Pokój nauczycielski

Idź do strony : 1, 2  Next
avatar
PisanieTemat: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 4:09 pm

Pokój nauczycielski
W przerwach między lekcjami zwykle tutaj spotyka się grono pedagogiczne. Pokój nauczycielski jest miejscem, w którym rodzi się najwięcej spekulacji, gdzie odbywają się zebrania dotyczące dalszego losu i funkcjonowania Dahlvaldu. Długi stół zapełniony jest plikiem notatek, natomiast ze ścian mrugają podobizny zasłużonych magów. Duży i misternie zdobiony kominek dzięki płomieniom daje nie tylko przyjemne uczucie ciepła, ale umożliwia także kontakt z innymi czarodziejami za sprawą sieci Fiuu.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 4:26 pm

Kopniakiem otworzyła drzwi i wpadła do pokoju nauczycielskiego niczym małe jednoosobowe tornado.
Taszczyła ze sobą cały plik (od kiedy uczniowie bywali, aż tak pilni w nauce!) pergaminów do sprawdzenia. Po ostatnim zaginięciu kilku wypracowań w jej torebce bez dna wolała już nie ryzykować transportowania ich w ten sposób. Może i miała okazję odkurzyć połowę jej zawartości ale wcale nie było to zajęciem które według niej zasługiwało na taką ilość uwagi z jej strony.
Kto by pomyślał, że Jessica zostanie stateczną Panią profesor, która tylko od czasu do czasu ma ochotę kogoś zamordować za jego nieprzeciętną głupotę.
Do prawdy zabawna sytuacja.
Zarzuciła połowę stołu rolkami pergaminów i...
- Aaaa- psik!!-  kichnęła głośno. Ściągnęła z twarzy kilka kosmyków włosów i zdała sobie sprawę, że połowa wypracowań spadła ze stołu.
- Do cholery...- mruknęła pod nosem i zanurkowała pod mebel.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 6:08 pm

Jako dzieciak, wyrodne dziecko edukacji angielskiej, Andre zawsze chciał poznać tajemnice pokoi nauczycielskich. Co te stare zrzędy mogły robić pomiędzy zajęciami? No bo przecież nie imprezowali, nie ślęczeli nad książkami, ani nie odrabiali lekcji, prawda? Opatrzność z przyjemnością raz po raz udowadniała panu Takawie jak bardzo się mylił w niektórych życiowych kwestiach. I co zabawniejsze, był już z grubsza do tego przyzwyczajony.
Dlatego w sumie nie powinien czuć większego zaskoczenia, gdy z przerażeniem godnym tylko Krukona-recydywisty odkrył, że nauczyciele robili wszystkie te rzeczy, których pragnął uniknąć po zakończeniu swojej edukacji... Oni się u c z y l i. Co gorsza. Musieli wiedzieć na tyle dużo, żeby nie splamić się głupotą w oczach bandy dzieciaków. Jakoś nigdy tego nie zauważał... Los mścił się za bycie zbyt ciekawskim młodzieniaszkiem.
Fantastycznie.
Mógł o tym pomyśleć zanim złożył papiery do Dahlvaldu. A teraz? Znikąd ucieczki od tragicznego losu profesorstwa.
- Właściwości zależne od mikrostruktury generowane są dzięki temu, że pod wpływem przyłożonych bodźców uruchamiane zostają oddziaływania, w których biorą udział jej elementy... Dzień dobry, Jessi... A więc wakanse, dyslokacje, granice międzykrystaliczne, wydzielenia innej fazy... Na zdrowie... Te wzajemne oddziaływania elementów mikrostruktury wpływają determinująco na reakcję materiału. Mówiłem ci, że się przeziębisz, nosząc tu saree? - Podniósł wzrok znad notatek na zajęcia dla siódmego rocznika. Przechylił się na krześle zaglądając po stół i podnosząc jeden z pergaminów-uciekinierów. Och, jakiś Troll. Jakaś biedaczyna próbowała ściągać na teście czy nie zauważyła piękna jakiejś runy? Potrząsnął głową. Pani Mall-Takawa nie miała litości w swej krucjacie pedagogicznej.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 6:36 pm

Jessi czym prędzej podniosła wzrok na swojego własnego męża, który patrzył na nią z tą swoją miną, którą przecież bardzo dobrze znała. Najchętniej od razu ściągnęłaby go z tego krzesła, skutecznie ścierając z jego twarzy ten uśmieszek
Zamiast tego wcisnęła mu po prostu w dłonie wypracowania i postanowiła wyjść z pod stołu. Złośliwość losu bywa jednak ogromna i w chwili gdy kobieta próbowała podnieść się to nastąpiło kolejne kichnięcie, które sprawiło, że uderzyła z rozmachem głową w część blatu, a z ust wyrwało jej się przekleństwo. Nie przytoczę go tutaj, ponieważ jest przed dwudziestą drugą, a o takiej porze, takich słów nie przystoi mówić na głos.
Dłoń automatycznie powędrowała do miejsca, w które się uderzyła. Sama Mall usiadła po prostu na tyłku, zastanawiając się, jakim cudem miała dziś aż takiego pecha!
- Mówię ci, Andre, że to jest jakaś klątwa... - Mówili zostań profesorem, to takie fajne zajęcie, bezpieczne. Uhm, jasne! A mogła przecież grać w quidditcha! Przynajmniej by wiedziała za co oberwała, ale nie. Chciała nieść kaganiec kaganek oświaty młodym pokoleniom czarodziejów, ustatkować się trochę z Andre u boku, uspokoić, stać się w końcu bardziej poważną kobietą. Tsa, to sobie wszystko wymyśliła.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 7:38 pm

