Tajemniczy Ogród

avatar
PisanieTemat: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:13 am

Tajemniczy Ogród
Otoczony wysokim, pokrytym bluszczem murem ogród, do którego jedynym wejściem jest stara, zardzewiała furtka. Choć nikt nie wie, gdzie znajduje się do niej klucz, uczniowie Dahlvaldu dysponują różdżkami i czasem wspomagają się zaklęciem Alohomora, by dostać się do środka. Ogród pełen jest starych wierzb płaczących i krzewów różanych, rośnie tu również wiele gatunków kwiatów. Po środku jest otoczona starymi ławeczkami sadzawka, a nieopodal znajduje się mosiężna huśtawka.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Årjäng, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:27 am

Mamy z Babcią taką umowę.
Jak wszystkie umowy z Babcią została stworzona przez nią. Jeden list tygodniowo. Ja piszę jak doskonale czuję się w szkole. Jak w ogóle nie tęsknię za Papą. Jak świetnie mi idzie na zajęciach. Jak dobre mam oceny. Jak posłusznie nie sprawiam problemów. Jak nie bratam się z brudną krwią. Każdego dnia wcielam w życie jego nauki, może być ze mnie dumny.
Kręcę się i wiję, boli mnie każde słowo. Nie potrafię kłamać. Droga obca pani zwana Babcią. Szkoła jest bardzo dobra. Bezpiecznie się czuję na korytarzach. Za Papą tęsknić nie muszę. Jest przecież ze mną, nieustannie. Niektóre zajęcia są nudne, wolę podczas nich rysować. Oceny mam przeciętne. Niczym się nie wyróżniam. Czasami dostaję szlabany za nieuwagę. Nie obchodzi mnie, co płynie w żyłach moich przyjaciół. Co, zabijesz ich za to? A może mnie?
Wiem, że podobne słowa bardzo by ją zdenerwowały. Dlatego szukam pustych słów, które zamaskują prawdę, brudzę ręce atramentem starając się znaleźć zadowalający go schemat. Schemat tak-tak-tak.
Kiedy miałam piętnaście lat próbowałam się zbuntować. Nie wysyłać nic. Nie potrzebowałam szorstkich odpowiedzi, przypomnień, że mam go uczynić dumnym czy kolorowych monet, które dodawał do koperty. Są przez to strasznie ciężkie, ptaki się męczą. A są mi kompletnie zbędne. Czasem wymienię jedną czy dwie za nowy szkicownik czy miękki ołówek. Nie zdarza się to zbyt często. Niekiedy wymieniam też te najmniejsze na słodkie bułeczki. Dwie. Miękkie, pachnące, z budyniem i kawałkami czekolady. Całą resztę wrzucam do słoika schowanego pod łóżkiem, jest już prawie pełen. Kolejny z kolei. Nie wiem co z nimi robić. Więc miałam piętnaście lat i przestałam pisać. Myślałam butnie - nigdy więcej. Nigdy więcej wicia się nas pergaminem, nie będzie kłamliwych schematów. Przecież sprawiają mi wręcz fizyczny ból, ja nie potrafię kłamać. Nie umiem, dobrze wiem, że prawda wychodzi z moich słów. Duszę ją rozbudowanymi zdaniami, nie daje się, wychodzi wszędzie.
Przez dwa tygodnie była cisza. Z radości chodziłam dwie stopy nad ziemią, taka lekkość. Nic nie ciążyło mi w kieszeniach - nie ciążyło mi sumienie, wolność.
W trzecim tygodniu dostałam wyjca. Wybuchnął pośrodku bufetu, podczas śniadanka, wszyscy słyszeli. Krzyczała głośno, głośniej, nawet nie docierał do mnie sens słów - w uszach mi szumiało, krew buzowała w żyłach, twarz pokryła się szkarłatem. Dobrze wiedziała, że hałas będzie dla mnie największą karą.
Nigdy więcej nie spóźniłam się z nowych listem.
Czuć lato w powietrzu, choć widać jeszcze przebiśniegi. To moje ulubione kwiaty. Wątłe łodyżki, niepozorne, a na tyle silne, by utorować sobie drogę ku słońcu. Siedzę więc tutaj, starając się nie myśleć o słowach, jakimi będę musiała zapełnić pergamin ciążący mi na kolanach. Obracam pióro w dłoni, im później tym lepiej, wcale mi się nie śpieszy.
Nigdzie mi się nie śpieszy.
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:30 am

