Pokoik na pierwszym piętrze


Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Sie 30, 2015 1:06 am

dokładnie dwa piętra pod tym należącym do Fitzgeralda
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Sie 30, 2015 1:07 am

Nie wiem, ile spałam, ale sen to najlepsze lekarstwo. Chociaż i tak byłam nieposłuszna, kiedy tylko Yuma i Clairemina zostawili mnie, próbowałam doprowadzić się jeszcze do porządku a potem wymknęłam się, aby zrobić coś z Carlem. Nie muszą o tym wiedzieć. Nie było z nim tak źle, jak wyglądało. Oczywiście. Zrobiłam co mogłam, sam musi teraz wypoczywać, jestem jednak spokojniejsza, że jest tutaj, a nie w szpitalu, choć wiem, jakie uciążliwe musi to być dla Claireminy. Nie mnie jednak wydobrzeje i wyniesiemy się stąd, po tym wszystkim nie możemy tu zostać, ale nie chcę, by Yuma miał przeze mnie kłopoty.
Właśnie, Yuma.
Otwieram oczy i gapię się w ścianę, wyciągając rękę i wodząc palcem po wzorkach na tapecie. Odzyskałam czucie w palcach. Dłoń wciąż mam pokrytą brokatem z maści, po siniakach prawie już nie ma śladu.
Nie miałam okazji zareagować i nie będę udawać, że to, o co mnie zapytał nie wywołało potoku myśli, ale odłożyłam to wszystko na bok, wiedząc, że nie czas teraz na to. A potem musiałam się skupić na stanie mojego brata, chociaż skupienie przychodziło mi bardzo ciężko i to wcale nie z powodu propozycji małżeństwa. Byłam bardzo osłabiona, dalej jestem. I zaczynam być głodna, chociaż nie tak dawno zjadłam przecież miskę owsianki. Przekręcam głowę zerkając na nocny stolik, ale naczynie zniknęło. Clairemina musiała je wziąć gdy spałam. Odwracam się na plecy i o mało nie dostaję zawału, kiedy widzę przy łóżku głowę Dory. Dziecko, wystraszyłaś mnie. Ale ja ją najwyraźniej też, bo od razu mi umyka, przebiegając przez drzwi. Chciałabym jej wyjaśnić, że to nie moja wina, ale jestem pewna, że wysłano ją na przeszpiegi. Miała pewnie monitorować mój stan, co nie jest takim głupim zadaniem dla tego duszka. Ogarniam wzrokiem pokój, lubię go. Wysprzątałam go zaraz po przybyciu tutaj. Nawet wyprałam firanki i zorganizowałam dywanik. Jasne, że mogłam wziąć sobie pokój na dole, dzielić go z Chiarą, nie musieć się martwić o brudną podłogę, bo parterowe parkiety błyszczą się zawsze, zdecydowanie to najbardziej zadbana część domu i pewnie najchętniej zamieszkiwana. Ale ja bardzo chciałam mieć pokój z widokiem na wschód. Lubię, kiedy budzi mnie słońce.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Sie 30, 2015 11:00 am

Chyba osiągnęliśmy stan krytyczny, skoro nawet Augustus ma lepszy nastrój od nas. Nie mówię ostatnio za dużo, właściwie, większość czasu spędziłem w swojej sypialni, próbując przeanalizować wszystko, co się stało. Nie wiem, co robić. Carlo był naszym gościem, a ja go zaatakowałem, ale z drugiej strony, Carlo był naszym gościem, a jawnie pogwałcił zasady panujące w tym domu. Dawno temu obiecałem sobie, że nie pozwolę, by skrzywdził on Claudię, chyba nie mogłem zawieść bardziej.
Naprawdę nie rozumiem, jak to wszystko mogło się wydarzyć. Chciałbym pomóc Claudii, ale wygląda na to, że do tej pory po prostu wszystko pogorszyłem. Za jakiś czas Carlo odzyska przytomność i nie chcę myśleć o tym, jak zareaguje.
Nie wiem, naprawdę nie wiem, co robić, jeśli o długofalowe działania chodzi, więc przynajmniej zajmuję się tym, co leży w moim zasięgu. Na przykład, zaparzam herbatę. Clairemina czasem narzeka, że zawsze wychodzi mi za słaba, po prostu zabarwiona woda, ale nie cierpię zbyt intensywnych smaków. No dobrze, więc mam herbatę. Trudno mi wyjaśnić, dlaczego, ale przed wejściem do pokoju Claudii czuję się trochę zestresowany. Mimo wszystko pukam, jedną ręką trzymając tackę z herbatą, nie słyszę odpowiedzi, może wciąż śpi? Decyduję się zajrzeć i widzę, że jednak oczy ma otwarte. Nie śpi.
- Hej. - Wkradam się niczym cień do środka i zostawiam tackę na szafce nocnej. I. Nie wiem, powinienem wyjść? Nie zdziwiłbym się, gdyby nie życzyła sobie mojej obecności. Trochę... trochę popsułem jej brata. Odwracam wzrok, chciałbym jej coś powiedzieć, ale nie mam pojęcia, co. Przepraszam? Wciąż nie jest mi przykro, Carlo na to zasłużył (choć cieszę się, że jednak nie zamierza umierać). No więc. No więc. Nie wiem.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Sie 30, 2015 12:05 pm

Nie jestem na ciebie zła. Nie mogłabym. Zająłeś się mną, wcześniej stając w mojej obronie, chociaż będziemy mieć z tego powodu kłopoty, ale nie chcę teraz o tym myśleć. Wiem, że świadomie nie zrobiłbyś niczego, co mogłoby mi zaszkodzić. Jesteś dobrym przyjacielem. Najlepszym, jakiego kiedykolwiek miałam. Nawet, jeśli nie było ich wielu, a w zasadzie z jednego przyjaciela całe życie miałam Carlo, cóż, nie mogę was porównywać. A może to po prostu ty jesteś wyjątkowy. Wiesz, ja i tak nie jestem na niego zła o ten atak, nie zrobił niczego, czego bym się nie spodziewała, chociaż pierwszy raz w życiu złamał moją różdżkę. To była kara za moją decyzję. I tylko z tego powodu mi przykro. Nie dlatego, że mnie zranił. Dlatego, że nigdy nie pozwoli mi decydować za siebie. Yumo, widzę jaki jesteś zmęczony, jeśli martwisz się dodatkowo mną, proszę przestań. Bez słowa przesuwam się pod ścianę, uchylając kołdrę. Chodź tu. Po tym wszystkim nawet ja potrzebuję odrobiny czułości. Chcę się przytulić, do kogoś, przy kim czuję się bezpiecznie. Wychodzi na to, że jesteś jedną osobą na liście. Nie wiem, czy masz jakieś obowiązki obecnie, czym zajmujesz głowę, ale skoro przyszedłeś, to znaczy, że masz chyba chwilę czasu? Układam włosy pod głowę, nie chcę, byś je miał na całej twarzy, rzadko noszę je rozpuszczone, ale w tej sytuacji, sam rozumiesz, nie jestem w stanie zrobić warkocza. Masz takie proste plecy, sztywne i twarde, jak deska do prasowania. Mogłabym tak leżeć cicho dłużej, ale jednak musimy porozmawiać. Odchylam w końcu głowę i spoglądam na ciebie.
- Naprawdę zrobiłbyś to dla mnie? - Wiem, że niekoniecznie była to propozycja, którą po przemyśleniu dalej chciałbyś wcielić w życie ale. Ale myślałam przecież nad tym i gdybyś chciał. To ja też.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Sie 30, 2015 2:42 pm