Gdyby Jessi nie używała "małżeńskiej telepatii" to z pewnością nie musiałaby go zabijać wzrokiem za jego nieme a nie mówiłem.
Sama więc była sobie winna, gdy w swej porywczości zaliczyła głową w blat.
Auć.
Aż go zabolało, kiedy się rąbnęła. Ajaj, jego biedna Jessi. Od lat tak samo... A ludzie się zastanawiali jakim cudem on, laureat tytułu "kinder-samobójcy roku" jeszcze żył. Prosta sprawa. Omijał mahoniowe blaty w skandynawskich szkołach.
- Ta klątwa nazywa się bycie sierotą życiową, kochanie- Stwierdził łagodnie, układając na blacie jej wypracowania. Niech bogowie mają w opiece prace uczniów, które wpadną jako pierwsze w ręce jego żony.
- Ale oszczędzaj tutejsze blaty. Przeżyły tyle pokoleń nauczycieli, ale chyba nie spodziewali się, że pani Mall będzie sprawdzać ich wytrzymałość.- Uniósł kąciki ust odkładając swoje pióro obok pomazanych notatek. Miał jeszcze czas... Przecież zdąży to wszystko przygotować przed dzisiejszymi zajęciami. A jak nie, to zrobi im niezapowiedziany test ze znajomości ostatnich zagadnień. Albo usadzi ich przed ćwiczeniami z materiałoznawstwa.
Tak, to bardzo dobra myśl. I trzy godziny spokoju... Ale z drugiej strony później będzie ślęczeć nad ocenianiem. I nagle ta myśl stała się jakoś mniej atrakcyjna.
- Myślałem, że masz dzisiaj cały zawalony dzień i zobaczymy się dopiero na uczcie wieczornej. Całą klasę pogryzły hipogryfy na faunie i florze, czy wybuchli przy eliksirach?- Nadzieja matką głupich i krukonów, ale... może i on się załapie dzisiaj na okienko?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 8:21 pm

Dochodziła właśnie do wniosku, że pod tym stołem w sumie nie jest aż tak tragicznie i mogłaby tam spokojnie posiedzieć i trochę ponarzekać nad swoim dzisiejszym pechem, gdy Andre sprawił, że krew w niej zawrzała.
- Jak ja ci dam sierotę... - Zerwała się na tyle, na ile pozwalało jej obecne położenie i z impetem wpadła w Takawę, przewracając go razem z krzesłem. To nic, że ona sama znowu leżała na ziemi, no może niezupełnie, bo wylądowała na mężu. Ważne, że on leżał.
- Teraz już wiemy, że i krzesła są wyjątkowo wytrzymałe. - Uśmiechnęła się lekko. To nic, że leżeli na środku pokoju nauczycielskiego. Kto by się zajmował takimi szczegółami, prawda? W końcu to była Jess, ona chyba nigdy się nie zmieni. Oparła policzek na ramieniu mężczyzny, którego pomimo tego, że jak nikt inny potrafił ją zirytować kochała.
- Jeszcze nie słyszałeś? Ktoś wypuścił wściekłe tłuczki podczas obiadu. Połowa uczniów nie nadaje się do zajęć, więc zostały odwołane. - Pokręciła głową, myślała że tylko za ich czasów robiono takie numery. - Nie ma się jednak z czego cieszyć, jutro wszystko ma być odrobione. - Westchnęła ciężko na samą myśl. Zawsze jej się wydawało, że większość profesorów jest wręcz wniebowzięta, gdy mogą dłużej podręczyć uczniów. Ona sama marzyła tylko o filiżance herbaty i może gorącej kąpieli. Ten katar ją wykończy.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 8:52 pm

Imperia upadają. Upadają również wielkie mocarstwa i tyranie.
Ale żeby taki 158 centymetrowy człeczek upadał tego chyba historia nie przewidziała. Z hukiem poleciał do tyłu, jak zwykle wpierw pilnując, żeby się jakaś krzywda jego mało zrównoważonej żoneczce nie stała.
- Powinni nam płacić za testowanie ich mebli.- Zaśmiał się lekko, próbując podnieść się na łokciu. Drugą ręką wciąż ją obejmował w pasie ratując przed niechybnym upadkiem na podłogę.- Pani Mall-Takawo, ile pani ma lat? Czas wydorośleć.
Nie. Wcale nie cytował swojej teściowej, która co jakiś czas lubiła przypomnieć się tego typu wyjcem. Słysząc o tłuczkach jedynie uniósł brwi.
Nieźle...
Kiedy on był jeszcze młody ludzie nie byli aż tak kreatywni w swoich wyczynach. Co prawda raz na jakiś czas pojawiała się epidemia, regularne próby przejęcia władzy w szkole przez zbuntowanych uczniów czy ogłaszanie żałoby po jeszcze żyjących dzieciakach, ale... tłuczków nie ruszano. Choć nie...
- Pamiętasz jak Fern dostała ode mn... od "tajemniczego wielbiciela" tłuczek sowią pocztą na walentynki?- Odgarnął swojej pannie włosy z oczu, przesuwając dłoń na czubek jej głowy. Szybko wyczuł pod palcami guza.
- Nie chcesz się przejść do skrzydła medycznego? Jeszcze ci się coś poprzestawia i zaczniesz wykładać wróżbiarstwo.- W końcu zdołał się zebrać z tej podłogi i podniósł krzesło.- To dobrze. Nie możemy obierać naszym wspaniałym uczniom szansy na poznanie tajników wiedzy. W ich wieku byliśmy tacy sami. Już nie pamiętasz z jaką miłością latałaś na transmutację słonko? Pamiętam, że w siódmej klasie widziałem cię na niej aż cztery razy, kiedy ta stara wiedźma zagroziła, że nie dopuści połowy rocznika do owutemów. A teraz... sama spójrz. Jesteśmy po tej "ciemnej stronie mocy", kto by pomyślał nie?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 9:28 pm