Cieszę się, że trafiłem na taką rodzinę. Gdyby nie oni – zapewne nigdy nie doszedłbym do miejsca, w którym obecnie się znajduję, przecież żyjemy w podłych czasach, gdzie liczy się odpowiednie pochodzenie. Słowa mojego ojca są dla mnie istotne, uśmiecham się na samą myśl, kiedy w głowie mam wizję, że kiedyś również stanę się równie ważny jak on w świecie magicznej polityki, mimo że nie zamierzam pretendować do roli polityka. To nie moja bajka. Na mamę wiem, że mogę liczyć, choć niekiedy jest dla mnie nadopiekuńcza, a Maję, moją starszą siostrę, z kolei zawsze mam przy sobie. Gudrun również jest też dla mnie ważna, choć często ścieramy się ze sobą w wielu kwestiach światopoglądowych. Mam prawdziwy dom, do którego mogę wracać. Cztery ściany dla siebie, wszystko u swych stóp, niekończący się dostatek. W sumie to nie wiem, co oznaczają skomplikowane stosunki z najbliższą rodziną – raczej nie miałem okazji ich doświadczyć. Konflikty na horyzoncie są jednak nieuniknione, prędzej czy później, ale nawet po najgorszej burzy przychodzi czas na słońce, przynajmniej tak mi się zawsze wydawało.
Czy ty również czujesz ten przyjemny zapach lata w porannym powietrzu? Widzę, jak promienie tańczą po twoich jasnych włosach i twarzy. Dziś znowu się tu spotykamy, Leilani. Tajemniczy Ogród należy teraz do nas – wszystkie sekrety, emocje, uśmiechy, gesty i słowa pozostawiamy właśnie tutaj. Tu nie ma tak naprawdę miejsca na żadną sztuczność. To taki nasz mały sekret, o którym nikt inny nie musi wiedzieć. Później zamykamy ogrodową furtkę na klucz i rozchodzimy się w milczeniu, by wrócić do rzeczywistości i swoich światów. Ale ostatnio coraz częściej pojawiasz się w moim życiu, choć nie wiem dlaczego. Przypadkowo zaczynam zauważać cię na szkolnych korytarzach czy nawet czasami wypatruję twojej osoby podczas śniadań w zatłoczonej jadalni. Codzienna uprzejmość z kolei zaczyna mnie irytować; każde wypowiedziane „cześć”, skinięcie głowy tudzież wargi wygięte w lekki uśmiech, jakbyśmy się w ogóle nie znali. A ja powoli robię się zachłanny, w sumie to zawsze taki byłem, co nie do końca w sobie lubię. Dziś z kolei jest ten szczęśliwy dzień – w końcu trafiłem na ciebie. Trochę na to czekałem, Leilani Sjöström.


Ostatnio zmieniony przez Antoni Hukkelberg dnia Wto Lip 21, 2015 1:32 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Årjäng, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:31 am

Moje oczy lubią ciebie.
Lubiły zapewne od zawsze. Od pierwszego dnia kiedy twoje kroki skrzyżowały się z moimi, pamiętasz? Pewnie nie. Przydzielano nas do domów, a ja przez chwilę, krótką chwilę stałam obok ciebie. Potem mój przyjaciel pociągnął mnie za rękę, chodź - powiedział, że popatrzymy na wszystko z boku. Patrzyłam na ciebie z boku przez kolejne miesiące, one pewnie sumowały się w lata. I ten ogląd zmieniał się razem ze mną. Począwszy od zainteresowania małej, zagubionej dziewczynki, szukającej w szkole czegoś bezpiecznego, poprzez zauroczenie młodej nastolatki aż do uczucia, coraz bardziej świadomego, które gdzieś tam rośnie na dnie mojego siedemnastoletniego serca.
Ty jednak jesteś Antoni Hukkelberg. Ten Hukkelberg. Syn jednego z przedstawicieli Protagonistów, spadkobierca wielkiego rodu, kapitan drużyny, obiekt westchnień. Czym jestem przy tobie?  Nic dziwnego, że przemykasz po mnie wzrokiem, szukając innych. To normalne, przywykłam do tego. Codzienność. Nie musisz się tłumaczyć czy czuć źle z tego powodu, hej, ja też mam swoje towarzystwo. Swoje grzechy. Mam przed kim uciekać.
Lubię ten nasz Tajemniczy Ogród. Nikt oprócz ciebie mnie w nim nie znalazł.
Wiesz. Chyba nigdy nie powiem ci na głos tych wszystkich rzeczy, jakie mówię ci w głowie.
Lato w powietrzu. Tak, tak, czuję! Wszystko pachnie zupełnie inaczej. Dzień jest dłuższy. Światło traci na swojej nieśmiałej delikatności, coraz pewniej ogrzewa wszystko dookoła. Rzeczy stają się wyraźniejsze. Pełniejsze. Drzewa są zielone, a ziemia pokryta kwiatami. Tulipany, uwielbiam je. I żonkile. Słońca na małych łodyżkach. Niedługo to wszystko będzie dookoła nas, a świat wyda się znacznie bardziej magiczny niż po skinieniu różdżką.
Jednak nic nie może się równać z siłą przebiśniegów.
Chyba czekałam na ciebie, wiesz? Mimowolnie odkładałam moment sięgnięcia po pióro, wyglądając twojej obecności. Więc kiedy wreszcie się pojawiasz wcale nie wydaję się być zaskoczona. Ani zawstydzona, jak wtedy, w szpitalu. Pierwszego dnia dwie godziny stałam pod twoimi drzwiami zbierając w sobie odwagę. W końcu wyszła twoja siostra i zaprosiła mnie do środka, wtedy już nie miałam wyboru. Z każdym kolejnym razem było coraz lepiej. To jednak nie był ten ogród - gdzie za zamkniętą furtką możemy mówić o wszystkim. Uśmiecham się na twój widok szeroko i odkładam pergamin, teraz nie jest mi potrzebny, nie będzie psuł tej chwili. Stoisz tyłem do światła, promienie słońca tworzą wokół twojej głowy koronę, książę Antoni Hukkelberg.
Jest bajkowo.
- Nigdy nie byłam w Wenecji - zaczynam. - Podobno można tam kupić maskę na każdym kroku i całymi dniami przechadzać się wzdłuż kanałów, patrząc na nie nie swoimi oczyma - kończę. Ciekawe jakby to było być innym człowiekiem. Chociaż przez chwilę. Zawsze boję się, że potem nie mogłabym wrócić do bycia sobą.
Potrafisz to sobie wyobrazić? Bycie kimś innym?
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:33 am

