Polana św. Walpurgii

Idź do strony : Previous  1, 2
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Sandnessjøen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wampir
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Polana św. Walpurgii   Nie Lip 26, 2015 8:00 pm

Jej oczy zalśniły, gdy wyobraźnia zaczęła odtwarzać jedną z pamiętnych lekcji otrzymanych od Eleny zaraz po wystawnej kolacji, przy której obie siedziały tylko dla przyzwoitości. Podobna mnogość posiłków nie mogła już wtedy sprawić im przyjemności, ich własny wieczór rozpoczynał się dopiero za drzwiami obszernej sypialni, jednej z wielu w rodzinnym majątku, gdzie Amandine najpierw uczyła się być kobietą, potem zaś - wampirem.
Każdy pilny uczeń - a może i ten mniej pilny również - wie, że na nocne łowy jest tyle sposobów, ilu jest łowców. Każdy ma swoje preferencje i niezawodne metody podchodzenia ofiar, które albo wypracowali sobie sami, albo otrzymali w darze od swych mentorów, drapieżnych rodziców.
W przypadku Amandine, wampirzego dziecka, Elena mogła przekazać jej tylko jeden sposób. Przekazać i pokazać, czyniąc tamtejszą noc jedną z najbardziej ekstatycznych w dotychczasowym, krótkim życiu Amy.
Wróciła do rzeczywistości wraz z pierwszym słowem Nikolasa. Nie miała problemu z rozumieniem go - rozumieniem także tego, czego nie powiedział na głos - problem miała za to z własną trzeźwością. Nie powinna być trzeźwa. Nawet pijąc tak niewiele, jak dziś, powinna... Coś powinno być po niej widać. Westchnęła cicho. Będzie musiała wszystkiego się wypierać, tłumaczyć silną głową lub tym, że pite przez nią kieliszki mnożyły się tylko w oczach samego Raptakisa. To był jednak problem na później. Teraz musiała zadbać o to, by szum w głowie Greka nie ucichł zbyt szybko.
- Chyba faktycznie za mało - stwierdziła więc, gdy jednak chłopak podjął się niemożliwej wręcz próby zapanowania zarówno nad butelką, jak i dwoma kieliszkami, parsknęła cicho i skradła mu flaszkę. - Daj spokój, nikt nie patrzy - mruknęła cicho, moment później zaczarowując całą zawartość naczynia i upijając potężny łyk wzmocnionego czarami napoju.
W jednej krótkiej chwili przyszła jej do głowy myśl, że chłopak jest sympatyczny. Alkohol podobno odkrywa przynajmniej część prawdziwych myśli człowieka (teoretycznie mogłaby to sprawdzić, czytania w myślach wciąż jednak nie opanowała zbyt dobrze i... póki co nie spieszyło jej się, by zdolność tę szlifować) i jeśli było to prawdą, Nikolas okazywał się być... Inny. Może nieco mniej wart pogardy, jaką dotychczas go obdarzała.
- Pójdziemy stąd? Za chwilę będzie tu jeszcze bardziej tłumnie - zapytała ni z tego, ni z owego, unosząc znacząco brwi. Nozdrza drgnęły jej lekko, gdy usilnie powstrzymywała się od smakowania otaczających ją zapachów. Jej propozycja... To nie miała być propozycja myśliwego. To miało brzmieć normalnie. Uwodzicielsko, ale na pewno nie drapieżnie.
Ale, tak naprawdę, czy rzeczywiście była potrzebna większa gra aktorska? Raptakis był już zdrowo nietrzeźwy, a ona miała w ręku najmocniejszy w tej chwili argument - butelkę w połowie wypełnioną alkoholem.
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Polana św. Walpurgii   Wto Lip 28, 2015 4:58 pm