Wywróciła oczami, słysząc cytat żywcem zaczerpnięty z korespondencji od jej kochanej matki, brakowało tylko informacji, że chciałaby zostać babcią przed śmiercią.
- Kochanie, tak bardzo tęsknisz za teściową? Może zaproszę ją do nas na jakiś weekend? - Uśmiechnęła się lekko złośliwie, widząc minę malującą się na twarzy ukochanego. Nie chciała nawet myśleć, kto by bardziej ucierpiał - ona, że uciekła sprzed ołtarza i zniknęła na tyle lat czy Andre za to, że śmiał pojawić się w kościele tamtego dnia. Tak czy inaczej, wizyta taka z pewnością nie był by ani miła, ani przyjemna. No może, gdyby mieli dziecko to wtedy życie zostałoby im oszczędzone, ale co do tego pewności też nie miała. Jessi cały czas zastanawiała się jak to się stało, że mamusia nie przysłała im jeszcze żadnego dementora w przesyłce.
- Tak, pamiętam. Ten tłuczek wpadł Remusowi do płatków. Mleko miałam wszędzie. Chyba cała Wielka Sala słyszała jak bardzo gratulowałam Fern, że nie potrafi nawet swojej walentynki utrzymać. - Skrzywiła się, gdy tylko dotknął palcami guza na jej głowie. Dobrze, że chociaż krew nie leciała, bo zaraz by zaczął panikować i pewnie siłą zaciągnąłby ją do pielęgniarza.
- Daj spokój, nie wiem, jak bardzo musiałoby mi się poprzestawiać, żebym dobrowolnie dotknęła kryształowej kuli. - Pozwoliła, by mąż pozbierał zarówno siebie jak i ją i nawet dała usadzić się na krześle. Z tego miejsca jednak miała aż za dobry widok na stertę pergaminów.
- Dobrze pamiętam. Jesteś kapitanem drużyny! Powinnaś dawać przykład! - Zaśmiała się krótko. - Jaki ona mogła mieć autorytet w tym zielonym szlafroku. - Nigdy w życiu nie pokazałaby się publicznie w czymś podobnym! A taki szlafrok w sypialni to miał chyba służyć jako metoda zapobiegawcza, by nie mieć potomstwa. Od razu wyobraźnia podsunęła jej wizję miny Andre, gdyby wystąpiła przy nim w czymś takim.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 10:56 pm

- Och, tak... Z pewnością się ucieszy jak zobaczy cię w tym, umm... Czekaj... Jakby to nazwała twoja matka... Bezbożnym i ordynarnym stroju, który odsłania twoje ciało, prowokując mężczyzn do gwałtu. Poza tym myślę, że powinnaś zaprosić jeszcze mojego ojca i Kirlianę. Nie mogłabyś wymyślić okrutniejszego sposobu, żeby mnie zabić. - Westchnął głęboko, rozglądając się za jakimś pergaminem. Przydałoby się spisać testament, skoro w jego żonie budziły się takie pokłady okrucieństwa. Zastanawiał się czasem czy nie czuje żalu. Decyzja o ucieczce sprzed ołtarza była... bardzo pochopna. Może zbyt pochopna. Miała tam rodzinę, przyjaciół, zapewnioną przyszłość w nowym świecie (który nie utrzymał się zbyt długo jak widać), a rzuciła się na tak głęboką wodę... Otrząsnął się z ponurych myśli.
Nie, przecież przerabiali to tyle razy. Była szczęśliwa, zapewniała go o tym. Tak, tak. Nie ma się co martwić. Uciekaj od tematu rodzinnego. Tak będzie najbezpieczniej, Andre.
- Kiedyś mi zginęła kryształowa kula. Nawet pisałem do gazetki, ale jej już na oczy nie zobaczyłem. A taka fajna była, amerykańska. - Potrząsnął głową, przez co na głowie zrobił mu się jeszcze większy miszmasz niż miał wcześniej. - Nawet tłuczki nie kochały Fern. To przykre, ale czego spodziewać się po dziewczynie, której statystycznie znikał jeden facet na semestr. Biedny tłuczek wyczuł zagrożenie... - Oparł się o blat stołu, stojąc sobie tuż przed Jessi. Kto by pomyślał, że minęło już osiem lat odkąd opuścili szkołę. Osiem lat.
Zgrozo.
Jacy oni byli starzy. Przecież... niektóre z ich starego towarzystwa to już miały dzieci. I to dzieci, które niedługo pójdą do Hogwartu, albo nie daj boże tego głupiego bobatą. Znajdowali się jedną nogą nad grobem i pan Takawa nagle zrozumiał, że niedługo oboje będą na tym etapie, w którym nie pozostanie nic innego jak siedzenie w bujanych fotelach i robienie na drutach. Wśród gromadki wnucząt... a nie. To nie ich scenariusz.
Chcąc nie chcąc wyobraził sobie swoją żonę w staromodnej, zielonej szacie tak przypominającej szlafrok i parsknął śmiechem. Cóż za seksapil! Cóż za powab!
- I w tych nausznikach. Nie zapominaj o nausznikach. Choć w sumie... Nie dziwię się, że miałem O z transmutacji. Nie przepadała za mną odkąd przeniosłem na parę lat puchar Quidditch'a do gabinetu Flitwick'a. "Panie Takawa, liczę że na egzaminach będzie pan równie skuteczny jak na boisku, bo nie wróżę panu tak spektakularnych wyników".
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 02, 2015 11:31 pm

