Most Odyna

avatar
PisanieTemat: Most Odyna   Nie Gru 28, 2014 2:44 pm

Most Odyna
Solidny, szeroki, kamienny most, mający ponad pięćset metrów długości, łączy Måneström z wyspą, na której zbudowano Instytut. Wsparty na sześciu potężnych filarach, zdobionych w płaskorzeźby przedstawiające Odyna czuwającego nad żeglarzami. Jest nisko zawieszony nad wodą, co nieraz skusiło żądnych przygód śmiałków do popisania się przed znajomymi swoją odwagą i artystycznymi skokami w odmęty ciemnej tafli.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Nie Sty 11, 2015 5:04 pm

Mówiłem, że cię znajdę. Nie zajęło mi to wiele czasu, przecież to ja. Przestudiowałem każdą liczbę, najmniejszą nawet cyferkę, śledząc ich drogę, twoją drogę, zjadając po drodze, jak okruszki chleba na leśnej ścieżce, nie pozwolę ci mnie zgubić. Wiem, że będziesz tędy przechodzić, nie pozwalam sobie na błędy. Nawet, gdybym jakiegoś się dopuścił, mam swoje zegarki. Mogę psuć i naprawiać jednocześnie. Ale nigdy nie biorę pod uwagę błędów, jestem zbyt precyzyjny. Zamieszałaś mi w głowie, nie na tyle, żebym nie mógł skupić się na pracy i obiecanym Halbjornowi zegarku, ale jednak. Wszak musiałem poświęcić trochę energii na odnalezienie ciebie, chociaż, na Odyna, mógłbym po prostu zapytać Madsa. Nie chciałem. Mam swoje ścieżki, tak było ciekawiej, bardziej ekscytująco. Docieram do wioski, jak dawno mnie tu nie było. Wiatr szarpie mi włosy, przez sekundę żałuję, że ich nie spiąłem. Jest zimniej, niż sądziłem, czuję, że zanim dotrę do połowy mostu będę miał już skostniałe palce u stóp. Nie mówiąc o tych u dłoni, ale te wcisnąłem głęboko w kieszenie kurtki, przez materiał widać moje zaciśnięte pięści. Dziwne, jak dawno tu nie byłem. Pięć lat. Bo nigdy nie raczyłem zjawić się po moją siostrę. Wiedziałem, że to i tak bezcelowe. Ona przy odrobinie chęci potrafiłaby uciec nawet z trumny, pilnowanie jej nie miało sensu, kiedy już spadało to na moje barki, ona tylko leżała i płakała, albo rozbijała lustra. Kadra Dahlvaldu musiała być zadowolona, kiedy zwiała na dwa lata przed skończeniem nauki. Tyle problemów z głowy. Ja nigdy takich nie sprawiałem. W zasadzie, mogli nawet zapomnieć, że jestem uczniem.
A ty? Jaka jesteś mała dzikusko? Chyba niezbyt posłuszna, skoro zjawiasz się sama w pubach Oslo, bez mundurka, prowokując otoczenie samą obecnością. Przyjdź tutaj do mnie szybciej, chcę się przekonać.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Kandałaksza, ZSRR
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wilkołak
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : biedny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Nie Sty 11, 2015 6:01 pm

