Balkony

avatar
PisanieTemat: Balkony   Nie Gru 28, 2014 3:43 am

Balkony
Ochronę przed niespodziewanym deszczem zapewnia baldachim, natomiast upadek hamuje wystawna barierka z delikatnymi zdobieniami. Osoby z lękiem wysokości nie odnajdą na szkolnych balkonach zbawczego wytchnienia, gdyż obraz monumentalnych gór może napawać przerażeniem i jednocześnie fascynacją. Z kolei miłośnika nocnych spacerów z pewnością oczaruje widok rozgwieżdżonego nieba i przyjemny szum fal.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Linghed, Szwecja
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi
Zawód : uczeń

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Balkony   Pon Sie 17, 2015 4:08 am

Kto nie zdążył lepiej poznać zwyczajów Maximiliana z pewnością mógłby zamartwiać się nad towarzyszącą mu co noc bezsennością, kiedy to pozostawał rozciągnięty - całą długością swojego niemalże dwumetrowego ciała - na zdezelowanej sofie w pokoju wspólnym, nawet wtedy, kiedy wszyscy zdążyli rozejść się już dawno do sypialni, a jego jedynym towarzystwem pozostawał wiecznie niedogasający w kominku ogień oraz nieco bardziej kapryśny Księżyc, zalewający pomieszczenie jasnym światłem, jeżeli nie przyszło mu ukryć się za którymś z przesuwających się akurat po nieboskłonie obłoków.
On sam jednak już dawno zdążył przywyknąć do owego stanu rzeczy, nie odczuwając jakiejkolwiek potrzeby przebywania w objęciach Morfeusza więcej niż wynosiło niezbędne minimum, by mógł następnego dnia funkcjonować bez opuchniętych i zsiniałych okolic oczu - przypominających bardziej starcie z bezwzględnym tłuczkiem, niżeli ową odziedziczoną po babce dolegliwość - odmawiając w ten sposób wlewania w siebie co wieczór fiolki nasennego eliksiru.
Ograniczone przebywanie w stanie nieświadomości i bezruchu posiadało jednak jedną wielką zaletę, którą zdążył odkryć już siedem lat temu, choć ostatnio korzystał z niej z nasiloną częstotliwością. Osiągnięcie upragnionej idylli, swoistego Zen, pozwalającego nieco odetchnąć zazwyczaj wytężonym na bodźce receptorom, było o wiele prostsze z wyłączeniem tych wszystkich mieszkańców wiekowego zamku, za dnia przelewających się tłumnie korytarzami niczym jednorodna, zwarta masa. Nie należał mimo to do grona wyobcowanych samotników, lubujących się wyłącznie we własnym towarzystwie – zwyczajnie uważał za istotne by dać zmysłom chwilę ukojenia, jeśli nadarzała się ku temu sposobność, a warunki w jakich sam się znajdował jak najbardziej ku temu przemawiały, dając mu do zrozumienia, że postępuje właściwie i w harmonii z samym sobą, a przynajmniej tak zwykł uzasadniać swoje nocne eskapady, o ile w ogóle przyszło mu się wewnętrznie rozgrzeszać.
Mroźne powietrze nadal spowijało przyległe do zamku tereny i nic nie wskazywało na to, by w najbliższym czasie miało ulec to gruntownej lub choćby nawet najmniejszej zmianie, bowiem Normansson przywyknął do tego, że Matki Natury się nie oszuka, a panujący klimat północy, w którym przyszło mu dorastać, całkowicie potwierdzał tę błyskotliwą hipotezę. Nie było więc to dla niego zaskoczeniem, kiedy - wspiąwszy się uprzednio dwa piętra po kamiennych stopniach klatki schodowej - minął kilka par drzwi umiejscowionych na trzeciej kondygnacji pomieszczeń, po czym wyszedł wprost na pokryty szronem balkon. Daleko mu było do miłośnika przyrody aby uznać roztaczający się po horyzont widok za zapierający dech w piersiach, a także romantycznej duszy wzdychającej ku konstelacjom ciał niebieskich, toteż oszczędzając sobie nadmiernych emocjonalnych uniesień oparł plecy o chłodną powierzchnię podtrzymującego konstrukcję baldachimu filaru.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwega
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Balkony   Pią Sie 21, 2015 4:37 pm

Jedno piwo nigdy nie jest jednym piwem, ale kiedy wieczór kończy się na dwóch to wiadomo, że to środa i nie dzieje się w świecie nic ciekawego.
Nie wiem co jest nie tak z środą. Jak dla mnie to dzień jak każdy inny, w czym jest niby gorsza od takiego piątku? Tym bardziej, że czwartek to absolutnie najnudniejszy dzień w całym tygodniu, nie tylko dlatego, że muszę przesadzać roślinki dwie godziny pod rząd.
W środę jest pusto na mieście, nawet duchy nie wychodzą.
Jestem więc po tych dwóch piwach wypitych w lokalu Barniego (fajny chłopak, polecam piwo tego użytkownika) i to jest ten stan, w którym już lekko czuję chmiel w głowie, ale nie na tyle by nazwać się pijaniutką - mój ulubiony stan. Rozpiera mnie trochę energia, ale jeszcze niezbyt bardzo, za to budzi się żądza przygody i dalszej imprezy. Nawet jeśli za imprezę najczęściej robi zwykła posiadówka z papierosami i głupimi rozmowami. Czasami sobie potańczę gdzieś nad ranem, kiedy puby robią się już puste i mogę włączyć ten kawałek który akurat siedzi mi w głowie, pobujać się lekko w przód i w tył, nie myśląc o niczym.
Trochę mam na to teraz ochotę, pobujać się i nie myśleć o niczym, o podwójnym kopaniu roślinek jutrzejszego dnia i o weekendowej wizycie w domu rodzinnym, to dopiero będzie zabawa. Módlmy się ku chwale Asgardu. Niech most stworzony z kości naszych wrogów trwałym będzie.
Chyba w poszukiwaniu jakiejś adrenaliny i dreszczyka emocji kręcę się tak po szkole, jedno piętro, drugie piętro, może na strychu znajdę coś do roboty? Migają mi jednak przed oczyma uchylone drzwi balkonowe, idę więc tym tropem kto wie, może tutaj natchnę się na jakąś przygodę. Taka ze mnie Alicja w krainie czarów, Max, zostań moim królikiem.
- Może ty planujesz jakieś samobójstwo? - pytam, opierając się o framugę - Trzecioklasistki wszędzie węszą samobójców, powinny założyć jakiś klub - sama nie wiem skąd się wziął u nich kult ludzi pragnących ukrócić swój żywot, może już jestem za stara by zrozumieć modę dzieciaków. Za to zen cenię sobie bardzo, sama zajęłabym się medytacją gdyby - zaskakująco - nie brakło mi do tego cierpliwości. Nawet przy moim współczynniku spokoju i ogólnej ignorancji dla reszty świata, wpatrywanie się w przestrzeń i uspokajanie oddechu niezbyt mi wychodzi. Czasami popadam w jakiś rodzaj stagnacji i moje myśli płyną nieskrępowanym nurtem, niestety, odbywa się to na jakiejś granicy jawy i snu, przez co po chwili nie pamiętam żadnego z doskonałych pomysłów i mocno mnie to denerwuje. A czasami niemal natychmiast wszystko zaczyna mnie swędzieć i uwierać, nie mogę wysiedzieć w miejscu.
Za to widoczek mamy ładny, doceniam.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Linghed, Szwecja
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi
Zawód : uczeń

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Balkony   Pią Sie 21, 2015 6:12 pm

