Izba Oggi

avatar
PisanieTemat: Izba Oggi   Pon Cze 22, 2015 3:03 pm

Izba Oggi
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : z głuszy
Wiek : 35 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : ubogi
Zawód : wiedźma

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Izba Oggi   Wto Cze 23, 2015 12:42 pm

- To jakieś pół godziny marszem... w tych butach - stwierdzam, zezując na trzewiczki tej panienki. Niech mnie licho trzaśnie, jeśli to odpowiednie obuwie do wędrówek po lesie! Gdybym ja w takich biegała codziennie, skręcona kostka to najmniejsze zło, jakie mogłoby mnie spotkać. No trudno, najwyżej będziemy się wlec. Przecież ani ja nie wezmę dziewczyny na barana, ani nie będę do tego zachęcać tego młodziana, przecież nietrudno się zorientować, że coś między nimi się nie układa. Staram się dopasować tępo tak, by młoda dama nie pogubiła nóżek, ale przyzwyczajenie bierze górę i czasem mimowolnie przyspieszam. Gdy tylko się orientuję, przystaję na chwilę i parę razy któreś z tych dzieciaków prawie na mnie wpadło. Wybaczcie, uczniaki, stara Oggi nie łatwo wyrzeka się dawnych nawyków!
Wiem, że gdy tylko pozwolę im gadać, znów zaczną obrzucać się błotem (metaforycznie, ale kto wie, czy dosłownie też nie!), więc postanawiam, że to ja będę mówić. Opowiadam im o mojej kózce, która daje najlepsze mleko pod słońcem. Jak mi przykro ostatnio było, dzieciaki, w wiadrze pełnym mleka znalazłam martwą ryjówkę. Wszystko do wylania! Całe wiaderko! Zaraz jednak zmieniam temat i wspominam o grządce, którą niedawno wydzieliłam jednemu młodemu człowiekowi, który czasem mnie odwiedza, pod uprawę. Jakież on ma serce do tych swoich roślinek! Mógłby z niego wyrosnąć wielki botanik, gdyby się przykładał do nauki, ale gdzie tam, on chodzi z głową w chmurach. Raz mu coś powiedzieć to mało, trzeba powtórzyć trzy razy, a i wtedy nie ma pewności, że czegoś nie zrozumie sobie po swojemu.
W końcu wychodzimy spomiędzy drzew na polankę, na której znajduje się moje małe gospodarstwo. Odwracam się do nich z uśmiechem i podchodzę żwawszym krokiem do drzwi chatki. Gdy tylko je otwieram, kot, znudzony całym dniem spędzonym w ciasnym wnętrzu, wystrzela niczym sprężyna w stronę otwartej przestrzeni, ale łapię go w porę, podnoszę i pokazuję potencjalnemu właścicielowi.
- To twój kociak? - pytam i nie czekając na odpowiedź, podaję mu go do rąk, jeśli nie twój, i tak możesz go sobie wziąć, mnie tam kot do niczego niepotrzebny. - Właźcie, właźcie! - zachęcam, wchodząc przed nimi i torując im drogę, zbierając z podłogi kilka futer, które musiały mi spaść z wieszaka, gdy ostatnio zatrzaskiwałam drzwi. - Zaraz znajdę wam coś, czym się opatulicie w drodze, przecież tak was nie puszczę! - Wieczory są naprawdę zimne! Oglądam jedno z futer, zastanawiając się, czy się nada, po czym zerkam znad tej kapoty na (chyba nieco skonsternowanych) uczniaków. - Siadajcie... gdzieś tam, gdzie chcecie właściwie. Zaraz zrobię wam herbaty. I naleję zupy, co? - Na pewno zgłodnieli!
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Rovaniemi, Finlandia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : brzeginia
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Izba Oggi   Sob Lip 18, 2015 9:23 pm