Nie, posłuszeństwo nie jest jej mocną stroną. Nigdy przeciez nie miała specjalnie istotnego wzorca w życiu. Nikt jej nigdy nie wychował, wychowywał ją step i wizg wiatru w górach. Ojciec wypierałm się na każdym kroku, bo nie była kainem, a matka tylko modliła się gorliwie za jej duszę. Larsenowie i tak nie będą zbawieni. Popatrz tylko na nią. Jak idzie zupełnie nieostrożnie po krawędzi kamiennej balustrady. Woda była czarna i zimna pewnie jak samo serce Syberii. Była na Syberii kiedyś, wiesz? Wtedy pierwszy raz gołymi rękoma ukręciła zwierzęciu łeb. Była głodna i spragniona, piłeś kiedyś ciepłą krew? Po trzydziestu mililitrach dostajesz nudności. Nauczyła sie tego w ten gorszy sposób. Do dziś gdzieś ma lisie futerko z tego wypadu. Umie garbować skórę jak wszyscy z jej wioski. Skóry i futra są ważne i piękne.
Idzie więc, spacerowym, by nie rzec dość dumnym krokiem bo oblodzonych kamiennych blokach okalających szerokie przejście mostu. Może skręci sobie kostkę, może spadnie w głęboką toń, może cokolwiek byle już nie to co na co dzień. Pragnie odmiany, już nie da rady dłużej. To ostatni spacer straceńca. Czarne włosy tak jak Twoje falują na wietrze, wygryzając swoje miejsce w białoszarym otoczeniu. Każda z fal wije się i pręży jakby żyła swoim życiem. Czarne oko łypie uważnie, czarne serce bije powoli, czarne futerko migocze w słabym świetle słońca przebijającego się niemrawo spomiędzy mglistych chmur na niebie.
Troche jak czarny kołtun, jak kłąb mgły i błysków, burza snująca się z oddali. Jeszcze przed chwila była niewielka kropką na horyzoncie, a teraz widzisz już nawet jej proste nogi i kolana napinające czarny, gruby dżins przy każdym kroku.
Czuła Cię już z daleka, choć nie była pewna co to za zapach. Nie widziała Cię przecież niemal w ogóle, w tej bieli Twoje białe włosy majaczyły jej tylko niewyraźnie, ale zapach. Wiedziała, że to coś co chciała zapamiętać. Nie było lekko wygrzebać z głowy ten jeden skrawek dnia, starą spelunę w której pracował Mads, Twoje ciepłe ciało.
Zatrzymała się w bezpiecznej odległości. No, bezpiecznej jak na świat zwierząt, w końcu zaklęciem mógłbyś ugodzić ją już dawno. Wystarczająco blisko, by już Cie widzieć, ale na tyle daleko by nie móc doskoczyć do Ciebie jednym susem. Kucnęła i wyjęła ręce z kieszeni opierając dłonie o kolana. Szeroko i niesymetrycznie po skosie rozstawione stopy, nisko osadzony ciężar sylwetki, podparcie jednym kolanem. Wiatr mimo swojej siły nie mógł jej stąd zrzucić. To chciała jednak spaść czy nie?
Kiwnęła do Ciebie głową.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Pon Sty 12, 2015 4:53 pm

Jesteś więc. Dokładnie tak, jak miałaś być. Czarna plama na białym tle, tak pięknie kontrastujesz, nie masz pojęcia, jak uwielbiam zestawienie czerni i bieli, nie przeszkadzałoby mi wcale, gdybym i pod tym kątem był upośledzony, widział świat w skali szarości. Mógłbym się wtedy skupić jeszcze bardziej. Wszystkie kody i tak są dla mnie białe, to biel, która w naturze nie występuje, tak czysta i silna, że niemalże czuję bijące od niej ciepło.
Nie obawiaj się, po co miałbym godzić cię zaklęciem, po co atakować, skoro przyszedłem tutaj po to, żeby cię poznać, powąchać, zaciągnąć do siebie. Sama dałaś mi sekundę, a zabrałaś o wiele więcej. Chcę je odebrać, pomnożyć, roztrwonić, oddać, znowu zabrać, znowu rozrzucać je wokół i tak do omdlenia. Już teraz widzę, że jest w tobie coś tak dzikiego, co sprawia, że mam ochotę zgubić cię w lesie i szukać, ścigać się, złapać, chodź, przedstaw mi się, nie jestem dobry w zgadywaniu imion, nawet nie próbuję, to głupie. Chodź, każdy twój kosmyk włosów przestudiuję, aż będę miał dość, aż mi dłonie zdrętwieją. Wchodzę na murek i robię parę kroków. Ja nie spadnę. Ty też byś nie spadła, złapałbym cię, mam tę przewagę czasową. Komu potrzebny szok terminy, jeśli potrzebujesz kąpieli mogę ci ją załatwić, o wiele przyjemniejszą, wierz mi. Bez zapalenia płuc. Robię kilka kroków, zatrzymująca się metr przed tobą, kucam w końcu, przyglądając ci się. Zapamiętałem tę twarz, ale niedostaczenie dobrze. Będziemy z daleka straszyć przechodniów, poruszające się gargulce, balansujące na granicy. Kolejny kontrast, twoich ciemnych oczu z moimi.
Lemon miała taką samą barwę jak ja, czystą i szarą, ale w jej oczach było widać obłęd. Wieczny strach, nawet tam, gdzie nic na nią nie czyhało, chociaż kto wie, jakie straszne obrazy tworzyła w swojej głowie. A ty? Boisz się czegoś? Nie lubię płochliwych, przestraszonych ludzi. Nie lubię ludzi słabych. Jeśli złamiesz się na pół nie licz na moją pomoc, nie licz na moje zainteresowanie, dziewczyno. Pokaż mi, czy słusznie się fatygowałem, pokaż, że to nie był jednorazowy impuls, że nagle nie zapytasz mnie, czy pójdę z tobą na wiosenny bal, bo chciałabyś się pokazać ze starszym chłopakiem. Nie strać w moich oczach, bo w ciągu kilku sekund tamtego dnia i tak zyskałaś już wiele. O wiele więcej, niż ktokolwiek ostatnimi czasy.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Kandałaksza, ZSRR
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wilkołak
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : biedny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Pon Sty 12, 2015 6:33 pm