Przepraszam, reaguję trochę mechanicznie. Patrzę na wolne miejsce na łóżku i uświadamiam sobie, jak jestem zmęczony, więc wchodzę pod kołdrę. Przysuwam się trochę do Claudii, czasem dobrze po prostu czuć ciepło drugiego ciała. To pozwala poczuć się trochę mniej samotnym. Wzdycham cicho, odczuwając coś na wzór ulgi, nawet nie wiesz, o ile lżej mi ze świadomością, że nie chowasz urazy za to wszystko. Możemy tak sobie poleżeć, ja chyba też tego potrzebuję. Zamykam oczy.
Poczekaj, pytasz poważnie? Zacznijmy od tego, że kocham wolność, w sensie; wolność wyboru. Nikt nie powinien być ograniczany jeśli o naprawdę życiowe decyzje chodzi. Poza tym, jesteś jedną z niewielu, jeśli nie jedyną osobą, z którą tak naprawdę rozmawiam. Szczerzę cię lubię i mam nadzieję, że będziesz mogła wykorzystywać pełnię swojego potencjału, zamiast wiecznie uganiać się za braćmi i zszywać im rozcięte łuki brwiowe. W skrócie, odpowiedź dla mnie brzmi całkiem jak "tak".
- Nie przedstawiaj tego tak, jakby to było jakieś poświęcenie. - Wzruszam ramionami. - Jeśli to w jakiś sposób zmieniłoby twoją sytuację... dlaczego miałbym tego nie robić? - I tak nie sądzę, bym z kimkolwiek kiedykolwiek chciał się związać, tak wiesz, z miłości. A ciebie nie wyobrażam sobie w roli uciążliwej małżonki, co za tym idzie, nic nie tracę. Może postawi to nas w trochę niezręcznej sytuacji wobec twojej rodziny, Claireminy i prawdopodobnie całej szkoły, ale przeżyłem już marsz wstydu ze strychu do swojej sypialni, nie sądzę, by cokolwiek mogło mnie zażenować bardziej.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Sie 30, 2015 3:10 pm

To. Dobrze. Uśmiecham się krótko i znowu chowam głowę. Nie martw się o moją rodzinę, grzmoty ustaną równie szybko co rozbrzmią. I tak nie powinno być strasznie, większość plotek będzie po prostu przepełniona zaskoczeniem. Claudia? Naprawdę Claudia…? Ale z kim? Taki młody chłopak…
Młody, bo widzisz, u nas mężczyźni żenią się w wieku około trzydziestu lat, młody wiek kobiety akurat nie ma znaczenia. To śmieszne, ale pewnie będziesz bohaterem i obiektem kpin jednocześnie. Nie przejmuj się tym, dołożę wszelkich starań, żeby ograniczyć twoje spotkania z Colettimi do minimum. Poza tym nie sądzę, abym sama często wracała do Palermo chociaż niewątpliwie będę tęsknić. Jak ty się czujesz, Yumo? Tak daleko od domu od dawna. Pewnie okropnie. Za dużo masz na głowie, a teraz jeszcze, cóż, postanowiłeś się ożenić. Jesteś masochistą. I jednocześnie wiesz, że to wcale nie jest taki głupi pomysł. Jako istotna magiczna będąca w związku małżeńskim z człowiekiem będziesz na trochę lepszej pozycji niż teraz. Trochę, bo nie ukrywajmy, że ludzie nigdy nie podzielą z nikim swojego własnoręcznie zbudowanego tronu.
- Wiesz, że nie możemy zjawić się w urzędzie w sztruksach. - Mruczę gdzieś do twojej klatki piersiowej mając nadzieję, że mnie słyszysz.
- Poza tym Clairemina nigdy by nam na to nie pozwoliła. - Wiesz, co to oznacza. Musimy się ubrać. W te stroje nowożeńców. Jeśli o mnie chodzi mogłabym naprawdę podpisać papierek i wsunąć ci na palec krążek, podziękować i pójść do księgarni, kupiłabym ci coś fajnego w ramach prezentu ślubnego. O ile dałbyś mi potem przeczytać.
Już mam w głowie reakcję tego dziecka, o ile zakład, że przygotuje się bardziej, niż my? Ciastka, buciki, bileciki, kwiatuszki, wstążeczki, coś nowego, coś pożyczonego. Zdążyłam ją poznać na tyle, że wiem, że zajmie się całym tym cyrkiem w sposób, w jaki byśmy sobie tego nie życzyli. A z drugiej strony, jeśli jej to sprawi radość? Wątpię, by szybko miała okazję kolejny raz brać udział w czymś takim, w jej najbliższym otoczeniu, poza nami oczywiście, na ślub się nie zanosi.
- Chcesz uczcić zaręczyny drzemką? - Bo ja chętnie.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Sie 30, 2015 6:09 pm

Śmieję się krótko bez otwierania ust, gdy wspominasz o Claireminie. Tak, ona ten tego nie odpuści, wiesz. A ja nawet nie wiem, czego się spodziewać, nie znam waszych zwyczajów ślubnych. Ślub w wydaniu czysto manogemaskim by nam nie wyszedł, musiałbym ci coś upolować i przyrządzić z tego pieczeń, to raczej niemożliwe. Miałabyś łatwiejsze zadanie, wystarczy, że przyniosłabyś kolbę kukurydzy. A potem picie ze świętego dzbana i radosne świętowanie we własnoręcznie przygotowanych regaliach. Moja wyglądałaby okropnie, wiesz, nigdy nie nauczyłem się do końca prawidłowo wszywać tych wszystkich ozdób.
Wow, a więc żenię się. Dziwne, bo nie czuję się wcale podekscytowany, pewnie dlatego, że wiem, że w moim życiu raczej niewiele się zmieni. Biedna Clairemina, będzie taka zawiedziona.
Wiesz, aktualnie do szczęścia naprawdę wystarczy mi świadomość, że Carlo cię nigdy już nie skrzywdzi. A potem... a potem wszystkie drzwi staną przed tobą otworem, prawda? Nie wiem, jakie masz marzenia, ale teraz już możesz zacząć o nich myśleć jako o "planach".
No dobrze, a więc później wszystko zaczniemy załatwiać, będziesz musiała mi pomóc, bo prawdę mówiąc, nie wiem, jak to wszystko wygląda w waszym świecie. Dwójka ludzi chce się pobrać i... i co? Ale to naprawdę może poczekać.
- Nie musisz mnie przekonywać. - Uśmiecham się lekko, drzemka brzmi jak doskonały pomysł. Naprawdę jestem zmęczony.

/zt (ćśśś nie budźcie ich!)
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Wrz 06, 2015 6:39 pm

Kilka tomów, niewiele, bo jak się okazuje, wcale wszystkiego nie notowano. Pierwsze, co widzę po przebudzeniu to moja dłoń wygięta pod dziwnym kątem i leżący obok, wraz z notatkami zapisanymi w moim ojczystym języku, długopis. Druga rzecz, straszna suchość w ustach. Mrugam kilkakrotnie i podnoszę głowę. Zasnęłam, kiedy…? Spoglądam na zegarek, nie ma jeszcze dwudziestej drugiej. Niewiele zanotowałam. Mało przeczytałam. Do niczego jeszcze nie doszłam. Może to faktycznie nie był dobry pomysł? Może jestem przemęczona. Musiałam zasnąć całkiem niedawno, szybko, na chwilę, przebudzić się, bo podświadomie wiedziałam, że to nie miejsce na drzemkę. Choć herbata już zimna. Wstaję i przechodzę przez pokoik, sięgając po wodę stojącą na stoliku, siadam na wiklinowym fotelu naprzeciw Yumy, wyciągając przed siebie nogi.
- Coś interesującego? - Może trafiła ci się lepsza księga niż spis narodzin i zgonów. Dopóki nie odkryję tożsamości dziewczyny na nic mi on. Chociaż na samą myśl, że potem będę musiała przebrnąć przez wszystkie imiona zaczynające się na literę A oraz wypisać sobie ewentualne miejsca, którego mogłyby należeć do niej, zaczyna mnie boleć głowa. Ale to nie jest nic niemożliwego do wykonania.
Słyszę dobiegający z dołu głos Claireminy i zastanawiam się co do cholery robią w tym skrzydle. Ale dobrze, niech się bawią, byle nie całą noc. Niech wrócą potem na swoją połowę, proszę.
Nie, wiesz co, to nie na moją głowę teraz.
- Przepraszam, położę się. - Wstaję, nachylam się w stronę Yumy i całuję jego skroń. Nie siedź długo, potrzebuję cię w tej chłodnej pościeli. Przechodzę jeszcze do tej małej toalety, która przylega do pokoju, aby umyć zęby, ale przez chwilę stoję po prostu, gapiąc się tępo w swoje lustrzane odbicie. Nie poczesałam włosów, gdy były mokre, to był błąd, teraz kręcą się, a ja tego nie lubię. Trudno, nieważne.
Chyba teraz mogę już spać bez niczego? Ściągam koszulę Yumy i odwieszam ją na drzwi, dociera do mnie, że pojutrze wychodzę za mąż. Hm. Na swój sposób się cieszę, bo będę mogła w końcu decydować o sobie, z drugiej strony się boję, ale wszystko to jest takie zamglone, przytłumione, jakby zamążpójście wcale nie jawiło się w mojej głowie jako sprawa wielkiej wagi. Cóż, może wcale taką nie jest.
Wychodzę z łazienki i zakopuję się natychmiast w kołdrze, mam zamiar spać całą noc, zobaczymy, co mi z tego wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Wrz 06, 2015 9:07 pm

