Pomnik założycieli

avatar
PisanieTemat: Pomnik założycieli   Nie Gru 28, 2014 3:01 am

Pomnik założycieli
Mistrzowsko wykonany przez Theodora Mannerheima pomnik przedstawia trzech założycieli Dahlvaldu – Magniego Kolvariena, Runę Verden i Evena Malveriena, a z kolei obok nich znajdują się marmurowe i bogato zdobione zwierzęta: biały wilk, salamandra oplatająca srebrny kielich i sokół norweski Nie wszyscy uczniowie interesują się ich historią, ale każdy uparcie wierzy, że ta trójka wspaniałych zawsze chętnie im doda otuchy przed trudnymi egzaminami czy najgorszymi lekcjami.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwega
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pomnik założycieli   Nie Kwi 19, 2015 5:37 pm

A na korytarzach zrobiło się jakoś ciszej.
Dziwnie tak, pewnego dnia obudzić się w nieomal pustym dormie. Pójść na zajęcia na których brakuje połowy grupy. Jeść obiad przy niezapełnionym stole.
Dziwnie tak, przemierzać korytarze przepełnione grobową atmosferą. Jakby każdy bał się odezwać i podnieść głowę, jeden niewłaściwy komentarz i też zabiorą różdżkę. Dziwnie obserwować opaski na ramionach znajomych. Dziwnie dostać list od matki - wróć do domu, chociaż na dzień, ojcu jest ciężko.
Nie wróciła.
Owszem, wpadła do Oslo. Piątkowy koncert w przypadkowej piwnicy. Dym, opary zielska. Rozgazowane piwo. Muzyką tego nie można nazwać, szarpanie strun gitary. Potem puścili trochę Joy Division i New Order - zrobiło się lepiej. Zamknęła oczy. Kiwała się w przód i w tył, pośród ludzi bez opasek na ramionach. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że aż tak bardzo ją to ruszyło. Myślała, że w ogóle, a tu pojawił się strach.
Ogromny.
Któregoś dnia trzeba będzie dorosnąć. Dostanie list - sprzątnięto ojca. Matkę. Algierię pewnie też, ma dopiero trzy lata. Żaden z niej Harry Potter, od niej zaklęcia się nie odbijają. Teraz może się bawić, znikać ze szkoły na kilka dni, pić rozgazowane piwo i kołysać się w przód-tył w rytm muzyki, wszystko bardzo spoko. Nad ranem przemierzać ulice na desce, obijać kolana i głośno się śmiać. Zawali, tata naprawi. Taki mają układ. Nie musi myśleć o tym co będzie jutro, co za rok, dwa, pięć. Nawet pięć minut jest abstrakcją - nie ma żadnych planów.
Podejdziesz, powiesz „Izolda, chodź ze mną”, wzruszy ramionami. Uhm, ok. Tak się dzieją rzeczy.
I co jeśli, nagle, z dnia na dzień, będzie musiała dorosnąć? Nikt nie będzie stał za jej plecami, nikt nie złapie jak będzie spadać. Nie sprzątnie bałaganu pod dywan, nie postawi do pionu. Radź sobie sama dziecino, sama zdecyduj.
Żołądek ścisnął się w kulkę, poszła po kolejne piwo. Dookoła zrobiło się zbyt ciasno, wyszła na powietrze.
Dzisiaj nie będzie o tym myśleć. Ani jutro. Za tydzień też nie.
Wracając nad ranem do dormitorium często zdarza się jej przechodzić obok pomnika założycieli. Czasem się nawet zatrzymuje, na chwilę, w duchu pofilozofować. Siada pod nogami Magniego, opiera głowę o jego kolano - ma naprawdę ładnie wyrzeźbione kolana, to dopiero był mężczyzna, pewnie bajerował wszystkie laski na mieście. Siema, jestem Magni, założyłem właśnie szkołę magii. Nie robi to na tobie większego wrażenia? Poczekaj, podwinę kiece, o popatrz, kolana! I w tym momencie każda była jego. Działa całe stulecia później, Verdneer też szuka w nich oparcia. Zamyka oczy i pozwala sobie na pięć minut głębokich rozmyślań. Kim jestem? Skąd pochodzę? Dokąd zmierzam? Czy legginsy to tak na serio czy to żart, który wyszedł spod kontroli? Czy ludzie naprawdę lubią Madonnę? Czy Cindy Lauper specjalnie nagrywa tak kiepskie kawałki, żeby każdy cover jej utworów automatycznie został uznany za dzieło sztuki?
Nigdy nie znajduje odpowiedzi, więc wstaje i idzie spać.
Po co się dalej głowić nad nierozwiązywalnym?
Smutno tylko trochę, bo w dzień kolana Magniego nie mają już tyle uroku. Nawet z opustoszałym korytarzem, to nie to samo. Może brakuje jej tego dreszczyku napięcia, groźby, że ktoś przyłapie ją na powrocie z nocnych wojaży. Może jest lepiej oświetlony i kolana zyskują tylko przy półmroku? To trochę niszczy jej wizję Kolvariena wyrywającego laski na własne nogi. Podnoszenie kiecy (szaty, zwał jak zwał) w świetle dnia jest jakoś mniej kontrowersyjne niż w ciemnej alejce.
Z drugiej strony - wszystko zyskuje jakiegoś drugiego dnia kiedy rozgrywa się w ciemnych alejkach.
Nawet rozdawanie cukierków.
Siada jednak pod pomnikiem, bez opierania o kolano, czeka.
Ciekawe ile dzisiaj. Pięć minut? Dziesięć?
Godzina?
Nigdzie się jej nie śpieszy. Przecież nie ma innych planów.
Powrót do góry Go down
 

Pomnik założycieli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Poziom pierwszy-