Pokój Yumy

Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 1:31 am

NIE MA SZCZURÓW
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 2:04 am

Węszył pod drzwiami jak hiena, oczywiście, krążył, pewnie walcząc usilnie z chęcią wtargnięcia tu. W końcu dał sobie spokój, kiedy przekręciłam kluczyk, aby otworzyć drzwi. Niekoniecznie chciałam się z nim skonfrontować. Może po prostu spłoszyć. Za długo nie nacieszyłam się możliwością spania w stroju Ewy, w pokoiku, ale nie szkodzi. Wsuwam się pod kołdrę i sięgam po magazyn. Zimno mi w stopy. Zerkam na zawiniętego w kołdrę Yumę. Nie będę go tu zostawiać. Znajdę coś po prostu w jego rzeczach. Dobrze. Gdybym była Yumą gdzie trzymałabym skarpety? Może po prostu. Użyję magii. Taak. Magia. Tak. To jest to. Wracam do łóżka, tym razem odkładając magazyn i wsuwając stopy w skarpety. Jestem już zmęczona, wysychają mi oczy. Rzucam ostatnie spojrzenie na pokój przed snem i gaszę lampkę znajdującą się z mojej strony łóżka. Z mojej strony. Wsuwam dłonie pod poduszkę. Szkoda, że nie obudzi mnie słońce.
Budzi mnie natomiast burza, trzy godziny później. Na wpół śpiąca zapominam kompletnie, że nie jestem u siebie i odwracam się na drugi bok mrucząc. Ale powoli do mnie dociera. Jeszcze chwila. Jeszcze parę sekund. Odwracam się znów i zsuwam z łóżka, idąc do okna potykam się o własne stopy. Kiedy docieram zamykam je, trudno, nie będziemy mieć czym oddychać. Ale pewnie obudzę się za kolejne dwie godziny, wtedy jakieś uchylę. Czy tu nie powinno być jakiejś klimatyzacji magicznej czy coś? Stoję przez chwilę gapiąc się na ogród. Ziewam, oczy zachodzą mi łzami, przecieram twarz dłonią. Nie wiem, czy Yuma śpi, ale pewnie mijamy się w nocnych pobudkach. Idę jeszcze do biurka i nalewam sobie pół szklanki wody. Nocą każdy dźwięk wydaje się być głośniejszy, więc mam wrażenie, że wszystkich domowników obudzę moim głośnym połykaniem, ale wiem, że to tylko mnie się tak wydaje, dodatkowa dlatego, że jestem średnio przytomna. Boże, jak zimno. Wracam do łóżka. Yuma jest ciepły, więc natychmiast się do niego przysuwam, mając w zamiarze trochę mu tego ciepła ukraść, nie pogniewa się, zaraz pewnie uzupełni zapasy.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 10:45 am

W nocy jak zwykle budzi mnie lekkie pieczenie gardła. To nie jest nieprzyjemne uczucie, po prostu na tyle odczuwalne, by wyrwać mnie ze snu. Nie wstaję od razu, z pewnym zdziwieniem rejestrując jakieś obce kończyny obejmujące moje ciało, ale uspokajam się, gdy dociera do mnie, że to Claudia. Nawet nie zastanawiam się szczególnie, dlaczego nie wróciła do siebie do pokoju. Mógłbym tak zostać jeszcze chwilę, szkoda. Wyślizguję się z jej ramion, by schylić się do szafki nocnej, grzebię w niej trochę chaotycznie, zapominając, że ostatnio skrzeloziele zostawiłem w innym miejscu, trudno, otwieram szufladę z stamtąd wydobywam jedną kapsułkę. Rozgryzam ją, dla odmiany pozostawiając dłużej na języku żelową osłonę, czekam, aż sama się rozpuści.
Powinienem wrócić do spania, ale widok Claudii sprawia, że znowu zaczynam myśleć o ostatnich wydarzeniach. To chyba jakiś akt masochizmu, rozmyślam o sprawach, które czynią mnie niespokojnym, tylko wtedy, gdy naprawdę przyda mi się długi sen. Kładę się mimo wszystko obok Claudii, przez chwilę patrzę w sufit, a potem spoglądam na nią spod przymkniętych powiek. Moja narzeczona. Wielki Duchu, nie wiem, co knujesz, ale sprowadziłeś moje życie na naprawdę dziwne tory.
- Nie śpisz? - zadaję szeptem pytanie. Pewnie nie. Śpiący ludzie oddychają trochę inaczej. Obracam się na bok, twarzą do ciebie. Nie wiem, powinniśmy porozmawiać? Myślałem trochę nad tym, wiem, że radzę sobie raczej słabo, ale nie mam pojęcia, co w związku z tym zrobić. Z większością moich problemów muszę sobie poradzić sam. Czym mogę się podzielić? Remontem willi Brohlów?


