Mostek

avatar
PisanieTemat: Mostek   Nie Gru 28, 2014 1:14 pm

Mostek
Skryty za wysłużonymi, dębowymi drzwiami kamienny mostek na pewno nie jest miejscem idealnym na romantyczne schadzki. Krótki i położony w mało atrakcyjnym miejscu, łączy obserwatorium z basztą, do której, mimo najszczerszych chęci, tą drogą nie idzie się dostać. Widoków stąd nie ma właściwie żadnych – z jednej strony widok zasłania krukarnia, druga wychodzi na Närjarvi. Spotkać tu więc można jedynie próbujących popisać się swoją odwagą śmiałków, jak również uczniów przepisujących przed zajęciami eseje.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Mostek   Pon Kwi 27, 2015 1:52 pm

Närjarvi.
Wszystko, czego kiedykolwiek się nauczyłem, dyktowało mi, że dopóki to szaleństwo się nie skończy, opinia publiczna nie dowie się, co dzieje się za murami tego miejsca. Zresztą, jakie to ma znaczenie? To już się kiedyś zdarzyło, z tym, że wymierzone w inną grupę. Powtarzający się schemat z luką na wpisanie nazwy ofiary. Rozumiem szok większości uczniów - podejrzewam, że to pierwszy raz. gdy kogoś tracą w tak brutalny i nienaturalny sposób. Ja jestem po prostu zrezygnowany. W Närjarvi nie ma moich bliskich.
Za to w Dahlvaldzie znajduje się jedna dziewczynka, której obiecałem, że zrobię wszystko, by miała normalne życie. Cóż, Clairemino, chyba sobie wybraliśmy bardzo zły czas.
Zastanawiam się, czy nie powinniśmy jakoś przeczekać tej burzy. Plan był tylko pozornie prosty - nie zwracać na siebie uwagi, dopóki ja nie skończę szkoły, a Claire nie osiągnie pełnoletności, ale w tej sytuacji podejrzewam, że to cokolwiek niemożliwe. Sabat dla potwierdzenia czyjejś czystości krwi gotowy jest prześledzić drzewo genealogiczne do dwunastego pokolenia wstecz. Rozsądek podpowiada mi, że powinienem się stąd wynosić, ale nie chcę zostawiać Claire samej. Ta dziewczyna pod wpływem silnych emocji działa ze zmysłem strategicznym szarżującego dzika.
Naprawdę spodziewam się kłopotów.
Siedzę po turecku ze wzrokiem utkwionym w to przeklęte Närjarvi. Oczywiście, wolałbym, by nikt nigdy nie więził tych mugolaków, ale gryzie mnie od środka poczucie żalu za to, że dopiero teraz czarodzieje mówią o okrucieństwie. Ciekawe, czy nadejdą takie czasy, kiedy będą bić się w piersi za to, co zrobili moim przodkom?
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Oslo, Norwega
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Mostek   Pon Kwi 27, 2015 2:57 pm

Kto by pomyślał, że Yahto ma jakiekolwiek ludzkie uczucia?
Na pewno nie Verdneer.
To jest prawda - od początku swojego życia praktykuje bardzo zacną postawę zwaną wyjebongo. Nazwa spodobała mi się, głównie dlatego, że zawiera w sobie „bongo”, a jak wiadomo, to jedna z najlepszych dróg do zachowania życiowego spokoju i odpuszczania sobie wszystkiego. Isolde jest jednak na tyle wyjątkowym przypadkiem, że w przeciwieństwie co do niektórych, wcale nie musi otępiać swoich zmysłów by pozostać w wiecznym trybie zen. Po prostu jest jej obojętne. Dlatego sama czuje się mocno zaskoczona faktem, że potrafiła znienawidzić jakiegoś człowieka. Tak do samego szpiku kości! Na samą myśl o jego osobie zalewa się krwią i ma ochotę rozszarpać najbliżej stojącą żywą osobę, najlepiej właśnie jego.
Może po prostu napatoczył się w złym momencie. I zamiast bać się o swoją rodzinę, denerwować losem przyjaciół czy ogólnie zastanawiać nad niepewną przyszłością, wszystkie negatywne emocje przelewa na jednego człowieka. Może to rzeczywiście znacznie zdrowsze? Nie denerwować się tysiącem poszczególnych problemów, a po prostu skupić na jednym. Jak pozbyć się Yahto w najbardziej bolesny sposób, zemścić się na nim za całe to upokorzenie i wylać na niego całą żółć. A potem już czuć się dobrze. Żadnych negatywnych emocji. Po prostu spokój.
Próbowała to sobie odpuścić - jak tę staruszkę z pleców buddyjskiego mnicha, postawić na ziemi i zostawić, pójść dalej, nie dźwigać jej ciężaru. Ale nie potrafi. To jest zbyt wielkie, i zbyt ciężkie, i zdecydowanie bardziej woli skupić się na dziurawieniu w myślach durnej twarzy Yahto niż strachu.
Kiedy jest zła, nie myśli o tym czego może się bać.
Jego spokój doprowadza ją do szału. Jego bezduszny wzrok obserwujący wszystko dookoła. Jego postawa „tylko ja mam rację”. Ja mam zawsze rację. Nie masz racji, ty zadufany w sobie, parszywy, szkaradny mikrusie, nie masz zawsze racji! Odkąd pojawiłeś się w jej życiu nagle wszystko przestało się układać, jakbyś był złym omenem albo jedną z klątw, którą rzuca się na niewinnych by zniszczyć ich życie.
Przecież nie zrobiła niczego złego.
To dziwne, przychodzić tutaj - ale tylko stąd jest dobry widok na Närjarvi. Przez lata obserwowało się jedynie porastające mchem ruiny, poprawiając eseje z astronomii czy eliksirów. Lubiła tutaj siedzieć. Niezmienność ruin, świeże powietrze, to wszystko uspokajało. Teraz widać dym. Czasem światła, ale tylko w niektórych z miejsc.  
Ma już osiemnaście lat, nie jest głupia. Polityka to dziwka, to tylko kwestia czasu nim zabiorą tam jej rodzinę. A potem ją. Może nawet tylko ją - przynajmniej na początku, by postraszyć ojca. Może powinna się już spakować? Pozwalają tam brać…
Nie. Nie o tym chce teraz myśleć.
- Życie ci aż tak bardzo niemiłe Yahto? - chłodny głos zza jego pleców, powinien dostać ciarek. Po plecach. I gęsiej skórki! - Czy to jakiś test mojej silnej woli? - przecież wystarczy mocno popchnąć i już. Nie ma Yumy.
Nie ma problemu!
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Mostek   Pon Kwi 27, 2015 7:35 pm