Prychnęła tylko -Niech by tylko który próbował to niech potem nie wzywa pomocy. - ale też wymyślił, czegoś takiego to by chyba i nawet jej matka nie wymyśliła.
- Wiesz twojego ojca to może nie ale moja mała Kirke to pewnie już wyrosła! - ciekawe czy Andre dalej miał jej za złe ten różowy czołg... Przecież powiedział, że nie neguje jej zasad wychowawczych...
Mąż na chwilę jej odpłynął gdzieś myślami. Miała nadzieję, że nie zastanawia się znowu czy nie zniszczył jej życia. Czemu on zawsze musiał o tym myśleć gdy tylko pojawiało się wspomnienie kogoś z rodziny lub dawnych znajomych?
Udała jednak, że tego nie widzi. Kolejna porcja zapewnień o szczęściu niczego i tak by nie zmieniła. Przez tyle lat to do niego nie dotarło, to czemu teraz miało by być inaczej?
Andre bardzo szybko zmienił temat co tylko upewniło ją w przekonaniu.
Miała ochotę pokręcić tylko głową
-Gdybym była tym tłuczkiem to na początek przed spektakularną ucieczką rąbnęła bym ją zdrowo w głowę, albo oddała jej piękne szpilki na pamiątkę. - och tak, jedyna rzecz której żałowała po tamtym dniu to te piękne buty, które podała francuzowi, ale gdyby połamała nogi to nawet Charlie by jej nie uratował przed tym ślubem bo matka z pewnością by ją dorwała.
Mąż patrzył na nią z pewną nostalgią a to nie wróżyło nic dobrego. Bała się tej miny.
- Rozumiem, że mam sobie taki komplecik załatwić na wieczór bo ten miętowy już Ci się nie podoba kochanie? - tak nauszniki afrodyzjakiem stulecia!
- Z tego samego powodu ja też miałam O z transmutacji, chociaż czasem się łudzę, że to przez to że nie chodziłam na zajęcia. - wzruszyła ramionami zachęcając palec za szlufkę spodni męża.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Pon Sie 03, 2015 10:17 am

Skrzywił się ewidentnie słysząc połączenie "moja" "mała" "Kirke". Nie był w stanie pojąć miłości jaką jego żona żywiła do tego ślepego diabła, któremu dane było być jego siostrą.
- Gdybym był na miejscu Czarnego Pana zabiłbym kiedy miała dwanaście lat. Nie zdziwiłbym się gdyby przez te osiem poznała tajemnice zakonu, ministerstwa i wzięła ślub z jakimś dementorem. Pierwszy przypadek w historii, gdy "możesz pocałować pannę młodą" skończyło się dla dementora tragicznym wyssaniem jego duszy przez tę wiedźmę!- Oho. Panu Takawie włączył się hejter mode. Co jak co ale wspomnienie Kirke było jedyną rzeczą, która potrafiła mu aż tak podnieść ciśnienie.
Jeszcze gdyby miał choć cień nadziei, że zamknęli ją w Azkabanie... Ale nie. Jego siostra na pewno czuła się doskonale. Kogo tym razem sobie owinęła wokół palca? Dumbledore'a? Ministra? Tego brzydszego Ponda? Takich jak ona nigdy kara nie dosięga.
Całe rozgoryczenie przeszło mu jak ręką odjął, gdy spróbował sobie wyobrazić Jessi w sypialni w tym szalonym zielonym szlafroku. Jednak za każdym razem zamiast jego żony pojawiała się profesorka grożąca kolejnym Trollem. Aż go wzdrygnęło.
- Ja wiem, że o Krukonach chodziły jednoznaczne plotki jakoby fantazjowali o nauczycielach, a w łóżku zajmowali się jedynie odrabianiem zadań, ale wiesz... miałbym W z tych zajęć. - Pochylił się nad swoją Jessi i objął dłońmi jej policzki. Ucałował ją w czoło, po czym skierował wzrok ukochanej żony na... stertę pergaminów.
- No już pani Mall-Takawa. Samo się to nie sprawdzi.- Sięgnął po swoje notatki leżące na blacie tuż za nim.
A mogli grać w Quidditch'a w drużynie narodowej. I pobić się o pozycję szukającego. Ale przecież jego żona byłaby wspaniałym rezerwowym... wróć. Lepiej nie. Leżałby na intensywnej terapii przed każdym meczem. Miłość miłością ale Quidditch ponad małżeńskimi przysięgami.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Czw Sie 06, 2015 1:30 pm

Westchnęła tylko słysząc słowa swojego męża. To była jego siostra! Ok, była złem wcielonym ale była tylko dzieckiem! - Andre daj spokój, ona potrzebowała po prostu trochę miłości. - ciekawe czy wybaczyła jej już to, że uciekła z jej bratem. Raczej wątpliwa sprawa bo od nienawiści jej brata względem jej większa była tylko nienawiść Kirke do brata. Do prawdy rodzeństwo idealne. A dziwnym trafem ona miała słabość do obojga.
Kłopoty ją kochała, do tego z wzajemnością.
Ale to było dawno, teraz była już ustatkowaną panią profesor.
Przynajmniej starała się jak mogła żeby tak było.
Wywróciła oczami na kolejne słowa Pana Takawy. Na wspomnienia im się zebrało. Na pewno w nocy przyśni jej się, że musiała iść na zajęcia w takim szlafroku lub coś równie przerażającego.

Uśmiechnęła się do Andre gdy pochylił się nad nią, ok niech będzie, lubiła gdy kończył rozmowy w ten sposób. Nigdy się jej nie znudzą pocałunki...
Ej...
- Andre...- on tak potrafił wszystko pięknie zepsuć. Z nadąsaną miną chwyciła pióro i jeden z pergaminów i zaczęła czytać.
Nie doszła nawet do połowy, gdy jej myśli zaczęły zbaczać ze swojej słusznej ścieżki.
Nagle poczuła się jak by była znowu na VI roku i siedziała w dormitirium przed podręcznikiem do transmutacji i próbowała zmienić wazon w kielich...
Spojrzała na Andre pogrążonego w lekturze swoich notatek. Tak sytuacja pasowała idealnie. Z małą różnicą, że tym razem kawaler, który jej pilnował był jej mężem i wcale nie miał na szyi krawata w barwach Gryffindoru.
Niby to przypadkiem upadło jej pióro a ona schylając się po nie, wcale nie specjalnie. Nic z tych rzeczy! Przebiegła palcami wzdłuż jego uda.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Czw Sie 06, 2015 4:49 pm