Ostatnio zmieniony przez Yumawikvayatawa Yahto dnia Sro Wrz 02, 2015 2:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 1:31 pm

Yuma mi się wymyka, co oznacza, że mam na łóżku więcej miejsca dla siebie. Nigdy nie należałam do osób, które nocami przywłaszczają sobie całą powierzchnię, na której śpią, ale pozwoliłam sobie przesunąć się na środek, jakoś automatycznie, a może po prostu dlatego, że ta część materaca jest cieplejsza. Przez głowę przewijają mi się papierowe miecze, wetknięte w ziemię pomiędzy mieczami roślinkami. Kiedy je podlewam papier robi się miękki i miecze opadają na ziemię. Chyba zepsułam komuś ogród.
Nie śpisz?
- Zależy kto pyta. - Mruczę, nie otwierając oczu, to jedyna sensowna odpowiedź według mnie w tej chwili. Tak. Właśnie tak. Mieczyki gdzieś już tam uleciały z mojej głowy, nieustannie podlewane przez ogromną konewkę, teraz konewka zagrzmiała i poruszyłam się niespokojnie, nie dlatego, że się boję burzy, to raczej odruch bezwarunkowy, na nagły, niespodziewany dźwięk. Ktoś mi dmucha na twarz. Yuma mi dmucha na twarz. Yuma oddychasz mi w twarz. Marszczę brwi i rozchylam powieki, tak, to zdecydowanie Yuma i jego ciepły prąd azotu, dwutlenku węgla i paru innych jeszcze… Co on mi chce przekazać?
- Daj mi. Minutkę. - Przekręcam się na plecy i zamykam oczy, mając jednak w głowie uwagę, zepchniętą gdzieś w głąb, że Yuma czegoś chce. Może… Nie wiem...
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 4:05 pm

Kto pyta? Nikt ważny, jeśli chcesz, to śnij sobie dalej. Nie spieszy mi się nigdzie, wiesz, a tobie też się przyda trochę solidnego odpoczynku. Zastanawiam się trochę, czy gdyby nie Carlo, dalej byłabyś tą samą milczącą, zawsze opanowaną Claudią. W końcu długo powtarzano ci, że swoje zdanie musisz zachowywać dla siebie, a szkoda, bo masz wiele do dania. Trochę smutnieję, gdzieś w twojej historii słyszę echa własnej, chociaż moja nie była aż tak dramatyczna, nie jeśli o moje marzenia, plany i ambicje chodzi. W domu nikt jednak nigdy nie podniósł na mnie ręki, niezależnie od tego, jak się zachowywałem ani co mówiłem, chociaż gdy teraz myślę o niektórych momentach ze swojej przeszłości, sam bym ledwo się powstrzymał przed uderzeniem się w twarz. Byłem koszmarnym dzieckiem, Claudio.
Wiesz co, pod tym względem jesteś podobna do Carla, gdy tak jesteś zawieszona między światem snu a jawą. Ja nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem, budzę się i niemal natychmiast wracam do rzeczywistości, zazwyczaj nie pamiętając nawet, co mi się śniło.
Zamykam powieki, nie zasypiam jednak, po prostu oczy mnie trochę szczypią od zmęczenia. Jak tu zimno. Jesteś dobrą przyjaciółką. I czemu ja o tym teraz myślę? Patrzę na ciebie i chcę ci to powiedzieć, chociaż milczę, bo wydaje mi się to strasznie głupie.
- Jak się czujesz? - No dobrze. To jeszcze głupsze.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 4:59 pm