Dla Maximiliana wszystkie dni w przeciągu tygodnia były niemalże identyczne. Rozpoczynały się od porannej toalety trwającej zwykle nie więcej niż pięć minut, bowiem tyle zajmował mu szybki prysznic i wciągnięcie na siebie przypadkowych elementów garderoby, które mimo to zawsze pasowały do siebie idealnie niczym elementy układanki, co w rzeczywistości nie było trudnym do osiągnięcia efektem, biorąc pod uwagę jego preferencję minimalizmu. (Całkiem dobra taktyka, trzeba przyznać, ciekawe tylko czemu wciąż tyle przedstawicielek płci przeciwnej nie postanowiło wziąć z niego przykładu, walcząc zaciekle o świcie z własnym wizerunkiem przez bitą godziną i to przy dobrych wiatrach?) Następnie zasiadał przy stole Kolvarienu, nakładając  sobie niebotyczne porcje kiełbasek i jajek sadzonych, wplątując się mimowolnie w codzienną rozmowę z serii tych „porannych”, w których to najczęściej rozmówcy wymieniając spostrzeżenia dotyczące panującej na zewnątrz aury lub biadolą nad swym ciężkim losem, który pokarał ich dwiema godzinami języków skandynawskich bądź wiedzy o kulturze pod rząd. Normannson zwykle w tym czasie uciekał się wyłącznie do pomruków i potakiwania, wychodząc z założenia, że z pełnymi ustami się nie rozmawia, choć osobnikowi o rozumie większym niż górskiego trolla nietrudno było wywnioskować, iż to także doskonała wymówka, by nie musieć rozprawiać o wyjątkowo intensywnej barwie nieba. Gadki-szmatki w sumie nigdy nie były jego specjalnością.
Jeśli już wspomnieliśmy o zajęciach, nawet one nie stanowiły dla Maximiliana dostatecznej różnicy, by mógł uznać dni za kontrastujące ze sobą w wyraźny sposób i pomagając mu wybrać wśród nich swojego faworyta. Wolne popołudnia ciągnęły się niczym kleista legumina, a jemu już dawno zaczęło brakować pomysłów na spędzenie czasu pośród czterech ścian. Nic więc dziwnego, że jedynie weekendy przynosiły nieco tchnienia świeżości do jego egzystencji, pozwalając mu na dłużej zagościć w Måneström, opróżnić kilka szklanych kufli (był dorosły, całkowicie legalna sprawa) i wysłuchać poglądów o obecnej sytuacji z wielu źródeł. Nie żeby sam jakoś czynnie uczestniczył w tych politycznych przepychankach, utożsamiając się z przedstawicielami któregokolwiek z ruchów. On po prostu uważał to za miłą odmianę i chyba nie ma się co dziwić, jeśli zatrzymamy się na chwilę przy kwestii węszących trzecioklasistek. Zdecydowanie najgorszy wiek.
- Kto pierwszy został wytypowany na potencjalnego samobójcę?  – przez chwilę jego wzrok nadal spoczywał gdzieś na czubku wznoszącego się w oddali pasma gór. Nie musiał wykonywać żadnych ruchów, by wiedzieć kto zmącił panującą wcześniej ciszę, postanawiając mu towarzyszyć. Niewiele było osób, które wybierały tak abstrakcyjne pory na spacery, a przynajmniej Maximilian miał to szczęście napotykania się przede wszystkim na tę jedną. Albo ona na niego, zależy jak ugryźć temat. - Podobne rozrywki nie zdarzają się dostatecznie często, każdy chciałby popatrzeć – odparł, wykonując bezwarunkowy ruch ramionami.


Ostatnio zmieniony przez Maximilian Normansson dnia Pią Sie 28, 2015 11:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwega
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Balkony   Pią Sie 21, 2015 9:11 pm

Nigdy nie byłeś nastoletnią dziewczyną Maxiu, nie wiesz co to kolejki do łazienki. Co prawda nie jadam śniadań - śniadania naprawdę kojarzą mi się z bardzo dorosłym i ogarniętym życiem, a mnie naprawdę daleko do podobnych rewelacji - ale poranki wolę spędzać w łóżku niż w kolejce do lustra. Naprawdę znam dziewczyny, które potrzebują półtorej godziny by wyjść z dormitorium. Widziałeś kiedyś jakiś film o amerykańskich nastolatkach? Te wszystkie maseczki, plastry na nosy (do tej pory nie wiem czemu służą), karbowanie włosów, skakanie po łóżkach i śpiewanie? Tak. Nasze dormitorium tak właśnie wygląda. Rzygam Madonną.
Zatyczki do uszu to absolutnie najlepszy wynalazek ludzkości, a powstał bez pomocy jakiejkolwiek magii.
Nie jestem wielką wielką fanką poranków, a tym bardziej rozmów o poranku. W końcu z większością ludzi znamy się od ilu lat, siedmiu? Sześciu? I po co silić się na jakieś durne uprzejmości i komentowanie gazet? Dlaczego nie można sobie po prostu pomilczeć. Wypić kawę, wspólnie pogapić się w stół? Co stało się ze starą, dobrą sztuką milczenia. Cisza. To dopiero wymierający gatunek dzisiejszych czasów.
- Wiesz. Ten nowy co nie mówi po norwesku - wzruszam ramionami - Doskonały materiał na najlepszego przyjaciela, możesz mu powiedzieć o każdym syfie jaki w życiu zrobiłeś, a on i tak nie zrozumie. Każdy wygrywa! - tak właśnie jest. On czuje się fajnie, bo ma towarzystwo, ty czujesz się fajnie, bo wyrzucasz wszystko co leży ci na piersi - i nikt nie ocenia, bo brak tutaj porozumienia na tle lingwistycznym. Szkoda, że dopiero teraz wpadłam na ten genialny pomysł, niepotrzebnie wydałam się ze swoją znajomością angielskiego - Myślisz? Widok rozwalonego na kamieniach mózgu jest aż tak poruszający? Jestem pewna, że każda z tych trzecioklasistek na podobny widok zaczęłaby piszczeć, płakać i krzyczeć, okazjonalnie puszczając pawia. Co, wbrew pozorem, byłoby całkiem zabawnym widokiem. Ale szkoda biedaka, który musiałby skoczyć - odpycham się od framugi i podchodzę do barierki, by się wychylić, ciekawe jak tu wysoko? Kiepsko u mnie z jakimkolwiek wyczuciem przestrzeni. Czasu na dobrą sprawę też, ale jak to się mawia na mieście, czas i przestrzeń to tylko aprioryczne formy naoczności, nie ma co się nimi przejmować. Znaczy, taki spadający chyba musiałby się przejąć tą odległością. O ile upadek z pierwszego piętra jest jeszcze do przeżycia, tak z tej wysokości mogłoby być paskudnie. Ciężko mi zrozumieć samobójców tak ogólnie, ale ci którzy skaczą wydają mi się najbardziej zdesperowani. Przecież moment spadania musi być najgorszy… A jak w połowie zmienisz zdanie? Co to wtedy? Raczej nie można liczyć na magicznie wyrośnięte skrzydła i cała historia nie skończy się długim i szczęśliwym życiem u boku jakiejś księżniczki, na ziemiach zagrabionych jej ojcu.
Najgorzej.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Linghed, Szwecja
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : półkrwi
Status majątkowy : ubogi
Zawód : uczeń

