Zagroda owiec i kozy

avatar
PisanieTemat: Zagroda owiec i kozy   Pon Cze 22, 2015 3:19 pm

Zagroda owiec i kozy
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Sob Sie 22, 2015 1:02 pm

- Celowałem w wiadro. - Naprawdę, musisz mi wierzyć. Myślę, że jednak jest powód, dla którego to Clairemina gra w quidditcha, a nie ja. Pomijając fakt, że pewnie spadłym z miotły, gdyby tylko tłuczek przeleciał obok mnie, szczerze wątpię, by udało mi się kiedykolwiek złapać jakąś piłkę lub wcelować. W cokolwiek. Przynajmniej zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń, huh.
Kiwam tylko głową na twoje kolejne słowa. Okej, wiem, że jesteś przykładną uczennicą. Powiedziałbym nawet, że jesteś inteligentną uczennicą, co zdarza się już dużo rzadziej. Obawiałbym się o nasze relacje, gdybyś nie odznaczała się bystrością umysłu, wiesz, nie lubię powtarzać bez przerwy elementarnych rzeczy i czasem po kilku godzinach nauki bez żadnych rezultatów puszczają mi nerwy. Nie nazwałbym swojego zachowania szczególnie okrutnym, ale Páll i tak się popłakał. Cóż. To było trochę żenujące. Lola nie odzywała się do mnie przez całe piętnaście minut.
W każdym razie, wątpię, by nas spotkało coś takiego, bo nie wyglądasz na kogoś, komu trzeba wiedzę siłą wtłuc do głowy.
Więc. Idziemy do twojej przyjaciółki kury, najwidoczniej mieszkającej w sercu lasu. Może to dziwne, biorąc pod uwagę moją przeszłość, ale nigdy nie czułem potrzeby, by poznać przydahlvaldzkie lasy. Te widoki napawają mnie nostalgią i jakimś, hm, nie wiem nawet, jak określić to uczucie, ale dociera do mnie, jak bardzo wyeksploatowana i zmęczona była natura w miejscu, w którym niegdyś żyłem. Tutaj, na samym północy Europy, nikt widocznie nie znalazł jeszcze żadnego interesu w niszczeniu drzew. Albo w porę powstrzymały ich unijne przepisy. Booyah.
Mrużę oczy przy wyjściu na polanę, a potem spoglądam sceptycznie na Claudię.
- Ktoś tu mieszka...? A zresztą. - Kręcę głową, nie jestem odpowiednią osobą, by oceniać, sam jeszcze kilka lat temu bytowałem w nieco gorszych warunkach. Tylko że ja desperacko chciałem wyrwać się do cywilizacji, najwidoczniej można też próbować uciec w dzicz. Właściwie to nawet potrafię to zrozumieć. - Wiesz, może... O. Hej - witam się z kozą, która przez drewniane ogrodzenie wyciąga szyję ku mojej dłoni.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Sob Sie 22, 2015 1:55 pm