Yumo, jeśli chcesz, abym się obudziła, to mi powiedz, albo szturchnij, inaczej będę jeszcze trochę trwać w tym stanie, chociaż i tak już budzę się, otwieram oczy u gapię się w sufit. Jak się czuję? Biorę głęboki wdech, już jest tu duszno, strasznie tego nie lubię. Trudno, zmarzniemy bardziej, ale jednak uchylę okno. Potrzebuję powietrza. Czuję, że muszę siku. Zwlekam się z łóżka znowu potykając się o własne stopy i szukam na oślep swetra, gdzieś go tu widziałam parę godzin temu. W końcu jakiś łapię i wciągam, przez chwilę próbując włożyć głowę do rękawa. To chyba twój, bo tobą pachnie. Nie będę szukać spodni i tak za chwilę wrócę. Wychodzę z pokoju zastanawiając się gdzie tu jest najbliższa łazienka. Skręcam w lewo, dobra, już wiem. Mam ten komfort, że pokoik, który sobie wybrałam ma swoją toaletę. Ale nie będę tam teraz lecieć. To daleko stąd. Trochę za daleko.
Z kranu leci lodowata woda, wielkie dzięki willo Brohli. Spoglądam na siebie w lustrze, po ciemku wyglądam strasznie, nie lubię być rozczochrana. Rozglądam się, ale żadnej szczotki tu nie widzę, przeczesuję więc włosy dłonią i zaczynam zaplatać je w warkocz, w połowie zaczynam zastanawiać się po co to robię. Rozplątuję. Mimo wszystko trochę je przygładzam, zakładam za uszy i znowu karcę siebie w myślach, przecież to nie ma najmniejszego sensu, jakby dla Yumy to miało jakiekolwiek znaczenie. Chwila co. Nie ważne. Spoglądam na umywalkę. Co kilka sekund kropelka spada z kranu uderzając o ceramiczne dno. Przyglądam się temu chwilę, a potem dokręcam kurek i wracam. Zamykam drzwi i podchodzę do okna, uchylając je, dopiero po wycieczce poza pokój czuję, że jest tu duszniej niż sądziłam. To jest bardzo niezdrowe spać w takich warunkach. Przez deszcz robi się głośniej, ale co z tego i tak mam wrażenie nie będzie to zbyt przespana noc. Już nie jest. Wracam do łóżka w swetrze i natychmiast wsuwam Yumie dłonie pod koszulkę, kładąc je na brzuchu, przepraszam, wiem, jakie to nieprzyjemne, ale ty masz ciepły brzuch, a ja lodowate dłonie. Dobrze, wcale nie jest mi przykro. Uśmiecham się do ciebie w półmroku.
- W nos też mi zimno. - Potwierdzone info. Przekręcam dłonie, teraz muszę ogrzać ich wierzch, jeszcze chwilę wytrzymasz. Tylko nie rób tego samego, to dla mnie bardzo wrażliwe miejsce, w najgorszym przypadku odskoczę i wyląduję za oknem, a w najlepszym… nie ważne. Hm. Dziwne.
Sweter mnie drapie, a supełek ze wstążki przyczepionej do koszuli nocnej wbija mi się w żebro.
- Nie cierpię spać w ubraniach. - Stwierdzam, zgodnie z prawdą zresztą, nie widząc w tym niczego wstydliwego. Zresztą nigdy nie miałam z tym problemu. A Yuma i tak opatrywał mi klatkę piersiową więc. Tak.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 7:17 pm

