Regały

avatar
PisanieTemat: Regały   Nie Gru 28, 2014 3:12 am

Regały
Niezwykle łatwo się zgubić w labiryncie dziesiątków tysięcy regałów, które od wieków zapełniane były wszelkiego rodzaju opowiastkami, książkami, podręcznikami i księgami dotyczącymi li jedynie magii. Chociaż nikt oficjalnie o tym nie mówi, nie od dziś wiadomo, że zbiory biblioteki w Dahlvaldzie są tymi największymi i najbardziej pożądanymi przez wszystkich magów. Działów tematycznych jest tu niemal tysiąc, a ten, zawierający skrypty o czarnej magii znajduje się na niewielkim, specjalnie dobudowanym piętrze, do którego prowadzą niezwykle wąskie, drewniane i skrzypiące schody.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Regały   Pon Sie 10, 2015 9:09 pm

Książki, książki, książki. Pochłaniał je nałogowo, co oczywiście nie było wcale takie proste, gdy udawało się, że wcale nie jest się molem książkowym. Siedział po nocach w pustym pokoju wspólnym i czytał przy słabym blasku świecy i tlącego się kominka. Nie było to takie trudne, w końcu jego wzrok się przyzwyczaił go takiego rodzaju czytania, gorzej jednak z resztą organizmu, któremu nie służyły długie godziny spędzone nad księgami. Brak snu dawał mu się we znaki bardziej niż cokolwiek innego. Podkrążone oczy, częstsze niż normalnie krwotoki z nosa i przysypianie na zajęciach stały się jego codziennością, chociaż wciąż starał się zgrywać twardziela, któremu nic nie straszne. Szkolny pielęgniarz starał się znaleźć przyczynę tych coraz częstszych wizyt Gasparda w skrzydle szpitalnym, ale ten milczał jak grób. Jakby to wpłynęło na jego wizerunek! Znaczy, pewnie nie jakoś straszliwie, w końcu czytanie książek nie było zbrodnią, ale Wildsmith ubzdurał sobie, że to jednak w jakiś sposób mało nobilitujące. Głupi był i tyle.
Niemniej, w bibliotece bywać musiał, zwłaszcza teraz, gdy nie mógł już sobie kupować kolejnych pozycji w księgarniach wysyłkowych. Strata majątku była dla niego ogromnym szokiem i wciąż jeszcze nie przyzwyczaił się do nowego stanu rzeczy. Dlatego też szukał sobie przyjaciół i znajomych w osobach, które mogły poszczycić się sporymi sumami w swych rodowych skrytkach w banku. Z tego też względu wybierał takie pory dnia, by natknąć się na jak najmniej osób w wypożyczalni. Wczesne ranki lub też późne wieczory tuż przed zamknięciem były idealne. Dobrze też było wpadać w porze lunchu albo kolacji, ale jeść musiał, więc nieczęsto wybierał akurat te godziny.
Dzisiaj padło na późny wieczór, gdy już wielu uczniów po kolacji udało się do swoich dormitoriów, by w spokoju spędzić ostatnie godziny przed zaśnięciem. Gaspard po cichu wymknął się z pokoju wspólnego i korzystając z jednego ze znanych uczniom ukrytych przejść zawędrował do biblioteki, gdzie od razu zniknął pomiędzy regałami. Znał to miejsce naprawdę dobrze i czuł się w nim dość swobodnie, a przede wszystkim widok tych wysokich regałów z półkami uginającymi się pod ciężarem wielkich tomisk uspokajał go.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Regały   Pon Sie 10, 2015 10:22 pm