Nie wiem, kiedy tak naprawdę ostatecznie zarejestrowałem, że istniejesz. Prawdopodobnie za późno, ale nie jestem przecież w stanie wszystkiego ogarnąć i poświęcić każdemu człowiekowi trochę uwagi. Zapewne stało się to przez przypadek, ale najwyraźniej los chciał, abyśmy spotkali się właśnie teraz. Najwidoczniej moja rola nie została wtedy napisana, więc scenariusz naszego pierwszego spotkania pozostawał przez dłuższy okres niekompletny. To jednak nic złego, ludzie w końcu przychodzą i odchodzą, a na ich miejscu pojawiają się inni. Tak nieumiejętnie zaprojektowany jest ten pokręcony świat. Jest niekonsekwentny, niezrozumiały i rządzi się własnymi prawami, ale – popatrz, niekiedy potrafi być zwyczajnie łaskawy, bezinteresownie obdarować szczęściem i niespodziewanie skrzyżować ścieżki ludzi z dwóch różnych planet. Nie wszystko przecież jest czarne albo białe, dysponujemy w końcu niezwykle bogatą paletą barw.
Czy potrafię to sobie wyobrazić?
Czasami przychodzi taki dzień, w którym chciałbym zostać kimś innym. Może gdybym urodził się pięć minut później, pewnie nawet nie nazywałbym się Hukkelberg, nie mógłbym pochwalić się szlachetnym pochodzeniem i wyglądałbym zupełnie inaczej. Ja mam swoją małą Wenecję właśnie tutaj, nie licząc może Tajemniczego Ogrodu. Zakładam kolorowe maski, obracam się w różnych towarzystwach, bo w dzisiejszych czasach trudno jest być sobą. Na palcach jednej ręki mógłbym zliczyć osoby, przy których czuję się komfortowo. Czasem, gdybym tylko mógł, pragnąłbym być zwykłym, przeciętnym chłopcem z prostej rodziny. Chciałbym spróbować być kimś innym i przekonać się, czy potrafiłbym dalej normalnie funkcjonować. Ale tylko przez moment – później zdaję sobie sprawę z tego, że mam wokół siebie najcudowniejsze osoby na świecie i nawet nie zamierzałbym ich zamienić na nikogo innego. Czym moje życie byłoby bez nich?
- Nawet tutaj mamy trochę Wenecji – stwierdzam z namysłem, wznosząc swoje oczy ku przejrzystemu niebu. Wdycham świeże powietrze, przymykam lekko powieki, by zaraz spojrzeć na Leilani i rzucić spontaniczną propozycją: – Kiedyś moglibyśmy się tam wybrać. – To przecież nie żaden problem, Wenecja nie jest daleko, przynajmniej nie tak, jak mogłoby się wydawać. Stworzymy tam własny świat. Kawałek po kawałku. Wybierzemy kolory masek, wsiądziemy w gondolę, zobaczymy wszystko z innej, cudzej perspektywy, od kuchni. – Może latem? To już niedługo – dopowiadam z lekkim uśmiechem na twarzy.
Co ty na to, Leilani?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Årjäng, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:34 am