Może to jeszcze nie są prawdziwe problemy w twoim wykonaniu, pewnie masz trochę racji, ale wolałbym ich zalążka już teraz uniknąć. Zwłaszcza że te obchody coraz bardziej mi nie odpowiadają. Cóż, istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że jestem nadwrażliwy i sam sobie niewłaściwie interpretuję to wszystko i wszędzie węszę spisku – zdarza mi się to przecież nierzadko. Spokojnie słucham twoich słów, choć nie zamierzam ich komentować, a zaraz po nich przypominają mi się zeszłoroczne obchody. Dobrze pamiętam, jak świętowaliśmy tę szaleńczą noc w zupełnie innej atmosferze. Wtedy naprawdę się bawiliśmy i mogliśmy sobie pozwolić na o wiele więcej, a dziś – stypa to za mało powiedziane, choć swoim wyglądem wpasowujesz się idealnie w klimat, mój drogi. Ale tak, tak właśnie myślę, że nie powinno cię tutaj być. W takim stanie? Kiedy słyszę słowa Amandine, kiwam nieznacznie tylko głową, z wyraźnym zażenowaniem spoglądając na Raptakisa, któremu mam nadzieję, że dzisiaj się porządnie oberwie. Trochę kultury dzisiejszego dnia nikomu nie zaszkodzi, a jak widać Nikolas nie ma jej za grosz w sobie.
- Lágon, wiesz co, nie podoba mi się to wszystko – odzywam się po krótkim namyśle, uważnie wodząc wzrokiem po okolicy i twarzach przypadkowych ludzi. Po prostu nie i koniec. Noc Walpurgii przecież tak nie wygląda. Powinniśmy świętować i tańczyć, a nie siedzieć przy stołach z grobowymi minami. Chociaż nie da się ukryć, że niektórzy też tutaj bawią się dobrze. – Coś tutaj jest nie tak, na pewno. Chyba że znowu jestem przewrażliwiony, a mój szósty zmysł zawodzi… – Wzdycham ciężko pod nosem, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Lágon jest w końcu jedną z nielicznych osób, która zdaje sobie sprawę z moich nadprzyrodzonych zdolności. Choć ściany mają uszy, nie da się ukryć, ale nigdy nie dementowałem żadnych plotek, nie czując tym samym potrzeby, by dzielić się takimi informacjami z innymi. – Na Odyna, Jukanpoika, przestań – dodaję po chwili lekko zirytowany, łapiąc go mocno za rękę i patrząc na niego poważnym wzorkiem. Nie chcę dzisiaj sobie narobić jeszcze dodatkowych problemów. A upijanie się czy palenie czegoś przy kadrze? To zdecydowanie nie jest najlepszy pomysł w tym momencie.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Inari, Finlandia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Polana św. Walpurgii   Sro Lip 29, 2015 7:29 pm

Im dłużej siedzę, tym bardziej czuję, że to był dobry pomysł. Im dłużej słucham tego, co tu się dzieje, tym bardziej myślę, że to był cholernie głupi pomysł. Wyszedłem z zamku jak na dragach, wypełzłem jak robak, jak ćma bez skrzydeł powoli leząca do światła. Wcale nie chcę się spalić. Sięgam po szklankę jakiejś oranżady, czy czymkolwiek jest ten pomarańczowy płyn w kielichy, i pociągam zdrowe dwa łyki nim znów podnoszę na ciebie wzrok.
- Hmm? - Przestaję nawet po kieszeniach gmerać. Nie lubię tego tonu. Nie lubię tego wyrazu twarzy. Nawet jedną nogą w grobie potrafię już to poznać. Oczy masz takie szkliste, Anton, takie jakby zamglone odrobinę. Rzucam w cholerę ten kielich i gwałtownie odwracam się w twoją stronę. - Nie wiem czy znam przypadek, kiedy twój... - Tak naprawdę nie jestem w stanie tego nawet w słowa ubrać, tak zawsze odrobinę gardziłem twoim talentem, aż okazało się, że to nie żarty, wskazuję więc jedynie twoje czoło z wymowna miną. - Kiedy cię zawodził. O co chodzi.
Jakoś już nie mogę nawet zamartwić się sobą, twoje słowa jak wrzątek w moich żyłach niespodziewanie pobudziły krążenie. Jeśli komuś wierzę, to wyłącznie tobie, jeśli mówisz o czymś... niepokojącym, to i ja to zaczynam czuć. Rozglądam się uważnie po tej żałosnej imprezie. Stypa jak stypa, specjalne fatałaszki, smętna muzyka, brak tańców, żartów, brak namiotów wróżek. Mrużę nieznacznie oczy, to wygląda i tak podejrzanie, ale do tej chwili obstawiałem jedynie beznadziejność organizatora.
Powrót do góry Go down
avatar
Pałkarz Verden