Po stroju dziewczyny Claudia ustaliła, o jaką epokę może nam chodzić, ale wciąż mamy do ogarnięcia jakieś stulecie. To przerażające, z aktów urodzin i zgonów wynika, że Brohlów rodziło się sporo, ale mało który dożywał późnej starości. Póki co naliczyłem dwadzieścia osiem dziewcząt zmarłych w przedziale piętnaście-trzydzieści pięć lat. Wielki Duchu, jaki w tym sens? Później będziemy szukać każdej z nich, dopóki nie znajdziemy pustego miejsca? A co jeśli to też mylny trop, może ta denatka nie jest tak stara, jak przypuszczamy, może zmarła jeszcze w tym wieku, a pochowanie jej w szafie w siedemnastowiecznej sukni to tylko jakaś jej chora zachcianka?
Udało mi się jeszcze znaleźć zapiski jakiejś służącej sprzed kilkuset lat. To raczej przerażająca lektura i nie sądzę, by udało mi się przez nią przebrnąć w ciągu jednego wieczora, choć to zaledwie cienki zeszycik. Dziwna sprawa, jednocześnie nie mogę się od niego oderwać, po prostu co akapit muszę sobie zrobić przerwę i popatrzeć przez chwilę na ścianę. Po raz pierwszy jestem wdzięczny za moje braki w wyobraźni, nie widzę obrazów, nawet tak graficznie opisanych, jeśli nie zobaczę ich na własne oczy. Sama świadomość, że takie rzeczy się niegdyś tu działy, jest... jest. Po prostu.
Wzruszam ramionami na pytanie Claudii, zasłaniając dłonią fragment o... cokolwiek osobliwych i makabrycznych okolicznościach przyjścia na świat jednego z Brohlów. Nie chcę, by Claudia zainteresowała się tym zeszytem, wolę trzymać ją z dala od kolejnych tajemnic tego domu. Sam natomiast zaczynam się zastanawiać, jakim cudem mogłem wcześniej tu spokojnie spać. Ach, błoga nieświadomości?
- Mhm - mruczę tylko, odpoczywaj, zasłużyłaś. Gdy wychodzisz, zaznaczam miejsce, w którym skończyłem lekturę i zamykam zeszycik, by po chwili wahania schować go na dnie szafy. Ja... chyba zabiorę ze sobą te informacje do grobu. Tak.
Czekać tu na ciebie? Chyba nie ma takiej potrzeby. Włosy ledwie zdążyły mi wyschnąć po naszej wspólnej kąpieli, ale czuję, że potrzebuję zimnego prysznica, tak po prostu, żeby odciążyć umysł. Ta willa jest ogromna, przytłacza mnie to za każdym razem, gdy wychodzę na korytarz. Po trzech minutach marszu docieram do tej większej łazienki, spędzam tu chwilę, stojąc pod lodowatym strumieniem wody, próbując sobie zwizualizować, że wszystko, o czym czytałem, zmywa się ze mnie prosto do odpływu. Ale cóż, mam słabą wyobraźnię, to chyba nie pomaga.
Łapię się na tym, że przeciągam ten prysznic, po prostu gapiąc się w ścianę. Z pewnym zdziwieniem zauważam, że zostawiłem tu moją szczoteczkę do zębów, no tak, przecież. Przecież była tu cały czas. Mrugam zdziwiony, zastanawiając się, skąd we mnie takie straszne rozkojarzenie, nie miałem wcześniej problemu z koncentracją. No trudno.
Myjąc zęby debatuję w myślach nad tym, czy Claudia lubi zapach mięty. Wielki Duchu, co jest ze mną nie tak?
Wracam, czując się jednocześnie lepiej i gorzej. Omal nie wpadam na Claireminę, ale ta ucieka z piskiem, o co ci chodzi, Clairemino, mam na sobie szlafrok. Ten sam, który mi kupiłaś. W chmurki. Może nic pod nim, ale strategiczne miejsca są zakryte, więc... wzdycham. To dziecko.
Wchodzę do pokoju Claudii, zrzucam z siebie szlafrok i wchodzę pod kołdrę, kładąc się na boku. I po prostu patrzę na jej profil. Hej, Claudio.


Ostatnio zmieniony przez Yumawikvayatawa Yahto dnia Nie Wrz 06, 2015 11:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Wrz 06, 2015 10:12 pm

Hej, Yumo.
A więc jesteś nagi. Nie mogę się nie uśmiechnąć, chociaż jestem już w tym stanie, kiedy ciężko mi otworzyć oczy, nie mówię więc nic i pozwalam sobie zasnąć, czując bijącego od ciebie ciepło.
Śni mi się pokój Yumy, wygląda jakoś inaczej, jaśniej, okna nie są tak odrapane. I świeci słońce. A Yumy nie ma obok mnie. Nie wiem, czy to on wstał tak wcześnie, czy ja spałam długo. Mogę pozwolić sobie spać dłużej, ale tylko jeśli wiem, że następnego dnia nie czekają na mnie żadne obowiązki. Chyba nie ma sensu się wylegiwać. Jaki mamy dziś dzień? Nie pamiętam. Wychodzę z łóżka i spoglądam w dół. Nie przypominam sobie, żebym wkładała koszulę nocną, a tym bardziej nie tak długą. W życiu nawet takiej nie miałam. To dziwne. I ciekawe. Sięgam po szlafrok. Wychodzę z pokoju i mija mnie Fitzgerald, zalatując naftaliną. Dzień dobry panno Claudio. Dzień dobry. Wszyscy już dawno wstali. Tak? Idę do jadalni, ale nikogo tam nie ma, a na stole wciąż stoi domek Brohli. Chcę wyjść, iść do kuchni, złapać jakąś kanapkę i poszukać reszty domowników, ale przy wyjściu słyszę, jak Chiara mnie woła. Chiaro? Tu jesteśmy. Co? Gdzie? Tutaj, spójrz tutaj! To jakiś żart?
Do jadalni wbiega Dora w czarnej sukni, którą zostawiłam wieczorem w łazience, potykając się co krok, gorset sięga jej do kolan. Łapie mnie za rękę i prowadzi wokół stołu, wskazując w końcu paluszkiem na jadalnię domku. Nachylam się i widzę ich wszystkich. Czemu jesteście tacy malutcy? Nie jesteśmy malutcy, to ty jesteś za duża, nie wygłupiaj się, chodź tu do nas. Jak mam do was zejść? Claudio, nie bądź śmieszna, zawsze to samo, ile razy można? Kiedy ja naprawdę nie wiem. Załóż maskę i przestań, jesteśmy już bardzo głodni. Maskę…?
Jaką maskę…?
Dora ciągnie mnie za koszulę nocną więc prostuję się i zerkam w jej stronę, a ona wskazuje na drzwi, przez które wszedł Fitzgerald niosąc tacę pełną rudych włosów. Nie. To nie tylko włosy, z tej perspektywy widzę, już widzę.
Znam tą twarz, przecież przyglądałam jej się wczoraj z bliska.
Proszę założyć.
Co?! Co, nie ma mowy. Zaczynam się cofać. Nie będę zakładać jej twarzy.
Panno Claudio, musi pani.
Słyszę, jak wołają mnie z lalkowej jadalni, bym założyła, ale ja nie mogę, nie rozumiem, Fitzgerald zbliża się do mnie z tacą, Dora ciągnie mnie za koszulę, a ja cofam się przerażona i w końcu brakuje mi gruntu, spadam z brzegu ogromnego stołu, lecę w dół, aż nie zatrzymuję się w czymś chłodnym, ciasnym i…
Hej! Hej, co robisz! Nie!
Podrywam się wyskakując z łóżka i dysząc ciężko wlepiam wzrok w pokój, pogrążony w ciemności, ale przed oczami wciąż mam twarz mumii, która spogląda na mnie kamiennym wzrokiem z góry, zamykając nade mną wieko trumny. Robię parę kroków, nie mając gdzie uciec, ale zatrzymuję się, bo przecież wiem, przecież wiem, że to tylko sen. Dobrze. Muszę przemyć twarz. Otwieram drzwi łazienki i wchodzę do niej, ale orientuję się, że zapomniałam zapalić światło, odwracam się, ale drzwi są zamknięte. Nie są też drewniane. Są zimne, szorstkie w dotyku i kamienne. Przesuwam dłonią po ścianie i orientuję się, że to nie łazienka. Nie, to znowu. O boże.
Podrywam się do siadu i łapię oddech ciężko. Nie, boże, nie znowu to samo. Spoglądam w bok. Yuma.
- Yuma. Yuma. Kochanie, jesteś prawdziwy, jesteś prawdziwy? - Łapię cię za ramiona, próbując cię obudzić, daj mi znać, proszę cię. Yuma otwiera oczy, ale one nie lśnią, one wcale. Są kamienne i…
Podrywam się w górę i wcale nie oddycham ciężko, tylko szlocham i nie mogę i nigdy nie byłam w takiej sytuacji i boję się otworzyć oczy, więc kulę się i obejmuję ramionami i nie wiem. Ile to jeszcze może mieć warstw.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Wrz 06, 2015 11:13 pm