Obserwuje Cię uważnie, choć ma ułomność którą nietrudno dostrzec jak już jesteście tak blisko. Może to jedna ze składowych jej agresywnej osobowości, ta ułomność w sensie, w świecie zwierząt musiałaby z trudem walczyć o przetrwanie - tu nie musi, a i tak to robi. Co za różnica skoro ludzie to bydlęta, po co zmieniać taktykę życia. Nieumiejętność rozgraniczenia świata gór i cywilizacji to tylko jedna z wielu cech, które możesz mieć okazje w niej znaleźć. Im bliżej jesteś tym bardziej cofa głowę, trochę jak jeż Jerzy, ciekawska łasica i zdystansowany chytry lis w jednym. Gdy kucasz wciąga powietrze ustami lekko obnażając zęby. Może jednak więcej w niej ze zwierzęcia niż myślisz? Podmuch wiatru, który zaczesuje Ci białą grzywę na twarz rozwiewa burzę jej loków tak nagle, własnie w momencie w którym próbujesz się jej przyjrzeć. Ma ostre rysy, wąskie brwi, które marszczy, głęboko osadzone oczy, z których jedno trochę za bardzo mruży i blade, lekko rozchylone usta. Wiatr na chwilę jakby zmiótł z jej twarzy ten dziwny niepokój, zmarszczki na nosie, grymas zamyślenia, jednak kotara czarnych włosów zaraz spowrotem opadła na swoje miejsce.
- A jednak. - nie jest to najlepsze przedstawienie i nie zawierało nawet imienia, ale w jej głowie jesteście na troche innym etapie niż "Witaj, jestem Serafina". Opada na kolano, tuż przed Ciebie i chwyta w palce pukiel Twoich włosów. Pocierając palcem wskazującym o kciuk przechyliła głowę badając ich fakturę. Papierowo białe, bardzo sypkie, delikatne, jedwabiste. Kogoś jej przypominasz, tylko nie wie kogo. Chyba nie chciała tego zapamiętywać, ktoś nie był Tobą, nie był taki jak Ty. Dawno zapomniała o Twojej bezpiecznej strefie, masz jakąś? Strefę komfortu, barierę bliskości. Objęła Cię Pod Drakarrem jak wilka, wokół szyi, za pierś, wsuwając palce w futro, którego mimo, że nie miałeś mogła się spodziewać. Wyglądasz jak taki wilk, masz wilcze oczy, śliskie wilcze włosy i wilcze spokojne serce. Wtedy nie kąsałeś, a teraz? Rozprostowuje palce powoli, pozwalając by pasmo wyśliznęło się z nich drgając pod lekkim naporem wiatru, powinna cofnąć dłoń, ale znów chwyta Twoje włosy, tym razem w garść jakby gładzenie ich palcami nie wystarczyło w jej sferze poznawczej i dopiero wtedy puszcza i zabiera rękę. Przez cały czas nie oderwała od Twoich szarych oczu wzroku ani na chwilę, gdyby drgnęła Ci powieka, choćby rzęsa w innym kierunku niż wiatr je gładzi. Ugryź mnie - może nazbyt wyzywająco, ale przecież to ze śmiercią igrała na co dzień, dla niej po balustradach skakała, pływała pod taflą lodu na jeziorze, po cichu zastanawiając się czy zdąży z przerębla do przerębla nim zabraknie jej tlenu. Zaklinaczka życia i Pan czasu. Ty jesteś wilkiem, a ona szamanką, a jednak to Ty ją teraz nieświadomie sprawdzasz, a ona się oswaja.
Znów kiwa głową, jak na psa, jak pies do psa.
- Co robisz. - pyta wprost, a wiesz dobrze, że nie chodzi jej o tu i teraz. Patrzy zbyt natarczywie, chce wiedzieć co robisz, że tak działasz, skąd w Tobie ten pierwiastek tajemnicy, co robisz JEJ, co robisz ze sobą. Krótkie zwięzłe pytania, krótkie zdania. Zauważyłeś, że jej twarz jest coraz bliżej ciebie? Do momentu aż dzielą was milimetry, cofniesz się?
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Pon Sty 12, 2015 7:36 pm

