Korytarz

avatar
PisanieTemat: Korytarz   Nie Gru 28, 2014 2:55 am

Korytarz
Korytarz, który ciągnie się niemiłosiernie, za to nie posiada ukrytych labiryntów, pułapek i ślepych zaułków. Prowadzi prosto na drugie piętro, uczniowie wolą jednak korzystać z innych środków transportu, gdyż często rezydują tutaj psotne duchy. Posadzkę korytarza wyściela czerwony dywan, kamienne ściany natomiast ozdabiają portrety śpiących czarodziejów. Na końcu samym końcu znajduje się ogromne okno, z którego można w całej okazałości zobaczyć miasteczko Måneström.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Księstwo Polskie
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : ubogi
Zawód : książę

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Sie 27, 2015 12:33 pm

Nie znam bardziej wytwornej damy nad Claireminę Brohlównę.
Zacznijmy od tego, że jej skromnie zakryte ciało stanowi pewien wyjątek w świecie, gdzie niewiasty znajdują dziwne ukontentowanie w obnażaniu się. Poza tym, jej odzienie przystrojone dziwnymi, święcącymi koraliczkami, ułożonymi we wzory przedstawiające różne czworonożne zwierzęta, uważam za niebywale oryginalne. Przypominają mi trochę gobeliny sprowadzane z dalekich krajów, tam też w każdym rogu czaiło się jakieś kocię czy szczenię, a okazjonalnie również jednorożce. No i jeszcze kolory! Szare i przytłumione barwy przystoją niższym stanom, Clairemina Brohlówna nie mogła w bardziej dosadny sposób pokazać, że w jej żyłach płynie błękitna krew, niż odziewając się w tak jaskrawe ubrania.
Clairemina Brohlówna trochę mnie onieśmiela. Pocieszam się myślą, że stołowałem z królowymi i księżniczkami, Clairemina Brohl, choć nie mam wątpliwości, że jest kimś ze wszech stron zacnym i godnym, nie powinna wzgardzić moim towarzystwem.
Tego dnia postanowiłem z Claireminy Brohlówny uczynić powierniczkę serca. Istnieje we mnie przeświadczenie, że nikt nie zrozumie mnie tak dobrze jak ona! Podchodzę do niej, z każdym krokiem tracę jednak pewność siebie, bo dostrzegam smutek wymalowany na licu damy i w końcu zapominam, com planował jej powiedzieć.
- Wybaczcie, pani - odzywam się w końcu, po dość niezręcznie długiej chwili, gdy po prostu się w nią wpatrywałem. - Nie chciałem wam przeszkadzać w... waszej niedoli, to znaczy... - Gryzę się w język. - Po prostu liczyłem na waszą przyjaźń, wydajecie się damą o czystym sercu i... i... - plączę się trochę, chyba nic z tego nie będzie. - Nie będę się wam nastręczał - mamroczę szybko - chyba zostawiłem tlące się palenisko... bywaaaaaaaaaaaaaaaaj. - Odwracam się pospiesznie i oddalam się, płoniąc.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Bindalseidet, Norwegia
Rok nauki : V
Wiek : 15 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : gimb