Lubię siedzieć z dala od centrum zainteresowania.
W cieniu. W ciszy. Z boku obserwować innych ludzi. Często to robię, wiesz? Włóczę się po miastach których nie znam, siadam na przypadkowych ławkach i po prostu patrzę na ludzi. Fale kolorowych jednostek, marynarek z wielkimi rękawami i butów na koturnach. Neonowych kolorów. Cekinów. Obcisłych legginsów. Natapirowanych włosów. Śpieszą się gdzieś, biegną przed siebie - raz zebrałam się na odwagę i zaczepiłam jedną panią. Jechała na wrotkach i żuła gumę, robiąc z niej ogromne balony. Gdzie się tak śpieszysz, spytałam.
Wybuchła mi śmiechem w twarz i pojechała przed siebie.
Zapewne nie jest mi dane po prostu wiedzieć.
To takie zabawne. Można by pomyśleć, że każde pytanie niesie za sobą odpowiedź. Prosty, zamknięty schemat. A przecież wcale tak nie jest, zamknięte koło. Każda odpowiedź rodzi kolejne wątpliwości, im człowiek jest starszy tym jest ich więcej. Kiedy byłam młodsza patrzyłam na brata i byłam przekonana, że zna od odpowiedzi na wszystkie, absolutnie wszystkie pytania. Dzisiaj, mając tyle samo lat co on wtedy doskonale wiem, że wątpliwości miał więcej niż ja.
Z wiekiem robi się tylko gorzej. Szczególnie, przynajmniej tak mi się wydaje, kiedy trzeba radzić sobie z wątpliwościami samemu. Mój Ojciec jest najlepszym tego przykładem. Dopóki żył jego ojciec był szczęśliwy. Nie trapiły go żadne zmartwienia. Z chwilą, w której odszedł - rozsypał się całkowicie. To chyba największa zagadka. Co jest lepsze? Kochanie kogoś tak, że aż boli, że nie da się żyć samemu - czy niekochanie w ogóle?
- Namiastkę karnawału - potwierdzam. Często to widzę, ludzi chowających się za swoimi maskami. Udających kogoś kim nie są. Budujących wokół siebie porcelanowe mury. Nie potrafię kłamać. Mogę zachować dla siebie wszystkie myśli, ale tylko wystarczy, że spytasz - już powiem ci wszystko. Chociaż, czy i tak nie mówię? Nie słyszałeś, oczy są zwierciadłem duszy. Wystarczy spojrzeć uważniej i dowiadujesz się wszystkiego czego chcesz. - Musimy! - zgadzam się, od razu uśmiechając. - Będziemy uciekać przed turystami i gubić się pośród wąskich uliczek w środku nocy - dodaję, a w mojej głowie kreują się już magiczne wizje, ty, ja, maski, pióra, gondole, gorące poranki i chłodne wieczory, lody na placu świętego Marka, latem podobno zalewa go woda, można się w niej pluskać jak małe dzieci. - Latem… - powtarzam jak echo, latem. Do lata tyle czasu. Rzadko kiedy cokolwiek planuję. Po Papie została tylko lista sprawunków. Pamiętam, zawsze mówił jutro. Jutro zabiorę cię na spacer. Jutro zaceruję sukienkę Matyldy. Jutro zjemy lody. Jutro zabiorę cię na to piękne przedstawienie. A któregoś dnia jutra po prostu nie było.
Tym razem mogę jednak poczekać. Do lata. Przecież już teraz mamy wiosnę.
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:35 am

Są pytania. Mnóstwo pytań, nieistotnych, głupich, śmiesznych i ważnych. Ale nie jest to równoznaczne z odpowiedziami – tych nierzadko brakuje i pozostają luki. Głowimy się do utraty tchu, by zaspokoić swoją diabelską ciekawość, jednak starania zwykle idą na marne. W sumie nie wiem, co jest lepsze, mniej bolesne, bardziej korzystne. Mimo wszystko – tak naprawdę chciałbym prawdziwie, płomiennie kochać, choć jeszcze nigdy nie byłem prawdziwie zakochany. Nie doświadczyć jej nigdy? A czy czasem ona nie jest ostatecznie sensem naszego życia? Często niewiele możemy poradzić, kiedy ktoś umiera. A ja chyba nie umiem sobie wyobrazić tego, co czują wtedy najbliżsi. Osobiście nigdy nie byłem w takiej sytuacji.
Czasami odpowiedź przychodzi z czasem.
Nie zawsze potrafię być sobą. To nie jest tak, że zwyczajnie nie chcę, po prostu trochę boję się na to sobie pozwolić. Ludzie są niezwykle zawistni i okrutni, więc bezpieczniej jest zakładać kolorowe maski, prezentować delikatne uśmiechy i grzecznie potakiwać głową. Najistotniejsze zostawiam tylko dla siebie i moich bliskich. Ale nie zawsze tak jest – nierzadko zdarza mi się wybuchać niekontrolowaną złością i być niczym burza w szklance niedopitej whisky. Tutaj jednak czuję się komfortowo. Jesteś przy mnie, Leilani, choć tak naprawdę w ogóle się nie znamy. Wątpię jednak, byś chciała wykorzystać to wszystko przeciwko mnie; że przecież nie jestem najsilniejszy. Widzę dobroć w twoich oczach.
- I zapomnimy o całym świecie. – O wszystkich niepotrzebnych smutkach, spędzających sen z powiek troskach, skomplikowanych problemach. Będziemy tylko my. Cała reszta może się wtedy nie liczyć. – Więc latem. – To nieprawda, że do lata tyle jeszcze czasu! Przecież to wszystko to kwestia chwili, zaraz życie nam ucieknie sprzed nosa. Ale najpierw nastanie maj, jeden z najpiękniejszych miesięcy; drugi semestr skończy się zapewne niezwykle szybko, a później nadejdą wymarzone, długo wyczekiwane wakacje. Zawsze dotrzymuję słowa – mają ogromną wartość, dlatego też staram się machinalnie nie rzucać ich na wiatr. Dlatego wkrótce pojedziemy do Wenecji. Na pewno. Nie złamię obietnicy. Ja, Antoni Hukkelberg, daję ci słowo honoru.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Årjäng, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:36 am