Most Odyna woda tafla zimnej lodowatej wody ty ja twoje włosy czarne pukle moje zasłaniają mi widok kamień kamień lód głazy zimne serca zimne oczy nosy dłonie opuszki palców czujesz je ja nie czuję daj mi swoje włóż mi je do ust ogrzeję je roztopię ugryzę cię obliżę kły usta wargi spierzchnięte zimne blade daj mi je chcę wiruje wiatr chłodny jak nigdy czuję go na ciele a w środku tylko ty witaj a jednak nie podawaj mi swojego imienia nie chcę go znać nadam ci własne którego nie poznam nigdy bliżej bądź ciemniej ciaśniej duszniej uduś mnie szarpnij ugryź poparz do białości palcem rozgrzanym błagaj błagam to mi się nie zdarza weź mnie teraz tu razem z tunelem czujesz jak spadamy i unosimy się jednocześnie to jeszcze nie ten moment żeby przerwać wir to dopiero początek subiektywnie wcześniej jest teraz już czas tożsamy z świadomością i strumień a ja wchłonę cię jak myśl myśl jest materią zakładając że wszystko o czym myślimy i s t n i e j e naprawdę bądź naprawdę ze mną dla mnie na mnie we mnie mów milcz pytaj odpowiem ci spojrzeniem wyczytam wszystko z twoich ust nie musisz nawet nimi poruszać tak blisko jesteś wszystkie wskazówki działają wstecz oddycham w twoje rozchylone usta poczuj to poddaj się zniknijmy stąd teleportujmy się nie tylko ty możesz zbliżać się do mnie ja zbliżę się do ciebie moje zęby twoja linia żuchwy pulsująca tętnica taka gorąca krew wylej ją na mnie utop mnie w niej spraw że będę się krztusił moje palce zaciśnięte na twojej kostce wiem że wyswobodzenie się zajmie ci chwilę nie powstrzymam cię nie zatrzymam świata zagram według twoich zasad będę cię szukał będę węszył zostaw swój zapach na każdym moim ubraniu na całym moim ciele nasiąknij bez litości bez możliwości zmycia ciebie ze mnie klękam teraz ja się zbliżam lokuję między twoimi nogami opieram ręce zmarznięte dłonie na oblodzonym murze twarz przy twarzy ciepły oddech ginie szybko zostaje tylko para ulotna musimy pracować żeby nie zniknęła wcale musimy oddychać głęboko i płytko jednocześnie to chcę usłyszeć jak oddychasz jak szarpiesz się o oddech chcę całą ciebie usłyszeć wyłączę cały świat zostawię tylko to co masz dla mnie najpiękniejszych dzieł najdoskonalszych świat nie powinien oglądać bo nie jest tego godny chodź ze mną twórzmy chodź ze mną
c h o d ź z e m n ą
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Kandałaksza, ZSRR
Rok nauki : VI
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : wilkołak
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : biedny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Pon Sty 12, 2015 9:38 pm