Po pierwsze - fuuuuuuuj, Hukkelberg, jesteś obleśny. Gdybym wiedziała, że sobie o mnie fantazjujesz po nocach nie zbliżyłabym się do ciebie na kilometr i nie dotknęła nawet kijem! Ohyda! Naga, w rzeźni, zajadającą się surowym mięsem? Może jeszcze powiesz, że wcinałam jakieś świnie serce? A świnia ta zwała się Antoni Hukkelberg.
Co za zboczeniec. I oblech.
I definitywnie nie zgadzam się z tym, że nie zna człowieka który by się mnie bał. Jest cała masa ludzi którzy się mnie boją - i bardzo dobrze. Jest też kilka takich, którzy nienawidzą, ale papa zawsze powtarza: człowiek bez wrogów to ten, który nigdy niczego nie osiągnął i nigdy nie postawił na swoim. Tego się trzymam.
- Połamię ci zaraz te ręce - warczę. A na dodatek wybiję zęby jeśli nie przestaniesz się szczerzyć. Antoni Hukkelberg od siedmiu boleści, wielki znawca kotów. I och, mój bohater, jakoś sobie poradzimy kiedy ta cała Oggi okaże się być seryjnym mordercą. Pragnę zauważyć, że ja sobie będę radzić bo ten patafian zapomniał - podkreślam raz jeszcze, zapomniał! - wziąć różdżkę. Jakim idiotą trzeba być?! Na dodatek stara się to przede mną ukryć, ale ja dobrze wiem jaka jest prawda. Inaczej nie prowadziłby mnie w te lasy tylko sam przywołał swojego durnego kota, on pewnie jako jedyny wie jak się ten pchlarz nazywa! -Te buty, proszę pani, to ostatni krzyk mody. Nosi takie sama Madonna! - unoszę się honorkiem - A teraz są doszczętnie zniszczone - przecież Madonna nigdy nie wypuściłaby się w takie lasy w tych cudeńkach. To wszystko wina Hukkelberga! Ja mu już zgotuje takie wizje, że nie będzie mógł spać do końca życia!!!
Cała ta podróż wlekla się w nieskończoność, bo ileż można słuchać o kozach i grządkach? Na dobrą sprawę w ogóle nie słuchałam, łypałam tylko groźnie na zakichanego Antoniego, wyobrażając sobie tysiąc i jeden sposobów na długą, powolną i bolesną śmierć. Wymyśliłam kilka naprawdę niezłych, nie zna dnia ani godziny.
- To nie jest jego kot - mruczę pod nosem, tamten już pewnie dawno śpi przed kominkiem, jak mówiłam od samego początku. Ale po co słuchać głosu rozsądku? Lepiej robic z siebie durnia. I wrzucić mnie w błoto. Kto wie, może Hukkelbergowi życie nie miłe, ale nie ma odwagi by samemu je skończyć, dlatego chce się mną wysłużyć? Genialny plan, nie powiem, ale chyba zbyt wyszukany jak na takiego jamochłona.
Przytulnie... Tu - mówię ostrożnie, stojąc wewnątrz tej chatki. Nie wyobrażam sobie jak ktokolwiek mógłby mieszkać w takim miejscu, ale z drugiej strony, czego innego spodziewać się po kobiecie o takich włosach? Rozglądam się dookoła w poszukiwaniu jakiegoś lusterka, boje się, że mam na głowie identyczną szopę.
Ugh! Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam tak wściekła!!
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Izba Oggi   Nie Lip 19, 2015 10:06 pm

- Uspokój się wreszcie. Ona pewnie nie wie, kto to jest Madonna – mówię w końcu, przewracając teatralnie oczyma. Słuchanie tych wszystkich opowieści podczas podróży do chatki Oggi mnie przerosło, nie wspominając już o samym towarzystwie rozjuszonej Ullmann. W przeciwieństwie do niej – nauczono mnie kultury, więc udaję, że słucham grzecznie, potakuję ładnie głową, od czasu do czasu nawet wtrącam jakieś neutralne odzywki, coby prawda nie wyszła na jaw. Nie jestem tak bezczelny jak Lotta, czułem przecież przez całą drogę jej wzrok na sobie i nawet jestem w stanie się domyślić, że wyobrażała sobie tysiąc sposobów pt: „Jak szybko i boleśnie zabić Hukkelberga?”. Trudno, tak naprawdę nie mam się czego bać, nawet jeśli jest brzeginią. Lotta to Lotta, nieszkodliwa dziewuszka z wysoko postawionego rodu, która pstro ma w głowie i zna się wyłącznie na regularnym kupowaniu nowych ubrań u samych projektantów. Sam niekiedy zastanawiam się, co ja mogłem w niej widzieć te parę lat temu. Wzdycham ze zrezygnowaniem, podążając ramię w ramię z rozgadaną wiedźmą i pozostawiając Ullmann gdzieś daleko w tyłu. Dziwię się sobie, że zniosłem wszystkie te jej krzyki na widok robaków, błota i innych podejrzanych i niebezpiecznych dla niej rzeczy. Tak to jest, gdy niespodziewanie wypuści się takie damulki prosto do lasu.
- To mój kot –mówię od razu, widząc jak Oggi podaje mi go do rąk od razu po wejściu do jej przytułku, po czym patrzę groźnym spojrzeniem na Ullmann. – Widzisz, nawet nie potrafisz go rozpoznać. Zrobiłaś to specjalnie – powtarzam po raz kolejny, mogę ci to mówić do końca twojego życia, jeśli się nie przyznasz. Dopiero po chwili jednak zwracam uwagę na wystrój całego pomieszczenia i aż na chwilę zamieram, chociaż w ogóle nie daję po sobie poznać. Co to są za warunki? Czy to jakiś nieśmieszny żart? Przecież to niehigieniczne i absolutnie niebezpieczne dla zdrowia mieszkać w takim miejscu! Spoglądam na Lottę, która rozgląda się za jakimś lusterkiem, po czym przenoszę od razu wzrok na Oggi. – To ja poproszę tylko herbatę. Nie jestem jakoś głodny, a Lotta chyba węszy za jakimś jedzeniem. – Prawda jest taka, że prawdopodobnie podałaby nam jakąś zupę z karaluchów czy coś podobnego, a tego bym na pewno nie zjadł. – Zaraz zresztą muszę wracać. – Tak, wracać, liczba pojedyncza. Nie zamierzam targać Lotty ze sobą w powrotną stronę, jestem przekonany, że poradzi sobie sama beze mnie.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : z głuszy
Wiek : 35 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : ubogi
Zawód : wiedźma