Hej, dokąd idziesz, zostawisz mnie w tym chłodzie? Oglądam się za tobą, po czym sam wstaję, chociaż może opuszczanie kołdry to koszmarnie zły pomysł. Nie cierpię takich nocy, kiedy jest jednocześnie zimno i duszno, ten dom naprawdę nie nadaje się do tego, by w nim mieszkać. Próbuję sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać po remoncie, ale jestem raczej kiepski, jeśli chodzi o wyobraźnię. Wystarczy, bym omiótł ten pokój spojrzeniem i wiem już, ile mniej więcej metrów kwadratowych wynosi powierzchnia ścian, potrafię w myślach przestawiać meble jak dziecięce klocki, ale nie umiem dodać nic od siebie. Nie wyobrażę tu sobie żadnego innego łóżka poza tym, w którym śpię.
Może, może, nie wiem. Mogłoby tu być jaśniej. Zresztą, tymi wszystkimi durnotami z chęcią zajmie się Clairemina, choć obawiam się, że w takim wypadku będę zasypiał z twarzą wtuloną w poduszkę w kształcie kotka.
Przy biurku wypijam szklankę wody, ostatnio zapominam o tym, a w moim przypadku to jest, cóż, raczej istotne. Odwodniłbym się pewnie szybciej niż ktokolwiek w willi Brohlów, a omdlewanie w czyjekolwiek carla ramiona to nie rodzaj doświadczenia, które prędko chciałbym nabyć. O trzeciej w nocy nie mam tu zbyt wiele do zrobienia, więc wracam do łóżka.
Hej, Claudia. Odruchowo robię ci trochę miejsca, choć przecież to łóżko jest dość duże dla naszej dwójki, przysuwam się nieco bliżej, gdy kładziesz ręce na moim brzuchu, aż tak zmarzłaś? Zresztą. To stary, nieocieplany i nieszczelny dom na północy Norwegii. Dla mnie też tu jest za zimno, a ja wychowywałem się w Minnesocie, a nie we Włoszech.
- Tak? - Łapię twój nos w dwa palce, ale wybacz, mam dość chłodne dłonie. - Przykro mi, chyba nic na to nie mogę poradzić.
Hm, wiesz. Nie jestem specjalnie zdziwiony, chyba jednak zdążyłem cię trochę poznać przez ostatnie dni. Sam też nie lubię spać w ubraniach, ale Clairemina lubi tutaj wpadać na rolkach bez pukania, nie chciałbym, żeby dostała kiedyś przeze mnie zawału.
- To nie śpij. - Wzruszam ramionami. Wiesz, mi to nie będzie przeszkadzać.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 8:39 pm

Oszalałeś? W takich temperaturach?
- Jest za zimno. - W Palermo zazwyczaj jest za gorąco. Najlepiej więc śpi się na podłodze, to bardzo dobre dla kręgosłupa spać na czymś twardym. Gdybym chciała tutaj spać na ziemi to rano chyba znaleziono by mnie martwą, zamarzniętą na kość.
Wzruszam ramionami. Kilka razy. I strasznie mnie to bawi.
- Często wzruszasz ramionami. - To prawda, pewnie nawet nie zwróciłeś na to uwagi, co? Od razu to wyłapałam. Czasami robisz to nawet gdy z nikim nie rozmawiasz, chociaż pewnie robisz to ze samym sobą, w głowie. Co? No co? Wiesz, ja rzadko śmieję się z ludzi. Jawnie. Ale jest trzecia w nocy. I właśnie się rozbudziłam. Podnoszę się na łokciach i wisząc tak nad tobą wzruszam energicznie ramionami próbując nie parsknąć. Przestaję po chwili, żebyś przypadkiem nie zaczął się dąsać, albo co gorsza rzucać kąśliwymi uwagami. Oho uwaga, Yuma w swoim common trybie.
Przestaję się uśmiechać, przyglądając ci się tak po prostu z góry, chociaż widzę tylko zarysy i twoje błyszczące oczy, bo moje włosy odcinają dopływ i tak już wątłego światła. Może mogłam jednak je splątać. A. A może jednak nie.
Wiesz, to niesamowite, bo chodziliśmy na wspólne lekcje, a nie zamówiliśmy nigdy słowa, bo wątpię, żebym kiedykolwiek bąknęła chociaż jakieś dzięki jeśli akurat rozdawałeś testy. Ogólnie przecież siedzę cicho. Ale nie omijałam cię wzrokiem ani myślą, wręcz przeciwnie, zwracałam na ciebie uwagę, ale w takim samym stopniu jak na każdego w sali, kto akurat zabierał głos. To okropne, ale prawdopodobnie gdyby nie Carlo to w ogóle byśmy nie zamienili ze sobą nawet paru zdań. A gdyby nie Clairemina i jej kij. Cóż. Czy to nie dziwne? Leżymy teraz tutaj razem, obok siebie walcząc z chłodem, a dwa miesiące temu pewnie nawet nie podalibyśmy sobie dłoni. Bo i po co.
Nie sądziłam nigdy, że będę z kimś tak blisko. I. Tak blisko, jak teraz. Tak blisko, że czuję twój oddech na moich wargach. I. Co? To ja…? Czy ty…? Czubek twojego nosa dotyka mojego policzka. A ja nie wiem. I nie rozumiem. Odsuwam się przyglądając ci się. A potem kładę się na plecach, czując się niezręcznie. Patrzę na chwilę na sufit, a potem zamykam oczy i odciągam kołdrę pod samą brodę. Nie wiem. Nie wiem.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 10:49 pm

