Pokój

avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : wężousty
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : biedny
Zawód : bezrobotny/zaopatrzeniowiec Protagonistów

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Pokój   Sob Lip 18, 2015 7:36 pm

*
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : wężousty
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : biedny
Zawód : bezrobotny/zaopatrzeniowiec Protagonistów

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój   Sob Lip 18, 2015 7:45 pm

Wracając z miasta kupiłem trzy opakowania błyskawicznych dań. Lubię je, bo nie wymagają żadnych przygotowań - po prostu zalewasz je wrzątkiem i gotowe. Wcześniej nie robiłem żadnych zapasów. Po prostu jeśli byłem głodny, zwlekałem się do sklepu spożywczego. Od czasów Närjarvi nie mogę patrzeć na puste szafki. Zawsze myślę wtedy o tamtym nieludzkim głodzie. Chyba nikt, kto nie doświadczył tego rodzaju głodu, nie zrozumie, jaki obsesyjny lęk przed pustym żołądkiem pozostawia w człowieku. Potem wydaje się już, że obojętnie ile się nie zje, nie zapełni się tej wielkiej wyrwy.
Wrzucam opakowania do szafki. Cóż, właściwsze byłoby słowo upycham - jest już całkiem zapchana różnokolorowymi paczkami. Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się ją opróżnić i mam nadzieję, że Ally nigdy ich nie znajdzie. Wyobrażam sobie jej minę. Albercie, czy ty nigdy nie nauczysz się dobrze odżywiać? Wiesz, że oni woskują te cholerne kluski?
Jeszcze wpadałaby tutaj mi gotować. Biedna Ally, za dużo ma na głowie, by przejmować się swoim starszym bratem, życiowym nieudacznikiem.
Wzdycham i po prostu padam plecami na kanapę. Z lampy powoli zsuwa się Sersil. Biedny Sersil, nie wiem, jakim cudem przeżył. Znalazłem go przypadkiem w miejskim parku. Reszty wężów nie udało mi się odnaleźć - moje dawne mieszkanie zdążono sprzedać, teraz mieszka tam jakaś podstarzała para. W tej klitce nie jest aż tak źle, prawda, Sersil?
Podnoszę rękę do góry, a wąż zbliża swoją chłodną głowę do mojej dłoni.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój   Pon Lip 20, 2015 12:42 am

U Alberta bywam dość często, szczególnie od momentu, w którym pogodziłem się z Ally. Znów się przyjaźnimy tak jak za dawnych lat – okresy naszych kłótni są tak naprawdę najgorsze, gdyż Fågeldrup nigdy nie wie, po której powinien stanąć stronie. Jest między młotem a kowadłem, rodzoną siostrą a najlepszym przyjacielem. Nic dziwnego, że bywa wtedy w rozsypce, wcale mu nie zazdroszczę takich sytuacji, przez co z pewnością nie zamieniłbym się miejscami. Dzisiaj zamierzałem wpaść bez żadnych zapowiedzi. Dzień wolnego w pracy, w sumie to nie miałem co ze sobą zrobić, gdyż nie dostałem żadnego odzewu od Arena czy Cornelii, toteż stwierdziłem, że mogę mu pozawracać trochę głowy swoją osobą. Nie chciałem nagabywać Ally, mieliśmy przecież wkrótce wyjechać gdzieś daleko, a nie chcę, żeby miała mnie dość, więc postanowiłem jej dać trochę przestrzeni. Właśnie, powinienem powiedzieć o tym Albertowi, ale nie wiem, czy będzie z tego pomysłu jakoś szczególnie zadowolony. W końcu jestem na miejscu, pukam do  drzwi mieszkania, nikt jednak nie otwiera, więc pomagam sobie różdżką i wchodzę do środka. Idę korytarzem, aż trafiam do głównego pokoju i zastaję Alberta na kanapie z jedzeniem z paczki w ręku. Typowy widok!
- Fågeldrup, kiedy ty zaczniesz jeść coś normalnego? – Patrzę na niego wzrokiem pełnym politowania, momentalnie kierując się w stronę kuchni i wstawiając wodę na kawę. Nie da się ukryć, że trochę czuję się tu jak u siebie w domu. Cóż, ja wiem, że nie powinienem go pouczać, sam jem nieustannie na mieście, ale z dwojga złego wolę pójść do restauracji, wydać trochę pieniędzy niż jeść mrożonki czy jakieś szybkie dania do odgrzania. Zresztą, mam ich dość, najadłem się ich jak mieszkałem zupełnie sam od razu po szkole. To był horror! –  Zrobić ci też? – pytam po chwili, opierając się o blat i spoglądając na Sersila. Wciąż nie potrafię przyzwyczaić się do węży, ale z pewnością jest lepiej niż było kiedyś.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 23 lata
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : wężousty
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : biedny
Zawód : bezrobotny/zaopatrzeniowiec Protagonistów

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój   Pon Lip 20, 2015 3:29 pm