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Pireus, Grecja
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : mugolska
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Polana św. Walpurgii   Pią Lip 31, 2015 10:18 am

Chyba nie chciałbym wyjść z własnego ciała i spojrzeć na to, do jakiego stanu się doprowadziłem. Zdecydowanie powinienem przystopować z piciem, nauczyciele patrzą. Wszyscy się na mnie gapią. Czuję ich sekretne spojrzenia na sobie, jakby za każdym razem, gdy ich oczy wędrują w moją stronę, obrywałbym kamieniem. Raptakis, uspokój się.
- Nie wiedziałem, że z ciebie taka imprezowiczka, Løvenskiold! - Wdech, wydech, nie zamykaj oczu, nie ruszaj zbyt gwałtownie głową. Gdy moja rozmówczyni proponuje mi,abym napił się wina prosto z butelki, chwilę się waham, jednak niezbyt przekonująco odmawiam. Czas się wziąć w garść.
Gdy Amy pyta się o wspólne wyjście, mija dłuższa chwila zanim dotrze to w pełni do mojego mózgu. I to spojrzenie. Czy ona mnie podrywa? To całkiem zabawne, że tak dużo kobiet próbuje walczyć o moje względy. W Grecji często flirtowałem na poziomie półżartu z dziewczynami, jednak nigdy do niczego więcej nie doszło, z wyjątkiem wspólnego, dość odważnego tańca. Gdy laska próbowała mnie zaciągnąć do łóżka (do swojego mieszkania, klubowej toalety, vipowskiej loży, etc), uśmiechałem się tylko zawadiacko i spierdalałem, gdzie pieprz rośnie. Co zrobić.
- Nooo, właściwie to możemy. - Spoglądam ukradkiem na Jukanpoika, który w moich pijackich oczach wygląda na jeszcze większego trupa niż na początku święta. - Og...nisko? - Czkawka. To dobry znak. Pierwszy symptom nadchodzącej trzeźwości bądź kaca - to zawsze ruletka, nigdy nie wiadomo na co trafię. Wstaję z krzesła, podtrzymując się na oparciu, bo mój błędnik w tym momencie zaczął tańczyć rumbę. Powoli odchodzę od stołu i zgromadzonych przy nich uczniakach, ciągle wpatrując się w blondyna; bezpardonowo i nie siląc się na żadnego subtelność. W końcu jego twarz znika mi z pola widzenia i odwracam głowę w kierunku bijącego niezwykłym żarem ogniska, spoglądając katem oka na Amandine.

Amandine i Nikolas z tematu
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Polana św. Walpurgii   Sob Sie 01, 2015 2:26 am

Nigdy nie robiłem sobie żartów ze swojego daru. Zostałem wychowany w pełnej świadomości, wiedziałem z ksiąg rodowych czy z opowieści dziadków, że kogoś z Hukkelbergów może to spotkać. Nie sądziłem jednak, że padnie właśnie na mnie. Byłem przecież dzieckiem. Ponoć wszystko rozpoczęło się od moich niecodziennych snów – zawsze je opowiadałem Mai, a ona dokładnie je spisywała do swojego dziennika. Później zaczęły się kolejne objawy, z początku były nawet niegroźne, z czasem jednak robiło się coraz gorzej. Miałem wtedy chyba osiem czy dziewięć lat, wizje ujawniły się nawet wcześniej niż moje magiczne zdolności. Pamiętam to do tej pory… Był taki moment, w którym się z tego cieszyłem, może dlatego, że nic o świecie nie wiedziałem. Mówili – to wielki dar, zobaczysz więcej, poznasz inny świat, jesteś wyjątkowy, Antku. Ale teraz jestem już znacznie starszy i już nie wierzę w puste słowa, więc czasem żałuję, że akurat trafiło na mnie. Dlaczego? Dlaczego akurat ja? A w głowie wciąż mam mnóstwo pytań, na żadne jednak nie znajduję odpowiedzi i prawdopodobnie nigdy jej nie otrzymam. W pewnym momencie czuję, że robi mi się słabo, toteż podpieram się o Jukanpoikę. Chyba tracę nad sobą kontrolę, świat się kręci jak karuzela, a mnie rozmywa się obraz. Nienawidzę tego uczucia, nienawidzę, za każdym razem jest tak samo – albo i gorzej. Nigdy nie wiem, czy stracę przytomność czy może obędzie się bez jakichkolwiek objawów.
Widzę polanę św. Walpurgii, ale nie moimi oczyma. To nie jestem ja, Antoni, więc kto? Nie wiem, kim jestem, nie mogę się nawet ruszyć. Rozpoznaję jednak te czarne stroje i białe nakrycia głowy. To przecież dzieje się dzisiaj. To ta noc. To wszystko dla ciebie, bogini Hel. Widzę, jak ogień trawi jakieś ciało. Tajemnicze inkantacje w nieznanym mi języku. Szepty. Złowrogie spojrzenia. Wścieknięte, obce twarzy. Krzyk, krzyk, krzyk. Dostrzegam nagle jakąś grupę czarodziejów i słyszę ich rozmowę. Miesiące przygotowań spełzły na niczym. Ty, ty! To twoja wina! Wszystko to twoja wina. Nie udało się. Trzeba było się nimi zająć! To była nasza szansa, jedna z niewielu w tym roku! Jakie przygotowania? Co się stało? Miga mi przed oczami Amandine, Yumawikvayatawa, Laire i kilka innych zamglonych twarzy, ale nie potrafię do końca ich zidentyfikować. Widzę, jak nagle upadają na ziemię, powykrzywiani z bólu. Są martwi.  
- Nie dopuść do... – wykrztuszam resztkami sił, pokazując w kierunku tłumu wokół ogniska i tracąc przytomność.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Inari, Finlandia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Polana św. Walpurgii   Nie Sie 02, 2015 10:18 pm