Claudia się wierci. Dźga mnie łokciem w żebro, czym mnie ostatecznie wybudza. Podnoszę głowę, zaspany, musi być bardzo późno, wszystko spowija głęboka ciemność. Dopiero po kilku chwilach zaczynam widzieć zarysy wszystkich tych rzeczy wokół mnie. Patrzę na twoją twarz, widzę, że jest niespokojna. I te drgające powieki, śni ci się koszmar? Spokojnie, to tylko sen, Claudio. Chcę ci to powiedzieć, ale głowa tak mi strasznie ciąży, w końcu tylko mruczę coś bez sensu i obejmuję cię ramieniem, ćśśś, niijikwe, nie bój się.
Aach, jaki duszny dzień. Dawno nie mieliśmy tak gorącego lata. Gotuje się woda na kukurydzę. Yumawikvayatawo, chce ci się stać tak przy garach? A chcesz dzisiaj głodować, Lenmanalomasi? Nie musimy głodować, Guyapigomda zaprosił nas dzisiaj na obiad, pamiętasz? Tak, ale nie pójdziemy. Zjemy go tutaj, wszyscy razem, jak na rodzinę przystało. A może my chcemy zjeść z Guyapigomdą? No to idźcie, nie trzymam was przecież, ale ja zostaję tutaj. Patrzy na mnie tymi chytrymi oczkami, wiem już, że coś kombinuje, nie spuszczam więc z niej podejrzliwego wzroku. Lenmanalomasi lubi zgrywać niewiniątko, ale czasem się zachowuje tak, jakby coś ją opętało. Słyszymy nawoływanie Tivapolikwaptiwy, Lenmanalomasi mruga do mnie jednym okiem, rozchmurz się, ponuraku, i czmycha do starszej siostry. Tak, bawcie się dobrze. Odwracam się i rozchylając derkę, wchodzę do wigwamu po kukurydzę, ale kiedy wracam, okazuje się, że naczynie leży na ziemi, przewrócone. Obok bezwstydnie stoi Lenmanalomasi. Przepraszam, braciszku, niechcący, wygląda na to, że teraz musisz zjeść z nami i z Guyapigomdą. Ze złością wypuszczam kosz z kukurydzą z rąk. Dajcie mi spokój z Guyapigomdą, nie lubię go, czy to takie trudne do pojęcia, Lenmanalomasi? On nie zastąpi nam rodziców, rozumiesz? Gdyby nie musiał, nawet nie interesowałby się wami. To nie jest nasza rodzina, kiedy to do was dotrze?
Ale to ty, Yumawikvayatawo, zachowujesz się, jakbyś nie należał do naszej rodziny.
Mrugam, jakby uderzyła mnie w twarz, ale widzę, że jej też jest przykro. Odwraca się i łapię za rękę Tivapolikwaptiwę, ta ogląda się na mnie przez ramię zdumiona, ale nie kwestionuje, że powody Lenmanalomasi by się na mnie obrazić, są słuszne. Zawsze w końcu bierze jej stronę. Zagryzam wargę, trudno, dlaczego mnie to w ogóle obchodzi? Te dzieciaki. Sam ruszam w przeciwnym kierunku, wrócę późnym wieczorem, mam nadzieję, że się zdążą zmartwić. O ile w ogóle zauważą moje zniknięcie. Idę przez chwilę leśną ścieżką z ponurą miną, aż wpada na mnie Clairemina, jadąc niezgrabnie na tych swoich rolkach. Clairemina, głuptasie, w lesie twoje rolki są do niczego. Ach, Yume, w końcu cię znalazłam, musisz mi pomóc wybrać sukienkę dla Claudii. Co, jaką sukienkę, o czym ty mówisz? Rany, Yuma, jak mogłeś zapomnieć? Przecież musi wyglądać ślicznie. Clairemino, przecież ma już sukienkę na ślub. Ślub? O czym ty mówisz, Yuma? Przecież jutro jest jej pogrzeb.
Podrywam się do góry, spanikowany.
To sen.
To sen.
Uspokojenie oddechu zajmuje mi chwilę. Kładę się z powrotem na poduszkę i odwracam, by popatrzeć na Claudię. Ty... płaczesz? Nie rozumiem, co się dzieje, przysuwam się bliżej do ciebie, dotykam ostrożnie twojego ramienia, Claudio, co się stało?
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Nie Wrz 06, 2015 11:40 pm

Brakuje mi chyba jakiegoś istotnego elementu, aby mój organizm mógł prawidłowo funkcjonować, bo nie mogę się pozbierać, płaczę krótko, szybko to ustaje, ale i tak trzęsę się i boję się tego, co zastanę za plecami. Niech to będzie już rzeczywistość, niech to będzie prawdziwe, bo już kolejny raz nie chcę. Ale Yuma dotyka mnie i wiem, że to zupełnie inny rodzaj dotyku niż we śnie. I widzę już w pełni, przyzwyczajam się do ciemności, czuję, jak zimne mam stopy. Odwracam się, z przymkniętymi jednak powiekami, mimo wszystko boję się je otworzyć, na wypadek, gdybym jednak się pomyliła i zarejestrowana rzeczywistość okazała się być kolejną marą.
Choć mam mokre rzęsy, odczuwam to bardzo realnie, więc otwieram w końcu oczy i spoglądam na Yumę i widzę, że ma swoje oczy i jestem tak strasznie wdzięczna, że znowu lecą mi łzy.
- Przyśniłeś mi się martwy. - To pewnie dlatego, że mówiłeś, że teraz grobowiec Brohli jest też i twój, dlaczego to tak silnie zadziałało na moją wyobraźnię, że postanowiła cię zmumifikować? Wiem, dlaczego. Wyrzuty sumienia za to, że zostawiłam dziewczynę w przypadkowym, pierwszym z brzegu grobie najwyraźniej chcą mnie przyprawić o zawał. Choć jedna noc, jedna noc, jeden dzień, przecież o wiele nie proszę, tak, by móc odpocząć i zabrać się do tej sprawy porządnie, pójdzie szybciej, skoro Yuma mi pomoże, choć teraz wiem na pewno, że nie pozwolę za żadne skarby zejść mu na dół. Choćbym przez to miała sama nie zejść tam już nigdy i do końca życia walczyć z koszmarami, nie chcę i nie pozwolę przebywać mu wśród tych mumii. Ja się ich nie boję, nie w tym rzecz, przecież w tych snach to nie one mnie przerażały. Oplatam cię cała i koniec i nie puszczę i chowam twoją głowę w ramionach, opierając swoją brodę o jej czubek, chociaż schylam się po chwili, aby pocałować cię w skroń i w czoło i w ucho i cofam się znów, bo łzy mi lecą, a ja nie chcę, byś je widział, byś się zmartwił, a ja muszę się uspokoić, muszę się uspokoić, bo to tylko sen. Ale boję się, że ten dom ma nam wiele złego do zaoferowania. I nie wiem. Spokojnie. Rozkleiłam się okropnie. Zamierzam jutro na pełnych obrotach pracować, by rozwiązać tą sprawę jak najszybciej.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 12:39 am

