Lustrzana komnata

avatar
PisanieTemat: Lustrzana komnata   Nie Gru 28, 2014 1:16 pm

Lustrzana Komnata
O Lustrzanej Komnacie nie wie prawie nikt, gdyż miejsce jest doskonale ukryte przed ciekawskimi uczniami. Kiedyś krążyły o niej legendy, że znajduje się w jednej z północnych wież, ale nigdy nikt nie potrafił jej odnaleźć, a nawet jeśli – zachowywał to wyłącznie dla siebie. Ponoć to właśnie tutaj jedna z założycielek Instytutu Dahlvald, Runę Verden, przed swoją śmiercią ukryła tajemniczą szkatułkę, w której pozostawiła najcenniejszy dorobek, chroniąc go najpotężniejszymi, zapomnianymi już przez świat zaklęciami.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : IV
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 21 lat
Jestem : neutralny
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : bogaty
Zawód : Bono

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Lustrzana komnata   Pią Kwi 03, 2015 8:46 pm

Co się kryje w każdym odbiciu? Wszystko jest inne, wszystko jest takie samo, wszystko z innej perspektywy, mrugające powieki, zacięte twarze, nie wiesz, gdzie jest oryginał, ani sam nie wiesz, gdzie spojrzeć, choć wszystkie odbicia zdają się patrzeć w tym samym kierunku. Trochę czuję się, jakbym niosła duszę, nawet nie na ramieniu wiesz, tylko w dłoniach, jak dziecko ostrożnie niesie powierzony mu cenny podarunek, trochę czuję się, jakby była cięższa ode mnie samej, chociaż wcale nie fizycznie, cięższa, bo starsza, delikatna i wciąż żywa, biała i tętniąca w rytm, a mimo wszystko bardzo, bardzo stara, do tego stopnia, że nikt nie potrafi określić, ale na pierwszy rzut oka wie się, że chłonie ten świat nie od dziś. Układam przed sobą dłonie w łódeczkę, jakbym niosła coś faktycznie, jakby wcale nie były puste. Próbuję złapać białe światło odbijające się od lustrzanych powierzchni. Oddycham głęboko i czuję przecież, jak ciężkie od magii jest tu powietrze, przenika mnie całą, trochę dławi, trochę dusi, trochę też usypia w słodki, stęskniony sposób, trochę też czuję letnie podmuchy wieczornego wiatru, choć nie ma tu żadnego ruchu, to wszystko magia, to wszystko sprawia, że mam wrażenie, że jeśli tylko podskoczę lub zrobię ruch nogą, jakbym chciała wejść po niewidzialnych schodach, to tak zostanę, zawieszona w powietrzu, dopóki ktoś nie ściągnie mnie na dół, ale nawet tego nie pragnę, może właśnie moim przeznaczeniem jest przekroczenie tej międzywymiarowej granicy. To nie jest to miejsce, ale wiem, że gdzieś tu jest, że gdzieś tu czeka na mnie ten schodek, ten sznur, trzeszczący w niesłyszalny sposób. Nie czuję temperatury powietrza, jakby nie było jej wcale, jakbym nie potrzebowała tlenu, nie chodzi o to, że nie dociera do mnie zapach komnaty, ja faktycznie nie czuję ciepła, ani zimna, ani nawet lekkiego chłodu, nawet przy stopach, które przecież bezpośrednio łączą się z zimną (w domyśle) posadzką.
Gdzie twój Hal?
Zapominam o nim jakby, o wszystkim tym zapominam, o Wdowiej Willi, o braku wspomnień, o bitej śmietanie i wszystkim tym, co dzieje się teraz w życiu (moim?)
Skupiam się zupełnie na tym co było, myślę o czarnej linie zwisającej z sufitu i oto kiedy szukam jej moja dłoń natrafia na nią, niewidzialną, może wcale realną, może to tylko moja głowa, ale znam przecież jej fakturę, nie jest szorstka, jest odpowiednia, taka, z jaką byłam za pan brat, oplatam rękę wokół, oplatam drugą, podnoszę się, odwracam, przymykam oczy, odrywam stopy od ziemi, schodów nie ma, ale przecież mogę je stworzyć, ruchem stóp, blokuję łokcie, lina owija się wokół mojego pasa jak czarna żmija, włosy zasłaniają mi widok, ale to nie szkodzi, przecież i tak nie patrzę, przecież i tak jestem już gdzieś indziej. Włosy, czarne jak kawa. Czarny chleb i czarna kawa.
Powrót do góry Go down
avatar

