz na kogoś, kto nie potrafi sobie poradzić z jakimś kretynem, notorycznie zatruwającym ci życie.
Aha. Okej. Ruszam za tobą, zrównując się z tobą krokiem, cierpliwie czekam na kontynuację wątku. Wiesz, nie powiedziałbym, że należę do osób, którym łatwo przychodzi czekanie, ale po prostu rozumiem, czemu tak długo zwlekasz z dalszą częścią wypowiedzi. Żałuj, że nie widziałaś mnie podczas moich pierwszych dni w Longbourne, byłem tak zestresowany, że chyba nawet Lars Nielsen uznałby się za bardziej socjalnego ode mnie. Swoją drogą, mam wrażenie, że Lars ostatnio przede mną się ukrywa. Prawdę mówiąc, po tych wszystkich... zdarzeniach, których był świadkiem, naprawdę nie mogę mu się dziwić.
- Ach. - Marszczę trochę brwi, nie dlatego, że nie podoba mi się ta myśl, po prostu odrobinę mnie zaskoczyłaś. Sądziłem, że chodzi o dużo poważniejsze sprawy, naprawdę toczyłaś wewnętrzną batalię, by zapytać o korepetycje z angielskiego? - I tak wieczorami pomagam w nauce tym kretynom od Loli Okeke. Z tobą będzie to na pewno dużo przyjemniejsze. - Dociera do mnie, co właśnie powiedziałem i mieszam się trochę przez to. - Mam na myśli to, że jesteś inteligentniejsza, wiesz, nie, że... jaka konkretnie to jest kura? - Przyspieszam trochę kroku.
Uch, niezręcznie. Znowu.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   Sob Sie 22, 2015 12:44 am

- Może dlatego, że w tym przypadku nastąpiła zmiana ról, bo ostatnio to ty zwymiotowałeś na mnie. - Stwierdzam bez cienia kpiny. Nie leży w mojej intencji wprowadzenie cię w większe zakłopotanie, przecież doskonale wiesz jak było. Nie mam ci tego za złe, nie wypominam, w razie, gdybyś jednak pomyślał inaczej uśmiecham się lekko. A przynajmniej mam nadzieję, że się uśmiechnęłam, bo ledwo pozwoliłam kącikom drgnąć.
Powód, dla którego nie mam w tej szkole wrogów jest bardzo prosty i bynajmniej nie chodzi o moje korzenie. Mnie po prostu niewielu ludzi zna, gdybym nie chodziła często z rodzeństwem wielu uczniów pewnie nawet nie powiązałoby mnie z Colettimi. Nie przeszkadza mi to. Nigdy nie zabiegałam o popularność. Poza tym, wiele swoich niemiłych komentarzy zachowuję dla siebie, a słyszałam, że ty z kolei nie przeprowadzasz selekcji myśli. Nie przypominam sobie też, abym dotychczas złamała komuś serce, co mogłoby stanowić podstawę wrogiego nastawienia w stosunku do mnie. Jestem ostrożniejsza niż Carlo, on w myślach jawi mi się czasem jako sroka.
Hej, Yuma, spokojnie. Niczego sobie nie pomyślałam. Nie jestem trzecioklasistką, możesz już zachowywać się normalnie, spójrz, mnie już przeszło, zdaję sobie sprawę, że to było głupie posunięcie, puściłam to w niepamięć.
- Będzie. Jestem pojętną uczennicą. - Zapewniam cię. Przykładam się do pracy. Naprawdę przykładam, w przeciwieństwie do reszty mojego ZZZ rodzeństwa. Okej, nie mogę się doczekać. Pozwalam sobie na mały podskok. Naprawdę mały. Takie hopsnięcie. Hura. Koniec. To tylko nauka języka, nie wycieczka na księżyc. Skręcam i znowu ktoś na mnie wpada. Nie cierpię tych godzin lekcyjnych, na korytarzach jest strasznie tłoczno, ludzie siedzą pod ścianami, nie da się normalnie przejść. Nie, żebym sama tak nie robiła. Ale po prostu. Nie jestem zwolenniczką tłumów. Kim u licha są kretyni Loli Okeke? Nie mam zielonego pojęcia o czym mówisz, ale - jak w przypadku prawie wszystkiego - nie pokazuję tego po sobie. Niemniej jednak, dzięki, to miłe, że jestem inteligentniejsza od kretynów.
- Domowa, nierasowa. Yumo, stop niemożliwym standardom piękna. - To żart, ale nie musisz się śmiać, wiem, że słaby.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Klatka schodowa   

Powrót do góry Go down
 

Klatka schodowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Parter-