- Oboje wiemy, że ten demon nie potrzebował miłości, a informacji. Budowała z nich swój świat. Niezwykły, niemożliwy do opisania i przerażający świat. I nikt tego nie widział. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że to dziecko kiedyś wyrośnie mając w rękach informacje, które mogą zmienić bieg historii - stwierdził z lekką goryczą w głosie, zarezerwowaną dla określania idiotyzmu świata.
Usadził w końcu tę leniwą Gryfonkę przy stole, siadając obok niej. Miał teraz ważniejsze sprawy na głowie niż jego siostra. Zresztą. Kirke była ostatnią osobą, o której chciał myśleć. Jessi nie musiała rozumieć. Wyszła za mąż za niego, nie za Kirlianę. Materałoznawstwo było bardziej fascynujące niż mogłoby się z początku wydawać, dlatego nawet nie zauważył jak jej spadło pióro. Ba. Na zaloty też nie zareagował jakoś namiętnie.
- Jak tak na ciebie patrzę to zastanawiam się, jakim cudem skończyłaś studia... - powiedział, odrywając wzrok od swojej papierowej, skondensowanej skarbnicy wiedzy. Przecież doskonale wiedział jak to się skończy. Teraz będzie co zaczepiać, zmarnuje czas, a potem naznosi wszystkiego i będzie siedzieć po nocach. Albo co gorsza postanowi sprawdzać wszystko w łóżku i on nie zmruży oka, bo pozapala wszystkie możliwe lampy.
O nie. Nie ma mowy. Miał jutro od rana maraton zajęć z V rocznikiem.
- Jeśli masz w planach rozłożyć się z tym wieczorem w łóżku to daj znać... Pościelę sobie na na kanapie w gabinecie - Mruknął bazgrząc coś na marginesach. -A jeśli się nudzisz to zawołaj skrzaty z herbatą... Do piątej jeszcze daleko
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Pią Sie 07, 2015 10:51 pm

Zaperzyła się okropnie na jego słowa, uderzyła ręką w stół tak, że leżące na nim pergaminy z cichym szmerem upadły u jej stóp.
- Wiesz natomiast ja, patrząc na Ciebie wcale się nie dziwię, że jeszcze nie mamy dzieci. - wychodziła złośliwie wyciągając swoją różdżke. Jednym krótkim machnięciem sprawiła, że pergaminy grzecznie wyleciała z pod stołu układając się w idealnie prosty stosik tuż przed nią. Oczywiście kilka pergaminów zupełnie przypadkiem zdzieliło jej męża przez głowę, ale kto by tam miał wpływ na tor lotu martwych przedmiotów? Rządziły się swoimi prawami, nie prawda?
- Śpij gdzie masz na to ochotę. - burknęła biorąc do ręki pierwszy z góry pergamin. Skreśliła całe pierwsze zdanie, po nim kolejne, by po chwili przekreślić całą pracę z góry do dołu i czerwonym atramentem nakreślić wielkiego (niczym górski) Trolla.
Kolejny pergamin wylądował w jej dłoni gdy nie patrząc nawet na małżonka postanowiła odezwać się kolejny raz.
- Jeśli chce Ci się herbaty, to łaskawie zawołaj sobie skrzata sam. Wiem, że badania nad tą całą taśmą klejącą...- ostatni wyraz wypowiedziała wręcz z odrazą -... są niezwykle ważne, ale chyba znajdziesz sekundę żeby nie umrzeć z pragnienia. - skończyła akurat składać zbyt zamaszysty podpis pod kolejną oceną i brała już do ręki kolejny zwitek pergaminu.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Pią Sie 07, 2015 11:45 pm

Au.
Dźgnęła jego męską godność dokładnie pod żebra. Urażona duma zabolała mocniej niż parę "nieokrzesanych" pergaminów, które przypadkowo postanowiły sobie zrobić trasę lotu akurat przez jego głowę.
Zacisnął usta w wąską kreskę.
- Myślę, że z pajacem z Bąbatą miałabyś ich już całą gromadkę- Syknął jedynie odkładając pióro. Nagle jakoś odechciało mu się herbaty. Przypadek? Nie sądzę.
- Jak na córkę Gryffindoru możesz tego nie pojąć, ale wyobraź sobie że mój przedmiot to nie tylko badanie fascynujących mechanizmów działania mugolskich wynalazków takich jak taśma klejąca.
Odparł, nie pozwalając pojawić się na obliczu temu sarkastycznemu  uśmieszkowi. Kochał ją ponad wszystko, ale były granice, których przekroczenie gwarantowało mało przyjemne ciche dni.
Podniósł się od stołu, szukając przez chwilę na półce opatrzonej swoim inicjałem listy z nazwiskami uczniów.
Tak. Ewidentnie ignorował swoją gryfońską żonę. Zasłużyła sobie stawiając go niżej w domniemanej hierarchii od Francuza. Dzieci? Co ona w ogóle wymyśliła? Przecież to był okropny pomysł...
Lubię dzieci. Myślisz mon Andhre, że zadomowiłabym się w tej małej, niewinnej główce? A może dostałby coś w spadku po babci? Byłbyś przewspaniałym tatusiem... Zwłaszcza,  gdy grasz dla mnie z podciętymi żyłami. Och! Jakie to wówczas jest romantyczne! Twoja porwana laleczka też to lubi... Tylko czeka na moment, gdy będzie mogła zatopić nóż w twoim sercu. A potem zniknie jak każdy...- Zacisnął mocniej palce na zwoju nie chcąc sprawiać wrażenia, że dzieje się z nim coś złego. Nie powinien martwić Jessi. Nie chciał...
Nie. Morte błagam, zamilcz. Dążącymi dłońmi zgarnął listy naniesione przez sowy z dzisiejszego poranka. Musiał się czymś zająć. Skupić myśli. Morte proszę, nie teraz.
Poczuł suchość w gardle. Słyszał swój własny spłycony oddech. Opierając się na lasce, w którą miał wmontowaną różdżkę, wrócił do stołu. W jednej chwili postarzył się o paręnaście lat, przypominając cień człowieka, którym był jeszcze w 1978 roku.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Sob Sie 08, 2015 12:12 am