- Możemy wziąć dodatkowy koc. - Wzruszam ramionami. Wielki Duchu, skąd mi się tam wzięło to "my"? Przecież Claudia nie będzie tu spędzać każdej nocy, to znaczy, nie mówię, że nie może, po prostu... dlaczego miałaby? Myślałem, że podoba jej się w pokoju, który przecież sama sobie wybrała, dlaczego miałaby tam nie spać? Nie, czekaj, Yuma, to ty powiedziałeś o "nas", nie ona. Dobrze. Dobrze. Okej.
Co? Wcale nie aż tak często. Stosownie do okazji. Przestań, strasznie głupio wyglądasz. Nie robię tak, na pewno nie!
- To dlatego, że jestem jednak litościwy i wolę czasem wam oszczędzić komentarza. - Zabieram kilka twoich kosmyków włosów i odrzucam je za twoje plecy. - Możesz albo być złośliwa, albo łaskotać mnie tymi swoimi puklami w nos, wybierz mądrze. - Nie przyjmuję reklamacji. Wiesz co, Claudio, to chyba też rodzinna cecha Colettich, wszyscy jesteście zupełnie inni niż na pierwszy rzut oka, choć akurat jako jedyna plusujesz przy bliższym poznaniu. To dziwne, jednocześnie tak się jakoś wyrodzić i pasować jednocześnie. Ale ty w ogóle wydajesz się jakaś taka. Hm. Dziwna.
Chyba to właśnie w tobie lubię, wiesz? Nie jesteś taka jak inni. Tak sobie myślę, że gdybyś i ty okazała się jakąś mistyfikacją, pewnie bym tego nie przeżył. Nawet Clairemina bywa okropnie egoistyczna, ale w tobie nie ma wcale samolubności, tylko trzeźwe patrzenie na świat. Nie wiem, tak mi się wydaje, że po prostu należysz do tych legendarnych prawdziwie dobrych osób. I naprawdę... cieszę się, że mogłem cię poznać. Mam nadzieję, że ty też nie żałujesz, że poznałaś mnie.
Zbliżasz swoją twarz do mojej, mrugam kilkakrotnie, o co chodzi, Claudio? Nie mówię jednak nic. I chyba sam wyciągam trochę szyję, by być jeszcze bliżej ciebie, zaraz jednak żałuję tego ruchu, bo ty uciekasz, a ja odwracam głowę, speszony. Przyciskam zgięty palec wskazujący do warg, jakbym, nie wiem, chciał sobie zrekompensować brak dotyku twoich ust na moich? To głupie. Przecież my. To znaczy. Przyjaźnimy się. Zresztą, mamy się żenić! O rany. No dobrze, to akurat niczego nie wyklucza. Ale. Jesteś siostrą Carla. O rany. Nie, to też nie jest... to znaczy. Uhm.
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Sro Wrz 02, 2015 11:28 pm

To głupie. Jesteśmy przyjaciółmi. I dlatego to jest głupie bo w zasadzie. W zasadzie czemu nie mielibyśmy. Nigdy nie miałam z tym problemu ale. Nigdy nie miałam przyjaciela. To byli. Kochankowie. Kochanki. Znajomi. Osobno. Ale my mamy się żenić i. To Yuma. To przecież Yuma.
- Lepiej pójdę do siebie. - Stwierdzam, przełamując ciszę i odkrywam kołdrę, schodząc z łóżka. Wiesz, może miałam iść wcześniej, ale nie wiem, chciałam zostać, bo co mi tam, sprawdzić czy śpisz lekko, upewnić się, że odpoczywasz, a tymczasem ta burza i. Clairemina pewnie dostałaby rano zawału, gdyby zobaczyła jak stąd wychodzę. Chociaż nie zdziwiłabym się, gdyby już wiedziała i wymieniała z Lambertem gorące, plotkarskie listy. Ściągam sweter i odwieszam go na oparcie krzesła przy biurku, nie zerkając w twoją stronę ani razu. Nagle zrobiło mi się gorąco. W okolicach mostka, szyi, uszu. Policzków. Brzucha. Bardzo. Dziwne. Uczucie. Idę do drzwi i przekręcam kluczyk, naciskam na klamkę, uchylam je i nie wychodzę. Stoję tak przez chwilę i kiełkuje mi w głowie myśl. Co jeśli teraz wyjdę i zawiśnie między nami ta niezręczność? Jeśli spotkamy się rano przy śniadaniu nie będąc w stanie na siebie spojrzeć? Nie rozumiem kompletnie skąd ona się wzięła. Nigdy nie czułam czegoś podobnego w sytuacjach zbliżenia z innymi ludźmi. Może to przez to wszystko. Spokojnie, Claudia. Muszę dokonać chłodnej kalkulacji, ale… nie potrafię. Zamykam drzwi, znowu rozlega się szczęk zamka, a ja gapię się jeszcze chwilę na nie, zanim się na coś zdecyduję przyciskam czoło do drzwi. Odwracam się w końcu i spoglądam na ciebie.
Yuma. Nie chcę iść.
Nie rozumiem tego kompletnie, ale z jakiegoś powodu podświadomie najwyraźniej postrzegam cię w zupełnie innych kategoriach niż mi się zdawało. Tylko skąd w mojej głowie tyle sprzeczności, jakby to nie mogło być takie proste, jakbyśmy nie mogli spokojnie zostać przyjaciółmi z przywilejami, czego wcześniej nie rozważałam, ale nie rozumiem, skoro już dzieje się coś skąd ta cała konsternacja i nie wiem, czy jest nam to potrzebne. Jednocześnie bardzo chcę. I obawiam się. I zaraz wybuchnie mi głowa.
Zrób coś. Jak nie ty, to ja.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Czw Wrz 03, 2015 12:12 am