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Balkony   Sob Sie 22, 2015 4:54 pm

Ludzie gadają. Nie jest to co prawda odkrycie godne Krzysztofa Kolumba, a jedynie od dawna znane stwierdzenie, doskonale podsumowujące naturę człowieka. Naturę żądną afer i skandali, pikantnych historyjek, rodem z tanich romansideł z parą splecionych w namiętnym uścisku kochanków na okładce, które – jak dotąd skrywane - można wyciągnąć na światło dzienne, wystawiając na publiczną ocenę społeczeństwa. Ludzie nie są przychylni, wiadomo, że kiedy tylko mogą wbiją szpile i z założonymi rękami będą patrzeć jak sobie z tym radzisz. Rozsiewanie historii, często wyssanych z palcach, było także specjalnością dahlvaldzkich uczniów. Przybycie Kanadyjczyka w środku roku z pewnością kwalifikowało się do topowej listy gorących tematów, które poruszano z częstotliwością wprost proporcjonalną do tempa wypowiadanych wówczas słów. Maximilian zdążył już mimowolnie poznać z tuzin prawdopodobnych wersji wydarzeń, którym zawdzięczano pojawienie się nowego w zimnej Skandynawii. Niektóre zapewne nie miały ani promila wspólnego z rzeczywistością, a on sam – mimo przynależności do tego samego domu i rocznika – nie zdążył jeszcze osobiście się w tym rozeznać. Zresztą było to dość problematyczne, zważywszy, że język angielski, którym się posługiwał, raczej nie pozwalał na budowanie bardziej rozwiniętych zdań i poruszania tematyki owej międzykontynentalnej przeprowadzki. Swoją drogą zmiana Kanady na zimną Skandynawię musiała być ciekawym doświadczeniem.
- To się nazywa wejście smoka – stwierdził z cieniem lekkiego uśmiechu, który przemknął przez jego twarz, najprawdopodobniej niezarejestrowany spojrzeniem Isolde. Trzeba przyznać, że wielu ekstrawertycznych i egocentrycznych typów mogło pozazdrościć położenia, w którym znajdował się Dayton, samemu wypróbowując przeróżne sztuczki, by zwrócić na siebie uwagę, na dłużej niż te kilka sekund pobłażliwego wzroku, którego zazwyczaj doświadczali. Maximilian wolał jednak pozostawać na uboczu i nie wysuwać się na pierwszy plan bez wyraźnych pobudek. Jeżeli można w ogóle mówić o pozostawaniu niezauważonym, kiedy staje się posiadaczem wzrostu małej żyrafy. – W takim razie muszę mu się teraz bliżej przyjrzeć, chociaż pewnie przyjdzie mi ustawić się w długiej kolejce – Dylan (tak, zdążył już zapamiętać to imię, słysząc je po raz 4537349 w ciągu zaledwie dwóch dni) kojarzył mu się nieco z nowym egzotycznym okazem w zoo, którego każdy pragnie podziwiać i zrobić sobie pamiątkową fotografię.
- Trzecioklasistki są nieprzewidywalne, może uznałyby to za akt poświęcenia w imię niespełnionej miłości. Werteryzm ma wielu zwolenników. Zwłaszcza w tej grupie wiekowej – ostentacyjnie westchnął, na samą myśl o udręczonych romantycznych duszach, tym samym wypuszczając z ust parę. Samobójcy nie znajdowali usprawiedliwienia także w oczach Normanssona, choć ci wybierający skoki z wysokości częściowo wydawali się mu być najbardziej racjonalnymi. Przynajmniej przez chwilę mogli poczuć się wolni, mijając okna kolejnych pięter budynku. Jemu do poczucia wolności na razie wystarczał Quidditch. Oby jak najdłużej.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Balkony   

Powrót do góry Go down
 

Balkony

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Poziom trzeci-