Ktoś próbował wyciągnąć wielkie działo zapominając, że zazwyczaj nic dobrego z tego nie wynikało. Samo wspomnienie Olivera nie było dla niej szczególnie bolesne czy uszczypliwe. Było to jedno z tych wspomnień które wręcz krzyczało " Jessica potrafi być odpowiedzialna jeśli tylko bardzo chce!", tak musiała tylko bardzo chcieć i mieć dobry powód. Coś jak zakazana miłość do mężczyzny którego nie może mieć.
Ktoś na górze jednak ją bardzo lubił kiedy była mało odpowiedzialna, trzeba to przyznać.
- Tak, tak pewnie pewna blondynka bardziej nadawała by się na matkę i lepiej rozumiała by zawiłości twojego przedmiotu, jak na córkę krukolandu przystało. - prychnęła pod nosem, dla niej temat był już zakończony. Dzisiejszy wieczór miał być jednym z tych gdy na dywanie przez kominkiem będzie siedzieć z runami tak długo, aż Andre da sobie spokój i pójdzie spać.
W skupieniu kreśliła coś w kolejnym wypracowaniu gdy dotarł do niej szelest zgniatanego w dłoni pergaminu. Była nadwrażliwa na wszelkie dźwięki, szczególnie te niepokojące. Uniosła brew, nie podnosząc jednak wzroku znad pergaminu choć nie widziała już co jest na nim napisane. Słuchała.
W pierwszym odruchu pomyślała, że za moment oberwie czymś w plecy, jednak kolejne dźwięki sprawiły że po jej karku przeszedł dreszcz.
Odwróciła się na krześle, coś było nie tak.
Zwykle płynne i opanowane ruchy jej męża stały się bardziej chaotyczne.
Utkwiła wzrok w jego twarzy próbując załapać kontakt wzrokowy, którego ten unikał.
Podniosła się z miejsca i stanęła przed ukochanym.
- Andre, co się dzieje?- w jej głosie nie brzmiała już złość która była tam jeszcze przed chwilą, teraz przemawiała przez nią troska.
Nie spojrzał nawet na nią.
-Andre...- położyła mu dłoń na policzku i delikatnym ruchem zmusiła by spojrzał jej w oczy.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Sob Sie 08, 2015 12:49 am

Już sam fakt, że zignorował przytyk o jasnowłosej Elsie wydawał się być niepokojący.
Odtrącił niecierpliwie jej dłoń, naprawdę starając się choć po części ukryć grymas bólu widoczny w każdej niewielkiej zmarszczce.
Spójrz mon Andhre... Cóż za udawana troska! Piękny spektakl. Bis. Bis. A potem? Niczym Wietrzydło znad górskich szczytów zawinie skrzydłem. Zabije. Rozszarpie małego ludzika. Zaraz poleje się krew.
Zmuszony wreszcie do spojrzenia w te łagodne oczy, czuł jak Morte bezlitośnie szepcze mu wciąż i wciąż zdawkowe "uhu. Zabije. Zaraz poleje się krew".
Przybrał na twarz ulubioną i najprostszą maskę obojętności zmieszanej ze spokojem stoika.
- To zmęczenie. Nic wielkiego. - Mruknął zabierając jej dłonie i przytrzymując nadgarstki na wysokości piersi żony.
I wtedy całkowicie złagodniał, błądząc przez chwilę zaintrygowanym wzrokiem po tak dobrze znanym sobie pomieszczeniu. Zatrzymał go na żonie.
- Nadmierna troska zabija panno Mall. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą tak niewiele znaczące istoty. Jeden ruch różdżki i zatrzymujemy oddech. Serce przestaje bić. Umiera ten niezwykły umysł.- Uśmiechnął się prezentując jeden z tych grymasów zarezerowanych dla mugoli tuż przed tym jak...
Morte. Dość.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Sob Sie 08, 2015 11:23 am

Komu on chciał zamydlić oczy? Byli ze sobą osiem lat a jemu się wydaje że może wciskać jej takie same bajki jak reszcie społeczeństwa.
Już miała coś odpowiedzieć, gdy jego nagła zmiana nastroju całkowicie wtrąciła ją z równowagi.
Pozorny spokój dla innych świadczył by niewątpliwie o zażegnaniu problemu, ona odruchowo zaczęła kręcić głową zanim z ust wydobyły się słowa.
-Nie, nie. Andre, nie pozwalaj jej. Mówiłam Ci tyle razy, że nie znoszę tej suki.- gdyby Morte była bytem materialnym już dawno Jess wytargała by ją za kudły a taszcząc za sobą za drzwi zupełnie przypadkiem jej głowa uderzyła by o wystający róg kamiennego parapetu... Z piętnaście razy.
Poczuła jak uchwyt na nadgarstku staje się coraz mocniejszy więc zdecydowanym ruchem wyrwała dłoń z uścisku.
- Nie zapominaj, że od trzech lat jestem już Panią
Mall-Takawą
- powinna pewnie się bać, ale nie czuła strachu. Na prawdę tylko jeden jedyny raz przeraziła się Morte.
To było już tak dawno a jednak pamiętała to dokładnie.
Andre pewnego wieczoru przytaszczył do domu stary, obdrapany fortepian. Był rozstrojony i nie nadawał się do niczego. Tak dużo czasu poświęcili by wspólnie nadać mu nowe życie. Dało jej to wiele szczęścia a instrument był dla niej najcenniejszym prezentem. Jednym z tych dowodów miłości które znaczyły więcej niż zwykle "kocham cię". Tamtego wieczora grała jak zwykle, poczuła jego obecność w pokoju, podniosła wzrok tylko na chwilę chcąc powitać go uśmiechem a zobaczyła wyciągniętą w swoją stronę różdżke. W ostatniej chwili zorientowała się co się dzieje. Pamiętała wybuch fortepianu i czarne błyszczące klawisze wirujące przed jej twarzą niczym jesienne liście na wietrze. Rzuciła dretwotę. A Andre upadł twardo na ziemię. Potem pamiętała już tylko szkarłatną plamę krwi na białej koszuli, która z każdą chwilą rosła. Ostry kawałek drewna wbity w jego skórę.
To właśnie wtedy się bała, ale nie o siebie... O Andre.
Mówią, że z upływem lat ludzie się zmieniają. Chyba jednak nie tak bardzo skoro ta dziewczyna do tej pory bała się śmierci... Tylko swoich bliskich.
Uparcie położyła mu z powrotem dłoń na policzku, delikatnie błądząc po jego skórze kciukiem.
-Andre, mówiłam że jej nie polubię.- przemówiła rzeczowo.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Sob Sie 08, 2015 1:38 pm