Wielki Duchu, przyśniłem ci się martwy? Nie wiem, czemu to aż tak mnie szokuje, chyba ta bardziej przesądna część mnie wierzy, że to nie może być przypadek, te nasze sny. Nawet jeśli to nie jest aż tak nielogiczne, w kółko mówimy i myślimy o nieboszczykach, nic dziwnego, że oboje mieliśmy takie koszmary. Mimo wszystko mam złe przeczucia, boję się, że ta historia wcale nie będzie mieć szczęśliwego zakończenia. Głaszczę twoje włosy mechanicznie, nie potrafię cię pocieszyć, bo myślami jestem gdzie indziej, bardzo daleko. Czuję taki okropny żal, bo dociera do mnie, jak bardzo w błędzie byłem, myśląc, że nie mam szczęścia w życiu. Piętnastoletni Yumawikvayatawo, poznaj swój trzy lata starszy odpowiednik.
Otrząsam się dopiero po chwili i jakby dopiero teraz zaczynam rozumieć sytuację. Claudio, proszę, nie płacz, przecież żyję, zobacz. Próbuję podnieść na ciebie wzrok, ale z tej perspektywy widzę tylko twój podbródek, trzymasz mnie tak mocno, naprawdę nie musisz, jestem tu, nigdzie się od ciebie nie wybieram. Claudio...
Nie wiem, co robić, co powiedzieć, może po prostu powinienem pozwolić ci płakać. Obejmuję cię mocniej, jak dać ci do zrozumienia, że ten koszmar już minął? Przepraszam, Claudio, naprawdę nie wiem.
Nie chcę opowiadać ci o końcówce mojego snu, po co? Tylko byś się zmartwiła. Wolę, byś wierzyła, że spałem spokojnie. Zawsze przejmujesz się innymi bardziej niż sobą, prawda? Zamykam oczy, tak strasznie żałując, że nie mogę nic dla ciebie zrobić.
Dopiero, gdy czuję, że twój uścisk trochę słabnie, wyprostowuję kark, by popatrzeć na twoją twarz. Ścieram wierzchem dłoni łzy z twojego policzka. Kochana. Już nigdy nie zwątpię w istnienie mojego serca, teraz czuję, jak mi się kraja, gdy widzę cię tak smutną.
- Przyśnił mi się dom. Cóż. Były dom. W Minnesocie. - Nie wiem, czemu ci to mówię. Nie zwierzam się z tego typu rzeczy, chyba po prostu chcę jakoś odwrócić twoją uwagę.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 1:11 am

Muszę się uspokoić. Takie ataki po koszmarach zazwyczaj krótko trwają, szczególnie jeśli obok jest ktoś, kto może mnie upewnić, że to tylko sen. Ale teraz jest trudniej, bo sen dotyczył Yumy. Chociaż go tutaj mam, całego. Dobrze, dobrze już, nie grozi mu nic, przecież.
Puszczam się, to znaczy nie do końca, ale dociera do mnie, że być może ściskam cię za mocno i możesz mieć problemy z oddychaniem, przepraszam Yumo. Spoglądam na ciebie, przez te załzawione oczy i mrugam kilkakrotnie. Co? Dom, w Minnesocie? Odchylam się trochę, ale tak głowę podnosisz, mój biedny, zaraz cię rozboli kark, więc przesuwam się niżej, by nasze twarze znalazły się na tym samym poziomie. Mokre policzki zaraz zaczną mnie szczypać, czuję, jak to nadchodzi, ale to nie jest ważne.
- Chcesz mi o tym opowiedzieć? - Nie wiem, czy odwracasz moją uwagę, czy naprawdę chcesz mi się zwierzyć z czegoś, związanego z twoim byłym domem, jeśli tak, to wiem, że to wielka sprawa i wiesz, zamieniam się w słuch. Nie należymy do osób, którym opowiadanie o rodzinie i emocjach przychodzi łatwo, co? A mimo wszystko zdołaliśmy tak do siebie się zbliżyć. Leżę i czekam i nawet staram się spokojniej oddychać, czy naprawdę chcesz, a jeśli nie, to w porządku, rozumiem to, wiesz, ja nie chcę na ciebie naciskać. Wiem, jak samej byłoby mi ciężko opowiedzieć ci o czymś, a to, co już wiesz, wylało się ze mnie wraz z krwią. I wiem, jak było mi wtedy głupio. Tu nie o ciebie chodzi. Prawdę mówiąc ja… chciałabym, być wiedział o mnie więcej. Ale nie wiem jak i kiedy ci to przekazać. Gdyby tylko był jakiś sposób, byś ot, nagle to wiedział wszystko, co ja bym chciała, na pewno nie wahałabym się go użyć.
Ale Yumo, wiesz, jestem tu. I możesz to zrzucić.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 2:08 am

Nie wiem, czy chcę. To znaczy. Uciekam na chwilę wzrokiem, dając sobie kilka sekund wahania. Mam jej opowiedzieć o tym śnie? Nie sądzę, by cokolwiek znaczył, ta sytuacja nigdy się nawet nie zdarzyła, nie w takiej formie, kilka wspomnień poplątało się w jedno. No to może. Może mógłbym ci opowiedzieć o Minnesocie, o tym, co się wydarzyło, wyjaśnić, dlaczego to już jest były dom. Biorę głęboki wdech, bo to by oznaczało, że muszę sięgnąć pamięcią wstecz do tych wszystkich wydarzeń. A wiesz. Ja nie rozpamiętuję przeszłości. Właściwie. Zazwyczaj po prostu udaję, że jej nie ma.
Podaj mi rękę. Trzymam ją w obu dłoniach, jest dość chłodna. I nie wiem czemu, skupiam się na twoich palcach, gdy zaczynam mówić, boję się spojrzeć na twoją twarz. Wiesz, mam do tego wszystkiego zupełnie inne podejście niż jeszcze kilka tygodni temu. I czuję, że... cała ta historia nie stawia mnie w dobrym świetle. Tyle sytuacji mogłem rozegrać zupełnie inaczej. Teraz, gdy tak strasznie za nimi wszystkimi tęsknię, dużo łatwiej mi zrozumieć ich punkt widzenia i wybaczyć, gdy faktycznie zachowywali się względem mnie niesprawiedliwie.
- Ja... wiesz, nie pamiętam, jak wyglądała moja mama. Wydaje mi się, że była piękna, ale które dziecko nie uważa swojej mamy za piękną? - Wzruszam ramionami drętwo, jakby było mi to obojętne, ale z całą pewnością nie jest. Puszczam twoją dłoń i odwracam się na plecy, patrząc w sufit. - Nie lubiła się rozdrabniać. Kiedy pojawiał się jakiś problem, to po prostu przerywała na moment zajęcie, naprawiała wszystko i wracała do pracy... pod tym względem trochę ją przypominasz. - Jakoś automatycznie zerkam na ciebie z lekkim uśmiechem, zaraz jednak poważnieję i wracam spojrzeniem na sufit. - Ja... nie widziałem tego, wiesz. Moja najmłodsza siostra... Lenmanalomasi, miała tylko cztery lata i... - Przerywam na chwilę, muszę coś zrobić z rękoma, więc po prostu zaciskam dłonie na swoich ramionach, krzyżując ręce na klatce piersiowej. - Powiedzieli nam, że to był wypadek. Lenmanalomasi mówiła, że tamten mężczyzna dobrze wiedział, co robi, ale kto z ludzi by jej uwierzył? Ja... nie powinienem był do niej zaglądać, zabroniono mi, ale i tak to zrobiłem. Powiedz, Claudio, czy da się kogoś przypadkiem postrzelić sześć razy pod rząd...? - Głos mi się załamuje, wiesz, ja już tak strasznie żałuję, że powiedziałem to wszystko. Nie powinienem. Chowam na chwilę twarz w dłonie, naprawdę na chwilę, nie płaczę, choć czuję, że szklą mi się oczy. Dość już się napłakałem z tego powodu. Wędruję rękoma trochę niżej, zatrzymując czubki palców tuż pod ustami. Claudio, przepraszam, jesteś zmęczona. Pewnie. Nie wiem. Spodziewałaś się historii o żniwach kukurydzy.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 1:54 pm

