Claudia Coletti


Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Claudia Coletti   Pon Sie 17, 2015 5:26 pm

Claudia Francesca Coletti
VII klasa | Verden | Czysta krew
Palermo, Włochy | Majętny | Jestem neutralny

Cała mama

Tylko charakter nie ten. Twoja mama była pełna życia i uśmiechała się ciągle, otwarta na ludzi, rysy macie takie same, ale osobowość inna!
Cóż. Może dlatego, że jesteśmy dwiema różnymi personami? Nie wydaje mi się, abym była w błędzie, niemniej jednak powtarzanie tego za każdym razem to jak walka z wiatrakami. A potem jeszcze słyszę, jaka młoda i cyniczna. Z tego się już nie wybronię. Choć nie do końca się z tym zgadzam. Nie wiem, jak ciągłe, bezsensowne uśmiechanie się ma mi zagwarantować przychylność ludzi, skoro i tak o nią nie zabiegam? Nie okazuję emocji. Ani poprzez gesty, mimikę czy modulację głosu.
Twoja siostra ma anhedonię czy jak?
Jestem pod wrażeniem, że znasz taki wyraz, ale pierdolisz. Nie mam. Po prostu bardzo wiele zachowuję dla siebie. I najlepiej się czuję w swoim towarzystwie. Chociaż większość spędzam z rodzeństwem, w czym nie widzę niczego zawstydzającego, a w wolny wieczór wpadnę do tego. Albo do tamtej. Żeby życie miało smaczek. Potem bez spiny zamykam za sobą drzwi i wracam do siebie. Nie ma przyjaciół w ludzkiej postaci. Nie mam takich potrzeb. Zresztą, ludzie chyba trochę obawiają się mnie zaczepiać. Po pierwsze przez Carlo. Po drugie, przez moją znudzoną twarz. A ja się wcale nie nudzę. Chyba że ktoś zaczyna odpierdalać dramy, czego nie cierpię, słowo daję, byłabym w stanie wejść w środek spektaklu i tupnięciem zmieść wszystkich z powierzchni ziemi. Ludzie, nie twórzcie problemów tam, gdzie ich nie ma. Naprawdę nie.
Nigdy nie pasowałam do Colettek. Do Colettich owszem. Ale do żeńskiej części nie. To tłamszone awanturniczki, dziewczęta z temperamentem i biodrami bogini płodności. Co mnie akurat nie dotyczy. Chociaż same biodra mam kształtne. Jak całe ciało, nie narzekam. Ojciec już ma inne zdanie na ten temat. Och, wielokrotnie mi to wypominał. Taka piękna córka, a za nikogo ją nie wyda, kto by chciał bezużyteczny pojemnik. Mi scusi, padre, ale ja nie przepadam za ludźmi, nawet gdy są dziećmi, nie mówiąc o tym, że i one trzymają się ode mnie z daleka. Plus jest taki, że nie musisz odkładać na posag. Zawsze myślał, że może mnie z tego powodu poniżać, a Cezar, mój młodszy brat, przyjął podobną postawę. Lubimy się wzajemnie z rodzeństwem, wszyscy, poza mną i Cezarem. Nie ufam mu. A mimo wszystko mu pomagam, jeśli jest w potrzebie. A jest często, bo szczur co chwilę wdaje się w bójki. Od dawna zajmuję w moim rodzinnym domu stanowisko naczelnego medyka. Straciłam mamę w wieku sześciu lat, przez co bardzo szybko nauczyłam się wszystkiego sama. Poza tym, wybieram się na weterynarię. Gojenie ran moich braci zawsze jest jakimś rodzajem praktyki.
Czasami przebieram się za mężczyznę. I nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć.
Uwielbiam jeść. Naprawdę, kocham. To jedyny moment, w którym można zobaczyć mnie w wersji freestyle. Zgarniam wszystko. I wiele. Naprawdę wiele jestem w stanie w siebie wepchnąć. I zawsze znajdę miejsce na deser.
Zawsze trzymam się na uboczu, snując się jak cień, choć nie kryję się, nie garbię, wręcz przeciwnie, po prostu nigdy mi się nigdzie nie śpieszy, mam czas na drzemkę, mam czas na naukę, a na koniki mam czas zawsze. Kocham zwierzęta. Magiczne istoty i te pozbawione magii też. Prędzej zaprzyjaźnię się z kurą, niż z człowiekiem. W zasadzie to bardzo lubię kury. To fantastyczne zwierzęta, chętnie miałabym jedną w pokoju, gdyby tak wszędzie nie srały. Dziewczętom to przeszkadza. One muszą mieć inne zwierzęta. Nie mówię, że wszystkie chcą białe króliczki i kotki. Są i tak, co mają chrapkę na wilczki i z wiadomych względów nie mogą ich posiadać, a ja je rozumiem bo. Po prostu chciałabym mieć kurę.
Najbardziej na świecie kocham brata. Jest jasnowidzem, ale bardzo rynsztokowym, jeszcze nigdy nie przewidział przyszłości. Cóż, chyba każdy z nas jest w taki lub inny sposób ułomny. Cenię go jednak najbardziej spośród rodzeństwa, bo jest sprytny i inteligentny. A ja nie lubię przebywać w towarzystwie kretynów. Nie dlatego, że patrzę na nich z góry, ale. Nie, jednak trochę dlatego. I dlatego, że nie mam z nimi o czym rozmawiać, a zważywszy na to, że rzadko się odzywam, to nie mam nawet o czym słuchać w ich obecności. Jeszcze rzadziej niż ja odzywa się Cezar, ale on nie ma nic elokwentnego do powiedzenia. Natomiast mojej najmłodszej siostrze, Chiarze, nigdy się morda nie zamyka. Jest dzika i wszędzie rozpoznam jej śmiech. Mnie wiele rzeczy bawi i często nie jestem w stanie zachować tego dla siebie, parskając nagle śmiechem, zdradzając tym samym mój nastrój. Ale szybko się opanowuję. Do czasu, aż coś znowu nie wytrąci mnie z mojej perfekcyjnej yin yang równowagi. Żartuję, nie wierzę w ten szajs. Wierzę w naukę.
Powrót do góry Go down
 

Claudia Coletti

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka-