Pokój Wspomnień

avatar
PisanieTemat: Pokój Wspomnień   Nie Gru 28, 2014 3:42 am

Pokój Wspomnień
Przestronna izba z dwoma niewielkimi witrażami zamiast okien, o wyjątkowo bogatym wnętrzu. Mieszczą się tutaj oszklone, drewniane gabloty z pucharami, medalionami, dyplomami i innymi trofeami wyrażającymi gorące podziękowania dla uczniów, którzy zasłużyli sobie na tak wyjątkowe wyróżnienie i zapisanie się w pamięci Instytutu. W potężnym, mahoniowym biurku stojącym pośrodku pomieszczenia znajdują się Kroniki Dahlvaldu, czyli spis wszystkich adeptów uczęszczających do placówki od momentu jej powstania po czasy obecne. Do sufitu przymocowano kunsztowny żyrandol, kamienne ściany natomiast oświetlają świece oraz pochodnie.
Powrót do góry Go down
avatar
Kapitan Kolvarien

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Bergen, Norwegia
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Wspomnień   Nie Lip 19, 2015 12:44 am

Pokój Wspomnień.
Tak naprawdę nie bywam tutaj zbyt często, choć muszę od razu przyznać, że to szczególne miejsce – przynajmniej dla nas, Hukkelbergów. Za każdym razem uśmiecham się z nieprawdopodobną dumą i radością na sam widok czarno-białych zdjęć moich rodziców z czasów szkolnych. Wtedy papa miał jeszcze nieco dłuższe, blond włosy i nosił okulary, ale mimo to był uznawany za jednego z najprzystojniejszych chłopaków w jego roczniku, z kolei moja mama wyglądała tak niewinnie i niepozornie – kto by wtedy pomyślał, że stanie się tak piękną kobietą sukcesu jaką jest teraz. Dostrzegam tutaj także twarze swojego kuzynostwa i wujostwa, choć nie wzbudzają one we mnie aż takich emocji. Jest jeszcze moja starsza siostra, Maia. Nie mógłbym o niej zapomnieć. Mam wrażenie, że u niej upływ czasu działa na jej korzyść, teraz jest przecież w kwiecie wieku, a niedługo zostanie szczęśliwą matką. To z pewnością niezwykle ważny okres dla każdego rodzica, choć nigdy nie wyobrażałem sobie Mai w tak odpowiedzialnej roli i ciężko było mi się oswoić z tą myślą. Dla mnie zawsze była wolnym ptakiem, którego nie dało się złapać nawet na moment. A teraz wpadła w sidła macierzyństwa.
Mimo wszystko, od czasu do czasu lubię tutaj przychodzić w wolnej chwili i napawać się dumą z mojej rodziny. W końcu w innym przypadku mógłbym nie mieć tyle szczęścia i tak dobrego startu w życiu, w co niekiedy sam nie dowierzam, przypatrując się moim rówieśnikom. Mam też ogromną nadzieję, że wkrótce i ja zostawię tutaj cząstkę siebie – nie dlatego, że będę kolejnym absolwentem Dahlvaldu, lecz z powodu osiągnięć. Marzy mi się zwyciężenie w tegorocznych zawodach szkolnych w quidditcha, ale to normalne, kiedy jest się kapitanem. Racjonalnie jednak potrafię ocenić, że nie będzie to łatwe zadanie, by przynieść Kolvarienowi chwałę i puchar, który znajdzie swoje zaszczytne miejsce właśnie w tym pomieszczeniu. W końcu to właśnie tutaj znajdują się wszelkie dyplomy, medale i inne przedmioty, którymi honoruje się za specjalne sukcesy. Jestem jednak przekonany, że ostatecznie na wszystko przyjdzie odpowiednia pora. Na moje imię i nazwisko w gablocie również. Wzdychając z lekkim zadumaniem na twarzy, siadam na jednym z marmurowych parapetów i po chwili opieram się lekko plecami o witraż.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Mysmerbekken, Norwegia
Rok nauki : VI
Wiek : 16 lat
Jestem : za Protagonistami
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : biedny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Pokój Wspomnień   Sro Sie 26, 2015 10:15 pm