Może nie chcesz, abym na ciebie patrzyła, kiedy mówisz mi o tym wszystkim, ale ja nie mogę się powstrzymać, po prostu, obserwuję twój profil, twój nos i czubek górnej wargi. Nie mogę powiedzieć, że nie zastanawiała mnie twoja tęsknota za domem i historia, ale chyba wiedziałam, podświadomie, że prędzej czy później i tak do niej dotrę. Uśmiecham się. Na pewno była piękna. Widzisz, mnie mówiono zawsze, że ja swojej nie przypominam. Ale nie chcę ci teraz o tym opowiadać, to twoja kolej. A ja musiałabym zahaczyć o Carla, był maminym oczkiem w głowie, w czym zresztą nie ma niczego dziwnego, pierwszy syn, dotknięty klątwą. A nie chcę naszej przestrzeni zaśmiecać Carlem. Zaśmiecać. Jakbym kiedykolwiek wcześniej była w stanie w taki sposób o nim pomyśleć.
Kiedy kończysz mówić, sięgam po twoją dłoń, nie oplataj się tak ciasno. Odwracam się na plecy i leżę tak, patrząc się w sufit i trzymając cię, gładząc wierzch twojej dłoni kciukiem. Nie ma sensu, żebym ci odpowiadała. Oczywiście, że nie. Takie przypadki się nie zdarzają. Wyrządzono wam straszną krzywdę, nie tylko jej morderstwem, ale wybielaniem sprawcy, to okropne, zrobienie z was idiotów, podstworzeń w obliczu tragedii. Jest mi bardzo przykro, ale nie mam pojęcia, jak ci o tym powiedzieć, jak mam ci to przekazać, żebyś wiedział, że ja…
Ja chyba…
Nigdy nie zwróciłam się do ciebie pełnym imieniem. Dociera to do mnie, kiedy jeszcze raz analizuję w głowie to, co mi powiedziałeś i natrafiam na imię, którego z pewnością nie powtórzę, nie wiem też, do kogo należy. Ale twoje słyszałam wiele razy, a mimo wszystko, zawsze byłeś dla mnie Yumą po prostu, jak dla wielu innych uczniów.
- Yumawikvayatawa. - Mam wrażenie, że mój głos, chociaż cichy, przykrywa tą ciężką i przykrą ciszę, która trwała parę chwil. Wybacz mi, jeśli oczekiwałeś, że powiem coś, co sprawi, że poczujesz się lepiej, albo poczęstuję cię kondolencyjnym frazesem, nie wiem, czy potrafię, nie wiem, czy to wypadłoby szczerze. Ja, po prostu, chciałam. Nie wiem, czego chciałam. Nie wiem, jak ci przekazać, że bardzo mi zależy. Chyba, na pewno, nigdy nie byłam. W takiej sytuacji. I ja… nie wiem, jak postępować, żeby… myśli plączą mi się. Może moglibyśmy tę noc spokojnie razem przeleżeć? Nie wiem, czy sen będzie dla nas dziś odpoczynkiem.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 3:01 pm

Wiesz. Nie sądziłem, że kiedyś opowiem tę historię, a już na pewno nie komuś takiemu jak ty. To znaczy. Rodowitej Włoszce, czarownicy czystej krwi. Nawet z całym swoim zaangażowaniem i wrażliwością nie powinnaś móc tego zrozumieć w pełni, tak jak my to rozumiemy. Widzisz, sęk w tym, że to nie jest po prostu pojedyncza tragedia, uderzająca we mnie i resztę mojej rodziny. Śmierć mojej matki to akapit w długiej historii prześladowań, które nie skończą się, dopóki wciąż będą żyć ludzie, przekonani, że mogę sobie uzurpować prawo do wartościowania żyć. Każdy z nas stracił kiedyś kogoś bliskiego w bestialski sposób, wystarczy popatrzeć na to, jak małe są obecnie nasze osady.
A jednak mówię ci to wszystko. I mówię ci to chyba tylko dlatego, że jesteś Claudią. Może nie zrozumiesz, może po prostu przejmiesz się tym, że odebrano nam matkę, a może jakimś cudem pojmiesz wszystko. Nie należysz do Manôgemasak, ale jesteś moją przyjaciółką. A nawet. Nie wiem, to wszystko wydaje strasznie skomplikowane, choć może po prostu skomplikowanym to widzę, a w rzeczywistości jest bardzo proste.
Odwracam głowę w twoją stronę, słysząc swoje imię. To czasem aż dziwne. Małe gesty potrafią tyle znaczyć. Wiesz, nawet nie potrafię opisać, jak się teraz przy tobie czuję, nawet jeśli głowę mam pełną od emocji. Nie miałem jeszcze nikogo takiego. I chyba zaczynam to powoli rozumieć, choć to jeszcze bardzo nieśmiała myśl. Ściskam twoją dłoń i przekręcam się na bok, opierając podbródek o twoje ramię.
- Boozhoo - mruczę w twoją skórę. - Ganabaj ginizaagi'iwe. - Cieszę się, że mogę ci to powiedzieć, powiedzieć w ten sposób, by dla ciebie nie znaczyło to nic, a dla mnie wszystko. Tak będzie najlepiej.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 5:06 pm

Zerkam na Yumę, co on tam do mnie mówi? Cwaniak, przecież nie rozumiem. Śmiejesz się? Czyżbym źle wypowiedziała twoje imię? W końcu jest skomplikowane. Ale, nie. Nie brzmisz, jakbyś mnie wyśmiewał.
- Hej. Co mi powiedziałeś? - Odwracam głowę w twoją stronę, ależ ci się oczy błyszczą. Tak się nie bawimy. Proszę, powiedz mi. To brzmi bardzo ładnie, ale nic a nic mi nie mówi.
- Wiesz, że mam doskonałą pamięć. - Prędzej czy później odkryłabym znaczenie tych słów...
… Gdybym faktycznie była w stanie je zapamiętać. Ale o tym nie musisz wiedzieć, bo cała sytuacja straciłaby swój urok. Mimo wszystko wiem, że byłabym w stanie tak nagiąć swój umysł, żeby dotrzeć do zakamarków i posklejać w końcu, sylaba po sylabie, zajęło by mi bardzo dużo czasu i prawdopodobnie lepiej będzie jeśli szybko wymyślę jakiś, hm, nie szantaż, ale sposób przekonania cię, abyś mi powiedział.
Wciąż czuję, jak kleją mi się rzęsy, podnoszę więc dłoń do oczu i przecieram je, choć nie powinno się tak robić! Ale to raz, raz można. Jakbym mogła w ten sposób pozbyć się tych widoków, które wciąż siedzą mi w głowie. Choćbym się starała jak nie wiem, skupić na tobie przy mnie, na tym, że otworzyłeś się przede mną, to nie mogę jednak, odpuścić tego, co mnie przywołało do stanu świadomości. Nie mogę. Puszczam twoją dłoń, odkrywam kołdrę i wychodzę z łóżka, stając przed drzwiami łazienki i to idiotyczne, ale waham się. Nie bądź niemądra, Claudio. Wiem, wiem, ale mimo wszystko, niedawno byłam w podobnej sytuacji. Otwieram drzwi i gapię się najpierw w tą ciemność, niepotrzebnie, a potem zapalam światło i wszystko jest w porządku. Mała łazieneczka nie zmieniła się ani odrobinę. Odkręcam kurek przy umywalce i nabieram wody w dłonie, w których później zanurzam twarz. I tak trzy razy. Sięgam na oślep po ręcznik, wycieram twarz i kark, plecy i klatkę piersiową. Tak lepiej. Wychodzę z łazienki, gaszę światło i siadam na brzegu łóżka, po stronie Yumy. Hej.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 7:48 pm