Nie zdarza się, nie w ten sposób, obcowałeś już przecież nie raz z kobietą, niejedną, nieraz piękniejszą i większą zdobyczą niż Laire, a jednak wszystko bez wartości. Tylko ten obłok ciepłego powietrza z gardła do gardła i wzrok wbity w sam środek źrenicy, tak uparty, tak dociekliwy, że aż bolały zęby, aż wstyd się robiło wszystkiemu na około. Tak bezceremonialnie, za blisko, niewygodnie aż całkiem nie do wytrzymania. Zmrużyła oczy nie ruszając sie wcale, choć między wami było tak ciasno, że wyjściem pozostał już splot w uścisku bądź skok w przeciwną stronę.
Widzisz, ze zwierzętami obcuje się w pewien określony sposób: możesz dać się zdominować bądź okazywać dominacje, próbować poznać schemat działania lub podejmować się tresury. Z reguły w stosunku do ludzi Laire stosowała wszystko na raz bo ludzie to niedorobiony podgatunek, zwierzęta z ułomnością, jednak pierwszy raz w życiu, tkwiąc twarzą z Tobą w twarz, oddycha tym samym co Ty powietrzem i nie targają nią wymiotne konwulsje. Nie robi jej się niedobrze. Uniosła obie dłonie do Twojej twarzy i zatrzymała na setną cala od tej papierowej, białej skóry. Widok sinych z zimna palców gdzieś na granicy wzroku troche ją zaskoczył, nie czuła, że są w takim stanie. Mimo to zmrużyła tylko oczy i odchyliła głowę, tu gardło, Białasku, czuje, że tego szukasz.
A więc ona pierwsza, no dobrze, nie łamiesz swoich zasad. Ona nie ma zasad, sa tylko podstawy życia i nic poza tym, krąg zależności po niciach których lubiła się kręcić szukając chwili wytchnienia od zależności. Jak wielki miłośnik książki szukający w niej błędów, jak meloman wsłuchujący się w skrzypnięcia strun. Sansara krąży wiesz, a ona toczy za nią palcem po niebie. Życie, umieranie, wielka ławica i chude lata, ahura mazda i angra mainyu, ścieżka do xibalby, do zaświatów, gdzie tylko strach i bogowie śmierci, a potem słońce Ra, kolebka życia, pierwsze pierwiastki nadziei. Jeśli dobrze obserwujesz jak świat sie toczy, wiesz więcej, widzisz więcej, chciałaby Ci to opowiedzieć mimo, ze kimkolwiek jesteś, to takie pierwsze, nadzwyczajne, że się pojawiłeś. A skąd jej wiedzieć, że sam możesz kręcić sansara jak korbką w maglu, bo masz w kieszeni drobiazg, którego nikt inny nie ma. I skąd ma wiedzieć co zrobisz, kiedy chwyta Twoje ramiona w palce jak sokół królika w szpony i ciągnie na siebie,z a siebie, w dół, z mostu krawędzi do rzeki. Na tle nieba była kropla atramentu na pergaminie, a mając za sobą czarny nurt wody?
Myślę, wpadnę, czekam aż zderzę się z taflą, zanim ciało zrozumie zimno płuca dawno skurczą się w ataku. Nie ma co walczyć, tak już się dzieje, wody nie pokonasz tak jak temperatury i ciśnienia. Patrz na mnie, umiesz pływać Białasku?
I pewna nadchodzącego wyszczerza zęby w karykaturalnym uśmiechu, odrobinę nieudolnym, strasznym ale pięknym jak uśmiech hieny nad truchłem, borsuka błyskającego zębami na polowaniu. Lećmy.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Kiruna, Szwecja
Wiek : 24 lata
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : przeciętny
Zawód : naczelny pechowiec