Lubiła spotkania Komitetu. Na każdym panowała specyficzna atmosfera władzy, tego, że każdy ma coś do powiedzenia i że zdanie każdego jest brane pod uwagę. Nawet jeśli akurat rozmawiali tylko o pogodzie.To przyjemne, każdy z każdym musiał się liczyć, choć czasami trzeba było mocno się postarać, by zostać w ogóle zauważonym. To stanowiło świetne zaplecze do przyszłej pracy w Ambasadzie, dlatego Iris traktowała swoją pozycję niezwykle poważnie. Dla postronnych może nawet zbyt poważnie, ale dopóki żaden nauczyciel jej nie upomni, nie zamierza zawracać sobie głowy słowami innych. Ona po prostu dobrze wypełnia swoje obowiązki, inni też mogliby zacząć.
I apropos obowiązków, sprawozdanie z posiedzenia samo się nie napisze. A stare sprawozdania same się nie posegregują, no naprawdę, kto tu zrobił taki syf? Mårdh zabrała się do roboty zaraz po zebraniu. Ktoś to musiał zrobić, a łatwiej się pracowało, kiedy gabinet był pusty. Naprawdę nie lubiła, kiedy ktoś zerkał jej przez ramię, gdy akurat coś robiła. To okropnie irytujące. Cisza i brak ciekawskich oczu sprzyjają pracy, dlatego uwinęła się ze wszystkim jeszcze przed ciszą nocną i pomieszczenie opuszczała już z kartką z gotowym do podpisania przez opiekuna sprawozdaniem. Szczerze liczyła na to, że uda się jej przed snem zahaczyć jeszcze o gabinet opiekuna, dobrze wiedziała, że zawsze pracuje do późnych godzin. I chyba się przeliczyła, bo tuż przed pokojem Komitetu spotkała grupkę pierwszoklasistów, którzy tak się przestraszyli jej nagłym pojawieniem się, że rozlali coś ciemnego i śmierdzącego ze słoika, z którym tutaj przyszli. Iris mogła tylko domyślać się, że ta maź miała się znaleźć na fotelach z pomieszczenia, które przed chwilą opuściła. Dzieciaki musiały założyć, że nikogo o tej porze tu nie znajdą, a wycięcie numeru Komitetowi to świetna sprawa. Mårdhówna urządziła im ponad dziesięciominutową tyradę (podczas której okazało się, że miała rację), po czym nakazała im ręcznie zmyć całą substancję, w jej obecności. I zajęło im to więcej czasu, niż przypuszczała, bo maź raczej niechętnie się zmywała. Gdy już udało im się z tym uporać, cisza nocna trwała w najlepsze. Poirytowana stratą czasu fuknęła na pierwszoklasistów, że lepiej, by biegli do swoich dormitoriów, bo jeszcze wlepi im szlaban. Już po chwili ich nie było, wszyscy sprintem wykonali jej polecenie i Iris w końcu została sama. Zrezygnowała jednak z odwiedzenia nauczyciela, zrobi to rano, teraz sama pójdzie już spać.
Chyba jednak nie do końca „już”. Kiedy mijała Pokój Wspomnień zauważyła, że ktoś siedzi w środku, a gdy przekroczyła próg pomieszczenia, okazało się, że to Antoni Hukkelberg. Uroczo. Iris zastygła na dłuższą chwile w bezruchu, bez słowa przypatrując się chłopakowi.
Hukkelberg – wypluła w końcu z siebie tonem wyrażający zarówno odrazę jak i drwinę. – Robisz coś w piątek popołudniu? – zapytała głosem, który mógłby uchodzić za słodki, gdyby nie dodać do tego faktu, że żaden mięsień na jej twarzy nawet nie drgnął, nie dało się z niej zupełnie nic wyczytać. – Zresztą nieważne. Już nie robisz. Masz szlaban – poinformowała ze spokojem, ale oczy Iris błyszczały od emocji, całkowicie negatywnych. Patrzyła na niego trochę wyzywająco, jakby oczekiwała, że zacznie się z nią kłócić i jeszcze bardziej się pogrąży, a w duchu liczyła na to, że naprawdę ma w piątek coś do roboty. Na przykład trening quidditcha.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Pokój Wspomnień   

Powrót do góry Go down
 

Pokój Wspomnień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Czarny pokój

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Poziom trzeci-