Aha, uważaj, bo się nabiorę. Może i zapamiętasz te słowa, ale rozszyfrowanie zajmie ci sporo czasu. Nie sądzę, byś znalazła jakieś materiały w języku norweskim czy włoskim, zanim nauczysz się angielskiego i dogrzebiesz do jakichś angielsko-manogemaskich słowników, o ile takie istnieją, miną co najmniej dwa miesiące. Do tego momentu sam ci to powiem jeszcze raz, tak, byś zrozumiała. Albo. Hm. Może już przestanie cię to interesować.
- Powiedziałem, że lubię sok klonowy. Piłaś kiedyś? Jest smaczny i pożywny. - Przepraszam, to nie tak, że się z ciebie naśmiewam. Po prostu nie mogę ci tego powiedzieć, jeszcze nie teraz. To by mogło wszystko skomplikować, wiesz, nasz ślub. Jeszcze uznałabyś... że mam jakieś oczekiwania? Plany co do ciebie? Dalej utrzymuję swoje zdanie, robię to, by ci pomóc, by dać ci możliwość zrobienia ze swoim życiem, czego tylko zechcesz, a jeśli twoje marzenia uwzględniają też mnie, to... to będzie miłe. Ale nie mogę teraz wyznawać ci takich rzeczy, gdy jeszcze nie wiem, jakie masz do tych spraw nastawienie. - Tradycyjna metoda zbioru polegała na nacinaniu kory i montowaniu łodygi trzciny, po której sok spływał do naczynia z kory brzozowej. Wiesz, jedna z niewielu dobrych rzeczy, jaką przywieźli ze sobą kolonizatorzy, to nowy sposób na pozyskiwanie soku, teraz wierci się niewielkie otwory, to dużo zdrowsze dla drzewa.
Przeczuwam, że możesz się na mnie pogniewać. Sam nie lubię tajemnic, drażnią mnie niespodzianki, więc w końcu podnoszę głowę i patrzę na ciebie z lekkim uśmiechem. Jakby ci to wyjaśnić?
- Nie przejmuj się tym. To takie powiedzenie. Na szczęście. - To prawie prawda. Zamykam oczy, gdy wstajesz i przez chwilę tak leżę, z twarzą przytuloną do poduszki, ale przecież wiem, że już nie zasnę. Z całą pewnością nie w najbliższym czasie. Słysząc szczęk klamki, podnoszę się do pozycji siedzącej i tak po prostu patrzę na ciebie. Co teraz? Przed nami długa noc. Oglądam się na drzwi prowadzące na korytarz, która właściwie godzina? W domu chyba wszyscy już śpią. Znowu przenoszę wzrok na ciebie i wzruszam ramionami. - To co, gramy w warcaby? - Powinniśmy w końcu czymś zająć czas. Chyba że, wiesz. Masz inny pomysł.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 8:23 pm

Syrop klonowy, proszę cię, Yumo, co próbujesz ukryć tym nacinaniem kory? Oczywiście, jest to interesujące, ale nie zasłaniaj mi tym oczu. Niech będzie, niech będzie powiedzenia na szczęście. Przecież nie wątpię w to, że życzysz mi dobrze.
Warcaby? Pomyślmy. Kiedy ostatnio grałam w warcaby to... I zależy w jakie warcaby, u nas gra się w nie nieco inaczej, niż w Dahlvaldzie. Drobne różnice, ale istotne, nie da się grać, kiedy każdy z graczy ma swoje własne zasady. Najgorzej, jeśli orientujesz się o tym w połowie gry. Wtedy zaczynają się scysje i jest nieprzyjemnie, a ja nie lubię się kłócić o tak błahe rzeczy. To tylko gra. Z drugiej strony niedokończenie, a tym samym, przegrana, nie dałyby mi spokoju. Mnie uczono, że dama nie może być zbita przez zwykłego pionka. A Clairemina na upartego chciała mi zbić moją damę, w końcu nią we mnie rzuciła. Zresztą. Przecież wiesz, byłeś przy tym. Odwracam głowę i zamyślam się. Mam ochotę na warcaby? Zerkam na biurko. Mogłabym usiąść do tych ksiąg, ale nie powinnam. Poza tym, mam okazję spędzić bezsenną noc z Yumą i zamiast szukać przyjemniejszej formy trwonienia czasu miałabym grzebać w tajemnicach niemalże wymarłego rodu? Cóż. Nie mam co do wyboru żadnych wątpliwości.
- Nie, nie mam ochoty, ale wiesz… widziałam go na strychu, nawet wiem, gdzie odłożyłam planszę. - Wstaję i cofam się o krok do tyłu. Oczywiście nie pójdę na strych, chociaż nie kłamię, faktycznie znalazłam tam goban, nigdy nie grałam i byłam zbyt zajęta zbieraniem zwłok, więc po prostu odłożyłam grę. Ale to nie jest ważne, bo chyba chcę się trochę z tobą podroczyć.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 10:22 pm

- Kogo widziałaś na strychu? - Przechylam głowę na bok, marszcząc brwi. I co ma do tego plansza do warcabów? W sumie chyba pierwszy raz tak naprawdę się nie zrozumieliśmy, powinienem się przejmować? Zresztą, nie wiem, czy to aż takie ważne. Przesuwam się na łóżku, robiąc ci miejsce, po czym uchylam nieco kołdrę, nie chcesz grać ze mną, w porządku, ale nie stój tu tak, zmarzniesz.
Wiesz, że nie przeszkadzałoby mi, gdybyśmy tak po prostu sobie leżeli. Rozmawiając albo milcząc, bez znaczenia. Lubię z tobą rozmawiać i milczeć z tobą też lubię.
Przyglądam ci się i nagle czuję dziwny ścisk w żołądku na myśl, że niedługo zostaniesz moją żoną. A co jeśli to wszystko popsuje? Może powinniśmy zostać po prostu przyjaciółmi, a po ślubie spadnie na nas milion spraw o których wcześniej nawet nie pomyśleliśmy. No dobrze, ja wiem, pamiętam przecież, że to tylko uroczysta formalność, ale to wszystko wydawało się bardziej klarowne, gdy wydawało się, że między nami nie ma nic... romantycznego. Ani. Nic. Denerwuję się nagle, bo może między nami naprawdę nie ma nic. Claudia jest Włoszką, u nich chyba pocałunek między przyjaciółmi nic nie znaczy? Przecież. Nie wiem. Nie rozmawialiśmy o tym... powinniśmy? Zapytać ją? Teraz? A jeśli spojrzy na mnie zdziwiona i powie coś w stylu "oszalałeś, Yuma?".
A co jeśli naszą noc poślubną zechce spędzić z kimś innym? Potrafiłbym podejść do tego obojętnie? Próbuję wyobrazić sobie ją w uścisku z innym mężczyzną, ale ten widok niemal mnie szczypie w oczy, więc natychmiast przestaję. Ciekawe, kto jest w jej guście? Może ktoś w stylu Christiana Dekkera? A może woli półgłówków jak Ezra Vollan? Claudio, błagam, każdy, tylko nie Ezra Vollan. Nie, Pipo Pärt to gorsza opcja. Przyprowadź do domu Pipo Pärta, Claudio, a będzie to koniec naszej przyjaźni. Nie, o rany, wiem, że nie, ale już chyba nie spojrzałbym na nią tak samo.
Przygryzam dolną wargę i przesuwam się jeszcze bliżej brzegu łóżka, odwracając się twarzą do ściany i mruczę ciche "dobranoc". Ale nawet nie zamykam oczu, tylko patrzę przed siebie. Wielki Duchu. Ja... ja chyba się właśnie boję, że moja przyszła żona nigdy mnie nie pokocha, which is pretty fucked up.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 10:50 pm

Hm? Kogo? O czym ty mówisz, Yuma…? Marszczę brwi tak samo jak ty, zdezorientowana. Aha. Ko-go. Yuma, Yuma, kochany. Czy ty nigdy nie słyszałeś o tym. Śmieję się krótko.
- Nie go, tylko go, to taka starochińska gra planszowa i… - Co? Dlaczego się odwracasz. Przecież nie powiedziałam niczego złego, na pewno nie. Obraziłbyś się o ten strych? Niemożliwe, Yuma, nie bądź śmieszny. Naprawdę, tak czymś cię uraziłam, że odwracasz się ode mnie plecami i. Co ty sobie znowu wymyśliłeś? Już zdążyłam się przekonać, że wystarczy jedno nieodpowiednie słowo i wszystko źle interpretujesz. Jak dziecko. Nie lubię tego. Robisz dramę, a ja nie wiem z jakiego powodu, niemożliwe przecież, aby chodziło o głupią grę planszową, chyba, że za dużo czasu spędzasz z Claireminą i jej infantylne zachowanie zaczęło ci się udzielać, ale błagam, nie, bo z tobą nie wytrzymam.
Marznę w środku w sekundzie, bardziej, niż na zewnątrz.
- Możesz mi powiedzieć, o co ci chodzi? - I bądź na tyle uprzejmy, aby na mnie przy tym spojrzeć, bo nie wyrządziłam ci teraz żadnej krzywdy. I nie udawaj, proszę cię, bo ani nie mogłeś zasnąć w sekundzie, ani nie zamierzałeś iść spać. Poza tym za niedługo i tak musisz wziąć skrzeloziele. Co zamierzasz zrobić, wstać po nie bez słowa i wrócić do łóżka jakby nic? Nawet mnie nie denerwuj. Opieram rękę na biodrze, a drugą kładę na ramie łóżka. Owszem, jest mi już za zimno, ale nie wejdę tam, dopóki mi łaskawie nie wyjaśnisz o co się właśnie obraziłeś.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Pon Wrz 07, 2015 11:35 pm