Podobno widzisz przyszłość.
Tak szepcą głosy na szkolnych korytarzach. Idziesz z wysoko podniesioną głową a za tobą kolejne szepty. Niektóre chwalą twoją aparycję, inne grę. Są tacy, którzy plotkują o twoim ojcu. A pozostali zarzekają się, że widzisz przyszłość.
Jak to jest, zobaczyć coś, co dopiero nadejdzie?
Nie zazdroszczę ci. Nie chciałabym wiedzieć co stanie za minutę, dwie, dzień czy tydzień. Jak wtedy rozpoznać teraźniejszość od przyszłości? I czy to, co widzisz jest wiążące? Tak musi się stać? Czy jak zobaczysz coś złego to nie możesz zrobić wszystkiego by temu zapobiec?
Znowu pytania. I pytania. I pytania.
Zastanawia mnie czy jasnowidzenie nie jest oznaką determinizmu. Skoro możesz zobaczyć kawałki przyszłości oznacza to, że jest ona z góry ustalona? Nieważne co zrobimy - i tak gdzieś tam zapisano moje losy, mogę nawet wzbić się do gwiazd, a i tak nie zmienię mojej przyszłości? To byłoby straszne. Być napisanym od początku do końca, bez miejsca na jakąkolwiek wolność i własne decyzje. Może nam się wydawać, że sami znaleźliśmy drogę do tego ogrodu, a tak naprawdę z góry ustalono naszą relację. Jak się zaczęła. I jak się skończy.
- Czy gdybyś znalazł książkę, w której opisano całe twoje życie, dzień po dniu aż do śmierci, doczytałbyś ją do końca? - pytam, huśtając się lekko. Przeczytałam gdzieś to pytanie i nie daje mi spokoju.
To prawda, nie wiesz o mnie prawie nic. Jakoś tak wyszło. Bo nie ma czego opowiadać. Mogę tylko czasem powiedzieć ci jak wyglądają ludzie na ulicach. W Oslo. Helsinkach. Sztokholmie. Bergen. Stavanger czy Trondheim. Raz zapuściłam się w głąb kontynentu, odwiedziłam Rygę i Kopenhagę, tam ludzie są tacy sami.
Na pierwszy rzut oka nigdy niczym się nie różnimy.
Jeśli chcesz coś o mnie wiedzieć… Lubię bawić się ogniem. I rysować. Kiedy byłam mała jeden z aktorów pracujących u boku mojego Papy nauczył mnie żonglować. Lubię słodkie bułeczki z budyniem i kawałkami czekolady. Zawsze chciałam mieć kota. Nie lubię sów. I motyli. Są przerażające.
- A cały świat zapomni o nas… - mówię. Chciałabym, aby niektórzy ludzie wymazali mnie z pamięci. Puścili wolno, dali odejść. Nie gonili czy trzymali na krótkiej smyczy. Kiwam jednak głową, latem, tyle mogę wytrzymać. Może do tej pory znajdę odpowiedni nożyk, by poprzecinać wszystkie krępujące więzy, ucieknę na dobre. Kwiecień, który absorbuje swoim pięknem. Beztroski maj. I czerwiec, on zawsze kończy się tak szybko. - Co ty chciałbyś zobaczyć? - pytam, z ciekawości. Przecież poza granicami Skandynawii jest więcej niż Wenecja.
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:37 am