Widzę cię, Gaspard.
Tak jakoś zauważyłem przez przypadek, jak potajemnie wymykasz się z dormitorium. Wówczas zmierzałem do swojego pokoju, ale nie wiem, co tak naprawdę mnie nagle podkusiło, by za tobą podążyć. Przez moment myślałem, że zabierzesz mnie w jakieś ciekawe miejsce, pokażesz swój inny świat i sekretny zakątek, którego nie znam, a ty? Doprowadziłeś mnie do zwyczajnej biblioteki. Jesteś nudny, Wildsmith. Bezbarwny i przewidywalny, zawsze taki byłeś, odkąd tylko zacząłem cię zauważać w szkole na swojej drodze. Rozczarowujesz mnie za każdym razem, dziś już się nawet nie łudzę, że może nie jesteś taki zły, przecież zawsze dochodzę do takiego samego wniosku. Tracę tylko na ciebie czas, Gaspardzie, ale skoro już tu jestem, zostanę. Chociaż na chwilę, nie spieszę się nigdzie. Idę tak za tobą, sztukę kamuflażu opanowaną mam do perfekcji, przecież wcale mnie nie widzisz. Patrzę tylko jak podążasz wzdłuż wysokich regałów, aż niespodziewanie staję ci na drodze i uśmiecham się triumfalnie, nonszalancko przeczesując platynowe włosy ręką i opierając się potem o jeden z drewnianych mebli. Nie spodziewałeś się mnie, co? Wierz mi, mój chłopczyku, ja też nie sądziłem, że koniec tego dnia spędzę właśnie z tobą.
- Wildsmith – wypowiadam powoli twoje okropnie brzmiące, angielskie nazwisko, bez pytania zabierając ci z rąk opasłe tomisko, które przed momentem zabrałeś z półki. Spoglądam kątem oka na tytuł, po czym zaczynam je ostentacyjnie wertować. – Taki sam tutaj? Bez Verdneer ani Sørensen? Co się stało? – pytam z troską w głosie, wykrzywiając usta w charakterystycznym półuśmiechu. Dobrze wiem, jak bardzo mnie nie lubisz; że moje towarzystwo najprawdopodobniej w ogóle nie jest ci na rękę. To przecież nic takiego, wcale się tym nie przejmuję, czy kiedykolwiek twoje nieprzyjemne słowa skierowane pod moim adresem zrobiły na mnie jakieś wrażenie? Cóż, nie przypominam sobie takiej sytuacji.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Regały   Pon Sie 10, 2015 11:00 pm

Widzę, nie widzę, co to w ogóle za zabawy? Jeżeli już Luno chciał się bawić to przynajmniej powinien to robić uczciwie i Gaspard też powinien go widzieć! Tak, dokładnie tak, a nie ten się skradał jak jakiś morderca, czy dementor. Chociaż w sumie Wildsmith nie miałby nic przeciwko jakiemuś pocałunkowi. To znaczy, o ile Luno nie pozbawiał w ten sposób duszy. Gasprad lubił całkiem tę swoją i ciężko byłoby mu się z nią rozstawać, nawet na rzecz takiego Nevali. O tak, dementorów bał się panicznie, a teraz jeszcze pewnie do tego dojdzie strach przed blondynem z Malverien.
Tymczasem kompletnie nieświadomy szwendał się między tymi regałami niezbyt przejmując się upływem czasu i przeglądając tytuły ksiąg zapisane ozdobnymi czcionkami na ich grzbietach. Szukał konkretnych pozycji na temat animagii i transmutacji. Wiedział już, że chciałby właśnie z tym związać swoją przyszłość, nie był tylko pewien co też może po tym robić. Dotąd był dziedzicem swojego ojca, ale teraz? Utrata pieniędzy pokrzyżowała plany na beztroskie życie w bogactwie, więc Gaspard musiał znaleźć coś, co mógłby zacząć robić, a co najważniejsze - zarabiać. W końcu odnalazł to, czego szukał - grube tomisko, które z niewielkimi problemami udało mu się ściągnął z półki. To oczywiście nie problem, bo przecież nikt nie widział jak toczy walkę z opadającą na niego księgą. Przynajmniej tak sądził do czasu aż drogi nie przestąpił mu znajomy blondyn. Wyrósł dosłownie znikąd, a może po prostu tak sobie biedny Gaspard to wyobraził. Nie zmienia to jednak faktu, że nie był z tego powodu zachwycony. Nie lubił przecież jak go tak zaskakiwano.
- Nevala - wydusił wreszcie z siebie odzyskując trochę rezonu - Hej! To moje! - zaprotestował, gdy z jego rąk wyciągnięta została księga, którą wynalazł spośród tysięcy innych z pietyzmem, który charakteryzował go jeżeli chodzi o kwestie związane z książkami.
- To zbrodnia? - zapytał zadziornie splatając dłonie na klatce piersiowej na pytanie, gdzie też podziewają się jego znajome - Mogę chodzić gdzie chcę i nic ci do tego - dobrze, że Luno nie dostrzegł dotąd, że Gaspard przygląda mu się uważnie na lekcjach. Oczywiście chłopak starał się to robić dyskretnie, ale przecież nawet najlepsi popełniają w końcu błąd. Na razie jednak mógł w spokoju wzdychać do blondyna.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Regały   Wto Sie 11, 2015 12:05 am