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Sie 28, 2015 7:45 pm

Bardzo mnie jest przykro z powodu sprawy z odrzuceniem mnie, mojego zaproszenia na bal przez Nannuraluk Lyberth. A ja tak dobrze chciałam. Czuję jak płonę i jeszcze bardziej mi jest przykro w takiej sytuacji, bo wiem, że teraz kolor mojej skóry będzie fatalnie wyglądał z moim sweterkiem, więc korytarzem idę ze spuszczoną głową, coby nikt nie zauważył tego i jeszcze zaczęlibyśmy się ze mnie śmiać, a tego bym nie zniosła w tej sytuacji. No i z czego się śmialibyście?! Z człowieka w niedoli? Takie to śmieszne jest? Zadowoleni wy z siebie jesteście? Podnoszę wyżej stopy stawiając kroki jak wściekły krasnoludek, chociaż i tak już góruję nad większością uczniów. Ugh. Staje ktoś przede mną i myślę sobie, no świetnie, już się ktoś znalazł, właśnie sobie wywołałam, głupie myślenie magiczne!! Unoszę lekko głowę. A, to ten, ten polski książę. E…. czerwienię się jeszcze bardziej, no bo naprawdę, czego on może chcieć, na pewno wybrał sobie mnie jako obiekt kpin.
- Co? - Warczę w końcu, ale on ucieka spłoszony i mnie się robi głupio, o boże, ja nie chciałam! Ej, o matko, co ja narobiłam. Nie, nie, nie, nie, nie. Kurczę, przecież nie miałam zamiaru go zdenerwować ani tak naskoczyć na niego, ani nic, jestem kretynką, teraz przez własne niepowodzenie zepsułam komuś dzień. Ale mi pikawa bije jak szalona. Hej, poczekaj! Doganiam go szybko.
- Przepraszam cię, nie chciałam tak naskoczyć na ciebie wybacz mi j-j-j-j-ja miałam zły dzień wiesz ale to nie ma nic z tobą wspólnego, uwierz mi, ja tak naprawdę jestem bardzo miła… - Stękam, jeju, czy ja próbuję się w ten sposób usprawiedliwić. - ... tylko taką sprawę miałam wiesz i i i i i trochę się zdenerwowałam a-a-ale to nie na ciebie i eeeee Y. Y. Y. Y. Y witaj na pierwszym piętrze! Nie wiem… czy już tu byłeś, pewnie tak…. E. E. E. Hm. Tak. Hm. Ok. - Klermina, ty skończona idiotko.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Księstwo Polskie
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : ubogi
Zawód : książę

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Sie 28, 2015 8:25 pm

Ależ ze mnie głupiec. I książę najlichszy z lichych, skoro wystarczy ino warknąć, a ja już uciekam w popłochu. Będę musiał popracować nad zdolnością zachowywania srogiej miny nawet w obliczu złowrogich pomruków, może poproszę o pomoc Nefjólfra? On będzie na mnie szczerzył zęby i groźnie pochrząkiwał, a ja powstrzymywał się od niegodnych zachowań, jak czerwienienie się niczym wstydliwa niewiasta chociażby. Nie, co ja sobie imaginuję, to przecież głupie. Nefjólfr jest za młody i jeszcze śpiewa zbyt wysokim głosem, by osiągnął odpowiedni efekt, może ten nowoprzybyły osiłek, Dylanus czy jak mu tam, podejmie wyzwanie?
Zaraz jednak dama, z którą podjąłem próbę konwersacji, dogania mnie, więc zatrzymuję się i patrzę na nią bez zrozumienia. Czy nie dość jej tych upokorzeń, jakich mi już przyprawiła? Zaraz jednak moje oblicze rozpogadza się, gdyż Clairemina przyszła z propozycją pokoju. Deszyfracja jej słów zajęła mi trochę czasu, przez tę pojękiwanie i stękanie ciężko było cokolwiek pojąć. Serce rośnie mi jednak w piersi, przeto wchodzenie w konflikt z Claireminą Brohlówną nie stanowiło nigdy mej intencji!
- Nie frasujcie się, pani! - Uspokajam ją unosząc dłonie, po czym macham z lekceważeniem ręką. - W złości każdemu zdarza się uczynić przewagę. Mnie udało się raz tak rozsromożyć małego Ottona, iż cesarzowa Teofano gotowa była zabić w wojenne bębny. - Stoję tak z rękoma opartymi na biodrach, kontentym będąc z dyplomatycznego załagodzenia sporu, kiedy dociera do mnie, że stawiam się w niezbyt korzystnym świetle i ogarnia mnie lekka panika. - Eee, zapewniam, pani, że on zaczął, przechera! Poza tym, obyło się bez rozlewu krwi, Bolesław zaproponował wszak, że w ramach pokuty przez siedem dni i nocy pobędę o wodzie i suchym chlebie i cesarzowa uznała stratę za powetowaną... to znaczy, aaa... - AAAA. - Jeśli dam wiarę zapewnieniom o waszej przychylnej naturze, uwierzycie, że jestem dobrym towarzyszem? - Ja chcę mieć przyjaciela. :c
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Bindalseidet, Norwegia
Rok nauki : V
Wiek : 15 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : gimb