- Niezwykle ubolewam nad faktem, że nie sprawia ci przyjemności moja obecność...- Niecierpliwie strącił dłoń Jessi ze swojego podbródka. Była taka irytująca. Zresztą jak każda z tych ludzkich istot, które starały się być B L I S K O jej Andhre.
Grymas nienawiści wykrzywił twarz Andre na jedną niesamowicie zadowalającą sekundę, zanim obrócił się na pięcie z wykrzywionymi ustami.
- Mall-Takawa. Irracjonalny ludzki wymysł, który miał Cię uczynić "nietykalną" dla innych mężczyzn? A może dla mnie? Nie radzę ci nazywać mnie suką, bo w przeciwieństwie do ciebie ja jestem mu niezbędna do życia.- Wywarczał jedynie zaciskając palce na lasce. Choć Morte robiła wszystko, aby udowodnić światu, że rządzi tym marnym umysłem i ciałem, słabła z każdą chwilą.
Nie każ mi się zagłuszyć... Morte zostaw ją, proszę.
- Żałosny dzieciaku... jesteś tym samym przerażonym chłopcem co lata temu.
Ale wciąż silniejszym od ciebie Morte.
Drapieżny błysk w oku był jedyną oznaką zażartej walki z bytem. każde walczyło ze swoją chorobą.
Andre osunął się na krzesło przymykajac powieki.
- Gretel... Podaj mi proszę szklankę wody.


Ostatnio zmieniony przez Andre Takawa dnia Sob Sie 08, 2015 7:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Sob Sie 08, 2015 2:33 pm

- Pewnie powinnam była powiedzieć to samo. - Zaskakujące, że do tej pory potrafiła tak doskonale udawać opanowanie, choć wewnątrz aż się w niej gotowało. I to nie z powodu słów czy gestów, do których Morte zmuszała Andre tylko z powodu własnej bezsilności. Tu nie pomogą żadne znane jej zaklęcia czy eliksiry. On musiał poradzić sobie z nią sam. Patrzyła w plecy oddalającego się Andre. Och, jasne, czym jeszcze dziś uraczysz Jessi? Jakimi gorzkimi słowami?
- Mall-Takawa. Jeszcze nie zauważyłaś, że to symbol naszej miłości? Jesteś tak płytka, Morte - odparła beznamiętnie, wybijając sobie paznokieć w wewnętrzną część dłoni. Gdyby mogła ją dorwać w swoje ręce, lata temu powiedziała sobie, że nie będzie już zabijać. Dla niej zrobił by wyjątek z dziką rozkoszą. Nie spuszczała wzroku ze swojego męża, mogła tylko wyobrażać sobie jak bardzo musi być to dla niego trudne.  
Gretel... Tylko on jeden tak się do niej zwracał.
Wypuściła z płuc powietrze, do tej pory nie była świadoma, że je zatrzymała. Błyskawicznie znalazła się przy Andre, przyklękając przed nim. Przywołała szklankę, którą krótkim machnięciem różdżki wypełniła zimną wodą. Splotła swoje palce z jego, jednocześnie wciskając mu naczynie do wolnej ręki.
- Pij, Andre, dobrze ci zrobi. - Oparła się czołem o jego kolano. Czasem wydawało się Jessi, że to ona prowokuje Morte, przez co nie raz i nie dwa miała już ogromne wyrzuty sumienia. Zupełnie jak w tym momencie.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Sob Sie 08, 2015 7:31 pm

- Nie wiem, jak długo będę w stanie ją powstrzymać. Ale jest tylko zagubiona... Nie tego ode mnie oczekuje. Brakuje jej chwil, gdy ta różdżka syciła się krzykiem i bólem. Teraz jestem dla niej tylko bezwartościowym tchórzem - wycharczał cicho, przyjmując szklankę wody. Jeden łyk. Drugi. Odchrząknął. Powoli jego głos wracał do normy. Andre musiał zrobić wszystko, aby upewnić nie tylko Jessi, ale i siebie, że nie stanowi zagrożenia. Morte była nieprzewidywalna, jednak wizja śmierci ciała napawała ją bezdennym przerażeniem. Nie była gotowa na odejście, o czym przekonał się lata temu.
Tylko ja o ciebie walczyłam, mon Andhre. Cichy przepełniony bólem szept zniknął w odmętach świadomości niczym marne echo wcześniejszego ataku.
Zignorował ją.
- Naraziłem cię na niebezpieczeństwo... - westchnął, przeczesując palcami ciemne włosy żony. Starał się zachować spokój. Panika była gwarantem chaosu, na który nie mogli sobie pozwolić. - Wierzę, że nawet z wilkołakiem żyłoby ci się spokojniej i bezpieczniej niż ze mną. Ileż to jedna pełnia przy tej... - Zamilkł. Pomimo całego skomplikowania sytuacji nie był w stanie obrazić w żaden sposób Morte. Była. Po prostu była. Zawsze, odkąd tylko pamiętał ona przy nim była. Przymknął powieki, nie mając sił spojrzeć w oczy żony.
- Wybacz mi.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Sob Sie 08, 2015 8:28 pm