Masz bardzo słabego cela w takim przypadku, następnym razem po prostu włożę ci całą głowę do wiadra, albo okryję peleryną. Nie. Nie może być następnego razu. O czym ja w ogóle myślę. Przecież dobrze ci życzę. Nie chodzi o to, że bym się tobą nie zajęła, ale.. uh oh. Miejmy nadzieję, że nikt w najbliższym czasie nie zechce znów przestawić ci nosa. Zanim docieramy na miejsce opowiadam ci o mieszkańcach zagrody. Nic konkretnego, po trochu o każdym, ale znam je bardzo dobrze, ty pewnie wcześniej tam nie byłeś, okazuje się, że się nie mylę, kiedy pytasz mnie o działkę.
- Oggi. Gajowa. - Ale teraz jej nie ma. I gdy się nad tym zastanawiałam to nie widziałam jej od tamtej nocy. Ale nie wiem, czy chcę poruszać z tobą ten temat teraz. Nie chcę uruchamiać tych wszystkich trybików w twojej głowie i wprawiać cię w przykry nastrój. Nie po to tu przyszliśmy. Wiesz, przychodzę tu często i jeśli akurat coś mnie trapi, obecność tych milusińskich natychmiast rozwiewa chmury nad moją głową. Powinnam się dziwić, że nie znasz Oggi, wszyscy ją znają, niektórzy tylko “znają”, a z drugiej strony wcale nie jesteś tu długo. Może wciąż oswajasz się z rozmieszczeniem sal na piętrze, co dopiero z całym terenem. Nigdy nie wiadomo. Zawsze mówię do zwierząt w ojczystym języku, nie dlatego, że uważam, że lepiej mnie zrozumieją, ale ze względu na to, że jest on najbliższy mojemu sercu. I nigdy nie ukrywałam, że na zwierzętach zależy mi bardziej na ludziach. Klękam na jedno kolano przy kozie i przez chwilę głaszczę ją i tulę. Kopnęła mnie tylko raz. Ale prawie na nią wpadłam, bo Hubba odwróciła się do mnie jakoś niezgrabnie i prawie dostałam wiadrem w twarz.
- Cześć kochana! Jak ci mija dzień? Spójrz, kogo wam przyprowadziłam, nie znacie tego wujka, to wujek Yuma! - Wstaję i uśmiecham się do Yumy, może byłabym zażenowana, gdyby rozumiał, co mówię, a z drugiej strony dlaczego mam się tym przejmować. Jestem wśród przyjaciół, mam prawo się cieszyć, hej! Robię rundę po zagrodzie sprawdzając, czy im czegoś nie brak, co prawda byłyśmy tu z Hubbą wczoraj, ale mogło się wiele zdarzyć. Ale żadna niczego nie złamała, wszystko mają, grzeczne są. Lubię zapach siana, chociaż jak przychodzę z oggiterenów to muszę zmywać z siebie aromat całej zagrody. Upewniwszy się, że wszystko jest w porządku siadam pod płotem, opierając się o niego plecami, obok kilku owiec. Jedna z nich jest dość mała. Nie młoda. Wręcz przeciwnie, jest stara i co chwilę łapie zapalenie stawów, ale jest przeurocza. Siedzę sobie obok, z jedną ręką opartą o jej ciepłe ciałko z odrobinę wyliniałą sierścią. Kochana staruszka.
- Kurnik jest tam. - Wskazuję ręką na chatkę po lewej. Później tam pójdę, najpierw się trochę pobawię.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Sob Sie 22, 2015 2:40 pm

Oggi. Pierwsze słyszę, za to wydaje mi się, że słyszałem na nią inne określenie. A więc tak ma na imię słynna wariatka z lasu? Dziwne, bo według skąpych relacji, jakie udało mi się zebrać po Nocy Walpurgii, to od niej zaczęło się zamieszanie, dzięki któremu udało mi się bezpiecznie uciec. Nie wiem, czy wiedziała, co się dzieje i jej atak na profesora alchemii to zaplanowana akcja, czy może naprawdę jest szalona i rzuciła butem w niewinnego człowieka, a przypadkiem udało jej się coś tym osiągnąć. Tak czy inaczej powinienem jej chyba podziękować, tylko że... jakoś jej tu nie widzę.
Rozglądam się, obejście wygląda na dość zadbane. Zwierzęta też nie cierpią głodu, co jest zrozumiałe, skoro dogląda ich Claudia. Wzdycham cicho, ta sprawa z każdą chwilą okazuje się coraz bardziej zagmatwana. Jeśli nawet jakaś kobieta żyjąca w środku lasu jakoś się w to wmieszała, to mogę z całą pewnością stwierdzić, że za kilka tygodni będzie to dotyczyć wszystkich mieszkańców Skandynawii.
Hej, Clairemino. Co powiesz na szaleńczą ucieczkę do Kanady?
Odwzajemniam krótko twój uśmiech, wiesz, dobrze wiedzieć, że masz tę słynną drugą stronę. Poza tym, też lubię zwierzęta, więc rozumiem. Chyba że właśnie opowiadasz w swoim języku jakieś żenujące fakty z mojego życia tej kozie, w końcu słyszę przewijające się moje imię. Wtedy nie rozumiem. Cóż, plotki głoszą, że plotkujesz tylko z Isoldą Verdneer, nie wiem, czy przy kozie mogę czuć się bezpieczny.
Sam jednak nie zaczepiam tych zwierzaków, nie znam ich na tyle, by wiedzieć, czy okazując im zainteresowanie nie zdenerwują się. W towarzystwie Claudii wydają się zrelaksowane, nic dziwnego, w końcu znają ją dobrze. W końcu idę w stronę kurnika, zaglądam do środka. Oburzone nagłym wtargnięciem kury gdaczą głośno.
- Aniish na? - Zbijam je z tropu kurtuazją, nie wyglądają już, jakby się gniewały. - Która z was to Kari?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Sob Sie 22, 2015 4:26 pm