Aha. Starochińska gra planszowa. Warto wiedzieć. Chociaż nie mam tak dobrej pamięci jak ty, pewnie do rana zapomnę. Dziwnym trafem jedyne, co zapamiętuję od razu, to schematy techniczne.
Przygryzam nerwowo czubek kciuka, gdy zadajesz to pytanie. Na dobrą sprawę, o co mi chodzi? Czy cokolwiek się między nami zmieniło tej nocy? Chyba nie. Po prostu uświadomiłem sobie coś i... nie wiem, możliwe, że zareagowałem za bardzo, ale nic nie poradzę na ten niepokój. O rany. Robię się drażliwy niczym Clairemina. A więc to takie uczucie, gdy żyje się w ciągłym stresie. Ale. To na pewno źle wygląda, nikt nie kończy w ten sposób rozmowy.
Na Wielkiego Ducha, jeśli będę tak ją traktował, to będzie miała mnie dosyć szybciej niż się spodziewam i to wyłącznie z mojej winy. Jeśli uzna Pipo Pärta za lepsze towarzystwo, to tylko dlatego, że nagle stałem się bardziej irytujący od niego. No dobrze. Więc. Podnoszę się, by spojrzeć na ciebie i nawet próbuję się do ciebie uśmiechnąć, ale chyba wychodzi nieszczerze. Nie jestem dobrym aktorem.
- O nic mi nie chodzi, naprawdę. Po prostu... - ...przyzwyczaiłem się do tego, że moje życie to ciągłe pasmo niepowodzeń i zawodów i każda relacja w którą się uwikłałem okazywała się wielkim błędem, a teraz między nami wszystko jest takie cudowne i martwię się, że w końcu się rozczaruję albo ty rozczarujesz się mną, bo przecież to niemożliwe, by wszystko dalej się tak układało? - Pomyślałem sobie o czymś. Ale to nie miało żadnego związku z tobą. - Przez chwilę jeszcze na ciebie patrzę, po czym wzdycham i opadam na plecy. To miało ogromny związek z tobą, ale nie chcę ci o tym mówić. Jeszcze pomyślisz sobie o mnie, że... a zresztą. Jestem strasznie głupi.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Wto Wrz 08, 2015 12:20 am

Aha. Dobrze. Nie brzmisz przekonująco, ale wierzę ci, przecież mogło chodzić w twoją rodzinę, twój dom, Minnesotę. Mogło, ale nie musiało. Spuszczam głowę i przykładam dłoń do twarzy. To bardzo ciężka noc. Dla nas obojga, dobrze. Nie gniewam się. Tylko nie rób tak więcej. Nie zachowuj się jak dziecko. Jeśli coś cię będzie dręczyć po prostu mi powiedz. Nie musisz mówić co, chociaż, oczywiście, jeśli byłoby co, co mogłabym dla ciebie zrobić, to wolałabym wiedzieć. Ale naprawdę wystarczy jedno zdanie, zamiast ucinania rozmowy jednym słowem. Nie wydaje mi się, abym sobie na to zasłużyła, ale wiem. Wiem Yumo, jaki jesteś rozbity. A ja cię nie poskładam, jeśli będziesz mnie tak traktował.
Nie wiem, co tam teraz w głowie masz i chyba mi nie powiesz, ale nie ukryjesz przede mną tego, że jesteś szczęśliwy, kiedy jestem obok i nie wiem, czy zauważasz, jaka ja jestem przy tobie szczęśliwa. Dlaczego więc zamykasz się na mnie? Boisz się? Nie wiem, jak wielu ludzi cię skrzywdziło na takiej płaszczyźnie, cóż znam jednego, który przypadkiem jest moim bratem, ale wiesz, ja zaakceptowałam to, co się dzieje bardzo szybko, bardzo szybko zrozumiałam, że jesteś kimś więcej, niż przyjacielem tylko. Nie wiem, czy obawiasz się, że cię zranię, pewnie tak, albo boisz się co będzie dalej skoro mamy zostać małżeństwem, ale Yumo, co z tego? To nie wygląda tak źle, naprawdę nie, to tylko małżeństwo, nie wyrok sądu, nic, czego nie można by rozwiązać w razie potrzeby. Wiem, to do niczego nie zobowiązuje, wręcz przeciwnie, skoro miała to być formalność, to sytuacja może się wydawać skomplikowana, ale hej. Wiesz, co zawsze powtarzam. I mam rację.
Wzdycham i wchodzę do łóżka, ale nie kładę się, tylko siadam na piętach i kładę dłonie na kolanach, przyglądając się przez chwilę Yumie i nasłuchując, ale nie odzywa się w mojej głowie żaden głos rozsądku. Nierozsądku też nie. Co oznacza, że jestem perfekcyjnie zgodna ze samą sobą. Przecież wiem. Wiem, już to wiem. Zaskakujące, jak szybko się pozbierałam. Chyba ty mnie do tego zmotywowałeś, wiesz? Wiem, czego chcę.
Sięgam po rękę Yumy i przykładam jego dłoń do swojej talii, sunąc powoli w górę, aż zatrzymuję się na piersi. Możesz to wykorzystać, albo uświadomić mnie, że jestem w błędzie. Wybierz mądrze, zanim jednak to zrobisz mogę mieć jeszcze jeden argument. Moja dłoń z twoją pod nią suną wyżej, aż docierają do mojej twarzy, do ust, odwracam twoją dłoń i całuję jej wierzch, nie spuszczając z ciebie wzroku, w końcu przegryzając twój kciuk. I dobrze, teraz możesz wybierać.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Wto Wrz 08, 2015 5:09 pm

No dobrze, to nie jest sposób, w jaki postępują ze sobą przyjaciele. Patrzę na ciebie, zaskoczony chyba tylko połowicznie, może dlatego, że jakaś część mnie... nie tyle spodziewała się tego, co może liczyła na to? Nie wiem. Podnoszę się do góry, wraz z moją ręką, która wędruje coraz bliżej twoich ust. Wiesz, moja dłoń bardzo kontrastuje z twoją ciemną skórą, dziwne, ale dopiero teraz na to zwracam uwagę. Zresztą, dlaczego właściwie o tym myślę? Powinienem zajmować się ważniejszymi sprawami.
Chyba naprawdę coś jest ze mną nie tak, Claudio, jeśli do tej pory nie dotarło do mnie, w jaki sposób na mnie patrzysz. A teraz to wszystko wydaje się bardzo oczywiste. Cóż, sprawy nigdy nie są tak złe, jak nam się wydaje, prawda? Wiesz, wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej, gdybym o tym pamiętał na co dzień. I chyba nie mogę wypierać z siebie tego, że mimo wszystko trochę się boję o nas, chociaż może "lęk" byłby odpowiedniejszym słowem. Nie dałaś mi do tej pory powodu, bym w ciebie wątpił, więc dlaczego tak bardzo martwię się o to, że w końcu mnie zostawisz? Może. Może kiedyś tak. Ale to wcale nie będzie musiało być tak melodramatyczne, może rozstaniemy się w przyjaźni, a może będziemy należeć do tych legendarnych par, które razem przetrwają wszystko? Gdy teraz na ciebie patrzę, ten mój strach wydaje się niemal śmieszny. Jakie to ma znaczenie właśnie teraz? Noc jeszcze młoda.
Opierając ciężar ciała na kolanach, przysuwam się do ciebie i przesuwam dłoń niżej, z powrotem do twojej piersi. Zaraz uzupełniam jej brak na twoich ustach i całuję cię, tylko przez chwilę, bo zaraz odrywam się, by po prostu popatrzeć na ciebie. Wiesz. Nie mam doświadczenia z kobietami, musisz mnie poinstruować. Pokazać, co lubisz. Chciałbym, by nam obojgu się podobało. Bardzo.
Całuję cię znowu i napieram na ciebie ostrożnie, ale chyba rozumiesz, o co mi chodzi, bo kładziesz się na plecach i podczas gdy zgiętą w łokciu ręką opieram się o materac, drugą mogę swobodnie wędrować po twoim ciele. O rany, wiesz, Claudio, strasznie mi się podobacie. Ludzie. Z tymi swoimi pełnymi ciałami, nie dziwię się wcale, że niegdyś wydawaliśmy się wam duchami, a nie żywymi istotami.





/zt bo wstydzę się pisać dalej Embarassed
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Pokoik na pierwszym piętrze   Today at 9:11 pm

Powrót do góry Go down
 

Pokoik na pierwszym piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Świat :: Norwegia :: Bindalseidet :: Brohl-