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Sie 29, 2015 5:25 pm

Cesarzowa? Towarzysz? Wyłapuję tylko te słowa nie zwracając uwagi na treść całej wypowiedzi i łzy napływają mi do oczu, znowu marszczę się jak bobas i zaczynam płakać, garbiąc się i czerwieniąc. A więc jednak o to ci chodziło! O to chodziło, chciałeś mnie wyśmiać tak? Chciałeś się wkręcić na ten bal dlatego mnie zagadałeś, bo wiedziałeś, że Nannuraluk Lyberth odrzuciła moje zaproszenie więc pomyślałeś sobie, że wykorzystasz sytuację. Wszyscy tacy jesteście w tej Polsce?! Próbuję coś z siebie wyrzucić ale słowa zlewają się w jedno więc sięgam do kieszeni i wyciągam kopertę z zaproszeniem, którą ci podaję, nie zważając nawet na to, że możesz jej nie złapać i upadnie na ziemię. Niech upadnie. Tymczasem ja odwracam się i ze schyloną głową idę dalej korytarzem i łzy i smarki mi lecą po brodzie i znowu bąbelki mi się przy nosie robią, nienawidzę tego. Dlaczego, dlaczego świat nie może dać mi spokoju?! Czy ja się prosiłam o debiut towarzyski? Przecież na litość boską, mój ród jest na wymarciu! Zostało nas paru raptem a i tak nikogo nie znam osobiście, nawet kuzynostwa od strony wujka Alexa, którego widziałam w życiu raz. Idź, idź Lambercie na ten bal, skoro ci tak na nim zależy, ty na pewno wiesz jak się masz zachować, w końcu jesteś księciem, a ja z wyższymi sferami nie mam nic wspólnego. Widzieliście kiedyś dom, który odziedziczyłam? To ruina. Pełna trupów!!! Mam dość, wchodzę za jeden z wiszących arrasów i stoję tak, chociaż nogi mi widać i ten dywan odstaje teraz od ściany, ale to nie jest ważne. Tutaj nikogo nie widzę.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Księstwo Polskie
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : ubogi
Zawód : książę

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Sie 30, 2015 1:04 am

Kiedym... kiedym... nie pojmuję! Dziewczę wydawało się takie rachmanne, tymczasem tylko chełka i ucieka, ciskając mi pod stopy jakiś pergamin! I... i... cóż to jest? Tu nigdzie nie stanowi, że list jest do dyspozycji księcia Lamberta, syna Mieszka! I co to za maniery, by słać pismo w jakimś barbarzyńskim języku, miast po łacinie! A, czy to ważne? Abociem rudowłosa niewiasta mi ucieka! Ściskam ten list w pięści i gonię za Claireminą, zatrzymuję się ze ślizgiem butów za kotarą. I. Cóż. Słyszę dobywające się zań chlipanie. Święci aniołowie, co począć?
Czuję, jak ogarnia mnie jakaś melancholija, może to płacz niewieści mnie samego przysposabia o smutek, a może teraz na mnie spłynęła jakaś refleksja. Siadam przed kotarą, z nogami podkulonymi do piersi i tak sobie koncypuję, co powinienem rzec.
- Nie sposób odnaleźć tu jaką żywą duszę, nad czym wielce ubolewam, bo może wtedy kto poratowałby księcia Lamberta i wskazał, gdzie szukać pewnej rudowłosej damy... - Patrzę przed siebie z dość niewyraźną miną. - Książę Lambert nosi gorące postanowienie, by przeprosić tę damę, w razie gdyby... naruszył jej cześć... przypadkiem. Intencją księcia nie było zszarganie jej godności. - Wsuwam dłonią list za kotarę. - Rudowłosa pani chyba... zgubiła list. - Zamyślam się ponuro, męczy mnie jakaś zgryzota, nawet nie z powodu rozczarowania kierunkiem, jaki obrała ma relacja z Claireminą Brohlówną. Jak to się dzieje, że cokolwiek, za co się nie biorę, obraca się w końcu w proch? Jest mi tak... bardzo... smutno... że chyba... - A ONI WSZYSCY SKONALI PRZED WIEKAMI! - Sam zaczynam chlipać, ale proszę pamiętać, za moich czasów płacz nie był niczym, co ujmowało mężczyźnie, to te czasy są zbyt okrutne! Abhainn mnie nienawidzi, Nefjólfr pewnie chowa urazę, jakże mogłoby inaczej, skoro sam nie umiem przebaczyć? Nawet dama Clairemina musiała poznać się na moim zbrukanym charakterze i pewnie dlatego odrzuciła mą propozycję przyjaźni!
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Bindalseidet, Norwegia
Rok nauki : V
Wiek : 15 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : gimb