Jestem magnesem na stworzenia. Zawsze byłam. Ma to swoje plusy i minusy, bo wszystkie zwierzęta i stworzenia magiczne zawsze do mnie lgnęły, a to oznaczało, że te mniej kulturalne też. Na przykład chochliki. Ale te chyba czepiają się każdego. Kiedyś próbowałam, oswoić je choć trochę, ale nie zmienię przecież ich natury. To nie tak, że ich nie lubię, przecież nie są niczemu winne. Po prostu nie jestem zadowolona kiedy znajdą się w pobliżu. Rozmawiam z owcami przez chwilę, opowiadam im o tym, że Yuma będzie pomagał mi w angielskim. Wiesz Yumo, te zwierzęta i tak znajdą historię twojego nosa. Ale oszczędziłam im szczegółów. Historia była bardzo prosta. Dziś nastawiłam pewnemu kawalerowi nos.
Beczały, więc chyba im się podobało. Owca szturcha mnie mordką w twarz, co ty robisz, moja droga. Odsuwam ją i głaszczę jeszcze, a potem wstaję i idę do kurnika. Staję za Yumą z rękami w kieszeniach i rozglądam się.
- Co tam dziewczęta? Duszno jak zawsze. - Piórka latają w powietrzu, wzburzone przez niecierpliwe ruchy skrzydeł. Zbliżam się, opierając brodę na barku Yumy i skanuję cały kurnik wzrokiem. Gdzie ty jesteś techno ptaku?
- Tamta. - Namierzywszy ją w końcu unoszę rękę i wskazuję na Kari siedzącą na najwyższej grzędzie. - Druga od lewej. - Nie przejdę tam. Nie chcę cię staranować ani nikogo nadepnąć. Kari. Kari, śpisz słoneczko moje? Kari ma jedną nogę. Z jedną się urodziła. I chyba z tego względu jest moją ulubienicą. Większość kur ją odrzuciła, a ona i tak dumnie i dzielnie skacze na jednej. Choć i tak najbardziej lubi, gdy ją noszę.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Nie Sie 23, 2015 12:11 am

Hej. Nie śmiej się, ale nie widziałem jeszcze na żywo kury. Indyki, owszem, mieliśmy małe i dosyć hałaśliwe stadko. Sam czasem lubiłem wśród nich siedzieć i opowiadać o swoich planach, one przynajmniej z góry nie skazywały ich na niepowodzenie. Tylko że wiesz, w moim przypadku był to chyba jakiś akt masochizmu, zadawać się z istotami przeznaczonymi na rzeź. Twoja Kari chyba nie musi się obawiać, że za jakiś tydzień skończy jako rosół. Moje Lakeville to jedno, w Longbourne też trudno byłoby uświadczyć kurę. No więc mogę sobie popatrzeć na ten cud hodowli wsobnej. Wiesz, że do dzisiaj bezpośredni przodek kury nie został zidentyfikowany? Pewnie wiesz. Chyba niewieloma ciekawostkami mógłbym cię zaskoczyć.
No to tak stoimy. Ja ze skrzyżowanymi ramionami, a za mną ty z brodą na moim barku. I oglądamy kury. Namierzam Kari okiem, kaleka kurka, tak, to nawet mnie nie dziwi, pewnie też miałbym do niej sentyment. Może to ze mną coś nie tak, a może to powszechna przypadłość, ale czasem proste rzeczy wydają się fascynujące wręcz w hipnotyzujący sposób. Na przykład skacząca na jednej nodze kura. Obserwuję ją, gdy spada na ziemię, walczy o równowagę, wspierając się maleńkimi skrzydełkami, by w nagrodę za swój trud zacząć grzebać dziobem w sianie. Brawo, Kari.
Tylko że po pewnym czasie to zaczyna się robić trochę dziwne. To znaczy. Sam nie wiem, nie jestem odpowiednią osobą do określania standardów zachowań.
Yyy. Teraz, może coś powiedz, Yuma. No bo spójrz tylko. Ona pokazuje ci swoje małe zoo, a ty się gapisz na jednonogą kurę. Jeszcze pomyśli, że oprócz grama mięśni czy magii, nie posiadasz w swoim składzie choć odrobiny mózgu, by to jakoś skomentować. No to. Masz specyficznych znajomych, Claudio. Eh. Nie. Trochę też jestem jej znajomym. No to może. Nie wiem.
Poważnie, Claudio, stoimy w kurniku i wokół nas fruwają pióra, now what? Nie twierdzę, że jesteś drastycznie lepsza w towarzyskie, ale wiesz, ja do piętnastego roku życia miałem okazję porozmawiać może z jakimiś pięćdziesięcioma osobami, wliczając w to takie, z którymi dosłownie zamieniłem dwa słowa. Więc.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Nie Sie 23, 2015 5:15 pm