Umiejętności bojowe : V
Skąd : Oslo, Norwegia
Wiek : 29 lat
Jestem : za Protagonistami
Genetyka : animag
Czystość krwi : nieznana
Status majątkowy : ubogi
Zawód : eee, protagonista

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Lustrzana komnata   Sob Kwi 04, 2015 11:52 pm

Czarny chleb i czarna kawa. Opętani normalnością. Nawet na moment nie zwalniając tempa, jakby goniło ich coś strasznego; coś, czego nie można nawet opisać w bestiariuszach, przedstawić w jakikolwiek sposób. Bo się nie da. Bo jest nie do ogarnięcia. Prześmieszna siła, trochę na kształt wału chmurowego niepowstrzymanego niczym, nieogarniętego i nieskończonego. Może tak wygląda Bóg? Może niewidzialnym patykiem szturcha ich wszystkich, by ciągle trwali w ruchu, by nie zatrzymywali się nawet na chwilę, w upiorny sposób próbując pozbawić wszystkich tchu i patrząc jak skręcają się w agonii niczym podpalane mrówki. Nawet ciarki nie są w stanie przebiec Peerowi po plecach, gdy ta, i wiele jej podobnych, wizja rozciąga się w jego umyśle leniwie jak kot. Od czasu tego durnego incydentu u Grety nie jest w stanie stwierdzić, ile chwil miał tylko dla siebie, bez myślenia o coraz bardziej piętrzących się na biurku stertach dokumentów, sprawdzając teraz dokładnie przeszłość każdego z pracowników Dahlvaldu, drobnych przedsiębiorców z Måneström i, co wydało się mu absolutną przesadą, każdego z urzędników Ambasady. Nie chodziło o sam fakt braku zaufania do ludzi, których spotyka się na co dzień, lecz o ich ilość, zwłaszcza że na celowniku w pierwszej kolejności znaleźli się aurorzy. Ich pomoc z góry została wykluczona. Zajekurwabiście.
Łuski słonecznika z głuchym pacnięciem lądowały na posadzce, spotykając się tam ze swoimi bliźniaczkami, i wszystkie razem oskarżycielskim wzrokiem spoglądały na Lagerlöfa, jakby zrobił im niewyobrażalną krzywdę. Truskawkowy smak ziarenek nie był tym, czego w tej chwili potrzebował, nie mógł jednak pozwolić, by to, co zabrał jednemu ze studentów zmarnowało się w jego rękach. Mechanicznie opróżniał paczuszkę, tworząc pod nogami coraz większy bajzel i bez wyrzutów sumienia rujnował estetykę prawdopodobnie najpiękniejszej z komnat w Instytucie. Nigdy za nią nie przepadał, ale podświadomie wiedział, że to na pewno jedno z ulubionych miejsc Sierry. Mogło tak nie być. Lecz kto nie ryzykuje, nie traci. Peerowi było już wszystko jedno, dodatkowe zdzielenie po łbie, w dodatku od kobiety, to tylko dodatkowe upokorzenie w całym oceanie niepowodzeń i zniewagi, w jakim ostatnio z taką ochotą pływał. Nawet nie zastanawiał się, jak w przyszłości wytłumaczy synowi tę sonatę dla nieudacznika, jaką napisało mu życie, bo moment, w którym Nils nabierze chociaż odrobinę większej świadomości otaczającej go rzeczywistości na horyzoncie jeszcze się nie pojawił. A do tego czasu jeszcze wszystko mogło się zmienić. Gytha może postanowić wrócić. Neo Asgard może przejąć władzę. Norwegia może przestać być jednym z europejskich krajów. Może na dłoni urośnie mu kaktus, a truskawki uznane zostaną za owady.
A Sierra zaraz wejdzie na sufit.
Jak to się stało, nie byłby w stanie powiedzieć nawet, gdyby mieli mu na głowę spuścić Mjölnir. Chyba powinien ją sprowadzić na ziemię, obawiał się jednak trochę, że w obecnej chwili mógłby uszkodzić ją choćby pstryknięciem palców. To nie spodobałoby się nikomu. A chciał jej tylko pokazać, jak pracują prawdziwi mężczyźni.
W ostateczności nie pokazał, bo zaraz woźny wyprosił ich z komnaty.

Peer i Sierra z tematu
Powrót do góry Go down


PisanieTemat: Re: Lustrzana komnata   

Powrót do góry Go down
 

Lustrzana komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Instytut Dahlvald :: Wieże zamkowe-