On zastanawiał się, czemu mówi tak o Kirke, a ona dlaczego on w ten sam sposób mówił właśnie o Morte.
- Nie jesteś bezwartościowy i na pewno nie jesteś tchórzem. Zobacz, jesteś moim mężem. Trzeba mieć sporo odwagi, by wyjść za mnie, biorąc sobie moją matkę na teściową i do kompletu babcia gratis. - Podniosła twarz, by spojrzeć mu w oczy. Naraził ją na niebezpieczeństwo, też coś. Zupełnie jakby sama się nigdy nie narażała. Podejrzewała, że sama wpakowała się już w życiu w więcej niebezpieczeństw niż niektóre rodziny potrafiły narozrabiać przez dwa pokolenia.
- Andre, nie widziałeś nigdy wilkołaka podczas pełni, prawda?  - Odruchowo spojrzała na swoją kostkę, gdzie do dziś widoczna była na niej mała podwójna blizna. Ugryzienie psa, psa, który bezczelnie próbował ją ratować. Zupełnie jak gdyby potrzebowała ratunku.
- Andre, proszę, nie zaczynaj mnie przepraszać. Nic nie zrobiłeś. - Spojrzała mu w twarz, oczy miał przymknięte. Nie chciał na nią patrzeć, oczywiście, czego się spodziewała. Znowu się obwiniał. Czasem nie potrafiła go zrozumieć. Sprawiał, że była szczęśliwa, a jednocześnie obwiniał się jakoby robił jej jakąś krzywdę. Jeszcze chwila, a oświadczy jej, że muszą się rozstać. Ciekawe, czy zadawał sobie sprawę, że dopiero takimi słowami zrobiłby jej największą krzywdę.
- Kocham cię, wiesz?  - Ścisnęła mocniej jego dłoń. Wiedziała, że on wie, ale czasem wolała mu o tym przypomnieć.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 09, 2015 2:47 pm

- Masz rację. Wiedziałem wiele rzeczy. Szał wieszczki, gdy przerywa się jej akt stwórczy. Zazdrosną wilę. Czarnomagiczne zabawy pozostawiające wieczne ślady na ciele ofiary...- Przeczesał palcami jej włosy dostrzegając na karku wyblakły, ale tak dobrze znany sobie tatuaż z "L". - ... ale wilkołaka nie widziałem. Twoja babcia się zalicza do tego gatunku?
Uśmiechnął się blado. Jego Jessica. Pani Mall-Takawa. Kochał ją, choć nie potrafił tego mówić na głos. Miłością, której uczył się przez długie lata. Nie potrafiłby jej odpowiedzieć, kiedy tak naprawdę zrozumiał, że właśnie z nią chce spędzić resztę swojego marnego życia.
- Wiem. - Odparł słabo, odstawiając na stół szklankę. Co powinieneś powiedzieć teraz Andre? "Ja Ciebie tez"? Zbyt płytkie. Zbyt dosłowne. Te wszystkie przysięgi, zapewnienia... po co to komu?
Westchnął pomagając żonie podnieść się z ziemi i sadzając ją sobie na kolanach.
Ucałował to pokryte gęsią skórką, odsłonięte ramię.
- Gdyby Cię postawić w tym saree obok bogini Lakszmi nikt by się nie poznał - Wymruczał opierając czoło na jej ramieniu.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel starożytnych run

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 09, 2015 4:26 pm

Jessi parsknęła krótkim śmiechem, po czym spojrzała uważnie na Andre.
- Masz szczęście, że ona tego nie słyszała. - Pokręciła lekko głową, jednocześnie ponownie kierując wzrok na męża. - W sumie ja też mam szczęście, że nie słyszała, że się z tego śmieje. Powinnam być teraz straszliwie oburzona. - Ciekawe jak szybko Andre wyleciałby za drzwi po takim tekście. Pewnie w trybie natychmiastowym albo jeszcze szybciej.
Pozwoliła pozbierać się z podłogi i wtuliła się delikatnie. Było dobrze. Najważniejsze, że między nimi było dobrze. Zawsze przez te wszystkie lata chwytała się tej myśli. Bo czy to, że wszystko inne było źle miało jakiekolwiek znaczenie, kiedy między nimi było w porządku? Czasem aż chciało się jej śmiać, patrząc na wiecznie niezadowolonych ludzi. Jej nie było potrzeba wiele do szczęścia. Miała przecież Andre i tak naprawdę tylko jego potrzebowała.
- No nie wiem, czy by się nie poznali. Patrząc na mnie nikt by się nie skusił na to, aby mnie nazwać boginią powodzenia i szczęścia. - Uśmiechnęła się pod nosem, po czym westchnęła cicho. - Albo po prostu przyznaj się od razu, że chciałbyś po prostu poczuć się jak Winszu. - Cmoknęła go po chwili w policzek.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Anglia
Wiek : 30 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : 3/4
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : nauczyciel inżynierii magicznej

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   Nie Sie 09, 2015 7:45 pm

- Wydaje mi się, że raczej nie czułbym się dobrze w roli wszechobecnego władcy dusz ludzkich. Ale wiesz, może jakiś przesycony pragnieniem zemsty, niepohamowany w ambicjach i żądzy władzy bóg kłamstwa? Podbiłbym sobie świat, zaczynając od Ameryki... Zawsze chciałem odwiedzić Nowy Jork. - Powoli dało się zapomnieć o fatalnej wizycie jego lepszego ja. Takawa uspokoił oddech, po czym sięgnął pod ramieniem Jessi po swoje notatki.
- Los sprawił, że nigdy nie poznałem seniorki rodu Mall. Co oznacza, że w poprzednim wcieleniu byłem bardzo grzecznym krukiem i wiodłem bardzo grzeczny żywot w jakimś zapomnianym przez ludzi lesie. - Jego wzrok powędrował na nowo do notatek. Świat musiał iść do przodu, bez względu na to jak wysoki będzie poziom jego schiz. Zresztą, nauczanie dobrze na nie wpływało.
Andre oparł się wygodniej na drewnianym krześle, obejmując Jess w pasie tak, aby przypadkiem nie wszczęła romansu z podłogą przy jakimś nieostrożnym ruchu.
- Niedługo powinniśmy się zbierać, nie sądzisz? - mruknął tylko, wodząc wzrokiem po kartkach. Wskazał brodą na kilka, wciąż nieotwartych listów opieczętowanych jego nazwiskiem. - Sprawdź, kto nas maltretuje.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Pokój nauczycielski   

Powrót do góry Go down
 

Pokój nauczycielski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Czarny pokój

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Parter-