Podobno. Ludzie dużo mówią, nawet jeśli nie mają o niczym pojęcia. Sekret rodzinny nie jest już tak bezpieczny jak kiedyś. Nigdy jednak nie zdecydowałem się na to, aby zdementować pogłoski. I zapewne tego nie zrobię, przecież nie przestaną nagle o tym mówić, nie jestem w stanie przemówić im do rozsądku, bo zapewne w ogóle go nie posiadają. Za każdym razem dumnie idę przez korytarz, nie dając po sobie poznać, że czuję się tym jakoś specjalnie zainteresowany. Nie mogę pokazać im swoich słabości. Nazywam się Antoni Hukkelberg i jestem synem Tobiasa Hukkelberga. To zobowiązuje. Nie wiem, od czego tak naprawdę to wszystko się zaczęło, ale nie mogę ludziom się przyznać, że to właśnie na nas spadła ta klątwa jasnowidztwa. Bylibyśmy napiętnowani. Wariatami. Szaleńcami. Zdaję sobie sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach gardzi się odmieńcami.
Bo to przekleństwo, które nie pozwala normalnie funkcjonować. Wierz mi, nigdy nie chciałabyś widzieć więcej. Czasem nie chciałbym mieć już więcej żadnych wizji, koszmarów, dziwnych przeczuć. Są jednak nieuchronne, pojawiają się znikąd i nie posiadam nad nimi żadnej kontroli. A wiesz, Leilani, co jest najgorsze? Nigdy nie mam pewności, czy to się spełni, czy mogę mieć jakikolwiek wpływ na to, by zmienić przyszłość. To nie zależy ode mnie. Rządzą się własnymi prawami. To istny chaos, którego nie potrafię ogarnąć. Naprawdę nie wiem, jak to wszystko się potoczy, czy nasze wspólne losy są zapisane od początku do samego końca. Chyba wolę żyć w nieświadomości. Ale powiem ci od razu, jeśli tylko czegoś się dowiem. Może uda nam się przezwyciężyć przeznaczenie?
- Nie – odpowiadam stanowczo. Cisza. Zastanawiam się, co odpowiedzieć dalej. To trudne pytanie. Chyba jestem odrobinę zaskoczony. Nie byłem na to przygotowany, w głowie mam milion myśli. – Wydaje mi się, że nie byłbym w stanie. Co będzie dalej? Ze mną, z moimi bliskimi? Czy moje dorosłe życie będzie udane? – przerywam na chwilę, powoli siadając na huśtawce. – Najpewniej zamknąłbym tę książkę w połowie, załamując się ilością popełnionych błędów i źle podjętych decyzji. A ty, przeczytałabyś? – kończę swoją wypowiedź, huśtając się nieco szybciej. Jak dziecko. Popatrz, jestem coraz wyżej, coraz bliżej nieba. Na chwilę zapominam o wszystkim. Nie muszę się stąd nawet ruszać. Dobrze mi tutaj. W końcu to nasz teren prywatny, odgrodzony od rzeczywistości. Kiedyś powiem ci o sobie więcej. Ale jeszcze nie dziś.
- Jest tyle miejsc na świecie wartych uwagi – stwierdzam, spoglądając gdzieś w przestworza nieobecnym spojrzeniem. – Ale dużo nasłuchałem się o Portugalii. Zawsze chciałem zobaczyć egzotyczną Lizbonę, przejść się słynną ulicą La Rambla, przysiąść nad brzegiem rzeki Tag i kraść świeże owoce z zatłoczonego targu La Boqueria. A Wieczorami chodziłbym na plażę Guincho... Wydaje mi się, że to zupełnie inny świat niż Skandynawia. Nie jest zimno, spokojnie, wszystko tętni prawdziwym, szaleńczym życiem.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Årjäng, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:38 am

Na korytarzach pełno jest szeptów.
Pełno jest krzywych spojrzeń, wygiętych w pogardzie twarzy. Przejście przez szkolny hol to jak wycieczka do domu strachów w wesołym miasteczku. Zawsze się ich bałam, tak bardzo bałam. Zewsząd atakują cię klowni, ich twarze karykaturalnie umalowane, te wielkie uśmiechy, wielkie zęby i rechot. Rechot. Głośny rechot obijający się od szklanych ścian, jeden klown czy cała armia - czy to pośród nich jestem jedna ja czy tysiąc moich klonów. Klonów zagubionych w pogardliwym rechocie.
Pociągają mnie wesołe miasteczka. To taka masochistyczna pokusa, wchodzenie do świata lęku przykrytego rozrywką. Możesz kupić watę cukrową. Możesz strącić kilka butelek i wygrać pluszowego misia bez jednego oka. Możesz wjechać kolejką wysoko, wysoko - i zobaczyć cały świat. A potem szybko zjechać, jak w życiu, dół, dół, dół. Czułeś to kiedyś? Dreszcze przeszywające ciało. Włosy stające dęba. Gęsia skórka. Żołądek podchodzący do gardła. Serce, które przestaje bić. Urwany w połowie oddech. Brzmi jak śmierć, a to tylko niewinna zabawa.
Pośród tych niewinnych atrakcji stoi namiot, a w nim największe strachy. Tysiące luster odbijających mnie? Nie mnie? Nienaturalnie wydłużone ciało. Ręce i nogi. Mała głowa. Wielka głowa. Długie członki, krótki tułów, bulwiasty nos. To ja czy nie ja, stoję pośród szkła i szukam siebie - nigdzie mnie nie ma.
To tak jak w szkole. Czasami. Nie zawsze. Najczęściej. Stoję pośród tłumu - nie ma mnie nigdzie.
- Każda decyzja prowadziła do tego momentu - mówię cicho, huśtając się góra-dół, góra-dół, błękitne niebo i błoto na ziemi, tęsknię do wiosny. Do zieleni. Góra-dół, patrzę na ciebie, nie patrzę już, peszę się, a potem zerkam znowu, cześć, witaj, jestem tuż obok, a teraz mnie nie ma, mijamy się, ja góra, ty dół, ty góra, ja dół, dół góra, góra dół, nie mamy wspólnego kierunku - Wciąż myślisz, że są złe? - pytam jeszcze ciszej, z zawstydzeniem, ja nie. - To byłoby spokojne życie. Wiedzieć już wszystko i nie być zaskakiwanym. To co złe i to co dobre. Może nawet to recepta na szczęście? - Góra-dół, dół-góra, patrzę w niebo, nie ma dzisiaj żadnych chmur - Wiedza. Przygotowanie na to co złe. I na to co dobre. Nie przeżywanie. Żadnych niespodzianek… - Lubię patrzeć na chmury. Nie lubię, kiedy ludzie nadają im inne kształty i zabierają tożsamość. Są tylko obłoki, nie ma dzieci, kotków, piesków czy lodów na patyku. W chmurach najpiękniejsza jest ich odległość. Są tak daleko, a kiedy tak się huśtamy mam wrażenie, że wystarczy wyciągnąć rękę. - Nie - odpowiadam w końcu - nie przeczytałabym. - Jestem tylko człowiekiem. Znając swoje przeznaczenie i tak chciałabym je zmienić.
To takie zabawne. Takie śmieszne. Przecież całe moje życie, twoje życie, nasze życie może być tylko nitką w historii świata, z góry ustaloną, stałą i niezmienną. A my wciąż unosimy się w górę, marząc o wolności.
- Wybierzmy się i tam? - słucham cię uważnie, każde słowo z twoich ust, już nie sięgam do chmur. Widzę Lizbonę, widzę te wszystkie ulice, na języku czuję smak owoców. I uśmiecham się mimowolnie, nie pilnując własnego języka. - Z Wenecji jest znacznie bliżej niż stąd - dodaję nieuważnie.
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:40 am

- Nie wiem – mówię bez najmniejszego zawahania, wzruszając lekko ramionami. – Niektóre sprawy ciężko obiektywnie ocenić z tak krótkiej perspektywy czasu. – Wciąż obstawiam przy swoim, że nie przeczytałbym takiej lektury. Skoro już mam tę możliwość wglądu w przeszłość i przyszłość, to co byłoby wtedy, kiedy mógłbym po prostu otworzyć w książce odpowiedni rozdział w swoim życiu i zwyczajnie dowiedzieć się, co mnie dzisiaj czeka? Pewnie starałbym się usilnie zmienić swój los, gdyby coś mi się nie podobało, ale może masz po prostu rację, że są odgórne ustalone i nie mamy na nie wpływu, choćbyśmy świat gołymi rękoma chcieli przenieść w inne miejsce. Ja sam już teraz widzę, jak niewiele mogę zdziałać, jakby moje życie było dokładnie zapisane od początku do końca, a nikt mnie nawet o zdanie nie zapytał. To nie jest tak, że moje dotychczasowe to tragedia i pasmo niepowodzeń. Chyba wciąż mi ciężko jest pogodzić się, że nie wszystko mogę zrobić po swojemu. Bycie Hukkelbergiem to jednak nie taka prosta sprawa.
- Wybierzmy – przytakuję bez zawahania ze szczerym uśmiechem, nieustannie huśtając się góra-dół. Lubię się huśtać, niekiedy chwilowo oderwać się od przytłaczającej problemami rzeczywistości i zawiesić głowę w chmurach, które nagle stają się na wyciągnięcie ręki. Nigdy nie bawiłem się w przypisywanie im kształtów, to zupełnie niepotrzebne. Zawsze jednak ciekawiło mnie, co znajduje się dalej – chciałbym zobaczyć to na własne oczy, bo nie zadowalają mnie już ilustracje w szkolnych podręcznikach. – Gdzie tylko zechcesz. – Wyzbądźmy się we wakacje wszelkich ograniczeń. Możemy wszystko, co nam stoi na przeszkodzie? Choć raz! Zacznijmy od Wenecji, starożytnego Rzymu, słonecznej Barcelony, a skończymy na deszczowym Londynie czy irlandzkich wzgórzach. Zwiedźmy całą Europę i jeszcze więcej, przecież jest tyle ciekawych miejsc na świecie, a tak mało czasu, by poświęcić się podróżowaniu całkowicie. Mogę spróbować spać pod gołym niebem, na drewnianej ławce w parku, wyzbyć się wszelkich luksusów, by przez chwilę zasmakować innego życia. Zapewne nie mógłbym tak na stałe – za bardzo jestem przywiązany do swojej rodziny i przyjaciół, by ich pozostawić. Ale kto wie, może kiedyś zachce mi się uciec na drugi koniec świata i już nigdy nie wrócić.
- Możemy wyruszyć w podróż od razu po zakończeniu roku. – Nie mam innych planów, nie zamierzam spędzić całego okresu letniego w Bergen i Oslo. Na dłuższą metę nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu, korci mnie, by chociażby odwiedzić Amandine w Sandnessjøen i pobyć w jej rezydencji. Patrzę z zamyśleniem przed siebie, wzdychając cicho pod nosem. Maj tuż-tuż, ale lato, od razu dajcie mi lato! Nie chcę czekać.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Årjäng, Szwecja
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : za Neoasgardem
Genetyka : metamorfomag
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   Wto Lip 21, 2015 1:40 am