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Izba Oggi   Pon Lip 20, 2015 12:36 pm

- Oczywiście, że wiem, kim jest madonna! - podnoszę głos oburzona. - Myślisz, że jeśli mieszkam w lesie, to znaczy, że ze mnie niewykształcony dzikus? - No dobrze, przyznaję, że zazwyczaj bytowanie w takich warunkach nie świadczy o starannie odebranej edukacji, ale czasem decyzja o pustelniczym trybie życia wynika ze świadomej decyzji! Stwierdziłam, że lepiej mi będzie pośród leśnych kniei, to wcale nie tak, że się obijałam w szkole i nie udało mi się znaleźć pracy. - Tu chodzi o jakieś religijne bzdety? Stabat mater dolorosa, tak...?
Odwracam się przez ramię, by popatrzeć na miny dzieciaków, ale widzę, że chyba nie trafiłam. Ach, trudno. Macham tylko ręką, do szkoły chodziłam, wiecie kiedy? Matki wam pieluchy zmieniały, jak ja dyplom odbierałam!
Biedny Bla, odłożony wraz z klatką na niski kredens, napiera tłustym ciałkiem na zamknięcie klatki. Niestety, nie zdążam w porę zareagować, świetlik spada na podłogę prosto na swoją miseczkę. Załamuję ręce, no czy ten łakomczuch nigdy nie nauczy się cierpliwości? Kucam i zgarniam larwy z powrotem do naczynia, ale wtem słyszę magiczne słowa. Węszy za jedzeniem! No gdzieżbym ja jej nie nakarmiła w takim wypadku? Lecę do paleniska do drewnianej miski nalewam niemal do pełna, szkoda tylko, że się zakręciłam i dziewczynie wciskam pędraki dla Bla, podczas gdy świetlik dostaje zupę.
Gdzie ja mam dzisiaj głowę?!
- Oj, przepraszam! - Szybko naprawiam swój błąd i przed Lottą znów ląduje zupa, szkoda tylko, że Bla już zdążył zanurzyć w niej pyszczek. Mam nadzieję, że nikt tego nie zauważył!
Potem ściągam gar z zupą i wieszam nad ogniem czajnik.
- Och, zawsze możecie zostać jeszcze trochę. Dawno nie miałam gości. - Z jednej z szafek wyjmuję drewniane pojemniczki i sypię z nich suszone zioła do kubków. Kubki dla odmiany są sklepowe, ceramiczne, z nadrukami małpek. Co zrobię, były zbyt śliczne, bym przeszła obok nich obojętnie! - Wydawałoby się, że do chatki w środku lasu ciągle będzie ktoś wpadał, ale nieeee... - Siłuję się ze słoikiem, w końcu udaje mi się go otworzyć i dodaję szczyptę zawartości do kubków. Nie pytajcie, co to jest, dzieciaki, bo sama nie mam pewności, ale genialnie smakuje z herbatą. - Tak w ogóle, nie straszno wam w dwójkę się włóczyć po dziczy? Różne rzeczy tu się dzieją, hmm? Odprowadzę was na wszelki wypadek, nie myślcie sobie.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Izba Oggi   

Powrót do góry Go down
 

Izba Oggi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Tereny Dahlvaldu :: Lasy Północne :: Chatka Oggi-