Może lepiej. Ale wiesz. Możesz też zostać. To znaczy. Nie stało się przecież nic, prawda? To chyba normalne. To znaczy, kiedy dwójka bliskich osób... mam na myśli... Nie mam na myśli niczego. Po prostu nie musisz wychodzić.
To chyba dobrze, że nie decyduję się tego wszystkiego powiedzieć na głos, chyba nic byś z tego nie zrozumiała. Nic dziwnego, skoro ja ledwo orientuję się, o co mi chodzi. O co mi chodzi? Nie wiem. Jesteśmy przyjaciółmi, na dniach zostaniemy też mężem i żoną, to samo w sobie sprawia, że nasza relacja jest trochę, hm, skomplikowana. Naprawdę nie sądzę, by dało się ją czymkolwiek udziwnić. Wielki Duchu, dokąd ja zmierzam moimi myślami? Podpierając się łokciami, podciągam się do pozycji siedzącej, kołdra spada mi z ramion. Może powinienem jednak pójść za tobą? Powiedzieć, że przecież wszystko jest dalej w najlepszym porządku? Ale coś nie pozwala mi wstać, chyba jednak obawiam się, że coś zepsuję. Lepiej jednak zostawić to tak... nie. Nie wiem.
A więc nie wychodzisz? Przyglądam ci się przez chwilę, z mętlikiem w głowie, w końcu wygrzebuje się spod kołdry, wstaję i idę w twoją stronę, mam wrażenie, że moje ruchy są dziwnie powolne, jakbym znajdował się we śnie. Staję w końcu przed tobą, ignorując uporczywy głosik w mojej głowie, powtarzający, że to co robię jest absolutnie nieracjonalne. Tak. Tak, wiem. Nie ma w tym ani krztyny rozsądku. Wyciągam ostrożnie rękę w twoją stronę, na milimetr od twojej twarzy cofam ją niepewnie, mogę? Nie słysząc sprzeciwu, głaszczę twój policzek, zbierając z niego kilka kosmyków włosów, zagarniam je za ucho i tam pozwalam zostać swojej dłoni, zaplątaną w twoich włosach.
Wiesz. To głupie. Okropnie głupie, ale boję się zrobić cokolwiek więcej, bo. Myślałem ostatnio. Jestem chyba trochę chory. Nie mam pojęcia, czy to... normalne. Czy znowu mam do czynienia z tą stroną mnie, która prowokuje Dylana Daytona albo brnie w jakieś chore relacje z Carlem Colettim. Mimo to. Nachylam się w twoją stronę, niedużo, w końcu nie jesteś wiele niższa ode mnie, i całuję cię w usta. To chyba nie jest najbardziej pasjonujący pocałunek, jaki przeżyłaś, prawie na pewno nie. Prawdę mówiąc, nikogo jeszcze nie całowałem w ten sposób. Nie znajduję dobrego słowa, by to opisać, ale chyba "czule" to prawie ten wyraz, o który mi chodzi.
A potem odchylam się od ciebie, patrząc na twoją twarz z jakimś takim. Nie wiem. Przejęciem? Nie popsułem niczego?
Powrót do góry Go down

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny
Zawód : ratuję mangozjebasaki

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Czw Wrz 03, 2015 12:55 am

To prawie tak dziwne, jakby przyśniło mi się razem z mieczykami. Jak w zwolnionym tempie, obserwuję jak wyciągasz w moim kierunku dłoń, a potem. I całujesz mnie. Ty. Mnie. Yumo. Całujesz i przestajesz nagle, a mnie nie podoba się wcale, bo dlaczego się odsuwasz i patrzysz na mnie tak, to już i tak ruszyło wszystko, cała ta lawina, a mnie szumi w głowie, nie mogę wyłapać własnych myśli, unoszę ręce łapiąc twoją twarz w dłonie i przyciągam cię do siebie i nie wiem, czy wciąż brakuje mi czułości, czy chcę jej więcej dostać od ciebie. Całowałam ludzi czule, wiesz, ale nie tak. Może jesteś wyjątkowy, może to ta noc, te okoliczności, może to wszystko się na to składa, ale mięknę cała, zaciskam dłoń na twoich miękkich włosach i słyszę, jak deszcz uderza o szyby, odrywam się od ciebie powoli, nie puszczając cię jednak i łapię oddech, opierając się czołem o twoje. I to śmieszne, ale powinien głos rozsądku w mojej głowie krzyczeć teraz, wysyłać mi sygnały wyraźne, że to nie, to źle, a z drugiej strony dlaczego miałby to robić? Przecież to zupełnie normalne. Ale. Wiem, że to coś innego. Ze to nie jest tak, jak zawsze. Odchylam się w końcu, by móc na ciebie swobodnie spojrzeć, powoli cofam swoje dłonie. Oblizuję wargi, ale i bez tego czuję twój smak. I, to zaskakujące, ale podoba mi się bardzo. Bardzo.
- Nie spodziewałam się tego. - Nie tego, oczywiście, że mnie pocałujesz, chociaż to ma ze sobą związek. Nie spodziewałam się, że to pójdzie w tą stronę w ogóle. Kiedykolwiek. Przecież. Nie wiem. Zanosiło się? Nie, nie wydaje mi się. A może. Nie wiem? Może nie zauważyłam. Nie zauważyłabym?
Stoimy tak i wiesz, nie mogę oderwać od ciebie wzroku jak zahipnotyzowana, a nie powinnam, no nie wiem, zawstydzić się czy, mimo wszystko wciąż przecież czuję, że jest trochę niezręcznie, a nie jest też swobodnie, jak gdyby była to sprawa bardzo lekka, zwykła, jak to w moim życiu bywało i. Otwieram usta, aby znów coś powiedzieć, ale co. Wciąż jest zimno? To mogłoby źle zabrzmieć, bo choć faktycznie, marzniemy tutaj, to mnie zrobiło się w środku cieplej. Spuszczam w końcu głowę, ale tylko po to by spojrzeć na moją rękę. Unoszę ją po chwili na wysokość oczu. Spójrz, mam gęsią skórkę. Z zimna. I z emocji. Robi mi się głupio, właśnie przez to, że można to rozumieć dwojako, więc opuszczam rękę i w końcu udaje mi się nieśmiało do ciebie uśmiechnąć. Boże, nieśmiało. Nieśmiało! Tak, jakbym kiedykolwiek była nieśmiałym dziewczęciem. Nie wiem, co robisz, ale…
- Chyba mogę jednak zostać.
Powrót do góry Go down
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Czw Wrz 03, 2015 9:55 am