Lubię siedzieć na ławce w parku.
Jakimkolwiek parku, miejsce nie jest ważne. Wszystkie parki są takie same, tak czasem myślę. Nawet te po drugiej stronie świata. Trawa jest zielona i miękka, drzewa rozłożyste. A ludzie zabiegani.
Lubię siedzieć na przypadkowych ławkach i ich obserwować. Zastanawiam się, czy byłabym taka sama jak oni. Często słyszę, że jestem inna. Nie wiem z czego to wynika. W końcu mam dwie ręce. Dwie nogi. Dwoje oczu, uszu, jedne usta. Nie mówię zbyt wiele, to prawda. Nie czuję potrzeby mówienia, nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Wolę słuchać. I chyba tak powinno być, tak mi się przynajmniej wydaje. Mam dwoje uszy, a usta tylko jedne. Więcej słuchania, mniej mówienia.
Napisano o tym niejedną tragedię - usilne próby zmiany własnego przeznaczenia zawsze prowadzą do tragedii. Podobno nie ma czegoś takiego jak przypadek, to tylko nieznajomość przyczyn. Lubię tak myśleć. Nawet jeśli coś wydaje się pozbawione sensu czy krzywdzące - to tylko dlatego, że nie widzimy całego obrazu. Prędzej czy później wszystko nabierze sensu.
A jeśli nie - i tak nie będzie czasu, aby się tym martwić.
Gdzie tylko chcę.
Pewnie dobrze wiesz, że gdybyś mnie poprosił poszłabym i na koniec świata. Nie potrzebuję wiele. Dostaję znacznie więcej niż potrzebuję. Pod łóżkiem chowam całe słoje wypełnione monetami, babcia przysyła mi ich wiele. Mogę wziąć jeden z nich, starczy na całe wakacje. Spać można przecież wszędzie, obserwować gwiazdy przed zaśnięciem i obudzić się na wschód słońca. Kocham wschody słońca, znacznie bardziej niż zachody, jest w nich coś niesamowitego. Nadzieja - tak myślę, to właśnie nadzieja.
Dlatego czasami usycham tu, w Skandynawii. Są przecież tygodnie - miesiące, kiedy nie wstaje słońce. Są też takie, podczas których nie zachodzi, nawet na minutę. A ja tak bardzo lubię to rozróżnienie, wyraźny podział pomiędzy nocą a dniem. Pomyśleć, że są na świecie miejsca, gdzie dni są zawsze słoneczne, a noce gwiaździste. Nigdy nie jest zimno.
- Możemy - zgadzam się od razu, możemy. Musimy! Jak tylko zamkną się drzwi szkoły, a słońce będzie wysoko na niebie, możemy od razu. Do domu pojadę później, a bratu wyślę list. Jeden. Drugi. Trzeci. Ślę mu listy codziennie, kiedy wędruję z miejsca na miejsce, nie chcę, żeby się martwił.
Gdyby nam się udało, gdybyśmy zwiedzili cały świat wysłałabym mu kartkę z każdego zakątka. Szukałabym tych najpiękniejszych. Na to warto wydawać świecące monety. Możemy zwiedzić każde miejsce po kolei, ale teraz? Teraz robi się zimno. I chociaż wcale tego nie chcę, robi się coraz ciemniej. Musimy stąd iść?
Oddałabym wszystko, żeby było już lato.

Leilani i Antoni z tematu
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Tajemniczy Ogród   

Powrót do góry Go down
 

Tajemniczy Ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Tajemniczy dom w środku lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Tereny Dahlvaldu-