Powiedzmy to sobie jasno - miałem wtedy rację! Jedyne, co mogę sobie zarzucić, to pewna nietaktowność, może faktycznie grzeczniejszym rozwiązaniem byłoby zaczepienie Izoldy w ustronnym miejscu i wyjaśnienie jej w dziesięciu zwięzłych punktach, dlaczego wszystko co powiedziała, miało merytoryczną wartość kolorowanki pomalowanej przez czteroletniego daltonistę. Skąd miałem wiedzieć, że jest aż tak wrażliwa, by na publiczne zwrócenie jej uwagi zareagowała z taką agresją? Prawdę mówiąc, powinna być mi wdzięczna. Skoro zna już prawdę, nie powinna nigdy więcej robić z siebie kretynki, wygłaszając całkowicie oderwane od rzeczywistości postulaty.
Najzabawniejsze jest to, że nawet nie pamiętam, o co wtedy chodziło. Pewnie o jakieś średnio interesujące zagadnienie, poruszone na któreś z szkolnych zajęć.
No cóż, Izoldo, jeśli aż tak nerwowo reagujesz na zwrócenie ci uwagi, może powinnaś nosić przewiązaną przez szyję tabliczkę z napisem: "uwaga, nie panuję nad swoimi emocjami". Oszczędziłabyś wtedy sporo problemów i sobie i niewinnie idącym przez życie osobom z twojego otoczenia.
Swoją drogą, chciałbym wiedzieć, dlaczego mam aż takiego pecha. Co drugi człowiek, z którym mam wątpliwą przyjemność obcować, okazuje się dziwnie nadwrażliwy. Że też niektórzy potrafią dożyć późnej starości i nigdy nie natknąć się na nikogo, kto obiecuje im gorącą i dozgonną nienawiść. To pewnie kwestia narodowościowa, ponoć w Danii mieszkają milsi ludzie niż w Norwegii (Izoldo, skąd jesteś?).
Wiecie, ja naprawdę nie rozumiem obsesji, której Izolda dostała na moim punkcie. Próbowałem ignorować jej infantylne zaczepki, ale - wielki duch świadkiem! - pomimo moich usilnych starań, w końcu moje niemal niewyczerpane pokłady cierpliwości doszczętnie wyparowały. Izolda prześladuje mnie nawet w moich snach - ostatnio przemierzając świat na gigantycznym kruku niszczyła po kolei wszystkie zabytki z listy UNESCO. Nie wiem, czy to już ten moment, kiedy powinienem się podejrzewać o początek nerwicy, ale ktoś powinien w końcu ukrócić to szaleństwo.
Nawet nie jestem specjalnie zdziwiony, gdy słyszę jej głos. Znad Närjarvi powiał wiatr, niosąc za sobą zapach dymu i czegoś jeszcze, czego nie potrafię zidentyfikować i chyba nawet nie chcę próbować. Jak to się wszystko pięknie zgrało w czasie.
- Verdneer - mówię spokojnie, chociaż możliwe, że w moim tonie pobrzmiewa nuta rezygnacji - za każdym razem, gdy myślę, że osiągnęłaś już szczyt swojej histerycznej nienawiści, robisz krok naprzód. - Ale tak na poważnie, to nie zrzucaj mnie z tego mostu, co ty na to? Wstaję i opieram się tyłem do balustrady, patrząc na nią poważnym wzrokiem. - Chcesz czegoś ode mnie, czy twoja wewnętrzna psychopatka nie może po prostu przejść obojętnie obok mnie? - Żarty żartami, ale jakbyś postanowiła się przebadać, byłbym bardzo kontent.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Mostek   

Powrót do góry Go down
 

Mostek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Wieże zamkowe-