Ja chyba naprawdę mam osiemnaście lat. Myślę o tym, gdy mnie całujesz, bo wtedy nagle odchodzi ze mnie całe to zmęczenie i po raz pierwszy od dawna czuję, że faktycznie jestem młody. Nie wiem, może tak właśnie smakują pocałunki z kobietami, a może chodzi o ciebie, tak po prostu? A może tak właśnie się dzieje, gdy całuje się kogoś, kogo się lubi, zamiast kogoś, kto denerwuje cię do białości. Nie wiem, zresztą, jakie to ma znaczenie? Bardzo mi lekko. I chyba jestem. Jakby szczęśliwy.
Dopiero teraz wyplatam dłoń z twoich włosów, zatrzymując jednak jeden pukiel między palcami i głaszcząc go lekko wnętrzem kciuka. To głupie, włosy nie są unerwione, więc to niemożliwe, byś czerpała jakąkolwiek przyjemność z tej pieszczoty. Ale. Nie chcę go wypuszczać. Unoszę na ciebie wzrok.
- Tak - zgadzam się tylko. Nie spodziewałem się, zresztą, kto by się spodziewał? To nie przypomina typowej historii miłosnej, one nie zaczynają się zwykle od przetrąconego nosa i zwymiotowanie na swą lubą (przepraszam). Radość psuje mi nagła myśl, że nie będę nigdy dość dobry dla ciebie, ale chyba mogę próbować?
Wielki Duchu, co się ze mną dzieje? Naprawdę się cieszę, tak, że mam ochotę cię porwać w ramiona, ale dobrze wiemy, jak to by się skończyło. Bardzo źle.
Chyba możesz? Uśmiecham się do ciebie, chociaż chce mi się śmiać. Nie z rozbawienia. Po prostu. Nie wiem. Jakby nagle wszystko wskoczyło na swoje miejsce, ale przecież wiem, że to tylko mały element układanki. W głowie mi trochę szumi, przepraszam, Claudio, nie będę zbyt rozmowny.
- Tak. - Przepraszam, parskam śmiechem. Biorę cię za dłonie i prowadzę do łóżka. Jest trzecia w nocy, powinniśmy spać. A ja chciałbym obudzić się rano koło ciebie.

/zt
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Pokój Yumy   Today at 9:11 pm

Powrót do góry Go down
 

Pokój Yumy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój Nr 7 - Charm
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Świat :: Norwegia :: Bindalseidet :: Brohl-