Kari, kochana moja. Czyż to nie jest piękna kurka? Oczywiście, nie oczekuję, że pokochasz kury, ale to takie przyjemne stworzenia. Awanturują mi się nad uchem, jedna nawet sięgnęła do mojego warkocza i zaczęła go dziobać, więc odsuwam się trochę i kucam, wyciągając ręce po moją przyjaciółkę kurę.
- Kari, ślicznotko, chodź tutaj, popatrz, kto dziś przyszedł ze mną. - Mruczę do kurki i wstaję. Kari łypie okiem na Yumę i mechanicznie odwraca głowę, to na lewo, to na prawo. Łaskoczę ją chwilę, a potem spoglądam na niego i uśmiecham się, nic nie poradzę, Yahto, ale spróbuj komuś o tym powiedzieć. Chodź. Odwracam się i wychodzę z kurnika, trzymając kurę w jednej ręce, drugą sięgając do wiadra z ziarnami, zginam kolana, by zatopić w nim dłoń i wyciągam garść. Nie przeszkadza mi zupełnie, że nic nie mówisz, nie wiem, dlaczego miałoby, nie uważam, że nie-rozmawianie jest czymś niezręcznym. Czy ludzie zawsze muszą rozmawiać? Wychodząc zostawiam za sobą ścieżkę ziaren, która niemal natychmiast zostaje zaatakowana przez wiecznie głodne ptaki.
Kari, a pokażemy Yumie, co potrafimy?
- Spójrz. - Wyciągam rękę i sadzam Kari na ramieniu, która rozkłada skrzydełka, trochę mnie nimi bijąc po twarzy, ale w końcu łapie równowagę.
- Ta-dam! - Brawo Kari, jak ci się podoba, Yumo? Cieszę się przez chwilę, ale potem robi mi się jednak trochę głupio, nie oceniaj mnie.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Nie Sie 23, 2015 7:50 pm

Wiesz co, może opowiem ci kiedyś o moim homarze. Miał na imię Louis. Nie pasuje, zdaję sobie z tego sprawę, bardziej odpowiednie miano dla homara to coś w stylu Akecheta lub może Hehewuti, ale tak się składa, że kupiłem go od jednego Francuza, więc na cześć niedoszłego oprawcy został nazwany po francusku. Miałem nadzieję, że może dzięki temu działaniu Louis Łowca Homarów sam się kiedyś odrodzi jako homar. Los bywa karmą, chociaż mam czasem wrażenie, że tylko dla mnie. Szlag by to, od kiedy tak bardzo lubię stawiać się w roli ofiary? Chciałem tylko powiedzieć, że Louis był dobrym, chociaż ograniczonym intelektualnie przyjacielem. I nie pożył długo, ale przynajmniej nie został skazany na śmierć poprzez ugotowanie żywcem. Ach. Niedobrze mi na samą myśl, przepraszam, nie bladnę od zaduchu bijącego od kurnika, to tylko bolesna retrospekcja.
Claudio, trochę się myliłem w stosunku do ciebie. Zazwyczaj kiedy zmagam się z koniecznością przyznania do pomyłki, wprawia mnie to w złość albo w smutek, ale tym razem trochę się cieszę. Podobnie musi chyba czuć się człowiek, który podczas wędrówki po pustyni trafia na nieoznaczoną na mapę oazę. Przepraszam. Dalej nie jestem dobry w metafory.
Hej. Kurza akrobatko. Parskam śmiechem, chyba nie powinienem, ale naprawdę mnie rozbawiłaś. Nie dlatego, że tresowanie kury uważam za śmieszne, wiesz, po prostu nie spodziewałbym się, że możesz czerpać radość z takich rzeczy. Prawdę mówiąc, zanim cię bliżej poznałem, wydawało mi się, że radość nie leży w twoim emocjonalnym zasięgu.
- Wyglądałoby bardziej imponująco, gdybyś sama stanęła na jednej nodze - stwierdzam z uśmiechem, zaraz jednak poważnieję. Wkładam ręce do kieszeni spodni i oglądam się za siebie, wiesz, ze wszystkich miejsc, w jakich ostatnio byłem, to jest najbliższe domowi, choć równocześnie tak boleśnie dalekie. - Dziwne, że nie wiedziałem o tej chatce. Czy to jedno z tych mistycznych miejsc, których nie znajdziesz, jeśli nie masz krystalicznie czystego serca?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Nie Sie 23, 2015 9:38 pm

Myślisz, że nie dam rady na jednej nodze? Może i nie najlepiej wypadłam dziś na schodach, ale mam całkiem nieźle rozwinięty zmysł równowagi. Bo umiem w konie. Rozkładam drugą rękę i podnoszę nogę, zginając ją w kolanie i opierając stopę na udzie. Ha, i co? Widzisz. Prostuję się jednak i ściągam kurę, kiedy dociera do mnie co robię. Bo wiesz. To znaczy nie wiesz. Ale uświadamiam sobie, że nie zrobiłabym tego przy kimkolwiek innym. Dlaczego pokazuję ci moją kurę, dlaczego stanęłam na nodze, żeby cię na chwilę rozbawić? Przecież w podobnej sytuacji, z kimkolwiek innym, powiedziałabym po prostu, zgaszonym głosem, że nie ma takiej opcji. Zacznijmy od tego, że nie dzieliłabym się kurzymi akrobacjami. Ściągam Kari i przyciskam ją do piersi, chyba trochę za mocno, bo protestuje głośno, przepraszam. Uciekam wzrokiem i spoglądam na chatkę. Nagle jestem trochę niespokojna. Nie rozumiem tego zupełnie. Nie wiem też jak, ale po prostu, nie wiem, nie czuję się źle, robiąc to wszystko. Przy tobie. Eeee. Eeeh. Co teraz.
Chyba mogłabym zrozumieć, dlaczego Carlo się tobą zainteresował, ale znam go i wiem, że motywowały go zupełnie inne aspekty. To w zasadzie przykre, bo choć na początku myślałam, że ty nie odwzajemniasz tego afektu na podobnym poziomie co on, teraz wydaje mi się to słuszne, skoro jego fascynacja wiąże się głównie z twoją odmiennością. Co jest. Niesprawiedliwe. Ale znam mojego brata. Wiem, że zawsze wiąże się z wyobrażeniami o osobie, które sobie w głowie wykreował i potem to z nimi jest w związku, nie z oryginałami. Zawsze widziałam to przed nim, a on chyba nie chciał tego zaakceptować. No bo dlaczego miałabym się mieszać do jego decyzji i podbojów miłosnych?
- Nie, to jedno z tych miejsc, którego nie znajdziesz, jeśli nie postanowisz zwiedzić tych terenów. - Stwierdzam, spoglądając na ciebie w końcu i odkładając kurę. Mam rację? Nie mylę się, prawda? Z jakichś powodów się tu nie zapuściłeś.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Pon Sie 24, 2015 11:38 am