Jestem zaopatrzeniowcem. To oznacza, że większość Protagonistów mnie nie zna - to znaczy, rzecz jasna wiedzą, jak się nazywam i gdzie mnie szukać w razie potrzeby. W praktyce nie ryzykujemy razem życia na nocnych akcjach. Kiedy ktoś obrywa i amputują mu nogę, przeważnie nie ma mnie przy wykrwawiającym się koledze. Można powiedzieć, że omija mnie cała zabawa. Moja praca polega na czymś innym. Nie sądzę, by ktokolwiek znał Protagonistów przez pryzmat zużywanych co miesiąc bandaży i zepsutych różdżek.
Nikt, kto wychodzi na akcje, nie może mieć ze sobą markowej różdżki. Pozostawiona na miejscu potyczki, szybko zostałaby zidentyfikowana przez wytwórcę, a - co niestety dość prawdopodobne - przypisana do konkretnego właściciela. Te trefne bywały zawodne, ale zdolny czarodziej potrafi sobie z nimi poradzić.
Swoją drogą, skoro o zaopatrzeniu mowa, zdolnych czarodziejów też nam ostatnio brakuje.
Mi brakuje z kolei czasu i chęci na robienie czegokolwiek ze swoim życiem, więc oszczędź mi tego, Leo, wystarczy już, że twoja żona suszy mi głowę o niezdrowe odżywianie.
Chodzi mi coś po głowie. Ostatnio trafił nam się w szeregach Protagonistów niezły bohater - same sukcesy na koncie, charyzma jak trzeba, bardzo utalentowany. Z takich wyrastają największe skurwysyny. Wydaje mu się, że może zorganizować akcję na magazyny Sabatowców. Szczerze wątpię, znam przecież nasze możliwości. Zginą ludzie i tyle z tego będzie, ale w porównaniu z tamtym kolesiem mam ze swoim realizmem zerową siłę przebicia.
Najgorsze jest to, że pierwsze, o czym pomyślałem, to: skasować go. Po cichu i zanim narobi zamieszania. I zanim za swoją bohaterską głupotą pociągnie innych. Może to jakieś myślowe śmieci z Närjarvi, w końcu codziennie oglądałem, gdy ktoś umiera tylko dlatego, że jest niewygodny.
- Co byś zrobił na moim miejscu, Leo? - odzywam się, zwlekając się z kanapy. Sersil próbuje ulokować się na moich ramionach, ale mu na to nie pozwalam. - Przestań, ważysz ze sto kilo - wzdycham, słowo daję, lata dzieciństwa ten gad ma dawno za sobą, a zachowuje się tak, jakby dopiero co wyskoczył z jajka. - Więc, Leo. Pod moim mieszkaniem znajduje się nielegalny klub go-go. Nasłać na nich skarbówkę czy zagrozić, że jeśli nie dostanę darmowego wstępu, naślę na nich skarbówkę?
Tak naprawdę w głowie wciąż mam tego kretyna, ale przecież z tego się nie zwierzę.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Wiek : 23 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 1/4
Status majątkowy : bogaty
Zawód : dziennikarz i malarz

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój   Wto Lip 21, 2015 11:03 pm

Nie chcę się angażować w to, co aktualnie się w Skandynawii dzieje, wolę zająć się swoją pracą, mimo że każde z tych stronnictw politycznych stara się wpłynąć na naszą redakcję. Wierzę jednak, że do samego końca można być neutralnym i całkowicie obiektywnym. Choć równość jest pięknym słowem to wątpię jednak, by kiedyś na świecie nastąpiła. Jedyne czego chcę to ochronić swoich najbliższych – Ally, Molly, nasze rodziny, Alberta, Arena czy Cornelię. Widzę jednak, że coraz więcej z nich pojawia się w szeregach Protagonistów. Nie zamierzam tam dołączać, przynajmniej na ten moment. Kto jednak wie, co wydarzy się później; sam do końca nie potrafię tego przewidzieć. Poza tym, moim najbliższym pomysłem na przyszłość jest wyjazd z Ally. Nie mam pojęcia gdzie, nie wiem, czy komukolwiek nawet powiemy o wszystkich szczegółach. To świeży pomysł, muszę jednak coś zrobić, by wyciągnąć z tego depresyjnego stanu moją żonę.
- Cóż, gdybym był na twoim miejscu to chyba jednak zagroziłbym im tą skarbówką. Stary, darmowy wstęp! Przyda ci się wreszcie nieco rozrywki – mówię zgodnie z prawdą, śmiejąc się po chwili dość głośno. Mnie też by się przydało trochę, ale co by powiedziała na to Ally, gdybym poszedł do klubu go-go. Nie chcę znowu psuć naszej relacji. W końcu zaparzam nam kawę, kładę je na stoliku, z którego wcześniej musiałem wszystko ogarnąć (piętrzył się na nim stos śmieci), po czym wygodnie siadam na fotelu i spoglądam wyczekująco na Alberta. Tak, pewnie widać po mnie od razu, że coś istotnego mu muszę powiedzieć. – Słuchaj, Albi, to bardzo ważne. Dobrze wiesz, że z Ally dzieje się niedobrze… Jest w fatalnym stanie po tej całej sprawie z gettami. Oszalała. Oszalała! Nie potrafi o tym zapomnieć, siedzi w swoim mieszkaniu i krzyczy, że zaraz po nią przyjdą. Muszę ją zabrać stąd gdzieś daleko i to jak najszybciej. Nie wiem, na samym początku myślałem o Alasce, tam jest spokojnie, nie ma żadnych zamieszek. Moglibyśmy zamieszkać gdzieś na obrzeżach u mojego wujka w Juneau… – Rozmawiałem z nim i nie powinno być żadnych problemów, choć wciąż nie wiem, czy to najlepsza opcja. – Albo jakaś Ameryka Południowa, byleby jak najdalej od tej zasranej Skandynawii. – Spoglądam na Fågeldrupa i nie mam pojęcia, czego się po nim mam teraz spodziewać.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Pokój   

Powrót do góry Go down
 

Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Oslo :: Centrum Oslo :: Domy czarodziejów :: Fågeldrup-