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Sie 30, 2015 9:58 pm

Poleciał za mną? A-ale czemu za mną pobiegł? Co z nim jest nie tak? Aż taki nachalny? Czy może…? Czy może to ja znowu źle go oceniłam?! Boże, jestem okropna, znowu to zrobiłam, znowu! Biedny Lambert. Sztywnieję, gdy słyszę jego głos. Stoję tak słuchając i zastanawiając się, co począć, co począć. Przecież ja nie chciałam wcale a wcale go urazić i jestem kretynką, jestem kretynką. Zabieram list, który mi podsuwa i chowam przedzieram go na pół, chowając do kieszeni. Postanowiłam już, że nie pójdę, przez to tylko złe rzeczy wyniknęły, to znak. Kucam, odsłaniając się tym samym i spoglądam na Lamberta. Teraz mi przykro bardzo, bo co ten biedny chłopak czuje przecież. Trochę może rozumiem go, trochę nie, moja rodzina to też okruchy, ale ja nigdy z nikim blisko nie byłam i. Nie wiem co zrobić. Wyciągam rękę i poklepuję go sztywną dłonią po głowie. No już, już Książę. Nie płacz. Nie mam chusteczki, powinnam się nauczyć, aby jakieś przy sobie nosić, no bo przecież sama często beczę i tylko wycieram się w rękaw potem. Co by tu. Może. A może byśmy tak zaczęli od początku.
- C-cześć. Jestem Clairemina, a ty? - Bo w zasadzie to przecież nie przedstawiłeś mi się nigdy. Więc skąd ja mam wiedzieć, czy warto się z tobą kolegować, skoro teoretycznie nawet mogę twojego imienia nie znać.
- Jeśli chcesz to możesz zrobić ze mną ciastka.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Księstwo Polskie
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : ubogi
Zawód : książę

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Sie 31, 2015 1:48 pm

NIE ŻYJĄ. Nachodzą mnie takie chwile, kiedy muszę to wykrzyknąć w umyśle, a wciąż jakby nie dociera! Wciąż imaginuję sobie, że niedługo zobaczę się ze Świętosławą, znów pogram sobie ze skaldami na jej dworze, ale te czasy bezpowrotnie przeminęły. Nawet ci, których pożegnałem pacholęciami, od dawna leżą w grobie, doświadczywszy łaski śmierci ze starości. Świadomość tego, że mój pobyt w tym dziwnym zamku pełnym ludzi władających złą mocą nie jest stanem tymczasowym, a moją teraźniejszością i przyszłością, atakuje w najmniej odpowiednich momentach. Jak teraz.
Przestaję ronić łzy, czując niespodziewane poklepywanie po głowie. To kotara Clairemina jednak mnie nie darzy nienawiścią? Zaskoczenie wyrywa mnie z przykrych myśli, osuszam oczodoły rękawem i spoglądam z wciąż nieszczęśliwą miną na rudowłose dziewczę.
- J-jja jestem Lambert, syn Mieszka, syna Siemomysła, syna Lestka i tak dalej... - Kiedyś lubiłem praktykować te wszystkie wyliczanki, a przynajmniej do momentu, gdy dochodziłem do Chościska, który był ino zwykłym oraczem. Ale jego syn już wstąpił na książęcy stolec, niezbadane są wyroki niebios! - N-nigdy nie piekłem ciastek... ale chętnie bym uczęszczał do was na terminy, pani. - Brzmi jak niezła krotochwila, prawda?
Podnosi mnie na duchu to małe zwycięstwo. Co prawda, nie wiem, czy Claireminie Brohlównie zrobiło się mnie żal, czy może naprawdę poczuła szczerą sympatię, ale przynajmniej nie jesteśmy zwaśnieni!
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Korytarz.
» Stary korytarz
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Poziom pierwszy-