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Pon Sty 12, 2015 11:49 pm

Było wiele, wiele pięknych, każda miała inny temperament, każda miała inny akcent, inny język. Oczy, włosy, których zdecydowanie nie dopasuję do twarzy, gdybym miał je poskładać, u dłoni każda miałaby inny palec, nie zapamiętuję ich. Są obok, są przy mnie, nie, nie są, bywają. Bo im na to pozwalam, kiedy nie pozwalam, a one nie rozumieją, zapominam wtedy, że są, wtedy same wychodzą, odchodzą z kieszeniami wypełnionymi pretensjami, których ja nie słyszę. Sam potrafię doprowadzić siebie do równowagi i żadna z nich nie była w stanie mnie zachwiać, na pewno nie w takim stopniu, jak ty. Ciągniesz mnie za sobą, nie uda ci się, jestem przecież szybszy, to tylko jedno pokrętło, moja słodka, tyle chcesz ryzykować, podoba mi się zamysł, realizacja nie, teraz będzie tak, jak ja chcę, a ja wcale nie chcę tu. Chcę się tylko teraz ogrzać tobą, skulić się po tym wyczerpaniu, za parę godzin, nie odbieraj mi tego Laire na wstępie lodowatą kąpielą. Jestem dostatecznie blisko, żeby móc bez nas przenieść, ale jeszcze nie teraz, jeszcze chwila, pozwolę nam spaść, zanim naruszymy zimną taflę będziemy już gdzieś indziej.

Elmo i Laire z tematu
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Sro Sie 26, 2015 12:49 am

Co tam, kaczki?
Siedzę na balustradzie mostu, obserwując tłoczące się pod mostem stadko ptaków. Ktoś przed chwilą skruszył im bułkę, więc co chwilę któraś z nich nurkuje w poszukiwaniu zmokłego kawałka pieczywa. Nie obrazicie się, że ja dla was nic nie mam? Przepraszam, nie uwzględniłem was w dzisiejszych planach. Podciągam rękaw koszuli, by popatrzeć na zegarek. Hm. Za jakieś siedem minut Charlie Coletti ze mną zerwie.
Trochę się stresuję.
Przygładzam włosy dłońmi. Dobrze wyglądam? Mam nadzieję, że będę wyglądać dobrze. To znaczy. Eeehm. Co mnie to obchodzi. Na Wielkiego Ducha, chyba za często słucham paplaniny Claireminy, potem niepotrzebnie przejmuję się takimi głupstwami.
Ciekawe, jak Carlo Coletti kończy związki. Czy to będzie coś w stylu "było miło, ale już dziękuję"? A może zaprowadzi mnie do jakiejś kawiarni, by odstawić dramatyczną scenę przy ludziach? Czegokolwiek by nie wymyślił, nie mogę dać po sobie poznać, że spodziewam się tego. Wtedy wszystko się pokomplikuje. W sumie równie dobrze mogę udawać, że tak przeżywam naszą pierwszą poważną randkę.
Wzruszam ramionami i podciągam zgiętą w kolanie nogę do góry. Skąd ja mam wiedzieć, jak się porządnie zrywa. Uhm. W sumie nigdy nie skończyłem związku z Reginaldem. Po prostu wyjechałem ze Stanów Zjednoczonych. Wielki Duchu, Reg to kretyn, może myśli, że kiedyś wrócę.
Powrót do góry Go down
avatar
Komitet Uczniowski

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Palermo, Włochy
Rok nauki : VIII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : majętny

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Sro Sie 26, 2015 11:43 am

Yuhuhu, zaczyna się.

