Korytarz

avatar
PisanieTemat: Korytarz   Nie Gru 28, 2014 3:16 am

Korytarz
Korytarz na drugim piętrze nie różni się niczym szczególnym od pozostałych. Ściany znajdują się w wyjątkowo małej odległości od siebie, dlatego też wielu uczniów unika tego miejsca ze względu na klaustrofobiczne przypadłości, które ostatnimi czasy zanotował szkolny pielęgniarz. Stąpając lekko po granatowym dywanie, którym wyłożona jest cała długość posadzki pomieszczenia, można podziwiać po lewej stronie najróżniejsze gabloty z wycinkami najważniejszych artykułów, zapisków dotyczących życia, historii szkoły i osiągnięć studentów placówki na arenie międzynarodowej. Natomiast po prawej, prócz dużych okien, przez które wpada spora dawka dziennego światła, i poustawianych pod nimi drewnianych ławeczek nie mieści się już nic innego.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : III
Skąd : Inari, Finlandia
Rok nauki : VII
Wiek : 17 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : ubogi

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Sie 13, 2015 5:44 pm

Wiosna. Piękna, cholerna, przeklęta wiosna. To moje małe preludium, wiosna zapowiada zbliżające się wakacje i przykry obowiązek bywania w domu. Będę patrzył na zbyt starą, suchą twarz mojego ojca, pod gniewnym wzrokiem niespokojnej matki. Spędze tam kilka dni trwających całą wieczność i znów zniknę pozostając w ich życiu nikim więcej jak przedłużeniem rodu. Rodu. Wszyscy bogowie w Panteonie, pokłońcie się, to mój ród. Nawet kiedy miewam dni najlepszej kondycji, staję nagi i czysty w ognie męskiej łazienki tuż po palącym wrzątkiem prysznicu i wpuszczam do wilgotnego, zaparowanego wnętrza chłodny powiew wiatru czując, że nie mogę osiągnąć już nic więcej i nic więcej nie osiągnę bo jestem ostatecznością, nawet wtedy nie mogę przebrnąć przez jedną małą zadrę żałości, którą w mojej duszy będzie moja rodzina. Ukochana, przeklęta rodzina.
Wiosna. Pachnie już troche świeżą trawą i wilgotnym, ciepłym od słońca torfem.Ściskam w dłoni zwitek pergaminu, matka wysłała mi list jak co roku o tej porze. Świstek o treści tak chorej i smutnej, że robi mi się od niej niedobrze i potrzebuję, och potrzebuję natychmiast gdzieś to z siebie wylać niczym wiadro pomyj. Wpędza mnie to jak bezmyślną owcę na pastwiska toksycznej trawy od której wiosennych aromatów kręci mi się w głowie. Kiedy dostrzegam na korytarzu Twoją drobną sylwetkę czuję jak wszystko pierzcha, rozpychane na boki tą szaloną potrzebą oderwania się od smutnych korespondencji rodzinnych.
Idę chwilę za Tobą, pozwalam sobie najpierw objąć Cię całą swoim koszmarnym planem, swoją chorą potrzebą. Niczym wyprzedzający Cię z każdym błyskiem światłą w oknie cień w końcu wyciągam ramiona i oplatam nimi Twoje barki tak zupełnie znienacka zamykając Cię w swojej własnej, jednoosobowej, wysokiej klatce ze złota. Pochyliwszy się do Twojego ucha daje sobie chwilę, by cisza zagrała mi ten wieloznaczny wstęp do tortur, jakie nam zaplanowałem.
- Hej Claremin. - mówię. Nie szepczę, nie mruczę, nie jestem jakimś śmiesznym żartownisiem Klermino. Kciuk jakby żyjąc własnym życiem ślizga się leniwie po Twojej krtani, nawet nie wiesz jak wiele rzeczy w tej chwili podsuwa moja głowa tym impulsom skaczącym od kciuka do neuronów.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : II
Skąd : Bindalseidet, Norwegia
Rok nauki : V
Wiek : 15 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : jasnowidz
Czystość krwi : czysta
Status majątkowy : bogaty
Zawód : gimb

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Sie 13, 2015 8:07 pm

Lewa noga. Prawa noga. Kolano, kolano. Na korytarzu jest ciasno i pusto, tak rzadko ktoś tędy przechodzi, że mam prawie zupełną swobodę ruchu. Chiara już się na mnie trochę pogniewała, nic tylko jeździsz na tych rolkach, czemu nas nie zapytasz czy chcemy iść z tobą? Bo nie chcę, nie mam ochoty, kiedy będę miała to przyjdę, powiedziałam im o moich planach, nie mogą zrozumieć, że nie chcę teraz siedzie towarzystwie? Wolę się oswoić ze sobą znowu, bardzo szybko łapię kolegów i koleżanki, ale nie zwykłam się przywiązywać, czemu miałabym to robić teraz? Zwłaszcza do Colettich, kiedy nawet Yumę tak łatwo mi zostawić? Dojeżdżam do połowy korytarza i zawracam, jakbym w ten sposób mogła zmienić i zwrot myśli, bo dociera do mnie, że mama zostawiła mnie prawdopodobnie z taką samą łatwością. Zresztą, czy to ważne? Dawno nie miałam od niej wieści. Zamiast tego mam rolki. Po co skupiać się na takich rzeczach, kiedy mogę sobie tak śmigać przed siebie i o sznurowadło mi się rozwiązało. Zatrzymuję się i kucam, zawiązując je, perfekcyjna, różowa kokardka. Poprawiam ją jeszcze i wstaję, ale zamiast ruszyć ktoś mnie łapie jak muchę w pajęcze sidła fuj. Nikogo ze znajomych, których mam obecnie niewielu, bo przez Yumę mało kto mnie toleruje, nie podejrzewam o takich ruch. Widzę kątem oka jasny łeb, ale to nie Yuma. To jest wyższe od Yumy i ma głos jak aha, także to jest. Lagon Jukanpoika. Czego chce ode mnie Lagon Jukanpoika.
- Dlaczego mnie dotykasz? - Pytam bez cienia ataku, wiesz, chyba jestem zbyt obojętna, żeby się przestraszyć, zdziwić, zdenerwować. Pytam po prostu. Czemu mnie obejmujesz. Nie pamiętam abyśmy byli tak blisko. Ale mogłam zapomnieć. Brohle pewnie szybko wypierają ludzi z głowy. Ot, rodzinna klątwa. Wszystko jedno. Nie lubię siebie takiej. Nie wiem czy to Yuma, czy mój wiek. Podobno najgorszy dla dziewcząt. Czy oba.
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Poziom drugi-