Nie chcesz się ze mną bawić? A ja tak bardzo lubię to robić… Nie pobiegniesz za mną gdzieś daleko, nawet gdybym ci teraz zaproponował? Pociągnąłbym cię za tę kościstą rękę z uśmiechem szaleńca na ustach, pokazałbym ci wszystko i uświadomiłbym jak wiele pięknych momentów w życiu tracisz. Tańczylibyśmy do upadłego do psychodelicznej muzyki w świetle kolorowych reflektorów, pili tanie wino na szczycie jakiegoś nowo wybudowanego wieżowca i spali pod gołym niebem w obcym mieście. Może faktycznie mam w sobie coś z dementora i wysysam z niektórych ludzi ich poprzednie życie, dając im szansę na zmiany i pokazując świat od innej strony. W końcu później już nie są tacy jak kiedyś. A to najlepszy okres, jedyny taki, to nie podlega dyskusjom. Mamy przecież osiemnaście lat, powinniśmy wyciskać z życia garściami i nie robić żadnych problemów. Na to przyjdzie pora. A życie to nie książki, Wildsmith. Choć mają wiele ładnych słów to pozostaje pytanie: czy są praktyczne? Możesz jeszcze palcem po mapie pobłądzić, to prawdopodobnie najlepsze rozwiązanie, byś przez przypadek nie zrobił sobie jakiejś krzywdy.
Pokazałbym ci wiele, ale jesteś tylko Gaspardem.
Przecież nawet mnie nie lubisz.
- Nie są twoje, Wildsmith – mówię czym prędzej, kładąc silny akcent na ostatnie słowo. Już ci nie oddam, nie licz na to. – Książki to własność biblioteki, nie przywłaszczaj sobie – odpowiadam po chwili namysłu, uważnie przysłuchując się twoim dalszym słowom i żując ostentacyjnie gumę, którą ostatnio podkradłem Hubbie. Wkładam rękę do kieszeni spodni, a w drugiej wciąż trzymam książkę. I patrzę tak na ciebie, świdruję natrętnie wzrokiem, przekrzywiając lekko głowę na bok. Trochę mnie to bawi, dobrze widzę, jak się peszysz. Gdybyś nie był Gaspardem to powiedziałbym, że nawet ładne masz te rysy twarzy. – Myślałem, że może zaprowadzisz mnie w jakieś ciekawsze miejsce. Zawiodłem się, Gaspard, zawiodłem – informuję go zgodnie z prawdą. Ileż to mi dzisiaj zawodu uczyniłeś, mój chłopcze.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : I
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : za Sabatem
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Regały   Sro Sie 12, 2015 6:46 pm