Charlie nie zjawił się na moście Odyna przed czasem. Nie zjawił się też chwilę po umówionej godzinie, nie pojawił się po piętnastu minutach, ani po godzinie. W zasadzie Charlie nie był w stanie wyjść nawet ze swojego pokoju, kiedy dopadła go najgorsza wizja, jakiej miał uświadczyć dotychczas. Najgorsza, bo dotykająca go oraz jego rodzeństwo bezpośrednio. Przyszła nagle, jak żadna inna, w tym samym momencie, w którym potężna sowa zastukała w okno. Słowa pokrywały się z rzeczami, które zobaczył Charlie, nie oddając jednak nawet w małym procencie tego, co stało się w Palermo, o czym mogła się przekonać i Claudia, kiedy wbrew własnej woli stała się częścią iluzji. Rodzeństwo Coletti nigdy nie martwili się o swoich bliskich znajdujących się w Palermo, w takim stopniu, w jakim powinny się martwić dzieci wysoko postawionych członków mafii. Wynikało to już chyba z przyzwyczajenia i świadomości, że rodzina, z której się wywodzą nie ma sobie równych. Otóż, najwyraźniej znalazł się ktoś, kto postanowił podjąć ryzyko, choć, jak wynika z listu, nie wyszedł z tego cało, czy raczej nie wyszli, bo atak przeprowadzony był przez grupę. Było to bardzo głupie posunięcie ze strony oprawców, bo choć zdołali zadać ciężkie ciosy kilku żołnierzom i - co najgorsze - ojcu Colettich, to w sytuacji wojny między mafijnymi rodzinami, małe okruchy nie mają szans.
Cała czwórka Colettich leży więc skulona jak małe szczeniaczki na łóżku Carlo w dormitorium Verden, nie mówiąc nic, leżąc po prostu blisko. Przez każdą z głów przechodzi masa myśli, próbując złapać ze sobą powiązanie, znaleźć najsensowniejsze wyjście z sytuacji, choć i tak u każdego z nich dominuje przecież najprostsze pytanie co teraz?
Zadne z nich nie może wrócić do Palermo z oczywistych względów. Grozi im przecież niebezpieczeństwo, z racji tego, że za coś zemszczono się na ich ojcu, czemu i oni nie mieliby stać się celem kolejnego ataku? Papo w szpitalu w stanie ciężkim, znajduje się pod opieką najlepszych medyków, jakich Coletti mogli sprowadzić, życiu nic nie zagraża, ale jego jakości tak.
A wszystkie pamiątki po mamie i rzeczy osobiste leżą zniszczone pod gruzami rezydencji Colettich.
Powrót do góry Go down
avatar
Koło Wzajemnej Przyjaźni

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Minnesota, USA
Rok nauki : VII
Wiek : 18 lat
Jestem : neutralny
Genetyka : Manôgemasiz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : zajmuję się gimbem

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Most Odyna   Sro Sie 26, 2015 12:20 pm

Yeeey!

Bądź przeklęty, Carlo. Zaciskam palce na balustradzie mostu tak mocno, że aż bieleją mi knykcie. No tak, chyba nie znalazłbyś lepszego sposobu na upokorzenie mnie niż po prostu zostawienie mnie tu samemu sobie. Chociaż. Gdybym nie wiedział, to znaczy... gdyby Claudia mnie nie ostrzegła, pewnie po prostu bym stąd sobie poszedł, uznał, że zapomniałeś. Może nawet zaniepokoiłbym się, że coś ci się stało i poszedł cię szukać. Raczej nie wpadłoby mi do głowy, że to jakaś forma zemsty.
No bo o to chodzi, prawda? Rozglądam się, ale nie nadchodzisz, na pewno już nie przyjdziesz. Zeskakuję z poręczy i powoli zmierzam w stronę zamku, z jednej strony rozeźlony, ale z drugiej... nie wiem, czuję jakiś niepokój. Coś tu mi się nie zgadza, czy to aby na pewno w twoim stylu?
Mam męczące poczucie niezałatwionej sprawy. No trudno, chyba powinienem teraz porozmawiać z Claudią? Ona będzie wiedziała, w co gra Carlo.

/zt
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Most Odyna   

Powrót do góry Go down
 

Most Odyna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Måneström :: Centrum Måneström-