Wow, Claudio, publiczność by cię uwielbiała. Ciebie i Kari. Jak tak na ciebie patrzę, nachodzi mnie abstrakcyjna myśl, by zrobić mostek. Myślisz, że nie potrafiłbym? Może nie jestem specjalnie silny, ale kości mam jak z gumy. Cóż, to nie jest moja zasługa, jak tak myślę, to kwestia genów, a nie ciężkiego treningu. Wiesz. Tak poderwałem Reginalda, zwijając się jak precel na lekcji wychowania fizycznego, klub młodych akrobatów w Longbourne przez dwa miesiące przesyłał serdeczne prośby o zasilenie ich szeregów. To znaczy. Nie będę tu przecież praktykować jogi. Zresztą, nie sądzę, by tym tobie zaimponował. I nie, żeby mi specjalnie zależało.
Właściwie, to czemu myślę o Longbourne? Stoimy sobie w zagrodzie jakiejś wiedźmy z lasu, wygłupiamy się z kurami, dobrze jest. Kucam, by pogłaskać Kari, gdy już wyskakuje z twoich objęć, kura jednak po kilku sekundach odskakuje w stronę wytyczonego przez ciebie szlaku z ziaren. Odprowadzam ją wzrokiem i wstaję, posyłając ci długie spojrzenie.
- Chyba trochę za bardzo wciągnął mnie pustelniczy tryb życia - przyznaję w końcu ostrożnie. Od długiego czasu mój dzień wyglądał tak samo, lekcje, zadania domowe, od niedawna kretyni od Loli Okeke, a poza tym mój pokój. I książki. Wydawało mi się, że może pod tym względem nie różnimy się za bardzo, ale proszę, masz dużo więcej przyjaciół niż ja. Kari i inne kurki. Kozę. Owce. Przysiadam na drewnianym płotku i oglądam się jeszcze w stronę, z której przyszliśmy. W sumie wiesz, jeśli masz ochotę, możesz usiąść obok mnie. - Wiesz co... - Łapię się na tym, że chcę powiedzieć coś ckliwego, jak to, że brakuje mi moich indyków, czy wieczorów spędzonych przy ognisku, czy nawet tych głupich przyśpiewek podczas zbierania kukurydzy i głos zamiera mi w krtani. Odchrząkuję tylko i podejmuję wypowiedź na nowo. - Lepiej, żebyś wymowę poćwiczyła też z Claireminą. Złapiesz ode mnie dziwny akcent. - Hej, gdzie twój cięty język, Yahto? To głupie, ale przy tobie, Claudio, jakoś mi siada. Hm. Poczucie humoru, choć, co dziwne, wcale nie czuję się jakoś gorzej. Tylko po prostu. Nie wiem.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   Pon Sie 24, 2015 12:42 pm

Pustelniczy czy nie, warto zwiedzić tą okolicę. Mogę ci ją pokazać wiesz, jeśli będziesz chciał. Jeśli nie, to też mogę, bo nie wiesz co tracisz. Obserwuję jak głaszczesz Kari i miło mi się robi, jakoś automatycznie się uśmiecham, chociaż tłumię to lekko, gdy prostujesz się i spoglądasz na mnie. Nie chcę, byś pomyślał, że się z ciebie śmieję.
- Hm..? - Mruczę podchodząc za tobą do płotu i stając na najniższej belce. Łapię się go i odchylam do tyłu, czekając, ale ty chyba zmieniasz temat, co? Teraz nie wiem, czy chciałeś rzucić jakimś komentarzem, po którym zrobiłoby mi się głupio i stwierdziłeś, że oszczędzisz mi upokorzenia, czy po prostu coś nie tak powiedziałam. To chyba musi być to. Coś nie tak. No dobrze. Może jednak mi kiedyś powiesz. Przyjmę to na klatę. Tylko teraz będzie mnie męczyć.
- Och. Jasne. Jakby mój własny nie był już wystarczająco dziwny. - Mrugam do ciebie, huśtając się w przód i w tył, na przemian to zginając łokcie, to jest prostując. I wtedy czuję kroplę na ręce. I na nosie.
- Powinniśmy wracać jeśli nie chcemy zmoknąć. - Stwierdzam i zeskakuję z płotu, idę jeszcze wrzucić Kari do kurnika, tutaj będziesz bezpieczniejsza moja miła, wiem, że kiedy wszystkie kury rzucą się by uciekać przed deszczem to cię staranują. Otwieram furtkę, czekam, aż Yuma wyjdzie i upewniam się, że dobrze pozamykałam. Zadna nie ucieknie? Dobrze. To do zamku. Ok.

/Claudia i Yuma zt
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Zagroda owiec i kozy   

Powrót do góry Go down
 

Zagroda owiec i kozy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Tereny Dahlvaldu :: Lasy Północne :: Chatka Oggi-