Bawić? Przecież nie byli dziećmi! Przynajmniej Gaspard się już za dziecko nie uważał. Rodzice dali mu jasno do zrozumienia, że jest już w takim wieku, w którym raczej powinien się rozglądać za jakąś miłą (no wcale to nie jest jakiś niezbędny warunek) dziedziczką czystej krwi. Najlepiej, żeby jej rodzina była majętna i nie bardzo przejmowała się tym, że dziewczyna przyjmie nazwisko nieco podupadłego rodu. Właściwie to planowali, że sami znajdą dla niego odpowiednią kandydatkę, młodzi się poznają, może polubią i w końcu pobiorą. Gaspardowi oczywiście ten pomysł w ogóle się nie podobał, ale przecież był dobrym synem, który zwykle słuchał się rodziców. No właśnie... 'Zwykle'. Nie wiedział, czy byłby w stanie rzucić to wszystko i ruszyć za Luno. Był związany z tymi wszystkimi konwenansami, pośród których wychowywał się całe życie. Miałby to rzucić? Tak po prostu?
Swoją drogą, ciekawe jaki byłby Gaspard, gdyby nie te wszystkie narzucane mu ograniczenia.
Zrobić krzywdę? Och, z pewnością to byłby argument, który przekonałby Wildsmitha do podjęcia ryzyka. Tego jednego miał dość. Nie mógł grać w quidditcha, chodzić na ciekawe wycieczki, uczestniczyć w klubie pojedynków, w ogóle robić czegokolwiek, co naraziłoby go na jakieś niebezpieczeństwo. Taaak, wystarczyłoby powiedzieć, że wymięka, bo się boi zrobić sobie jakąś krzywdę, wtedy na pewno ruszyłby na tę przygodę.
- Pierwszy ją znalazłem, więc od teraz JEST MOJA - rzucił chcąc brzmieć pewnie, choć głos mu nieco drżał. Cóż, możliwe, że to tak bliskie towarzystwo Luno, choć może po prostu się bał. Denerwował go. Tak, dokładnie tak. Denerwował, ale nie mógł oderwać od niego wzroku. Wnętrzności mu się skręcały z tej złości, ale jednocześnie chciał, żeby ta rozmowa trwała jak najdłużej. Stał tak z założonymi rękami i cieszył się chwilą jednocześnie pragnąć rzucić w chłopaka jakimś zaklęciem. Szkoda tylko, że nie był najlepszy w tego typu rzeczach.
- Jak to 'zaprowadzę'? - coś mu w głowie zaskoczyło, ale jeszcze nie doszedł do tego, że był śledzony. Wtedy byłoby dużo ciekawiej. Chyba, bo może Luno chciał po prostu zaatakować gdzieś biednego Wildsmitha.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : przeciętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sie 14, 2015 12:01 am

Czy wkroczenie w wiek prawie dorosłości od razu pozbawia nas możliwości zabawy? Może jestem w tym momencie tylko naiwnym głupcem, który nic nie wie o świecie; może za bardzo boję się być odpowiedzialny i planować swoją przyszłość. Nie zaprzeczam, nigdy tego nie robię. Ale to jest mój pomysł na życie i nie chcę go w żaden sposób zmieniać. Utwierdzam się w tym za każdym razem, że to słuszny wybór, gdy patrzę na te smutne twarze na szkolnych korytarzach. Widzisz, nie chcę żałować za dziesięć lat, że straciłem tyle czasu na przejmowanie się problemami i podporządkowanie innym ludziom – przecież wtedy zapewne plułbym sobie brodę, że mógłbym to wszystko spożytkować zupełnie inaczej. Dlatego też wyciskam z życia ile się da, jak sok z najlepszych owoców. W dodatku nigdy nie miałem problemów z rodzicami – zawsze pozwalali mi na wszystko, akceptowali moje decyzje, uważając, że mam prawo robić to, co zechcę. Za nic w świecie nie zamieniłbym ich na kogoś innego. To wielkie szczęście, trafić na tak wspaniałych i wyrozumiałych rodziców, nie nosić przy tym jednego z tych znanych i szanowanych nazwisk w Skandynawii, które tylko cię ograniczają i automatycznie umieszczają w sztywnych ramach.
- Nie awanturuj się, Gaspard – mówię po chwili namysłu, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. Czuję jego lekkie poddenerwowanie, słyszę, jak drży mu głos, choć zupełnie nie wiem z jakiego powodu. Czyżbym wywoływał w ludziach uczucie strachu? Kto by pomyślał, takie skrajności właśnie dzięki mnie. – Widzisz... – Kładę mu spokojnie rękę na chuderlawym ramieniu, robiąc tym samym poważną minę. – Śledziłem cię – dodaję tonem prawdziwego detektywa, patrząc Gaspardowi głęboko w oczy. – Tak naprawdę jesteś w wielkim niebezpieczeństwie. I wcale nie żartuję! Musisz stąd uciekać.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Regały   

Powrót do góry Go down
 

Regały

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Poziom drugi :: Biblioteka-