Nie mogę pobyć sobie nawet niestabilny. Bo nie umiem na siłę być chory, wiesz, taki mam talent w sobie, jeden z wielu przecież, że sobie radzę. Wrodzona cecha przywódców, a przynajmniej tych, którzy chcą przetrwać. Siedzenie pomaga mi, tak jak obserwowanie nieszczęśliwej gawiedzi, porażonej obowiązkiem brania udziału w tak przykrym święcie. Szczerze, zapominam nawet, że taki chory jestem, kiedy spoglądam na twoją bladą twarz.
- Anton? - Znam tę minę, i masz, już, robisz się blady, kropelki potu występują ci na czoło jak rzędy szklanych kulek, oczy zachodzą ci mgłą, widziałem to przecież wcześniej. Zrywam się z krzesła z gibkością atakującej pantery, żebyś mi tylko nie grzmotnął za mocno, nie połamał się. Cholerne dary, cholerne przekleństwa. Taki jasnowidz to ma przesrane, spójrz na mnie i mój dar! Ja tworzę. Ty? Cierpisz.
- Anton. - Chwytam cię za ramiona i asekuruje, kiedy tak niczym kłoda wybierasz dość bezdyskusyjnie pozycję horyzontalną. - Nie dopuść... co? - Cholerne przepowiednie! Cholerne jasnowidzenie! Pierdolone święto Walpurgii! Znów mi krew napływa do skroni łomocząc, jakby miało mi oczy z orbit wysadzić, robi mi się niedobrze, wraca rozkojarzenie. Potrząsam tobą, twoim nieprzytomnym ciałem, no halo, stary, nie w takim momencie! Nie dopuść co? Żeby pomarli z nudów?
Niczym pierwszy bohater pochylam się nad tą spokojną twarzą, wyglądasz prawie jakbyś spał. Wolałbym byś oddychał. Opuszkami panów gładzę twój spokojny profil, nie martw się, zaopiekuję się tobą, księżniczko. Delikatnie, niczym jagnię biorę cie w ramiona, pójdź ze mną, uratuję cię.
- Anton, do kurwy, Anton! - Wstaję i choć podniesienie twego długiego cielska mogłoby mi normalnie sprawić kłopot, to nie wiem, chyba adrenalina pomaga mi cię porwać niczym kawał mięsa. Nie będziesz mi tu umierał, gamoniu! Skąd mam wiedzieć, czym może się skończyć wizja? A co jeśli zaraz stanie ci serce?

Antoni i Lágon z tematu
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Polana św. Walpurgii   

Powrót do góry Go down
 

Polana św. Walpurgii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Polana nad strumieniem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Tereny Dahlvaldu :: Lasy Północne :: Noc Walpurgii-